Blogi // Michał Piekarski

 


 

Obrona nieterytorialna

Michał Piekarski  /  29-12-2015  /  2
Fot. US DoD

Płynące z kręgów politycznych zapowiedzi odbudowania sil obrony terytorialnej i pojawiające się w mediach specjalistycznych opinie dotyczące tych zamierzeń nie mogą zostać przemilczane. Należy jednak, podobnie jak do każdego aspektu bezpieczeństwa państwa, problem ten rozważyć w sposób racjonalny i uwzględniający wszystkie istotne czynniki.

Cały szereg argumentów wysuwanych na rzecz konieczności budowy, lub odbudowy terytorialnego komponentu Sił Zbrojnych, daje się zamknąć w jednym zdaniu. Siły obrony terytorialnej, o jakich się marzy, mają być wielozadaniowymi formacjami (czy wręcz całym Rodzajem Sił Zbrojnych), które będą w razie potrzeby pomagać ludności cywilnej podczas klęsk żywiołowych lub awarii technicznych, podczas wojny będą bronić określonego terytorium, a w razie zajęcia tego obszaru przez agresora, przejść do działań nieregularnych. Dodatkowym argumentem jest znaczna, choć trudna do jednoznacznego określenia liczebność członków różnych organizacji paramilitarnych i proobronnych różnego rodzaju. Podkreśla się także pewne historyczne przykłady istnienia lub użycia takowych formacji w innych państwach i podczas konfliktów zbrojnych.

Należy jednak zauważyć, szanując pasję i poświęcenie wielu członków paramilitarnych drużyn harcerskich, organizacji strzeleckich czy innych grup, z szeregów których wyszło już wielu czynie służących żołnierzy i funkcjonariuszy, to taka działalność jest czymś odrębnym niż stosunek służby, o czy wielu piszących o tematyce obrony terytorialnej zapomina i bezrefleksyjnie przenosi doświadczenia z działalności stowarzyszeń na funkcjonowanie specyficznej instytucji, jaką jest wojsko.

Moje życie, moje wojny
Moje życie, moje wojny
Z Polski do US Special Forces i Amazonii
tytuł oryginału: „The Autumn Man”
autor: Albert Sługocki
redakcja merytoryczna: Ireneusz Chloupek
tłumacz: Małgorzata A. Freiburger
Wydawca: Grupa MEDIUM
rok wydania: 2016, wydanie pierwsze
ilość stron: 272
format: A5 (140mm x 205mm)
oprawa: miękka ze skrzydełkami
SPRAWDŹ CENĘ »
KUP w Księgarni Militarnej »

Co gorsza, w organizacjach paramilitarnych widoczne jest często zjawisko „komandoszenia” a więc przyjmowania za punkt odniesienia jednostek Wojsk Specjalnych, co można by uznać za środowiskowy koloryt, gdyby nie patologiczne sytuacje - które się niestety zdarzają. Przykładem są głoszone przez niektóre osoby z tych środowisk, fantazje o oddolnym tworzeniu jednostek specjalnych, pododdziałów przeznaczonych do ratowania zakładników czy dywersji podwodnej. Niestety takie, ośmieszające całe środowisko w oczach osób z zewnątrz przypadki się zdarzają. Zdarzają się także niepokojące przypadki, w których działania organizacji paramilitarnych, lub ich członków pokrywają się z aktywnością polityczną, i to jest o wiele bardziej niepokojący niż indywidualne czy grupowe sny o potędze, gdyż prowadzi do postrzegania tych organizacji jak zmilitaryzowanych bojówek partyjnych, tymczasem naśladowanie Sił Zbrojnych powinno w pierwszym rzędzie uwzględniać zasadę apolityczności i neutralności światopoglądowej, gdyż jest to fundament rzetelnej pracy i służby.

Za szczególnie kontrowersyjny należy uznać cały postulat podejmowania przez pododdziały obrony terytorialnej działalności partyzanckiej. Ze strategicznego punktu widzenia, należy bowiem dążyć za wszelką cenę do uniemożliwienia wkroczenia sił lądowych przeciwnika na własne terytorium, także poprzez prowadzenie działań specjalnych na jego terytorium. Przeniesienie walki na zaplecze przeciwnika, obezwładnienie – choćby czasowe, dające czas na wypracowanie rozwiązań politycznych – jest bowiem kluczowe w dzisiejszej wojnie konwencjonalnej, zwłaszcza na europejskim teatrze działań wojennych. Wojska lądowe są używane dopiero w sprzyjających warunkach. Logiczną konsekwencją jest więc założenie, że ewentualne działania partyzanckie mogłyby być prowadzone tylko w sytuacji gdyby Polska utraciłaby zdolność do prowadzenia działań konwencjonalnych – a więc militarnej i politycznej katastrofy.

Przywoływanie w kontekście skuteczności działań nieregularnych konfliktów w Afganistanie czy w Iraku również należy uznać za bezrefleksyjne przenoszenie obcych doświadczeń na warunki Polski. Trzeba bowiem pamiętać, że konflikty w zachodniej i środkowej Azji nie miały i nie mają charakteru porównywalnego z hipotetyczną wojną konwencjonalną w Europie, są to starcia zachodzące w obrębie tamtejszych społeczeństw, na linii wyznaniowej i plemiennej, ujawnione po zewnętrznej interwencji (Irak) lub przez nią wzmocnione (Afganistan). Co więcej, oprócz odmiennej sytuacji społecznej, odmienna była także sytuacja militarna i globalna. Można uznać za dowód skuteczności działań partyzanckich walkę mudżahedinów z wspomagającym rządowe siły afgańskie ograniczonym kontyngentem radzieckim w latach 1979 – 89, ale należało by do równania dopisać oprócz dostaw lekkiej broni przeciwpancernej, przeciwlotniczej i artyleryjskiej także zagranicznych ochotników i instruktorów, obfite wsparcie finansowe i bezpieczne zaplecze w Pakistanie, wreszcie brak społecznej akceptacji dla ponoszenia ofiar w imię (dosłownie) bankrutującej ideologii. W dużej mierze te same lub podobne czynniki, złożyły się też na obraz konfliktu afgańskiego w ostatnich latach.
Przypadek Ukrainy zaś w ogóle nie powinien być nawet brany pod uwagę w kontekście sił obrony terytorialnej. Bataliony ochotnicze, złożone w znacznej części z ochotników z zachodniej Ukrainy, walczyły na wschodzie, daleko od macierzystego terytorium. Sam zaś konflikt również ma charakter rozrywającej istniejące państwo wojny domowej, wspomaganej z zewnątrz. Nie jest więc właściwym przykładem w rozważaniach o obronie Polski przed obcą inwazją.

Można oczywiście odwołać się do przykładu tworzonych w czasie Zimnej Wojny sieci stay – behind takich jak włoska „Gladio”. W przeciwieństwie do polskich koncepcji obrony terytorialnej, te siatki, tworzone przez służby specjalne, były bardzo dobrze zakonspirowane i nieaktywne w czasie pokoju. W dominujących w Polsce koncepcjach, siły terytorialne mają działać jawnie i następnie, w razie porażki, przejść do konspiracji. Agresor będzie mógł już w czasie pokoju bardzo łatwo zidentyfikować osoby, mogące podjąć taką działalność i w czasie wojny je zneutralizować. Taki pomysł, jest po prostu skazywaniem niedoszłych partyzantów na szybkie wykrycie przez przeciwnika. Jedynym racjonalnym sposobem stworzenia jakieś uśpionej sieci konspiracyjnej, jest wykorzystanie w tym celu potencjału służb i sił specjalnych, także rezerwistów Wojsk Specjalnych, pod warunkiem zachowania odpowiednich zasad, zapewniających ochronę tych osób i planów ich użycia w czasie wojny. Nie należy także spodziewać się, aby były to działania masowe, przeciwnie, z uwagi na skalę problemów, można wręcz spodziewać się ograniczenia ich zadań do prowadzenia rozpoznania i udzielania pomocy w prowadzeniu operacji specjalnych przez etatowe jednostki.

Z tych samych powodów, trudno uznać za realne współcześnie wykorzystanie pododdziałów obrony terytorialnej do działań przeciwdywersyjnych, innych niż najprostsze działania wartownicze czy ochronne. Jak wykazują współczesne konflikty, zadania i rola sił specjalnych jest inna niż w przeszłości, choćby z uwagi na postęp techniczny i przemiany społeczne. Wykrycie i neutralizacja obcych grup dywersyjnych czy terrorystycznych, to współcześnie także zadanie służb specjalnych. Mało prawdopodobne, aby – jak w czasie II wojny światowej – grupy dywersyjne kryły się w lesie i nadawały meldunki przez radiostacje, będą to raczej dobrze przygotowani i zaopatrzeni w bardzo dobrze przygotowaną legendę i stosowne dokumenty ludzie ukrywający się w centrum lub na anonimowych przedmieściach dużego miasta, którzy nie będą się przekradać na teren elektrowni czy bazy paliwowej by tam podłożyć ładunki wybuchowe ale wykorzystają precyzyjne środki rażenia, być może nawet specjalnie zmodyfikowane na potrzeby tego zadania. Ponownie bowiem daje o sobie znać prymat jakości (precyzji działania) nad ilością i umiejętności politycznego wykorzystania (także w czasie kryzysu) efektów działań niekonwencjonalnych.

Te czynniki oznaczają, że przynajmniej w kontekście współczesnej wiedzy o działaniach niekonwencjonalnych i doświadczeń z niedawnych konfliktów, dominujące obecnie w Polsce koncepcje obrony państwa, są niestety nieadekwatne do możliwych potrzeb i przyszłych scenariuszy potencjalnego konfliktu w naszej części Europy, a obejmującego Polskę. 

Komentarze

2
Flipper / 31-12-2015, 07:36
Ogólnie zgoda, ale proszę nie przesadzać z tym potępieniem wszelkiego wyciągania wniosków z konfliktów w Iraku, Afganistanie i na Ukrainie. Jest wiele rzeczy, które można analizować w odniesieniu do naszego przyszłego teatru działań. Dla przykładu: współczesna dostępność armii do technologii podczerwieni oraz dronów rozpoznawczych powoduje że chowanie się żołnierzy po lasach nie ma sensu (to już nie jest dobre schronienie). Można więc na wzór Irakijczyków spojrzeć przychylnym okiem na ukrywanie się przed kamerami w tłumie ludzi - czyli w miastach.
Nie ma też lepszego nękania wroga, który ma przewagę technologiczną, jak te stosowane przez dywersantów w Iraku (ładunki IED, miny - wywołują szok i traumę wśród okupantów, ale nie wiążą walką z wrogiem narażając własne jednostki na straty w równej walce).
Zrozumiałem jednak z treści artykułu, że nie wolno mi takich rzeczy wymieniać bo to wstyd i obciach mówić o wojnie nieregularnej, kiedy trzeba walczyć do ostatniego żołnierza broniąc swoją piersią granicy państwa. Dla mnie to dopiero jest naiwne spojrzenie na współczesne pole walki. Rozejrzyjmy się po naszych granicach - komu mamy szansę postawić się i zatrzymać machinę wojenną? Niemcom, Rosjanom? Ktokolwiek by mnie wysłał z Berylem do walki o granicę naszego państwa przeciwko Iskanderom, helikopterom szturmowym, nowoczesnym czołgom - których nawet nasze lamparty nie są stanie zadrasnąć pancerza, pokazałbym środkowy palec - jako najgłupszemu strategowi z poprzedniego wieku.
Ukraiński konflikt jest własnie takim złym przykładem - że nie wygrasz konfliktu przeciwko doskonałemu ostrzałowi artylerii rosyjskiej (zza granicy), naprowadzanej przez SpecNaz. Choćbys miał przewagę liczebną, to w walce z lepszym technologicznie wrogiem nie wygrasz metodą konwencjonalną. Zostają po tobie tylko spalone ciała - widoczne w podczerwieni.
mg / 19-01-2016, 10:05
Warto jeszcze zwrócić uwagę,jakie były losy miast w których ktoś próbował uprawiać partyzantkę jak Ramadi czy Faludża. Zwłaszcza,jeżeli przeciwnik nie będzie się patyczkował jak Amerykanie w Iraku.
   1 / 1   

Wybrane dla Ciebie

 


Co zabrać ze sobą na jesienną wyprawę »
sprzet jesienny

 


Dostosuj mundur patrolowy do terenu »

Nowe kamizelki taktyczne poznaj ich zastosowanie »

linia taktyczna
kamizelka taktyczna

 


Jak postępować, gdy niebezpieczeństwo czai się na oceanie »
buty taktyczne

 


100% byczej skóry »

 Poznaj 5 kluczowych zalet latarek taktycznych »


latarka na broń

 


Co jest niezbędne w mundurze komandosa »
buty taktyczne

 


Czeka Cię wyprawa po Tajdze? Czy wiesz, jakie ubranie wybrać »

Niezastąpiony sprzęt bushcraft - co wybrać »

noktowizja

 

 

 


Jakie możliwości daje Ci szybka wymiana szkieł balistycznych »
okulary balistyczne

 


Buty do lasu - które wybrać »

Jakie funkcje powinny mieć latarki czołowe »


 


Niezbędnik żołnierza - co powinno się w nim znaleźć »
ubranie taktyczne

 



Jak poprawić celność broni »  Wybierz produkty sprawdzone w ekstramalnych warunakch »
broń konserwacja

 


Nie czekaj aż ktoś będzie lepszy zapisz się na trenig strzelecki »
kursy strzeleń

 


Poznaj arkana radiokomunikacji wojskowej w XXI wieku » Schludnie, wygodnie, taktycznie na każdą akcję »
latarka czołowa ubrania taktyczne

 


Dla tych którzy ratują życie » Niezbędnik podróżnika - co warto mieć »
latarka czołowa ubrania taktyczne

 


05/07/2020

Dodaj komentarz
Nie jesteś zalogowany - zaloguj się lub załóż konto. Dzięki temu uzysksz możliwość obserwowania swoich komentarzy oraz dostęp do treści i możliwości dostępnych tylko dla zarejestrowanych użytkowników portalu Special-ops.pl... dowiedz się więcej »

Aktualności

Święto 6BPD

Dziś swoje święto obchodzi 6 Brygada Powietrznodesantowa im. gen. bryg. Stanisława Franciszka Sosabowskiego. Stacjonująca w Krakowie 6BPD jest doborowym, aeromobilnym związkiem taktycznym o wysokim...

17. promocji na 17. urodziny Kolby

Już od siedemnastu lat jesteśmy z Wami, wspierając Was wszystkich w realizowaniu hobby związanego z outdoorem, strzelectwem oraz myślistwem. Bez względu na to, czy jesteś strzelcem, turystą,...

Aktualny numer

4/2021
SPECIAL OPS 4/2021
W miesięczniku m.in.:
  • - GEI - Obrońcy Katalonii
  • - Macedońskie Wilki
Autor bloga
Michał Piekarski
Inne artykuły tego autora
Special-OPS TV


Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte
Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte
Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte w Gdynia - państwowa Uczelnia wojskowa. Lider w kształceniu na potrzeby sił...
Rzetelna Firma
Copyright @ 2010-2012 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
realizacja i CMS: omnia.pl