Special-Ops.pl

Życie na krawędzi, cz. 2

Fotografia z jednej z frontowych dróg w dżunglach Wietnamu z tak 60. XX wieku.

Fotografia z jednej z frontowych dróg w dżunglach Wietnamu z tak 60. XX wieku.

Tak najkrócej można ująć trudne, ale pełne przygód losy niezwykłego żołnierza rodem z Polski, którego próby udziału w ruchu oporu przeciwko komunistycznym władzom tuż po zakończeniu II wojny światowej zmusiły do ucieczki z kraju i zaprowadziły w szeregi spadochroniarzy, a następnie sił specjalnych US Army. Swoje wspomnienia m.in. z wojen w Korei i Wietnamie oraz tajnych operacji w Azji i Europie zawarł w autobiograficznej książce pt. „The Autumn man”, już niedługo dostępnej także w języku polskim.
Zdjęcia: US DoD, ze zbiorów Alberta Sługockiego

Zobacz także

Krzysztof Mątecki ,,Piątkarze” ABW

,,Piątkarze” ABW ,,Piątkarze” ABW

Wydział V Antyterrorystyczny ABW, nazywany „Piątkarzami”, świętuje w tym roku 29. rocznicę powstania. Naczelnik Wydziału V przedstawia rozwój „Piątkarzy” na przestrzeni ostatnich 29 lat, a także opowiada...

Wydział V Antyterrorystyczny ABW, nazywany „Piątkarzami”, świętuje w tym roku 29. rocznicę powstania. Naczelnik Wydziału V przedstawia rozwój „Piątkarzy” na przestrzeni ostatnich 29 lat, a także opowiada o zadaniach, które wykonują na co dzień.

Tomasz Łukaszewski Dwie twarze, dwa światy Sebastiana Cybulskiego

Dwie twarze, dwa światy Sebastiana Cybulskiego Dwie twarze, dwa światy Sebastiana Cybulskiego

Wywiad z Sebastianem Cybulskim, weteranem francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a także autorem książek „Spowiedź Legionisty" oraz „Dwie twarze, dwa światy".

Wywiad z Sebastianem Cybulskim, weteranem francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a także autorem książek „Spowiedź Legionisty" oraz „Dwie twarze, dwa światy".

Krzysztof Mątecki Coś we mnie pękło i kazało mi działać

Coś we mnie pękło i kazało mi działać Coś we mnie pękło i kazało mi działać

Jan Plewka jest instruktorem strzelectwa i właścicielem firmy ochroniarskiej z Opola. Po ataku Rosji na Ukrainę zebrał grupę kilkudziesięciu doświadczonych weteranów z całego świata, tworząc Ukraine Support...

Jan Plewka jest instruktorem strzelectwa i właścicielem firmy ochroniarskiej z Opola. Po ataku Rosji na Ukrainę zebrał grupę kilkudziesięciu doświadczonych weteranów z całego świata, tworząc Ukraine Support Group.

„SPECIAL OPS”: Kiedy i w jakich okolicznościach trafił Pan w szeregi jednej z nowych Special Forces Group (Airborne), czyli słynnych „Zielonych Beretów”?

Albert Sługocki: Wiosną 1954 r. zostałem na mocy specjalnej ustawy Kongresu USA dla Master Sergeant Alberta Slugockiego zaprzysiężony jako obywatel Stanów Zjednoczonych przed sędzią z Washington DC w stolicy Republiki Korei, Seulu. Jesienią tego samego roku zakończyłem służbę w tym kraju, a w połowie 1955 r. dołączyłem do 77th SFG(A), stacjonującej w Fort Bragg, w Północnej Karolinie.

Po zaliczeniu kilku tajnych misji w Gwatemali i Hondurasie skierowano mnie trzy lata później do Wyższej Szkoły Wywiadu US Army w Fort Holabird, Maryland.

Sześciomiesięczną naukę ukończyłem z wyróżnieniem (Honor Graduate Student), jako specjalista od działań operacyjnych i analityk wywiadu strategicznego na Azję Południowo-wschodnią. Następnie wziąłem udział w specjalnych kursach na wydziale Area Studies Uniwersytetu stanu Maryland, gdzie poznawałem informacje m.in. na temat potencjału sił zbrojnych oraz ograniczeń militarnych wrogów mojej nowej ojczyzny, począwszy od ZSRR i ChRL, po ich satelickie państwa z tzw. bloku wschodniego.

Po nauce języka wietnamskiego w Monterrey, w Kalifornii, na lata 1958–1960 otrzymałem przydział do biura attaché wojskowego Stanów Zjednoczonych na Republikę Wietnamu, Królestwa Kambodży i Laosu, jako pracownik wywiadu – military field intelligence operative.

Zobacz także: Bohater prawdziwej akcji - „Moje życie, moje wojny” Alberta Sługockiego >>>

Niedługo po tym w takiej roli trafił Pan „w teren”, gdzie już od ponad roku obecni byli m.in. żołnierze z 1st SFG(A). Jednak nie do Wietnamu, lecz do Laosu i Kambodży?

Oficjalnie zostałem podoficerem tajnej sekcji operacyjnej w Wojskowej Grupie Doradczej (Military Assistance Advisory Group – MAAG) w Kambodży, ale w rzeczywistości była to tylko „przykrywka” do półtorarocznej pracy jako specjalista do spraw wywiadu. Wykonywałem także tajne i niebezpieczne zadania w Laosie, w rejonach Luang Phrabang i Muong Sing, przy granicy z chińską prowincją Yunan, ale nie w ramach ujawnionych później operacji „Project Hotfoot” czy „White Star” sił specjalnych.

Do Wietnamu trafiłem w styczniu 1963 r. jako członek wywiadu Sił Specialnych, ale już w lutym zostałem ciężko ranny i ewakuowany do Walter Reed Hospital w Washington DC. W 1966 r. byłem np. „na papierze” przypisany do prowadzącej tajne operacje wywiadowcze w Kambodży (tzw. Projekt Gamma) jednostki Special Forces B-57, lecz w rzeczywistości działałem w odrębnej komórce operacyjnej.

Uczestniczyłem wtedy, jako szef, w nieudanej operacji specjalnej prowadzonej z Wietnamu podtrzymywania kontaktu z „Montegnard”, czyli  bojownikami ruchu FULRO w kambodżańskiej prowincji Ratanakiri. Byłem szefem misji kontroli baz w przygranicznej dżungli. Wszyscy członkowie tej misji zginęli, a ja ledwo uszedłem wtedy z życiem. Potem objąłem funkcję Team Sergeanta w pododdziale A-242 w Dak Pek, najbardziej wysuniętym na północ obozie sił specjalnych II Korpusu w Wietnamie.

Chcesz wiedzieć więcej o życiu Alberta Sługockiego? Przeczytaj jego książkę >>>

Czy należał Pan także do przez długi czas do ściśle tajnego, wielozadaniowego oddziału sił specjalnych MACV-SOG (Military Assistance Command, Vietnam – Studies and Observations Group) lub uczestniczył w programie „kill or capture” pod kryptonimem Phoenix?

Nigdy nie należałem do MACV-SOG, natomiast byłem oddelegowany do CIA w celu wdrażania w południowowietnamskiej prowincji Tay Ninh tzw. CT Programs (Counter terrorist programs) i kolejnego PRU Program, poprzedzających program Phoenix. Byłem dowódcą lokalnej jednostki (Code) Provincial Reconnaissance Unit w prowincji Binh Dinh. Jej misje: identyfikowanie komunistycznych komórek operacyjnych we wsiach i dystrykcie, zinfiltrowanie ich i zniszczenie.

To było zadanie tzw. Black Teams, osobiście rekrutowanych przeze mnie spośród jeńców wojennych-byłych żołnierzy armii północnowietnamskiej (NVA). Do mnie należała ich weryfikacja, wyposażanie, szkolenie i kierowanie nimi. Działaliśmy w nocy, a moi żołnierze byli przebrani w mundury NVA, mówili dialektem z północy i uzbrojeni byli w zdobyczne „kałasznikowy” – zwodnicza i zabójcza kombinacja!

Kolejne zadania wykonywał Pan jako żołnierz 5th SFG(A) – Intelligence Sergeant, Team Sergeant, a na przełomie 1969/1970 r. już jako Deatchment Sergeant Major – był wielokrotnie ranny oraz odznaczany za dokonania bojowe.

Czterokrotnie zostałem poważnie ranny.

Gdy byłem jeszcze sierżantem wywiadu w A-324 w Chau Lang, wpadliśmy podczas wyjazdu do małego przygranicznego miasteczka Tien Binh w zasadzkę zorganizowaną przez grupę Wietkongu (Viet Cong, VC), prawdopodobnie członków lokalnej milicji. Jechaliśmy wraz z kpt. Duttonem dżipem, z dwoma uzbrojonymi ochroniarzami na tylnym siedzeniu. Od razu zginął jeden z nich. Dowodzący naszym zespołem kapitan natychmiast odpowiedział ogniem, zabijając dwóch napastników.

W czasie gdy opuszczałem siedzenie kierowcy, dostałem postrzał w plecy i wypadłem na zewnątrz pojazdu. Na szczęście zdążyłem dobyć pistolet i w ułamku sekundy strzelić do człowieka, który właśnie stanął nade mną, kierując broń w moją głowę. Zginął na miejscu.

W tym momencie kpt. Dutton osunął się trafiony. Drugi ochroniarz zdążył natomiast zlikwidować dwóch kolejnych VC. Pozostali, dwóch lub trzech, zwiali w głąb lasu.

Obaj ze strażnikiem byliśmy ranni i krwawiliśmy, ale zdołał nas dowieźć z powrotem do obozu, prowadząc jak szalony. Dutton przeżył.

Meldunki wywiadowcze z sąsiedniej wioski potwierdziły, że czterech VC zginęło, a trzech zostało rannych i pojmanych. Jednego z nich, który okazał się bylym kucharzem z naszego obozu, zastrzeliliśmy na miejscu. Tak w miły wieczór wyglądało życie żołnierzy A-Detachment w Wietnamie...

Opuściłem ten kraj po pięciu misjach w lutym 1970 r. 

Czytaj też: Życie na krawędzi (cz.1) >>>

W wojnie wietnamskiej stracił Pan wielu towarzyszy broni. Znał Pan osobiście m.in. słynnego kpt. Larry’ego Thorne’a (Lauri Thorni), który zaginął w 1965 r. podczas kolejnej tajnej misji MACV–SOG – niedawno ukazał się polski przekład książki J.M. Cleverleya o tym nietuzinkowym oficerze z Finlandii pt. „Urodzony żołnierz”. Trudno nie zauważyć wielu podobieństw jego i pańskich losów po II wojnie światowej.

Kapitan Lauris (używaliśmy jego oryginalnego imienia z języka fińskiego) był moim przyjacielem w Special Forces, jeszcze na długo zanim został oficerem. Był prawdziwym bohaterem Finlandii i nosił na mundurze najwyższe fińskie odznaczenie, Krzyż Mannerheima za Odwagę wykazaną podczas walk w swej ojczyźnie.

W naszych jednostkach służyło wielu takich jak on czy ja. Siły specjalne przyciągnęły niejednego żołnierza US Army pochodzącego z państw, które pozostały za tzw. żelazną kurtyną pod wpływami sowieckimi. Każdy z nas miał swoją historię. Łączył nas jeden cel i ten sam duch walki. 

Sierżant Lionel F. Pinn „Chu chu” w swych wspomnieniach z okresu służby także w „Zielonych Beretach” w Wietnamie (L. F. Pinn, F. Sikora „Hear The Bugles calling – my three wars as a combat infantryman”) napisał o Panu: „One of a toughest soldiers I’ve ever known was Albert Slugocki, a Polish guy who never lost his accent”. Czy to w Wietnamie nadano Panu pseudonim Slugger, oznaczający człowieka o twardym ciosie?

Nie, ten przydomek przylgnął do mnie już dużo wcześniej, podczas misji w Gwatemali. Z powodu swej dość krewkiej osobowości zawsze reagowałem szybko i mocno. Nie bałem się bić.

Pańskie kolejne tury bojowe w Wietnamie przeplatały się z zadaniami wywiadowczymi również w Europie. W latach 1962–1965 należał Pan, z przerwą, do tajnego pododdziału Detachment A przy dowództwie berlińskiej brygady US Army (USAREUR), o którym do niedawna wiedziało niewiele osób spoza sił specjalnych (patrz s. 38). W jego szeregach sporo było żołnierzy o polsko-, a przynajmniej słowiańsko brzmiących nazwiskach...

Det A. Dziś już dobrze wiecie, co to było. Przydzielono mnie tam, jak wielu, ponieważ znałem wschodnioeuropejskie środowisko i łatwo mogłem się w nie wpasować.

Po 8 miesiącach zgłosiłem jednak chęć powrotu do Wietnamu. W tamtym okresie w Berlinie nie robiłem prawie niczego istotnego, zajmowałem się jakimiś pierdołami. Co prawda pomogliśmy zbiec z berlińskiej placówki na Zachód polskiemu konsulowi z czerwoną książeczką partyjną (nie mogę nic więcej powiedzieć na ten temat), ale nie chciałem tam zostać dłużej.

Moi towarzysze walczyli w wietnamskiej dżungli, a ja w Berlinie „bawiłem się w podchody”. Czułem się człowiekiem Orientu i byłem żołnierzem frontowym. Ciągnęło mnie na wojnę,  chciałem walczyć, a nie dłużej się „obijać”. Czułem, że mam ważniejszą misję do spełnienia.

Myślę zresztą, choć to tylko moja opinia, że sowieckie KGB i wschodnioniemiecka STASI miały wtedy tę jednostkę dobrze rozpracowaną. Ale w Det A służyło wielu dobrych żołnierzy sił specjalnych...

Szczególnym momentem w Pana służbie w „Zielonych Beretach” było pełnienie zaszczytnej warty przy trumnie prezydenta J. F. Kennedy’ego podczas uroczystości jego pogrzebu, w składzie tzw. Funeral Detail of Forty Special Forces Operatives.

O tak, wieść o jego śmierci była szokująca. Prezydent JFK znacząco przyczynił się do rozwoju sił specjalnych, dlatego jego rodzina poprosiła, żeby „Zielone Berety” zaciągnęły ostatnią wartę przy jego trumnie i pochowały go w grobie. To był dla mnie wielki zaszczyt.

Do tej pory jestem co roku zapraszany do Waszyngtonu na uroczystości związane z rocznicą śmierci prezydenta Kennedy’ego.

Na National Arlington Cemetery każdego roku oddajemy mu cześć. W pięćdziesiątą rocznicę poproszono mnie, jako jednego z dwóch wciąż żyjących żołnierzy sił specjalnych z Funeral Detail o udzielenie kilku wywiadów o tamtych chwilach dla amerykańskiej telewizji.

Bardzo przykrą drwiną z historii pozostaje fakt, że nie w czasach „zimnej wojny”, lecz już w wolnej Polsce, w 2005 r., decyzją wojewody pomorskiego pozbawiono Pana obywatelstwa polskiego za „wstąpienie do służby wojskowej w państwie obcym bez zgody właściwego organu polskiego”, niemożliwej przecież do uzyskania w tamtych latach, gdy podejmował Pan takie decyzje z myślą o walce z systemem komunistycznym, pośrednio także dla swej pierwszej Ojczyzny. Ta urzędnicza nadgorliwość wydaje się tym bardziej bezmyślna, że w tym czasie i nowych realiach politycznych powszechnie już przymykano u nas oczy na służbę polskich obywateli w Legii lub siłach zbrojnych państw NATO.

Powiem wam coś: kiedy w Polsce upadł komunizm, nic się nie stało. Wielu ludzi pozostało przy władzy i na dotychczasowych stanowiskach. Członkowie PZPR, aparatczycy i ubecy, ci sami, którzy dawniej prześladowali innych Polaków. Nic się nie zmieni, jeśli nikt nie płaci za swoje grzechy. Gdy upadł reżim komunistyczny w Niemczech Wschodnich, wyrzucono na ulicę wszystkich oficerów armii byłej NRD. Po obaleniu rządu Caucescu w Rumunii ludzie polowali na agentów Securitate i strzelali do nich na ulicach. Jeśli polskie władze odmawiają mi symbolicznego gestu uznania polskiego obywatelstwa, którego nigdy się nie zrzekłem, to widzę, że to ci sami ludzie co dawniej. Nikt nie został rozliczony.

Wróćmy jednak do Pana drugiej Ojczyzny. W 1971 r., po ponad 20 latach służby wojskowej, odszedł Pan z armii, ale już wkrótce podjął nowe wyzwanie – został Pan jednym z pierwszych 114 funkcjonariuszy nowej jednostki antyterrorystycznej utworzonej w 1971 r. przez federalną agencję US Marshal Service.

Po dokładnie 21 latach czynnej służby przyszedł czas na odejście z armii. Byłem wtedy żonaty i miałem już jedno dziecko, a drugie było w drodze. Z tego względu nie mogłem przyjąć dwuletniego kontraktu w Laosie, zaoferowanego mi przez CIA. Chcąc zostać z rodziną, wstąpiłem do US Marshal Service. Kandydatów do ich Special Operations Group dobierał sam dyrektor USMS, głównie spośród zaprawionych w boju i doświadczonych w walce weteranów wojennych. Mnie polecił osobiście jeden z senatorów.

Czytaj też: Tactical Warrior Challenge >>>

Na czas Pana sześcioletniej służby w SOG przypada m.in. operacja pod Wounded Knee, w Południowej Dakocie wiosną 1973 r., gdzie w rocznicę zmasakrowania Siouxów w 1890 r. uzbrojeni aktywiści American Indian Movement (AIM) i lewackich organizacji doprowadzili, pod pretekstem obrony praw obywatelskich i praw indiańskiej mniejszości, do groźnych zamieszek. Już wcześniej SOG musiała interweniować, gdy przedstawiciele AIM zajęli wyspę Alcatraz pod San Francisco, a następnie morską bazę lotniczą w Minneapolis.

SOG składała się z profesjonalistów zajmujących się najniebezpieczniejszymi zadaniami spośród wykonywanych przez służby strzegące prawa w USA. Potęga marshali wynikała bezpośrednio z zapisów amerykańskiej konstytucji. To im wydawano wszystkie nakazy federalne, których realizację mogli scedować np. na agentów FBI, DEA oraz innych służb federalnych, stanowych czy lokalnych. US Marshals mogli zatrzymać obywatela również bez nakazu, mieli prawo aresztować nawet senatorów i członków Kongresu. SOG podejmował siłowe interwencje, gdy lokalne służby poniosły porażkę, były zbyt słabe, by sobie poradzić lub sytuacja okazała się dla nich zbyt niebezpieczna. FBI była wtedy instytucją typowo śledczą i nie miała takiej jednostki jak SOG, dlatego USMS stanowiła główną narodową służbę egzekwującą przestrzeganie prawa. US Marshals mogli nawet zatrzymać statek pod dowolną banderą, w tym te na pełnym morzu, za naruszanie międzynarodowego prawa morskiego. 

Ironią losu można nazwać jedno z Pana zadań w SOG, związane z zapewnieniem ochrony wizycie w USA delegacji przywódcy ZSRR Leonida Breżniewa.

Podczas wizyty Breżniewa istniało wielkie prawdopodobieństwo zagrożenia życia, jego samego oraz przybyłych z nim osób. Ochronę Breżniewa i jego towarzyszy zlecił nam bezpośrednio prezydent Stanów Zjednoczonych. Mieliśmy prawo zatrzymać i zaaresztować każdego, kto mógłby zakłócić pobyt tej delegacji w USA.

Naszym obowiązkiem było wyeliminowanie każdego zagrożenia i udaremnienie każdej próby zamachu na życie lub zdrowie sowieckiego przywódcy. Agenci US Secret Services zapewniali tylko bezpośrednią ochronę osobistą samemu Breżniewowi i członkom jego najbliższego sztabu. Pozostały personel administracyjny tej delegacji, liczący wraz z zespołem ochrony z KGB 24 osoby, był pod opieką SOG. Jako Deputy in Charge, byłem odpowiedzialny także za funkcjonariuszy KGB, którzy zostali nam formalnie podporządkowani.

Dlaczego zrezygnował Pan w końcu ze służby w SOG?

Nie zrezygnowałem, lecz zostałem po pewnym czasie uznany za niezdolnego do dalszej służby ze względów zdrowotnych. Nie powinienem skakać ze spadochronem i wykonywać innych zadań, które wymagały wyjątkowej sprawności fizycznej. Przeszedłem więc do pracy w Federalnym Programie Ochrony Świadków USMS, która również była bardzo niebezpieczna.

Człowiek z półświatka szedł na ugodę i zgadzał się zeznawać, sypiąc swoich kolegów. Rząd federalny zapewniał mu w związku z tym ochronę: nową tożsamość, nowy dom, jednym słowem – nowe życie.

Marszale mieli za zadanie ochraniać takiego człowieka i jego rodzinę. Tymczasem pozostający na wolności członkowie zorganizowanych grup przestępczych starali się ich znaleźć. Nie zawahaliby się przed niczym. Jeśli staniesz im na drodze…

Podczas jednej z akcji przeprowadzania takiego świadka koronnego przypadkowo uszkodziłem sobie kręgosłup. Finito tutta la comedia!

Długo się leczyłem. Zaraz po tym, jak wróciłem do zdrowia, ostatecznie zakończyłem służbę w USMS.

W tym czasie zaczęły Pana nękać coraz poważniejsze objawy zespołu stresu pourazowego (PTSD) po ponad 30 latach traumatycznych przeżyć, w większości wojennych. Jak wielu weteranów, początkowo nie do końca zdawał Pan sobie sprawę, że to wyczerpująca reakcja na skrajnie stresujące wydarzenia z przeszłości, z którą bardzo trudno samodzielnie sobie poradzić. Panu na szczęście udało się odnaleźć spokój dzięki radykalnej zmianie środowiska i zajęć – na nie mniej egzotyczne i przygodowe życie w Amazonii.

Jako dziecko przeżyłem wojnę, a potem brałem udział w kolejnych jako żołnierz frontowy i operacyjny pracownik wywiadu. Moja późniejsza służba w USMS nie okazała się łatwiejsza – niestety, wpadłem z deszczu pod rynnę. Tę pracę też cechowało stałe obcowanie z przemocą.

Przemoc towarzyszyła mi każdego dnia, była wszechobecna, czy to na ulicach Nowego Jorku, czy San Francisco. Wychodziłem z domu rano i nie wiedziałem, kiedy do niego wrócę, ani gdzie w danym dniu wyląduję. Nie była to dla mnie nowość, ale z czasem już zbyt wiele dla takiego starego konia, jak ja.

Licząc od 1 września 1939 r. 32 lata z niewielkimi przerwami wciąż w walce, od Azji po ulice Anchorage na Alasce, to aż nadto nawet dla najsilniejszych. To była ogromna trauma, której w tym czasie nikt nie potrafił zdiagnozować, ani leczyć.

PTSD dotknęło nie tylko mnie, ale także całą moją rodzinę.

Po tym jak z powodów zdrowotnych  musiałem odejść z czynnej służby, zrobiłem się bardzo nieznośny. Nie mogłem pogodzić się z faktem, że moja sprawność fizyczna po wypadku została uznana za niewystarczającą.

Zmieniło się całe moje życie. Nie byłem w stanie przystosować się do normalnego życia w domu i społeczeństwie. Zacząłem nadużywać alkoholu, awanturować się i uprzykrzać życie rodzinie. W końcu... jak mały chłopiec zabrałem plecak i uciekłem do lasu.

Puszcza Amazońska przyniosła ukojenie, choć tam również miałem wiele przygód. Kupiłem i wyremontowałem statek, i jako jego kapitan dałem ponieść się wielkiej rzece. Dotarłem do wielu ciekawych miejsc i miałem okazję przyjrzeć się codziennemu życiu lokalnych plemion.

W końcu, chcąc zrobić coś dobrego, zaangażowałem się w pomoc tubylczej ludności znad Rio Orosa. Dobre uczynki – wspaniałe uczucie. Ale o tym, moim „Projekcie Amazonas” oraz szerzej o wyżej przytaczanych wydarzeniach z mego życia można będzie przeczytać w autobiograficznych wspomnieniach pt. „Moje życie, moje wojny”, przygotowywanych do druku przez wydawcę „SPECIAL OPS”, Grupę MEDIUM. Zapraszam do lektury!

Dziękujemy za rozmowę. Jest Pan prawdziwą historią sił specjalnych USA i nie tylko.

Dziękuję. Jestem tylko żywym świadkiem ułamka historycznych wydarzeń. Pozdrawiam wszystkich czytelników magazynu „SPECIAL OPS”.

Czytaj też: Honor. Oto, co wyróżnia polskich specjalsów >>>

Galeria zdjęć

Tytuł
przejdź do galerii

Komentarze

Powiązane

Iwona Szoda Rola pozorantów w szkoleniu służbowym, cywilnym i sportowym

Rola pozorantów w szkoleniu służbowym, cywilnym i sportowym Rola pozorantów w szkoleniu służbowym, cywilnym i sportowym

Rozmowa z Marcinem „Lewym” Wyszyńskim, żołnierzem rezerwy Jednostki Wojskowej GROM, właścicielem firmy „K9 Projekt”, zajmującej się doradztwem w zakresie budowania struktur oraz szkolenia psów i personelu...

Rozmowa z Marcinem „Lewym” Wyszyńskim, żołnierzem rezerwy Jednostki Wojskowej GROM, właścicielem firmy „K9 Projekt”, zajmującej się doradztwem w zakresie budowania struktur oraz szkolenia psów i personelu K9.

Redakcja news Inicjował działalność szpiegowską. Został zatrzymany

Inicjował działalność szpiegowską. Został zatrzymany Inicjował działalność szpiegowską. Został zatrzymany

Funkcjonariusze ABW zatrzymali obywatela Polski podejrzanego o inicjowanie działalności szpiegowskiej na rzecz Rosji i działanie na szkodę interesów Rzeczypospolitej Polskiej.

Funkcjonariusze ABW zatrzymali obywatela Polski podejrzanego o inicjowanie działalności szpiegowskiej na rzecz Rosji i działanie na szkodę interesów Rzeczypospolitej Polskiej.

Tomasz Łukaszewski COMBAT Kickboxing

COMBAT Kickboxing COMBAT Kickboxing

Tomasz Łukaszewski, redaktor naczelny czasopisma i portalu internetowego SPECIAL OPS, rozmawia z Krzysztofem Miką „MIXU” (byłym żołnierzem JWK), współautorem książki poradnikowej „Combat Kickboxing”. Zdjęcia:...

Tomasz Łukaszewski, redaktor naczelny czasopisma i portalu internetowego SPECIAL OPS, rozmawia z Krzysztofem Miką „MIXU” (byłym żołnierzem JWK), współautorem książki poradnikowej „Combat Kickboxing”. Zdjęcia: arch. MIXU, Bellona

Krzysztof Mątecki Estońskie siły operacji specjalnych

Estońskie siły operacji specjalnych Estońskie siły operacji specjalnych

Magnus Kuul – dowódca ESTSOF, przedstawia rozwój Estońskich Sił Specjalnych w ciągu ostatnich 26 lat oraz ich aktualną sytuację w systemie bezpieczeństwa Estonii i państw zrzeszonych w NATO.

Magnus Kuul – dowódca ESTSOF, przedstawia rozwój Estońskich Sił Specjalnych w ciągu ostatnich 26 lat oraz ich aktualną sytuację w systemie bezpieczeństwa Estonii i państw zrzeszonych w NATO.

Tomasz Łukaszewski „Zawieszeni”, czyli powrót Radży. Rozmowa z Kafirem, autorem książki

„Zawieszeni”, czyli powrót Radży. Rozmowa z Kafirem, autorem książki „Zawieszeni”, czyli powrót Radży. Rozmowa z Kafirem, autorem książki

Niedawno ukazała się nowa książka Kafira pt. „Zawieszeni”. Z autorem rozmawiamy o dalszych losach płk. Radosława Sztylca i misji w Afganistanie.

Niedawno ukazała się nowa książka Kafira pt. „Zawieszeni”. Z autorem rozmawiamy o dalszych losach płk. Radosława Sztylca i misji w Afganistanie.

Tomasz Łukaszewski XXII Selekcja

XXII Selekcja XXII Selekcja

W dniach 28 sierpnia – 2 września 2021 r., tradycyjnie jak co roku od 22 lat, na poligonie w Drawsku Pomorskim odbyła się Selekcja. Jak tym razem wyglądały zmagania uczestników, kto brał w niej udział,...

W dniach 28 sierpnia – 2 września 2021 r., tradycyjnie jak co roku od 22 lat, na poligonie w Drawsku Pomorskim odbyła się Selekcja. Jak tym razem wyglądały zmagania uczestników, kto brał w niej udział, kto dotrwał do końca i co nas czeka w kolejnym roku – zapytaliśmy organizatora, mjr. (rez.) Arkadiusza Kupsa – weterana 56. Kompanii Specjalnej. Zdjęcia: Danuta Kups

Krzysztof Mątecki #StaraPAka No.3 inspiruje

#StaraPAka No.3 inspiruje #StaraPAka No.3 inspiruje

Rozmowa z mł. chor. rez. Krystianem „Wójo” Wójcikiem – wieloletnim podoficerem 1. Pułku Specjalnego Komandosów, a potem Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca.

Rozmowa z mł. chor. rez. Krystianem „Wójo” Wójcikiem – wieloletnim podoficerem 1. Pułku Specjalnego Komandosów, a potem Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca.

Iwona Szoda O początkach psów bojowych w polskiej policji

O początkach psów bojowych w polskiej policji O początkach psów bojowych w polskiej policji

Rozmowa z Markiem „Kwadratem” Krzemińskim, ekspertem w dziedzinie szkolenia psów bojowych na potrzeby służb policyjnych, który dzieli się swoimi zawodowymi doświadczeniami związanymi z wprowadzeniem specjalistycznych...

Rozmowa z Markiem „Kwadratem” Krzemińskim, ekspertem w dziedzinie szkolenia psów bojowych na potrzeby służb policyjnych, który dzieli się swoimi zawodowymi doświadczeniami związanymi z wprowadzeniem specjalistycznych kursów dla psów K9. Zdjęcia: arch. Marka Krzemińskiego

Tomasz Łukaszewski Jak reagować na zamachy? Dobre praktyki i rekomendacje eksperta

Jak reagować na zamachy? Dobre praktyki i rekomendacje eksperta Jak reagować na zamachy? Dobre praktyki i rekomendacje eksperta

Rozmowa z mjr. rez. dr. inż. Jarosławem Stelmachem, autorem książki „Reagowanie na zamachy. Dobre praktyki i rekomendacje".

Rozmowa z mjr. rez. dr. inż. Jarosławem Stelmachem, autorem książki „Reagowanie na zamachy. Dobre praktyki i rekomendacje".

Tomasz Łukaszewski Brałem udział w czymś niezwykłym

Brałem udział w czymś niezwykłym Brałem udział w czymś niezwykłym

Rozmowa z Wojciechem „Zacharem” Zacharków – byłym żołnierzem Jednostki Wojskowej AGAT. Zdjęcia: arch. własne Wojciecha Zacharków (Irak, Afganistan, Selekcja AGAT, szkolenia), Tomasz QNA Chochół photography...

Rozmowa z Wojciechem „Zacharem” Zacharków – byłym żołnierzem Jednostki Wojskowej AGAT. Zdjęcia: arch. własne Wojciecha Zacharków (Irak, Afganistan, Selekcja AGAT, szkolenia), Tomasz QNA Chochół photography (MURPH Challenge Finał, 16 batalion powietrznodesantowy), Prod. MAGIC Waszkiewicz - Foto: Emil Sobczak („Granice wytrzymałości Zachara”), AWL Wrocław (MURPH Challenge), Daniel Dmitriew (MURPH Challenge Lubliniec), Krzysztof Plażuk (Czad), Trec Nutrition (Trec Challenge)

Tomasz Łukaszewski Ludzie pełni pasji i z wielką wyobraźnią

Ludzie pełni pasji i z wielką wyobraźnią Ludzie pełni pasji i z wielką wyobraźnią

Rozmowa z płk. Sławomirem Tęczą, komendantem Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Warszawie.

Rozmowa z płk. Sławomirem Tęczą, komendantem Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Warszawie.

Tomasz Łukaszewski Selekcja

Selekcja Selekcja

W specjalnym wywiadzie udzielonym redakcji „SPECIAL OPS”, major Kups opowiada o początkach SELEKCJI, jej rozwoju i przyszłości oraz o wyjątkowym charakterze odróżniającym ją od licznych imprez biegowych...

W specjalnym wywiadzie udzielonym redakcji „SPECIAL OPS”, major Kups opowiada o początkach SELEKCJI, jej rozwoju i przyszłości oraz o wyjątkowym charakterze odróżniającym ją od licznych imprez biegowych organizowanych w duchu militarnym, które ostatnimi czasy stały się w Polsce bardzo modne. Zdjęcia: Danuta Kups

Krzysztof Mątecki Jesteśmy na krzywej wznoszącej

Jesteśmy na krzywej wznoszącej Jesteśmy na krzywej wznoszącej

Rozmowa z płk. Arturem Kozłowskim, dowódcą Jednostki Wojskowej AGAT. Zdjęcia: arch. JW Agat

Rozmowa z płk. Arturem Kozłowskim, dowódcą Jednostki Wojskowej AGAT. Zdjęcia: arch. JW Agat

Tomasz Łukaszewski „Nic bym nie zmienił”

„Nic bym nie zmienił” „Nic bym nie zmienił”

SPECIAL OPS w rozmowie z Krzysztofem Puwalskim – byłym operatorem 1PSK oraz JW GROM, autorem książki „Operator 594” oraz pomysłodawcą „Projektu Operator 2021”. Zdjęcia: archiwum Krzysztofa Puwalskiego

SPECIAL OPS w rozmowie z Krzysztofem Puwalskim – byłym operatorem 1PSK oraz JW GROM, autorem książki „Operator 594” oraz pomysłodawcą „Projektu Operator 2021”. Zdjęcia: archiwum Krzysztofa Puwalskiego

Tomasz Łukaszewski 60 lat JW4101

60 lat JW4101 60 lat JW4101

Jednostka Wojskowa Komandosów to najstarsza, nadal istniejąca jednostka specjalna Wojska Polskiego, która w tym roku obchodzi dwie wyjątkowe rocznice. O historii i zmianach zachodzących w Jednostce rozmawialiśmy...

Jednostka Wojskowa Komandosów to najstarsza, nadal istniejąca jednostka specjalna Wojska Polskiego, która w tym roku obchodzi dwie wyjątkowe rocznice. O historii i zmianach zachodzących w Jednostce rozmawialiśmy z płk. Michałem Strzeleckim, dowódcą JWK.

Michał Piekarski 75 lat po Dniu "D"

75 lat po Dniu "D" 75 lat po Dniu "D"

Siedemdziesiąta piąta rocznica lądowania Aliantów w Normandii w polskich mediach pozostała w cieniu bieżących wydarzeń krajowych, warto więc zwrócić uwagę na kilka aspektów tej rocznicy.

Siedemdziesiąta piąta rocznica lądowania Aliantów w Normandii w polskich mediach pozostała w cieniu bieżących wydarzeń krajowych, warto więc zwrócić uwagę na kilka aspektów tej rocznicy.

Michał Piekarski Walka z terrorystami w Polsce, część druga. Służby specjalne

Walka z terrorystami w Polsce, część druga. Służby specjalne Walka z terrorystami w Polsce, część druga. Służby specjalne

Jednym z fundamentalnych zagadnień dotyczących walki z terrorystami, tak jak w każdym innym konflikcie zbrojnym jest zdolność do gromadzenia, analizowania i wykorzystania informacji wywiadowczych. Służby...

Jednym z fundamentalnych zagadnień dotyczących walki z terrorystami, tak jak w każdym innym konflikcie zbrojnym jest zdolność do gromadzenia, analizowania i wykorzystania informacji wywiadowczych. Służby wywiadowcze niektórych państw zagrożonych terroryzmem, przeszły z tego powodu szczególną ewolucję.

Sebastian Miernik Polskie działania terrorystyczne w Ameryce Południowej w czasie II wojny światowej...

Polskie działania terrorystyczne w Ameryce Południowej w czasie II wojny światowej...

To, że polski wywiad w czasie II wojny światowej należał do najlepszych na świecie, jest powszechnie znanym faktem. Nie ma co do tego wątpliwości. O tym, że represje na Polakach spotykały się ze zdecydowanym...

To, że polski wywiad w czasie II wojny światowej należał do najlepszych na świecie, jest powszechnie znanym faktem. Nie ma co do tego wątpliwości. O tym, że represje na Polakach spotykały się ze zdecydowanym odwetem polskiego podziemia także nie trzeba przypominać czytelnikom Special Ops.

Michał Piekarski Rocznica 9/11 - wywiad z Marcinem Kosskiem

Rocznica 9/11 - wywiad z Marcinem Kosskiem

Dziś publikujemy wywiad z Marcinem Kosskiem, psychologiem i instruktorem zagranicznych jednostek specjalnych, poświęcony psychologicznym i informacyjnym aspektom zwalczania terroryzmu.

Dziś publikujemy wywiad z Marcinem Kosskiem, psychologiem i instruktorem zagranicznych jednostek specjalnych, poświęcony psychologicznym i informacyjnym aspektom zwalczania terroryzmu.

Tomasz Łukaszewski Jaka jest przyszłość Wojsk Specjalnych?

Jaka jest przyszłość Wojsk Specjalnych? Jaka jest przyszłość Wojsk Specjalnych?

O historii, teraźniejszości i przyszłości Wojsk Specjalnych w Polsce rozmawiamy z gen. dyw. (w stanie spoczynku) prof. dr hab. Bogusławem Packiem, autorem książki „Wojska Specjalne Sił Zbrojnych RP”.

O historii, teraźniejszości i przyszłości Wojsk Specjalnych w Polsce rozmawiamy z gen. dyw. (w stanie spoczynku) prof. dr hab. Bogusławem Packiem, autorem książki „Wojska Specjalne Sił Zbrojnych RP”.

Redakcja Donald Trump powołał dyrektora wywiadu narodowego USA

Donald Trump powołał dyrektora wywiadu narodowego USA Donald Trump powołał dyrektora wywiadu narodowego USA

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powołał na stanowisko dyrektora wywiadu narodowego USA emerytowanego wiceadmirała Josepha Maguire`a, który swoją funkcję objął 15 sierpnia. Dotychczas był on...

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powołał na stanowisko dyrektora wywiadu narodowego USA emerytowanego wiceadmirała Josepha Maguire`a, który swoją funkcję objął 15 sierpnia. Dotychczas był on szefem Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu.

Tomasz Łukaszewski Bez taryfy ulgowej

Bez taryfy ulgowej Bez taryfy ulgowej

Rozmowa z płk. Grzegorzem Kaliciakiem – uczestnikiem misji zagranicznych w Iraku i Afganistanie, dowódcą obrony City Hall w Karbali w 2004 roku, byłym dowódcą 6. i 14. Brygady Obrony Terytorialnej, obecnie...

Rozmowa z płk. Grzegorzem Kaliciakiem – uczestnikiem misji zagranicznych w Iraku i Afganistanie, dowódcą obrony City Hall w Karbali w 2004 roku, byłym dowódcą 6. i 14. Brygady Obrony Terytorialnej, obecnie prorektorem w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie – na temat służby kobiet w Wojsku Polskim oraz jego najnowszej książki „Bez taryfy ulgowej”.

Monika Bujak GROM inspiruje do tworzenia i działania

GROM inspiruje do tworzenia i działania GROM inspiruje do tworzenia i działania

Katarzyna Kozłowska – była operatorką JW GROM. Została zrekrutowana z Policji do Grupy Reagowania Operacyjno-Manewrowego pod koniec lat 90. ub. w. W Policji przecierała szlaki, ponieważ trafiła tam z pierwszym...

Katarzyna Kozłowska – była operatorką JW GROM. Została zrekrutowana z Policji do Grupy Reagowania Operacyjno-Manewrowego pod koniec lat 90. ub. w. W Policji przecierała szlaki, ponieważ trafiła tam z pierwszym tak dużym wtedy, około stuosobowym naborem kobiecym. Przez pewien czas pracowała m.in. jako specjalista ds. nieletnich.

Tomasz Łukaszewski Weryfikacja

Weryfikacja Weryfikacja

„SPECIAL OPS” rozmawia z Kafirem i Łukaszem Maziewskim o ich nowej książce „Weryfikacja”.

„SPECIAL OPS” rozmawia z Kafirem i Łukaszem Maziewskim o ich nowej książce „Weryfikacja”.

Copyright © 2004-2019 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
Special-Ops