Special-Ops.pl

Zaawansowane wyszukiwanie

„Służba była największą przygodą mojego życia”

Krzysztof Mątecki | 2025-03-24
„Służba była największą przygodą mojego życia”. Rozmowa z Markiem „Włóczykijem” Stan, byłym dowódcą sekcji w Jednostce Wojskowej GROM, uczestnikiem misji zagranicznych w Afganistanie. Fot. Archiwum prywatne Marka Stan

„Służba była największą przygodą mojego życia”. Rozmowa z Markiem „Włóczykijem” Stan, byłym dowódcą sekcji w Jednostce Wojskowej GROM, uczestnikiem misji zagranicznych w Afganistanie. Fot. Archiwum prywatne Marka Stan


Rozmowa z Markiem „Włóczykijem” Stan, byłym dowódcą sekcji w Jednostce Wojskowej GROM, uczestnikiem misji zagranicznych w Afganistanie.

Jak i kiedy trafiłeś do JW GROM? Jaka była Twoja motywacja dotycząca dołączenia do jednostki?

Do „FIRMY” trafiłem w 2005 roku. Pytasz o motywację – jeśli miałbym zażartować, to powiedziałbym, że chyba musiałem uderzyć się w głowę, i to  dość mocno i skutecznie (śmiech), ale tak poważnie mówiąc, to od 2000 roku studiowałem w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu – powoli, z roku na rok, „dotykałem” wojska jako struktury i codzienności życia, to był wspaniały okres, ale też moje wyobrażenia i marzenia zderzały się z realiami armii. Próbowałem więcej i mocniej, a to nie zawsze było mile widziane, ponieważ generalnie tendencja była taka, żeby było równo i kiepsko. Na szczęście nie wszędzie, spotykałem na swojej drodze ludzi ponadprzeciętnych i byłem w nich zapatrzony. Potem, w trakcie studiów, były praktyki w jednostkach wojskowych. To było ciężkie zderzenie z rzeczywistością, które najbardziej na mnie wpłynęło i udowodniło, że tak nie chcę. Po praktykach podjąłem decyzję: albo „grubo”, albo wcale.

Z takim nastawieniem wróciłem na uczelnię i zacząłem drążyć temat JW GROM. Było to trudne, bo informacje o GROM-ie były tajemnicą, dostępne były tylko jakieś wzmianki w prasie papierowej i kultowe zdjęcie z wylotu na Haiti. Drążyłem i pytałem, kogo się tylko dało, okazało się, że jednym z opiekunów sąsiedniej kompanii jest oficer po selekcji – Piotr Sz. – postać owiana legendą nadludzkiej sprawności fizycznej. Zależało mi bardzo, więc uprosiłem go i udałem się na spotkanie. Udając twardziela, opowiedziałem, o co mi chodzi i zadałem milion pytań. W odpowiedzi usłyszałem: „Tak, jestem po selekcji – musisz wysłać ankietę i czekać”. Im więcej drążyłem, tym częściej spotykałem ludzi, którzy myślą o tym samym, i tak ze zlepka zasłyszanych informacji stworzyłem sobie marzenie do spełnienia. Wrzuciłem wypełnioną ankietę do skrytki pocztowej i czekałem. Ale nie patrzyłem w sufit, wziąłem się do roboty.

Jak przygotowywałeś się do udziału w selekcji? Czy któryś jej element był dla Ciebie szczególnie trudny?

Będąc po szkole oficerskiej, która, dowcipnie mówiąc, słynęła z tego, że student dostaje 10 par trampek i jeden zeszyt, raczej było się sprawnym fizycznie. W moim życiu sport był zawsze bardzo ważny, trenowałem od wielu lat różne konkurencje, co ukształtowało mój charakter, nauczyło dyscypliny i chęci zwycięstwa. Lubiłem sukcesy, byłem ich „głodny”. Tak było też podczas studiów – po zajęciach był trening, w treningu czułem się bardzo mocny. Po decyzji o przystąpieniu do selekcji było jeszcze „mocniej”, do dotychczasowego treningu dołożyłem weekendowe chodzenie z plecakiem i nawigację – nie byłem imprezowiczem, swoją energię zużywałem na rozwój i przygotowanie. W końcu przyszedł dzień sądu – stało się to możliwe dzięki uprzejmości dowódcy batalionu szkolnego – który dorzucił „gorycz” motywacji, że jak nie przejdę, to będę miał przekichane.

Pierwszy etap to był WF i psycholog. Czy był ciężki? Tak. Do konkurencji byłem przygotowany maksymalnie, zaskoczyła mnie liczba kandydatów i ich jakość – konie nie ludzie. I ich wzrok – też byli głodni jak ja. Było to trochę przerażające, ale dawało nadzieję, że ja też tu jestem i też chcę. Podczas sprawdzianu zaskoczyło mnie również to, że konkurencje następowały jedna po drugiej, praktycznie bez odpoczynku – mięśnie płonęły, nie było suplementów i czasu na regenerację – butelka wody i jakiś tam strój sportowy. Za to największą motywacją, a zarazem najbardziej emocjonującym wydarzeniem, było dla mnie (mega młodego gościa) pierwsze prawdziwe spotkanie z ludźmi z Jednostki. Poza instruktorami z wydziału szkolenia i szefem selekcji (wtedy jeszcze mjr.  Sławomirem Berdychowskim) byli operatorzy z oddziałów – dla mnie na tamtym etapie życia „bogowie”. Zapatrzony nie dyskutowałem, robiłem maksimum, aby jak najlepiej się sprzedać, aby zostać jednym z nich! Zaplanowane zamierzenie zrealizowane zostało bardzo dobrze – pierwszy etap był zaliczony. Drugi etap – to była wysokościówka i góry. Dopiero wtedy dotarło do mnie, z czym mam się zmierzyć! Na początku delikatny sprawdzian wysokościowy – jeszcze w Warszawie – poszedł pozytywnie. Byłem w żywiole.

Po zaliczeniu elementu wysokościowego poinformowano nas, że widzimy się jutro o 5:00 w Bieszczadach – podano nam pozycję i pożegnano ozięble. Logistycznie w czterech, jednym samochodem, dojechaliśmy na miejsce przed czasem. Na miejscu 44 facetów gotowych na walkę. O 5:00 podjechał Land Rover, wysiadło dwóch instruktorów – bez krzyku, bez emocji, podali nam jeden raz (!) następną pozycję i limit czasu, po czym odjechali. Zaczęło się – bieg, aby zdążyć. Na miejscu czekali już wszyscy instruktorzy i szef selekcji! Dwie osoby nie wyrobiły się w czasie – podziękowano im za udział, zaczęło się poważnie… Nastąpiło sprawdzenie wymaganego sprzętu z obowiązkowej listy. I tu anegdota: na liście był sweter! Ja uwielbiałem góry i cały czas mnie to frasowało, po co ten sweter, więc wziąłem od 5-letniego bratanka na sztukę, żeby był, skoro jest na liście :)).

Moje rzeczy sprawdzał instruktor „Student”, jak zobaczył ten sweter, to z pełną powagą powiedział: „Ubierz!”. Nawet chwilę próbowałem, ale mam 187 cm wzrostu, więc nie było szans – na szczęście instruktor powiedział, abym poszedł do pobliskiego potoku i przyniósł kamienie, które nadrobią rozmiar – oczy miał poważne, to i ja zrozumiałem, że to nie żarty, przyniosłem dwa duże kamienie, kazał mi je schować do plecaka i nosić. Po sprzęcie zaczęło się: mikrowykład i wcisk, każdego dnia ktoś odpadał. Oczywiście moja selekcja była najgorsza – tak twierdzi każdy w GROM-ie (śmiech).

Co mnie zaskoczyło: maraton ze startem w kolejności odwrotnej do wcześniejszej konkurencji, którą ukończyłem pierwszy, więc startowałem ostatni. Warunek był jeden: odpada gość z najgorszym czasem na końcu maratonu – więc zrobiłem wszystko, żeby wyprzedzić gościa przed sobą i chciałem utrzymać pozycję, taką  przyjąłem strategię. Okazało się, że finalnie wyprzedziłem trzech, zacząłem oszczędzać siły, bo wysiłek był potworny – wreszcie finisz. Szef selekcji poprosił przed szereg gościa z najgorszym czasem i powiedział mu, że to koniec! A ten szalony gość mówi, że nie odda numeru, że może robić jakieś karne ćwiczenia itp. „Czarny” – szef selekcji spokojnym głosem powiedział, że „okej” i walnął jakąś liczbę z kosmosu pompek z plecakiem do zrobienia, nawet nie pamiętam, ile – ale ja prawie zemdlałem na samą myśl o zrobieniu takiej liczby na wypoczynku, a nie w trakcie katorżniczego wysiłku. A ten gość odpowiedział „okej” i zaczął robić – skubany… I zrobił, ku zdziwieniu wszystkich, „Czarnego” też. „Czarny” to był honorowy facet, więc słowa dotrzymał. Czemu o tym wspominam? Bo ten „gość od pompek” – „Wicia” okazał się zajebistym operatorem – później robiliśmy razem kurs podstawowy, a nawet jakaś wspólna wycieczka się razem trafiła. Wielokrotnie udowodnił, że warto było zawalczyć o marzenia i myślę, że „Czarny” też uważał, że warto było dać mu szansę – tę nierealną liczbą pompek do zrobienia… Selekcję ukończyło 12 kandydatów.

Potem odbyły się rozmowy z dowódcą, szefem szkolenia i szefem selekcji. Czy to było trudne – tak, ale nie niemożliwe, chociaż siły skończyły mi się w drugiej dobie – selekcję za mnie przeszły charakter, serce, głowa, determinacja i chęć realizacji marzeń. Moje nogi zaś umarły drugiego dnia gdzieś w Bieszczadach…

A co do kamieni z plecaka: wyjąłem je dopiero na koniec selekcji – bardzo się bałem je wyrzucić – głupio byłoby odpaść z tego powodu. „Student” prawie umarł ze śmiechu. „Serio to nosiłeś?! Przecież żartowałem z tymi kamieniami!” powiedział mi, widząc, jak na koniec wyjmuję je z plecaka…

Kolejnym etapem po ukończeniu selekcji jest kurs podstawowy w jednostce. Jak wspominasz ten okres? Jak wyglądała Twoja droga do bycia pełnoprawnym operatorem JW GROM?

Pierwszy etat po Szkole Oficerskiej dostałem w Wesołej (1BPanc), na chwilę zanim mnie ściągnięto do Jednostki. Pamiętam dzień, gdy mijałem bramę – młody podporucznik naprężony jakby mu ktoś kij w tyłek wsadził – przejął mnie wtedy na bramie koleś z kadr, kpt „X”. Stanąłem na baczność i wydukałem regułkę z regulaminu ogólnego, a on w śmiech: „Marek, wyluzuj tu jesteśmy na TY”. Drugie miejsce w Jednostce, spotykam szefa finansów, płk. „X”, i sytuacja się powtarza, ja na baczność, a tu śmiech i ta sama gadka. Trzecie miejsce, spotkanie z szefem szkolenia, gdzie trafialiśmy na kurs podstawowy.

Wchodzę już wyluzowany po wcześniejszych wpadkach z wojskowym zachowaniem. Facet (szef szkolenia) mówi: „Cześć, „Czarny””, no to ja (nauczona małpa) odpowiadam: „Cześć, Marek”. I tu się zdziwiłem. Padło pytanie „Jaki Marek?”, myślę sobie, jaki miły gość, na pewno sprawdza, czy pamiętam nazwisko operacyjne przydzielone w kadrach, a tu nagle „Wyjdź”. No to wyszedłem na korytarz, a tam jeden z instruktorów, „Ksiądz”, trzyma się za głowę i pyta, co mi do głowy strzeliło, żeby się tak odezwać do szefa szkolenia! Okazało się w Jednostce jest trzech gości, do których nie mówi się na „ty” i on był jednym z nich. Zatem kurs podstawowy zacząłem od ochrony płotu i marzenia o jego realizacji oddalały się… Na szczęście to było tylko chwilowe, abym złapał trochę pokory – a to nie było proste w moim wieku.

Kurs podstawowy to była zbieranina ludzi po selekcji – kandydatów do zespołów bojowych. W tamtym okresie trwał 13 miesięcy. Podzielony był na etapy szkoleniowe według wtedy obowiązującego programu szkolenia. Każdy etap był bardzo wymagający i egzaminowany. Dni zaczynały się wcześnie i wydawały nie kończyć – nie przypuszczałem, jak to będzie wyglądać, ale też nie wyobrażałem sobie poziomu szkolenia – to był kosmos – idealnie, że byłem świeżo upieczonym oficerem i tak naprawdę wszystkiego uczyłem się od początku. Koledzy na kursie – starsi wiekiem, z doświadczeniem z innych formacji – z jedną wspólną cechą: zaangażowaniem na poziomie dla mnie do tej pory niespotykanym. Realizowany był od kilkutygodniowego szkolenia ciągiem z „zielonej taktyki” z czasem podnosząc się do niespotykanego poziomu i coraz bardziej skomplikowanych operacji mieszanych ze szkoleniem ogniowym, wszystko zakończone sprawdzianem.

Każdy następny etap był inny, z innej dziedziny (od łączności, medycznych, SERE, narciarskiego, po VIP, skoki, taktykę niebieską, przeplatane ogniowym itp.). Wszystkie dziedziny, w jakich mieliśmy potem umieć się poruszać i pracować. Po każdym etapie były egzaminy, pojawiały się kontuzje i walka o ukończenie kursu, przychodziły coraz bardziej skomplikowane zadania, aż nadszedł czas egzaminu końcowego – dotrwałem, chociaż przez moje wybryki kilka razy moje „być albo nie być” na kursie wisiało na włosku.

Egzamin końcowy to była skomplikowana operacja przeciwterrorystyczna. W trakcie operacji doszło do wypadku, został ranny „Wiechu”, zacząłem mu udzielać pomocy, bo byłem najbliżej, ćwiczenie nie zostało przerwane (!), mimo że nastąpiła prawdziwa ewakuacja medyczna. Długo się nie zastanawiałem, pojechałem z nim w karetce do szpitala, potem pomogłem zorganizować przyjazd rodziny itp. Po ok. 20 godzinach wróciłem do ośrodka szkolenia poligonowego, gdzie odbywał się egzamin, i dostałem informację od jednego z instruktorów, że nie ukończyłem egzaminu i wylatuję z kursu! Powrót do Jednostki był dla mnie katastrofą, wszyscy świętowali poza mną. Po powrocie udałem się dowódcy zespołu, na który miałem trafić po kursie, oświadczyć, że jednak na finiszu odpadłem, opowiedziałem całą historię, co się stało itp.

Na moje szczęście facet powiedział, że dla niego nie odpadłem i tak to powinno wyglądać, że takie tu są zasady, że nie zostawiamy nikogo, że własne dobro mamy poświęcać dla innych, że dobrze zrobiłem, udzielając pomocy i mimo ryzyka wywalenia z kursu poświęciłem się dla „Wiecha”. Zebrały się mądre głowy, omówiły mój przebieg całości kursu, poszczególne egzaminy i uznano, że ukończyłem Kurs Podstawowy. Mogłem dostąpić zaszczytu wręczenia beretu, przyjąć uścisk dłoni generała Sławomira Petelickiego z gratulacjami i trafić na zespół bojowy. To było bardzo duże wydarzenie w życiu dla mnie. Po raz kolejny wydawało mi że jestem pół-Bogiem…

Po kursie trafiłem finalnie na Zespół Bojowy B, do sekcji bardzo doświadczonych operatorów. Wydawało mi się, że jestem nieśmiertelny i unoszę się nad ziemią z własnej zajebistości… Po selekcji, po kursie… Miałem stopień oficerski, trafiłem na etat zastępcy dowódcy sekcji – zaczęły się szkolenia specjalistyczne „X” i „Y”. W tej sekcji był wakat na stanowisku dowódcy sekcji, więc obowiązki spadły poniekąd na mnie. Dlaczego poniekąd? Wydawało mi się, że mam to, o czym marzyłem, jestem na zespole bojowym i mam swoją sekcję! Realia były zgoła inne.

Chłopaki z sekcji to byli bardzo doświadczeni operatorzy, mistrzowie w swoim fachu z ogromnym doświadczeniem (Zatoka Perska, Irak, Afganistan, a wcześniej była Jugosławia), nie było dziedziny, w której nie bili mnie na głowę. To oni mnie zbudowali, musiałem szybko nadrabiać, aby sprostać ich wymaganiom, jakie stawiali swojemu dowódcy. Ich sposób podejścia do pracy, zasady i to, co sobą reprezentowali, utwierdziły mnie w przekonaniu, że jestem w dobrym miejscu. To byli profesjonaliści dbający o każdy szczegół i to z braterską atmosferą. I przyszedł dzień uścisku ich dłoni z drobnym komentarzem: „Młody, zabieraj się za swoją robotę dowódcy, nikt nie będzie za ciebie pracował, jesteś na dobrej drodze i nie spr..l tego, bo za kilka miesięcy jedziemy do Afganistanu”. To były trochę gratulacje, trochę groźba, jedno zdanie po kilku miesiącach dobrego docisku… Wtedy dopiero odkryłem zadania, jakie przede mną stawiało stanowisko, na którym byłem.

W czasie służby w JW GROM pełniłeś m.in. funkcję dowódcy sekcji w zespole bojowym. Możesz nam powiedzieć, jakie zadania wykonuje dowódca selekcji i jaka jest jego rola w czasie operacji specjalnych i w samej jednostce? Co trzeba zrobić, aby zostać dowódcą sekcji?

Tak, pełniłem funkcję dowódcy sekcji w zespole bojowym – dopiero po akceptacji przez zespół. Swoje zadania porównałbym do zadań menadżera średniego szczebla firmy projektowo-wykonawczej, zdolnego do samodzielnego zarządzania grupą wysoce wyspecjalizowanych pracowników w stresie i w strefie wysokiego ryzyka oraz wykonywania zadań w systemie kryzysowym. Z szeroko rozwiniętą podległością i ograniczeniami czasowymi do realizacji zadań, płynnością w zarządzaniu i utrzymaniem kompatybilności z innymi podobnymi grupami. Dotyczyło to realizacji zamierzeń przełożonego, działalności programowej, w tym projektowania jej i planowania (bieżących szkoleń), utrzymywania gotowości bojowej, wysokiego poziomu rozwoju indywidualnego i zespołowego do realizacji zadań w strefach wojny w całym zakresie zadań, do jakich jednostka była przeznaczona. Do moich obowiązków należało także planowanie rozwoju i kariery podwładnych, finalnie ich ocena i dbałość o nich. Wymiana doświadczeń i wprowadzanie zmian oraz aktualizacji w procedurach. Dodatkowo nie zapominajmy o dbałości o sprzęt.

Co trzeba zrobić, aby zostać dowódcą sekcji szturmowej? Formalnie: posiadać stopień oficerski, przejść selekcję, kurs podstawowy. Nieformalnie: ludzie z tej sekcji muszą być pewni, że się nadajesz.

Kiedy i dokąd po raz pierwszy wyjechałeś na misję zagraniczną? Co sprawiło, że zdecydowałeś się na wyjazd?

To nie była kwestia decydowania się na wyjazd, na „wycieczkę” wyjeżdżał dany zespół i tyle. Kompletne sekcje znające się jak łyse konie, trenujące na co dzień, tworzyły grupę. Taka grupa to precyzyjnie działający mechanizm, nie mogło w nim zabraknąć jakiegoś trybiku, wpływałoby to na osłabienie zespołu i niepotrzebne ryzyko. W tym fachu albo się decydujesz na pracę i robisz ją na maksa, albo lepiej nie zaczynaj. Na misję do Afganistanu wyjechałem około pół roku po ukończeniu kursu podstawowego. Znowu mi się wydawało, że już dużo wiem. Na szczęście otaczał mnie bardzo doświadczony zespół i było cały czas od kogo się uczyć. Jadąc na pierwszą „wycieczkę”, nie miałem pojęcia, co będziemy tam robić – jedynie wiedziałem, do czego się szkolę i czy jestem w tym dość dobry. Tu też była duża różnica między marzeniami i wyobrażeniami a realną robotą. Te wycieczki to nie był film, to się działo naprawdę…

W Afganistanie służyłeś m.in. w okrytej złą sławą prowincji Kandahar. Z jakimi wyzwaniami mierzyliście się w tym rejonie? Na czym polegały prowadzone tam przez Was działania?

Pierwsze „wycieczki” to był Kandahar, ale w tej prowincji po prostu stacjonowaliśmy w bardzo dużej bazie – roboty odbywały się nie tylko w tej prowincji. Byliśmy w systemie gotowości przeciwterrorystycznej i zadania były realizowane na potrzeby przełożonych SOF, poza tym realizowaliśmy zadania w rejonie naszej odpowiedzialności przydzielonym przez przełożonych SOF. Współpracowaliśmy z innymi SF na terenie Afganistanu w celu realizacji operacji na większą skalę. Działania były bardzo zróżnicowane: od odbijania zakładników, wsparcia militarnego, operacji humanitarnych, likwidacji celów, obserwacji, patroli rozpoznawczych, po ochronę VIP-ów czy operacje wsparcia działań oddziałów regularnych.

Dla mnie pierwsze wyjazdy to był lekki szok, chwilę minęło, nim oswoiłem się z nowym środowiskiem i z zadaniami, które wcześniej widziałem w filmach. Potrzebowałem czasu, żeby zrozumieć, po co i dlaczego tam jesteśmy. Zadania były standardowe dla SF – ja tylko nie mogłem zaakceptować świata, jaki tam zastałem i tego zła, które wyrządzali ludziom inni ludzie – więc byliśmy od szerzenia dobra wszystkimi metodami. Operacje były zróżnicowane: od krótkich i natychmiastowych po długie, planowe i wielodniowe na pojazdach i „na bucie”.

Ile tur bojowych spędziłeś w Afganistanie? Czy z Twojej perspektywy poszczególne wyjazdy różniły się jakoś od siebie? Czy któraś zmiana była szczególnie trudna? Jeśli tak, to która i dlaczego?

No ja byłem, bo tak wypadało, w okresach letnich w Afganistanie, więc zmiany były podobne, tylko zróżnicowane pod kątem robót, jakie przychodziły, wszystkie były wymagające. Rosły za to moja świadomość i doświadczenie, więc pierwsze wyjazdy były o tyle ciężkie, że miałem do czynienia z nowymi wyzwaniami, z czasem było łatwiej z podejmowaniem trafnych decyzji i rozumieniem tamtego świata. Były też wyjazdy wsparcia ochrony polskich Ambasad w Bagdadzie i Kabulu – to zupełnie inna praca, ale nie mniej wymagająca, z dodatkową świadomością, że możesz też być celem. Najtrudniejsze momenty dla mnie to ranni koledzy i czas, gdy się „wysypywało” życie prywatne w Polsce, a my byliśmy na „wycieczce”, bez możliwości wsparcia bliskich czy odpowiedniej reakcji na problem, ot taka bezsilność.

Czym dla Ciebie była służba w JW GROM? Jest coś z tego okresu, czego teraz Ci brakuje?

Służba byłą największą przygodą mojego życia, marzeniem i poświęceniem zarazem. To był wielki honor móc w tym wszystkim uczestniczyć, pracować w tak zacnym gronie szaleńców, którzy byli gotowi ryzykować swoje życie dla innych. Czasem brakuje mi atmosfery pracy i ludzi – to była dobra loża szyderców.

Aktualnie prowadzisz własną firmę szkoleniową Team Weteran. Kiedy podjąłeś decyzję o odejściu ze służby? Co było jej powodem? Czy z Twojej perspektywy trudno było Ci się przestawić na tzw. cywilne życie?

Tak prowadzę działalność doradczo-szkoleniową, wykorzystuję swój potencjał, tworzę nowe szkolenia, a zdobytą wiedzę i umiejętności przekładam na potrzeby cywilne. Ucząc ludzi szeroko rozumianego bezpieczeństwa, czy na co dzień, czy w trakcie podróży służbowych lub wakacji. Przygotowuję ludzi na kursach do samodzielnych wypraw górskich, samochodowych czy motocyklowych, gdzie bezpieczeństwo jest priorytetem i na to kładę główny nacisk. Powodów odejścia zebrało się kilka – były to kontuzje i urazy, które zaczęły mnie wykluczać z tego, co lubiłem robić najbardziej, prywatne życie i chęć zachowania resztek normalności w życiu, a przynajmniej podjęcie próby jej odnalezienia. Nie miałem problemu z przestawieniem się na życie cywilne, miałem dużo pasji, które realizowałem równolegle – góry, motocykle. Pod koniec służby miałem już plan, co dalej, a w zasadzie gotowe miejsce turystyczne w Bieszczadach, które prowadziłem przez kilka lat, więc łatwo poszło. Do tego z czasem dołożyłem swoje szkolenia i kursy. Służba w Jednostce uodporniła mnie na zmieniającą się wokół rzeczywistość, dlatego tzw. życie cywilne to dla mnie tylko kolejna zmiana środowiska.

Zajmujesz się obecnie między innymi edukacją społeczeństwa na temat weteranów, ich potencjału oraz przygotowania na sytuacje kryzysowe. Opowiesz nam o tym coś więcej?

Współpracuję z różnymi fundacjami, prowadzę spotkania z młodzieżą, której zaszczepiam patriotyzm i opowiadam o weteranach. I tak, wspominam o potencjale tych ludzi,  „weteranów”. Jesteśmy dojrzewającym społeczeństwem w tej kwestii i brakuje jeszcze wielu systemowych rozwiązań, chociaż powoli coś się zmienia w tej kwestii. Opowiadam o tym, jak wykorzystać taki potencjał, który drzemie w „weteranach” – wystarczy pozwolić im poczuć się potrzebnymi i poświęcą się dla idei.

Jak według Ciebie postrzegani są weterani w naszym kraju? Czy ich doświadczenie, wiedza i możliwości są w pełni wykorzystywane? Czy może coś w tej kwestii wymaga poprawy?

Wielu Polakom słowo „weteran” kojarzy się z kombatantem z okresu II wojny światowej – to kwestia nomenklatury i złego skojarzenia. „Weteran” w Polsce – to jeszcze raczkujące pojęcie i wiedza społeczeństwa nikła. To ludzie, z których wiedzy i doświadczeń aż żal nie korzystać, chociażby w sytuacjach kryzysowych.

Ostatnio mieliśmy okazję oglądać Cię w nowym programie Polsatu pt. „Siły Specjalne Polska”, gdzie jako jeden z instruktorów wspierałeś rekrutów w przekraczaniu granic ich wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Jak wspominasz pracę na planie programu?

Program „Siły Specjalne Polska” był wyzwaniem dla nas jako instruktorów, ale też dla rekrutów, producenta i wydawcy. Dla mnie to była przygoda i wyzwanie, a dodatkowo czysta przyjemność w związku z atmosferą pracy i zespołem ludzi. Program był realizowany przez 24 h przez prawie 12 dni. Pracę na planie wspominam bardzo dobrze, udało się stworzyć mega „PAKĘ”: „Zachar”, „Soyers”, „Gniady” i ja, co nie musi być oczywiste, bo pochodzimy z czterech różnych Jednostek Specjalnych, a legendy głoszą o jakiejś rywalizacji czy braku sympatii między nimi. Mnie to wyzwanie pokazało, że mimo że jesteśmy z różnych środowisk, mamy podobne wartości, którymi kierujemy się w życiu. Rozumieliśmy się bez słów. Chłopaki to profesjonaliści, a plan filmowy to tylko nowe środowisko, do którego szybko się adaptowaliśmy – taka mała zmienna. Program był realizowany na brytyjskiej licencji „Who dares wins”, a naszym zadaniem było wprowadzenie rekrutów w świat sił specjalnych. Musieliśmy nimi trochę „potrząsnąć”, postawić ich w sytuacjach, w jakich oni sami by się nie postawili i odnaleźć w nich cechy poszukiwane u żołnierzy sił specjalnych.

Dziękuję za rozmowę!

Komentarze

Powiązane

Małgorzata Freiburger, Ireneusz Chloupek Życie na krawędzi, cz. 2

Życie na krawędzi, cz. 2 Życie na krawędzi, cz. 2

Polecamy interesujący wywiad przeprowadzony z Albertem Sługockim, osobą mająca niezwykle ciekawy życiorys. Rozmówca wspomina o tym jak trafił do Special Forces Group (Airborne), czyli słynnych „Zielonych...

Polecamy interesujący wywiad przeprowadzony z Albertem Sługockim, osobą mająca niezwykle ciekawy życiorys. Rozmówca wspomina o tym jak trafił do Special Forces Group (Airborne), czyli słynnych „Zielonych Beretów, o przygodach na liniach frontu w wojnie wietnamskiej i ucieczce przed śmiercią i o epizodzie berlińskim, a także o udziale w ochronie przywódcy ZSRR Leonida Breżniewa podczas jego wizyty w USA i o objawach zespołu stresu pourazowego. Jest to druga część wywiadu.

Błażej Bierczyński "Przełęcz ocalonych", czyli sanitariusz inny niż wszyscy

"Przełęcz ocalonych", czyli sanitariusz inny niż wszyscy "Przełęcz ocalonych", czyli sanitariusz inny niż wszyscy

"Najbardziej śmiercionośna broń na świecie to żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej i jego karabin" - tak o słynnych U.S. Marines zza oceanu wypowiedział się generał John Pershing. Jednak najnowszy...

"Najbardziej śmiercionośna broń na świecie to żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej i jego karabin" - tak o słynnych U.S. Marines zza oceanu wypowiedział się generał John Pershing. Jednak najnowszy obraz Mela Gibsona nie opowiada historii wojaka ze słynnego Korpusu. Ba! Nie traktuje też o walce żołnierzy szturmujących bohatersko okopów przeciwnika czy broniących do ostatniego naboju swoich pozycji czy wycofujący się kolegów. W "Przełęczy ocalonych" bohaterem jest człowiek, który swoją postawą...

Błażej Bierczyński Walka i ratowanie zawsze na 100% - spotkanie z WIR-em

Walka i ratowanie zawsze na 100% - spotkanie z WIR-em Walka i ratowanie zawsze na 100% - spotkanie z WIR-em

Jeśli coś robi, to tylko na 100%. Medycyna pola walki to jego pasja. Jest legendą Jednostki Wojskowej Komandosów, a jednocześnie pozostaje „zwykłym facetem”, szanującym ogromnie życie i drugiego człowieka....

Jeśli coś robi, to tylko na 100%. Medycyna pola walki to jego pasja. Jest legendą Jednostki Wojskowej Komandosów, a jednocześnie pozostaje „zwykłym facetem”, szanującym ogromnie życie i drugiego człowieka. WIR, czyli st. sierż. Krzysztof Pluta, bo o nim mowa, był gościem kolejnego spotkania z cyklu „Wieczór z Weteranem”, które odbyło się 10 stycznia w Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa w Warszawie. Opowiadał o początkach służby, o walce i ratowaniu ludzkiego życia oraz o tym jak, po...

Błażej Bierczyński Każdy weteran jest inny, nie można wszystkim po prostu przepisywać leków!

Każdy weteran jest inny, nie można wszystkim po prostu przepisywać leków! Każdy weteran jest inny, nie można wszystkim po prostu przepisywać leków!

W ogromnej większości są weteranami z Navy SEALs. I podobnie, jak w przypadku Fundacji SPRZYMIERZENI z GROM, z którą podpisali porozumienie o współpracy, pomagają innym mundurowym w walce o powrót do normalnego...

W ogromnej większości są weteranami z Navy SEALs. I podobnie, jak w przypadku Fundacji SPRZYMIERZENI z GROM, z którą podpisali porozumienie o współpracy, pomagają innym mundurowym w walce o powrót do normalnego życia po tym, co przeszli. Działają na rzecz zwiększenia społecznej świadomości, czym jest PTSD i TBI oraz nie są to zjawiska dotyczące tylko wojskowych. Starają się również, by przepisywane „z automatu” leki zastąpiono pełnym zrozumieniem przypadku każdego poszkodowanego żołnierza, z rozważeniem...

Błażej Bierczyński To nie jest choroba weteranów misji zagranicznych - PTSD może dotknąć nas wszystkich!

To nie jest choroba weteranów misji zagranicznych - PTSD może dotknąć nas wszystkich! To nie jest choroba weteranów misji zagranicznych - PTSD może dotknąć nas wszystkich!

Czy polskie przepisy mające zapewnić polskim służbom mundurowym odpowiednią opiekę medyczną nadążają za zmieniającym się dynamicznie polem walki? Czy zjawiska PTSD i TBI są odpowiednio zdefiniowane? Na...

Czy polskie przepisy mające zapewnić polskim służbom mundurowym odpowiednią opiekę medyczną nadążają za zmieniającym się dynamicznie polem walki? Czy zjawiska PTSD i TBI są odpowiednio zdefiniowane? Na czym polegał błąd w akcji "Pompka dla Weterana"? W jaki sposób można usprawnić procedury udzielania pomocy poszkodowanym i co wspólnie mogą osiągnąć polscy i amerykańscy weterani? Na pytania te odpowiada Grzegorz Wydrowski, prezes Fundacji SPRZYMIERZENI z GROM, przybliżając również inne realizowane...

Ireneusz Chloupek Not Dead, Can’t Quit!

Not Dead, Can’t Quit! Not Dead, Can’t Quit!

Biografia Richarda Machowicza.

Biografia Richarda Machowicza.

Błażej Bierczyński Oblicza polskich specjalsów - wystawa pamiątek i fotografii „Polskie Wojska Specjalne”

Oblicza polskich specjalsów - wystawa pamiątek i fotografii „Polskie Wojska Specjalne” Oblicza polskich specjalsów - wystawa pamiątek i fotografii „Polskie Wojska Specjalne”

Bohaterowie, elita, twardziele, autorytety w zakresie umiejętności, ale i reprezentowanych wartości, spadkobiercy szlachetnych tradycji, synowie, mężowie, ojcowie i bracia. Koledzy i towarzysze broni....

Bohaterowie, elita, twardziele, autorytety w zakresie umiejętności, ale i reprezentowanych wartości, spadkobiercy szlachetnych tradycji, synowie, mężowie, ojcowie i bracia. Koledzy i towarzysze broni. Zwykli-niezwykli ludzie. Te określenia to tylko część z „twarzy” żołnierzy Polskich Wojsk Specjalnych. Przedstawienia bliżej owianych aurą tajemniczości (także ze względu na wojskowe operacyjne bezpieczeństwo) wojowników podjęła się Agata Ring z Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa, która...

Redakcja SpecialOps.pl Ostatnia taka SELEKCJA - wywiad z majorem Arkadiuszem Kupsem

Ostatnia taka SELEKCJA - wywiad z majorem Arkadiuszem Kupsem Ostatnia taka SELEKCJA - wywiad z majorem Arkadiuszem Kupsem

Tak, jak marka Camelbak stała się synonimem systemów hydracji, a Adidas - obuwia sportowego, tak SELEKCJA utożsamiana jest z postacią majora Arkadiusza Kupsa, charyzmatycznego twórcy systemu walki Combat...

Tak, jak marka Camelbak stała się synonimem systemów hydracji, a Adidas - obuwia sportowego, tak SELEKCJA utożsamiana jest z postacią majora Arkadiusza Kupsa, charyzmatycznego twórcy systemu walki Combat 56 i organizatora kultowej imprezy rozgrywanej na drawskim poligonie, kiedy w ciągu kilku dni i nocy sprawdzane są wytrzymałość, wola walki i siła charakteru ludzi pragnących sprawdzić się w ekstremalnych warunkach czy też związać się w przyszłości ze służbami mundurowymi, a w szczególności jednostkami...

Błażej Bierczyński Terroryści tacy, jak my(?)

Terroryści tacy, jak my(?) Terroryści tacy, jak my(?)

Wisława Szymborska w wierszu „Terrorysta, on patrzy” opisała ostatnie minuty przed eksplozją bomby w barze. Z perspektywy zamachowca obserwujemy kolejne potencjalne ofiary wchodzące do lokalu lub tych,...

Wisława Szymborska w wierszu „Terrorysta, on patrzy” opisała ostatnie minuty przed eksplozją bomby w barze. Z perspektywy zamachowca obserwujemy kolejne potencjalne ofiary wchodzące do lokalu lub tych, którym uda się ujść z życiem. „Terrorysta już przeszedł na drugą stronę ulicy. / Ta odległość go chroni od wszelkiego złego / no i widok jak w kinie” pisze poetka – choć tekst można analizować na różnych poziomach, Szymborska między wierszami (nomen omen) sugeruje, iż (anty)bohater niczym nie różni...

Redakcja SpecialOps.pl Lady Gaga, reporter i wszyscy ludzie generała

Lady Gaga, reporter i wszyscy ludzie generała Lady Gaga, reporter i wszyscy ludzie generała

Właśnie ukazuje się jedna z najciekawszych i najgłośniejszych książek o amerykańskich elitach władzy i wojska – "Wszyscy ludzie generała" Michaela Hastingsa. Obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy...

Właśnie ukazuje się jedna z najciekawszych i najgłośniejszych książek o amerykańskich elitach władzy i wojska – "Wszyscy ludzie generała" Michaela Hastingsa. Obowiązkowa lektura dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć Amerykę prezydenta Trumpa.

Redakcja SpecialOps.pl Misyjne historie - "Weterani. Wyrwani śmierci"

Misyjne historie - "Weterani. Wyrwani śmierci" Misyjne historie - "Weterani. Wyrwani śmierci"

25 maja FOKUS TV rozpoczął emisję serialu dokumentalnego produkcji własnej „Weterani. Wyrwani śmierci”. Bohaterami programu są polscy żołnierze, którzy zostali ciężko ranni podczas misji w Afganistanie....

25 maja FOKUS TV rozpoczął emisję serialu dokumentalnego produkcji własnej „Weterani. Wyrwani śmierci”. Bohaterami programu są polscy żołnierze, którzy zostali ciężko ranni podczas misji w Afganistanie. Przeżyli piekło wojny dzięki pomocy kolegów i polskich lekarzy walczących o ich życie. W serialu zostały wykorzystane zdjęcia dotąd niepublikowane w mediach. Serial powstał przy współpracy z Wojskowy Instytutem Medycznym w Warszawie, w którym leczeni byli bohaterowie.

Błażej Bierczyński Z ziemi chilijskiej do polskiej i po zwycięstwo na Tajwanie / From Chile to Poland and for the victory in Taiwan

Z ziemi chilijskiej do polskiej i po zwycięstwo na Tajwanie / From Chile to Poland and for the victory in Taiwan Z ziemi chilijskiej do polskiej i po zwycięstwo na Tajwanie / From Chile to Poland and for the victory in Taiwan

Od momentu powstania w 1990 r. GROM sukcesywnie stawał się jedną z najsilniejszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich marek, a żołnierze JW 2305 swoimi dokonaniami zdobyli uznanie i szacunek na całym...

Od momentu powstania w 1990 r. GROM sukcesywnie stawał się jedną z najsilniejszych i najbardziej rozpoznawalnych polskich marek, a żołnierze JW 2305 swoimi dokonaniami zdobyli uznanie i szacunek na całym świecie. Ich wartości i podtrzymywane tradycje są wzorem nie tylko dla Polaków, nie tylko dla służb mundurowych, ale również dla ludzi na drugim końcu świata. Nawet w Chile! To właśnie tam, w Santiago, w 2014 r. powstała grupa rekonstrukcyjna Jednostki Wojskowej GROM. W kwietniu ubiegłego roku Polskę...

Tomasz Jasionek Generał brygady Alfons Wiktor Maćkowiak (1916–2017)

Generał brygady Alfons Wiktor Maćkowiak (1916–2017) Generał brygady Alfons Wiktor Maćkowiak (1916–2017)

Cichociemni, będący postrachem obu okupantów, wygrywali wiele potyczek, jednak żaden z nich nie potrafi wygrać z czasem. Tę smutną prawdę na początku tego roku przypomniała nam wszystkim śmierć Alfonsa...

Cichociemni, będący postrachem obu okupantów, wygrywali wiele potyczek, jednak żaden z nich nie potrafi wygrać z czasem. Tę smutną prawdę na początku tego roku przypomniała nam wszystkim śmierć Alfonsa Wiktora Maćkowiaka. Ten wybitny żołnierz i trener sportowy w marcu 2017 r. skończyłby 101 lat.

Redakcja SpecialOps.pl Z warszawskiej Ochoty do amerykańskiej armii

Z warszawskiej Ochoty do amerykańskiej armii Z warszawskiej Ochoty do amerykańskiej armii

O początkach powstania WB Electronics i następnie największego niepaństwowego polskiego koncernu obronnego - Grupy WB, a także o nowoczesnych systemach dla wojska i planach na przyszłość opowiadają Prezes...

O początkach powstania WB Electronics i następnie największego niepaństwowego polskiego koncernu obronnego - Grupy WB, a także o nowoczesnych systemach dla wojska i planach na przyszłość opowiadają Prezes i Wiceprezes Grupy WB – Piotr Wojciechowski i Adam Bartosiewicz.

Błażej Bierczyński Czarno-Czerwoni wchodzą z pomocą jak breacherzy

Czarno-Czerwoni wchodzą z pomocą jak breacherzy Czarno-Czerwoni wchodzą z pomocą jak breacherzy

Żadne szkolenie nie jest w stanie przygotować antyterrorysty na to, co zastanie na miejscu realizacji zadania. Nawet najlepiej i najbardziej wszechstronnie przeszkolony „czarny” może zetknąć się z sytuacją,...

Żadne szkolenie nie jest w stanie przygotować antyterrorysty na to, co zastanie na miejscu realizacji zadania. Nawet najlepiej i najbardziej wszechstronnie przeszkolony „czarny” może zetknąć się z sytuacją, której nie przewidziały treningowe scenariusze. Dalszy rozwój tej sytuacji – to, czy powstrzyma zagrożenie, zależy w ogromnym stopniu od reakcji jego i pozostałych funkcjonariuszy. Podobnie jest z nowotworami, które dotykają nawet najsilniejszych ludzi – w tym policjantów,jak np. st. asp. Jacka...

Redakcja SpecialOps.pl "Każde życie jest dla nas najważniejsze, bez względu na to, po której stronie kraty się znajdujesz"

"Każde życie jest dla nas najważniejsze, bez względu na to, po której stronie kraty się znajdujesz" "Każde życie jest dla nas najważniejsze, bez względu na to, po której stronie kraty się znajdujesz"

Jednym z celów reformy więziennictwa w 2010 r. było zwiększenie kompetencji i profesjonalizmu funkcjonariuszy SW oraz odejście od statycznych działań ochronnych na rzecz dynamicznych wewnętrznych. W tym...

Jednym z celów reformy więziennictwa w 2010 r. było zwiększenie kompetencji i profesjonalizmu funkcjonariuszy SW oraz odejście od statycznych działań ochronnych na rzecz dynamicznych wewnętrznych. W tym celu powołano dobrze wyposażone i uzbrojone Grupy Interwencyjne, przygotowane do szybkiego reagowania w przypadku, gdy zawiodą mediacje oraz zagrożone jest ludzkie życie lub zdrowie, a na co dzień ukierunkowanych na zapobieganie popełnianiu przestępstw przez osoby w izolacji penitencjarnej, wypadkom...

SORTMUND Sortmund - polska marka z pomysłem

Sortmund - polska marka z pomysłem Sortmund - polska marka z pomysłem

Wywiad z Grzegorzem Basta, założycielem i właścicielem marki Sortmund.

Wywiad z Grzegorzem Basta, założycielem i właścicielem marki Sortmund.

Błażej Bierczyński, Ireneusz Chloupek, Mateusz J. Multarzyński Specjalna Dekada - rozmowa z byłymi dowódcami Wojsk Specjalnych

Specjalna Dekada - rozmowa z byłymi dowódcami Wojsk Specjalnych Specjalna Dekada - rozmowa z byłymi dowódcami Wojsk Specjalnych

Koniec roku to zwykle moment różnego rodzaju podsumowań i analiz. My jednak postanowiliśmy skupić się nie na dwunastu miesiącach A.D. 2017, ale na ostatniej dekadzie, jako że właśnie w tym roku obchodziliśmy...

Koniec roku to zwykle moment różnego rodzaju podsumowań i analiz. My jednak postanowiliśmy skupić się nie na dwunastu miesiącach A.D. 2017, ale na ostatniej dekadzie, jako że właśnie w tym roku obchodziliśmy dziesięciolecie powołania Wojsk Specjalnych jako Rodzaju Sił Zbrojnych RP. O minione 10 lat, ale również o dalsze kierunki rozwoju naszych sił specjalnych, zapytaliśmy dwóch byłych dowódców, a tym samym współtwórców Wojsk Specjalnych: gen. dyw. Piotra Patalonga, który stał na czele WS w latach...

Błażej Bierczyński Legionistą jest się na całe życie

Legionistą jest się na całe życie Legionistą jest się na całe życie

Sebastian Cybulski. Jego nazwisko jest dobrze znane Czytelnikom magazynu i portalu SPECIAL OPS. Autor książki „Spowiedź Legionisty” oraz poczytnego bloga o tym samym tytule w ostatnim okresie odsłaniał...

Sebastian Cybulski. Jego nazwisko jest dobrze znane Czytelnikom magazynu i portalu SPECIAL OPS. Autor książki „Spowiedź Legionisty” oraz poczytnego bloga o tym samym tytule w ostatnim okresie odsłaniał kolejne kulisy służby w elitarnej formacji w kilku wywiadach. Można jednak odnieść wrażenie, iż kolejne rozmowy w ogólnopolskich mediach wcale nie wyczerpują zasobów informacji o Légion étrangère, którymi postanowił się podzielić były legionista o filmowym nazwisku. „Pitbull”, jak wielu o nim mówi,...

Redakcja SpecialOps.pl SPEED SELEKCJA – szybko, ostro, z duchem czasu, ale nadal elitarnie

SPEED SELEKCJA – szybko, ostro, z duchem czasu, ale nadal elitarnie SPEED SELEKCJA – szybko, ostro, z duchem czasu, ale nadal elitarnie

SPECIAL OPS: 21 czerwca na poligonie drawskim rusza SPEED SELEKCJA. Czym różni się ona od legendarnej już SELEKCJI rozgrywanej przez poprzednie 20 lat?

SPECIAL OPS: 21 czerwca na poligonie drawskim rusza SPEED SELEKCJA. Czym różni się ona od legendarnej już SELEKCJI rozgrywanej przez poprzednie 20 lat?

Redakcja SpecialOps.pl Siła w nogach, moc w sercach - MUNDUR NA ROWERZE mknie przez Polskę

Siła w nogach, moc w sercach - MUNDUR NA ROWERZE mknie przez Polskę Siła w nogach, moc w sercach - MUNDUR NA ROWERZE mknie przez Polskę

"Mundur na Rowerze", czyli pasjonaci dwóch kółek z różnych służb - inicjatywa, która zrodziła się wśród policyjnej społeczności PMF. W ubiegłym roku przejechali przez Polskę, by wspomóc walczącego z nowotworem...

"Mundur na Rowerze", czyli pasjonaci dwóch kółek z różnych służb - inicjatywa, która zrodziła się wśród policyjnej społeczności PMF. W ubiegłym roku przejechali przez Polskę, by wspomóc walczącego z nowotworem policjanta z Rzeszowa. Teraz mkną w sztafecie przez nasz kraj, by zebrać fundusze na leczenie dwójki rannych na służbie mundurowych z Łodzi - policjanta z KP V w Łodzi - st. sierż. Marcina Miniaka, i strażaka z łódzkiej PSP - asp. sztab. Arkadiusza Dąbrowskiego. O projekcie, który pokazał siłę...

Redakcja SpecialOps.pl Mudżahedini, Talibowie i opium

Mudżahedini, Talibowie i opium Mudżahedini, Talibowie i opium

Rozmowa z Wiceadmirałem (rez.) dr inż. Ryszardem Demczukiem - pełniącym przez rok obowiązki zastępcy dowódcy Amerykańskiej Grupy Zadaniowej CJIATF-SHAFAFIYAT w Afganistanie - autorem książki "Mudżahedini,...

Rozmowa z Wiceadmirałem (rez.) dr inż. Ryszardem Demczukiem - pełniącym przez rok obowiązki zastępcy dowódcy Amerykańskiej Grupy Zadaniowej CJIATF-SHAFAFIYAT w Afganistanie - autorem książki "Mudżahedini, Talibowie i opium".

Redakcja SpecialOps.pl Historia, którą mam do opowiedzenia, może być ciekawa dla wielu osób

Historia, którą mam do opowiedzenia, może być ciekawa dla wielu osób Historia, którą mam do opowiedzenia, może być ciekawa dla wielu osób

O początkach JW GROM, szkoleniu żołnierzy sił specjalnych, misjach zagranicznych i legendarnych 72 godzinach rozmawiamy z Andrzejem Kruczyńskim "Wodzem", autorem książki "72 godziny", byłym oficerem JW...

O początkach JW GROM, szkoleniu żołnierzy sił specjalnych, misjach zagranicznych i legendarnych 72 godzinach rozmawiamy z Andrzejem Kruczyńskim "Wodzem", autorem książki "72 godziny", byłym oficerem JW GROM, uczestnikiem działań specjalnych i misji zagranicznych.

Ireneusz Chloupek 2 KIA Pod Gorom-Gorom

2 KIA Pod Gorom-Gorom 2 KIA Pod Gorom-Gorom

W nocy z 9 na 10 maja 2019 r., podczas operacji ratowania zakładników z rąk islamskich ekstremistów na terytorium Burkina Faso, zginęło dwóch podoficerów jednostki specjalnej Commando Hubert francuskiej...

W nocy z 9 na 10 maja 2019 r., podczas operacji ratowania zakładników z rąk islamskich ekstremistów na terytorium Burkina Faso, zginęło dwóch podoficerów jednostki specjalnej Commando Hubert francuskiej marynarki wojennej: Cédric de Pierrepont i Alain Bertoncello.

Wybrane dla Ciebie

Zaprojektowane na ekstremalne trasy – sprawdź w terenie »

Zaprojektowane na ekstremalne trasy – sprawdź w terenie » Zaprojektowane na ekstremalne trasy – sprawdź w terenie »

Gdy liczy się pewność działania i niezawodność sprzętu »

Gdy liczy się pewność działania i niezawodność sprzętu » Gdy liczy się pewność działania i niezawodność sprzętu »

Dobierz sprzęt do reszty ekwipunku »

Dobierz sprzęt do reszty ekwipunku » Dobierz sprzęt do reszty ekwipunku »

Jak wzmocnić ochronę ciała przed odłamkami »

Jak wzmocnić ochronę ciała przed odłamkami » Jak wzmocnić ochronę ciała przed odłamkami »

Mały detal, ogromna różnica. Sprawdź, co może zmienić Twój celownik »

Mały detal, ogromna różnica. Sprawdź, co może zmienić Twój celownik » Mały detal, ogromna różnica. Sprawdź, co może zmienić Twój celownik »

Wybierz sprzęt, który sprawdzi się w niskich temperaturach »

Wybierz sprzęt, który sprawdzi się w niskich temperaturach » Wybierz sprzęt, który sprawdzi się w niskich temperaturach »

Liczy się każdy detal. Tak wygląda wyposażenie na miarę współczesnych działań »

Liczy się każdy detal. Tak wygląda wyposażenie na miarę współczesnych działań » Liczy się każdy detal. Tak wygląda wyposażenie na miarę współczesnych działań »

Czy wiesz jaką innowacje zawiera w sobie to taktyczne obuwie? Przekonaj się »

Czy wiesz jaką innowacje zawiera w sobie to taktyczne obuwie? Przekonaj się » Czy wiesz jaką innowacje zawiera w sobie to taktyczne obuwie? Przekonaj się »

Dla tych, którzy idą dalej – niezależnie od warunków »

Dla tych, którzy idą dalej – niezależnie od warunków » Dla tych, którzy idą dalej – niezależnie od warunków »

To wyposażenie wybierają profesjonaliści – sprawdź »

To wyposażenie wybierają profesjonaliści – sprawdź » To wyposażenie wybierają profesjonaliści – sprawdź »

Kiedy wysokość nie wybacza błędów. Postaw na profesjonalny sprzęt »

Kiedy wysokość nie wybacza błędów. Postaw na profesjonalny sprzęt » Kiedy wysokość nie wybacza błędów. Postaw na profesjonalny sprzęt »

Co dzieje się poza światłem reflektorów? Zajrzyj do świata jednostek specjalnych »

Co dzieje się poza światłem reflektorów? Zajrzyj do świata jednostek specjalnych » Co dzieje się poza światłem reflektorów? Zajrzyj do świata jednostek specjalnych »

Gdy zagrożenie jest niewidoczne, technologia pomaga je wykryć »

Gdy zagrożenie jest niewidoczne, technologia pomaga je wykryć » Gdy zagrożenie jest niewidoczne, technologia pomaga je wykryć »

Od tradycji do nowoczesnych konstrukcji. Zobacz, jak powstaje broń »

Od tradycji do nowoczesnych konstrukcji. Zobacz, jak powstaje broń » Od tradycji do nowoczesnych konstrukcji. Zobacz, jak powstaje broń »

Od czego zależy wytrzymałość sprzętu taktycznego »

Od czego zależy wytrzymałość sprzętu taktycznego » Od czego zależy wytrzymałość sprzętu taktycznego  »

Niezawodna łączność w terenie? Sprawdź, co naprawdę ma znaczenie »

Niezawodna łączność w terenie? Sprawdź, co naprawdę ma znaczenie » Niezawodna łączność w terenie? Sprawdź, co naprawdę ma znaczenie »

Elita nie działa przypadkiem. Zajrzyj za kulisy służby »

Elita nie działa przypadkiem. Zajrzyj za kulisy służby » Elita nie działa przypadkiem. Zajrzyj za kulisy służby »

Gdy liczy się każdy ruch. Sprawdź odzież taktyczną »

Gdy liczy się każdy ruch. Sprawdź odzież taktyczną » Gdy liczy się każdy ruch. Sprawdź odzież taktyczną »

Od pasji do zawodu. Zostań instruktorem sportu strzeleckiego PZSS »

Od pasji do zawodu. Zostań instruktorem sportu strzeleckiego PZSS » Od pasji do zawodu. Zostań instruktorem sportu strzeleckiego PZSS »

Co naprawdę decyduje o gotowości operatora? Sprawdź, co liczy się w praktyce »

Co naprawdę decyduje o gotowości operatora? Sprawdź, co liczy się w praktyce » Co naprawdę decyduje o gotowości operatora? Sprawdź, co liczy się w praktyce »

Najnowsze produkty i technologie

Ptak Warsaw Expo Outdoor Equipment Expo 2026 - sprzęt, technologie i doświadczenie w terenie

Outdoor Equipment Expo 2026 - sprzęt, technologie i doświadczenie w terenie Outdoor Equipment Expo 2026 - sprzęt, technologie i doświadczenie w terenie

Niezawodny sprzęt to podstawa każdej wyprawy, niezależnie od tego, czy jej celem jest wielodniowy trekking, bushcraft, survival czy eksplorowanie mniej dostępnych terenów. Wytrzymałość materiałów, funkcjonalność...

Niezawodny sprzęt to podstawa każdej wyprawy, niezależnie od tego, czy jej celem jest wielodniowy trekking, bushcraft, survival czy eksplorowanie mniej dostępnych terenów. Wytrzymałość materiałów, funkcjonalność i odpowiednie przygotowanie mają bezpośredni wpływ na komfort oraz bezpieczeństwo użytkownika. W dniach 11–13 grudnia 2026 roku w Ptak Warsaw Expo odbędzie się premierowa edycja Outdoor Equipment Expo - targów poświęconych sprzętowi, akcesoriom i technologiom wykorzystywanym podczas aktywności...

Ptak Warsaw Expo Warsaw Security Expo 2026 już wkrótce! Branża bezpieczeństwa spotka się w Ptak Warsaw Expo

Warsaw Security Expo 2026 już wkrótce! Branża bezpieczeństwa spotka się w Ptak Warsaw Expo Warsaw Security Expo 2026 już wkrótce! Branża bezpieczeństwa spotka się w Ptak Warsaw Expo

Już w dniach 1-3 grudnia 2026 roku Ptak Warsaw Expo stanie się miejscem spotkania przedstawicieli sektora bezpieczeństwa. Czwarta edycja Warsaw Security Expo - Międzynarodowych Targów Systemów Zabezpieczeń...

Już w dniach 1-3 grudnia 2026 roku Ptak Warsaw Expo stanie się miejscem spotkania przedstawicieli sektora bezpieczeństwa. Czwarta edycja Warsaw Security Expo - Międzynarodowych Targów Systemów Zabezpieczeń i Ochrony - zgromadzi producentów, dystrybutorów, ekspertów oraz osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo obiektów, przedsiębiorstw i infrastruktury.

Direct Action PLATE CARRIERS. FORGED IN POLAND.

PLATE CARRIERS. FORGED IN POLAND. PLATE CARRIERS. FORGED IN POLAND.

Każda misja wymaga innej konfiguracji. Sprawdź sześć przykładowych konfiguracji Direct Action i pamiętaj, że sprzęt ma zwiększać możliwości operatora, a nie je ograniczać.

Każda misja wymaga innej konfiguracji. Sprawdź sześć przykładowych konfiguracji Direct Action i pamiętaj, że sprzęt ma zwiększać możliwości operatora, a nie je ograniczać.

Green Side Materiały dla wojska sprawdzone w projektach NATO

Materiały dla wojska sprawdzone w projektach NATO Materiały dla wojska sprawdzone w projektach NATO

Nowoczesny system wyposażenia żołnierza zaczyna się od rozpoznania potrzeb użytkownika, doboru technologii, badań, prób terenowych i przeprowadzenia rozwiązania od koncepcji do produkcji. Tak działa Green...

Nowoczesny system wyposażenia żołnierza zaczyna się od rozpoznania potrzeb użytkownika, doboru technologii, badań, prób terenowych i przeprowadzenia rozwiązania od koncepcji do produkcji. Tak działa Green Side – w 100% polska spółka i właściciel europejskiej marki Green Side Material Matters®. Nie jest jedynie dystrybutorem, lecz integratorem technologii tekstylnych, łączącym użytkowników, instytucje, producentów, laboratoria i wyspecjalizowane zakłady.

Direct Action Direct Action® na MSPO 2026

Direct Action® na MSPO 2026 Direct Action® na MSPO 2026

Direct Action® zaprasza na Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego MSPO 2026, który odbędzie się w dniach 8–11 września w Kielcach. Na stoisku marki będzie można zobaczyć najnowsze produkty, poznać nowoczesne...

Direct Action® zaprasza na Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego MSPO 2026, który odbędzie się w dniach 8–11 września w Kielcach. Na stoisku marki będzie można zobaczyć najnowsze produkty, poznać nowoczesne rozwiązania przeznaczone dla wojska, jednostek specjalnych i służb mundurowych oraz wziąć udział w prezentacjach konfiguracji wyposażenia prowadzonych przez byłych operatorów Jednostki Wojskowej GROM.

Michał Tomanek BOSP Taras Mid - buty, które po prostu robią robotę

BOSP Taras Mid - buty, które po prostu robią robotę BOSP Taras Mid - buty, które po prostu robią robotę

Dobre buty można poznać po tym, że po kilku pierwszych godzinach przestajemy o nich myśleć. Nie uciskają, nie obcierają, nie ślizgają się, nie przemakają i nie przypominają o sobie przy każdym kroku. BOSP...

Dobre buty można poznać po tym, że po kilku pierwszych godzinach przestajemy o nich myśleć. Nie uciskają, nie obcierają, nie ślizgają się, nie przemakają i nie przypominają o sobie przy każdym kroku. BOSP Taras Mid właśnie takie są.

UNIFEQ Europe Sp. z o.o. System D9 - nowa generacja odzieży wojskowej od Unifeq Europe

System D9 - nowa generacja odzieży wojskowej od Unifeq Europe System D9 - nowa generacja odzieży wojskowej od Unifeq Europe

Twórcy od samego początku współpracowali ściśle z użytkownikami końcowymi (operatorami jednostek specjalnych), dzięki czemu system został w pełni zintegrowany z nowoczesnym oporządzeniem, kamizelkami modułowymi...

Twórcy od samego początku współpracowali ściśle z użytkownikami końcowymi (operatorami jednostek specjalnych), dzięki czemu system został w pełni zintegrowany z nowoczesnym oporządzeniem, kamizelkami modułowymi i hełmami balistycznymi.

Sebastian Kaczmarczyk Zestaw MultiCam Tropic od Direct Action - gdy liczy się każdy detal wyposażenia

Zestaw MultiCam Tropic od Direct Action - gdy liczy się każdy detal wyposażenia Zestaw MultiCam Tropic od Direct Action - gdy liczy się każdy detal wyposażenia

Dwa dni nieustannego wysiłku, dziesiątki kilometrów pokonanych z pełnym oporządzeniem, dynamiczne konkurencje i strzelanie pod ogromną presją czasu. Tactical Games to środowisko, w którym nie ma miejsca...

Dwa dni nieustannego wysiłku, dziesiątki kilometrów pokonanych z pełnym oporządzeniem, dynamiczne konkurencje i strzelanie pod ogromną presją czasu. Tactical Games to środowisko, w którym nie ma miejsca na przypadek, a każdy element wyposażenia przechodzi prawdziwy test jakości. Sprawdziliśmy, jak w takich warunkach poradził sobie komplet Direct Action w kamuflażu MultiCam Tropic.

Militaria.pl Kolimatory budżetowe vs premium. Kiedy warto dopłacić?

Kolimatory budżetowe vs premium. Kiedy warto dopłacić? Kolimatory budżetowe vs premium. Kiedy warto dopłacić?

Na rynku można znaleźć zarówno proste kolimatory kosztujące kilkaset złotych, jak i znacznie bardziej zaawansowane konstrukcje z wyższej półki. Na pierwszy rzut oka ich zasada działania jest podobna: oba...

Na rynku można znaleźć zarówno proste kolimatory kosztujące kilkaset złotych, jak i znacznie bardziej zaawansowane konstrukcje z wyższej półki. Na pierwszy rzut oka ich zasada działania jest podobna: oba typy wyświetlają znak celowniczy, który ułatwia szybkie zgranie punktu celowania z celem. Różnice stają się widoczne dopiero przy bliższym porównaniu jakości optyki, wykonania obudowy, odporności na warunki atmosferyczne, sposobu zasilania czy dodatkowych funkcji.

Copyright © 2004-2019 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
Special-Ops