Special-Ops.pl

ŚP. SOG (część 1)

ŚP. SOG Andrzej Krugler, SOG VP ACR
 

ŚP. SOG Andrzej Krugler, SOG VP ACR


 

Rok 2009, kolejny rok rozwoju wielu formacji specjalnych na całym świecie - w tak szczególnie sprzyjających temu czasach przyniósł również, tuż za naszą południową granicą, wręcz odwrotny przykład zmarnowania olbrzymiego potencjału czołowej jednostki elitarnej tamtejszych sił zbrojnych. Stworzona pod zwierzchnictwem czeskiej Vojenskej Policie (VP), doskonale wyszkolona i wyposażona, zdobywająca uznanie wśród zagranicznych partnerów m.in. podczas działań bojowych w Afganistanie, jednostka operacji specjalnych SOG przeszła do historii w wyniku zakulisowych rozgrywek i kampanii oszczerstw, po zaledwie siedmiu latach od powstania i niespełna pięciu samodzielnego funkcjonowania – oficjalnie: „transformowana” w ramach reorganizacji VP.

Zobacz także

Krzysztof Mątecki, Tomasz Łukaszewski 15 lat Wojsk Specjalnych

15 lat Wojsk Specjalnych 15 lat Wojsk Specjalnych

Dwudziestego czwartego maja 2007 roku, ówczesny Prezydent RP śp. Lech Kaczyński podpisał ustawę o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony, dzięki czemu w strukturach Wojska Polskiego został utworzony...

Dwudziestego czwartego maja 2007 roku, ówczesny Prezydent RP śp. Lech Kaczyński podpisał ustawę o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony, dzięki czemu w strukturach Wojska Polskiego został utworzony odrębny Rodzaj Sił Zbrojnych (RSZ) – Wojska Specjalne (WS), które obecnie stanowią ok. 3% liczebności polskich Sił Zbrojnych. W tym roku obchodzimy 15. rocznicę tego ważnego wydarzenia, dlatego warto przypomnieć proces dochodzenia do ich powstania oraz zaistniałe zmiany i rozwój.

Krzysztof Mątecki Poznawajmy wroga i czuwajmy

Poznawajmy wroga i czuwajmy Poznawajmy wroga i czuwajmy

Wydział V Antyterrorystyczny ABW strzeże bezpieczeństwa naszego kraju zatrzymując przebywających w Polsce członków międzynarodowych grup przestępczych, szpiegów i radykałów powiązanych z organizacjami...

Wydział V Antyterrorystyczny ABW strzeże bezpieczeństwa naszego kraju zatrzymując przebywających w Polsce członków międzynarodowych grup przestępczych, szpiegów i radykałów powiązanych z organizacjami terrorystycznymi. W tym roku mija 29 lat, odkąd operatorzy Wydziału V realizują zadania, których charakter w pełni oddaje motto ABW – „Poznawajmy wroga i czuwajmy”.

Krzysztof Mątecki Commando Garud

Commando Garud Commando Garud

Commando Garud jest najmłodszą jednostką indyjskich sił specjalnych, należącą do Indyjskich Sił Powietrznych (IAF). Mimo że specjalnością komandosów z Garud są operacje na tyłach wroga wykonywane przy...

Commando Garud jest najmłodszą jednostką indyjskich sił specjalnych, należącą do Indyjskich Sił Powietrznych (IAF). Mimo że specjalnością komandosów z Garud są operacje na tyłach wroga wykonywane przy współpracy z lotnictwem, to od lat żołnierze jednostki wsławiają się operacjami kontrterrorystycznymi w prowincjach Dżammu i Kaszmir. Charakter ich działań idealnie oddaje motto ich „Prahar se Suraksha”, co w tłumaczeniu oznacza „Obrona przez Atak”.

Pomysł utworzenia w Czechach wojskowej jednostki kontrterrorystycznej SOG (Special Operations Group) pojawił się wiosną 2001 r. i był inicjatywą ówczesnego ministra obrony Republiki Czeskiej Jaroslava Tvrdika. Wydarzenia z 11 września 2001 r. w USA, wyznaczające nowy etap w walce z międzynarodowym terroryzmem, planowany udział kontyngentów z czeskich sił zbrojnych (AČR, Armada Ceske Republiky) w operacjach koalicji antyterrorystycznej i zagranicznych misjach pokojowych, wskazywały, że posiadanie takiej specjalistycznej formacji do działań poza granicami kraju, związanych z szeroko rozumianym zwalczaniem terroryzmu (odbijaniem porwanych obywateli czeskich, zatrzymywaniem osób podejrzanych o terroryzm lub zbrodnie wojenne, uderzeniami na kryjówki terrorystów, ochroną specjalną VIP-ów w strefach szczególnego zagrożenia itp.) staje się po prostu koniecznością. Obligowało do tego także wstąpienie Czech do Paktu Północnoatlantyckiego, którego większość armii posiada tego rodzaju siły. W samych Czechach taka jednostka w dyspozycji sił zbrojnych mogła również odpowiadać za akcje odbijania zakładników w obiektach i samolotach wojskowych oraz za kontruderzenia w przypadku zamachów na takie cele.

U naszych południowych sąsiadów istniał już centralny oddział antyterrorystyczny URN (Utvar Rychleho Nasazeni) oraz kilka lokalnych, mniejszych pododdziałów ZJ (Zasahova Jednotka) o podobnym charakterze, ale powołano je w strukturach policji i jako takie przeznaczone są do działań wewnątrz własnego państwa. Natomiast podporządkowana wywiadowi wojskowemu główna formacja komandosów AČR, znana wówczas jako 6. Grupa Sił Specjalnych (6. skupina speciálních sil) z Prostejowa, a przemianowana w 2003 r., w ramach reformy armii, na 601. skss (j.w. 8280), miała dopiero w 2004 r. zostać w pełni uzawodowiona i reorganizowana w nowoczesną jednostkę specjalną, ale na tym etapie o typowym charakterze dywersyjno-rozpoznawczym.

Minął jednak jeszcze ponad rok od pomysłu tworzenia zupełnie nowej czeskiej jednostki wojskowej do walki z terroryzmem, zanim w sierpniu 2002 r. podjęto konkretne kroki w tym celu. Powstała ona w strukturze tamtejszej żandarmerii wojskowej VP, na podstawie praskiego Pohotovostne Oddělení (PohOd) – jednego z czterech, tworzonych dopiero, regionalnych pododdziałów szybkiego reagowania VP – które od początku ściśle współpracowało ze specjalną formacją ochronną OMO (Oddeleni ochrany Ministra Obrany) szefostwa służby ochrony (Velitelství ochranné služby) VP, zajmującą się bezpośrednią ochroną osobistą zwierzchników sił zbrojnych, wyższych dowódców i innych ważnych osób. Nowa grupa specjalna tak jak jej macierzysta formacja miała mieć charakter policyjno-wojskowy, ale przygotowywała się nie tylko do zadań specjalnych w ramach typowych zakresów odpowiedzialności VP (np. interwencje na terenie baz i obiektów wojskowych), lecz także jako uderzeniowo-ochronny oddział sił zbrojnych do działań kontrterrorystycznych za granicą (podczas zagranicznych misji wojskowych i ratunkowych, a zwłaszcza udziału czeskich kontyngentów w międzynarodowych operacjach stabilizacyjnych), kompatybilny z odpowiednikami z armii sojuszniczych.

Co ważne, podporządkowanie bezpośrednio naczelnikowi VP, który z kolei podlega bezpośrednio ministrowi obrony, zapewniło wysokie usytuowanie nowej jednostki w strukturze armii, a zwłaszcza stosunkowo mało nadrzędnych szczebli dowodzenia. Ta krótka, zaledwie dwustopniowa, droga do zwierzchnika całych sił zbrojnych, upraszczała i przyśpieszała proces decyzyjny, co do użycia jednostki i we wszystkich ważnych dla niej sprawach, m.in. zakupów wyposażenia, oraz ograniczała możliwość wypływu informacji – rzecz bardzo ważna w przypadku formacji do zadań specjalnych szczególnego znaczenia.

1 listopada 2004 r. została ona wyłączona spod służby ochrony i już jako samodzielna jednostka oficjalnie otrzymała nazwę USpO VP (Utvar Specialnich Operacii VP – Jednostka Specjalnych Operacji), choć najczęściej, dla podkreślenia gotowości do misji zagranicznych i współpracy z innymi jednostkami specjalnymi NATO, występowała pod skrótem SOG, od angielskojęzycznej nazwy Special Operations Group. Co więcej, wkrótce niejako wchłonęła OMO, gdyż w jego miejsce sformowano w SOG, obok sztabu i dwóch pododdziałów kontrterrorystycznych CT (ang. counter terrorist), nieco mniejszy pododdział ochronny CP (ang. close protection). Stosunkowo szybkie osiągnięcie gotowości do użycia i wysokiego poziomu wyszkolenia bojowego SOG zawdzięcza m.in. rekrutowaniu w swe szeregi przede wszystkim kandydatów posiadających już cenne umiejętności i doświadczenie. Około 70 procent stanu stanowili funkcjonariusze policyjnych jednostek antyterrorystycznych i innych specjalistycznych wydziałów policji.

Do SOG trafili nie tylko jako operatorzy już wyszkoleni w taktyce i technikach antyterrorystycznych, ale także wnieśli kilkuletnie doświadczenie z realnych akcji przeciwko niebezpiecznym przestępcom, a część także ze wspólnych szkoleń z najlepszymi zagranicznymi jednostkami do uwalniania zakładników. Pozostali mieli za sobą służbę w oddziałach elitarnych ACR, prostejowskiej jednostce specjalnej, pododdziałach rozpoznawczych, powietrznodesantowych, wywiadzie i VP. Wśród nich znaleźli się m.in. absolwenci amerykańskich kursów Ranger, Special Forces i snajperskich oraz uczestnicy misji zagranicznych. Zarówno doświadczenia wyniesione z policyjnych, jak i wojskowych formacji specjalnych okazały się bardzo przydatne w kształtowaniu zdolności bojowych SOG.

70-75 procent szkolenia zespołów szturmowych pododdziałów antyterrorystycznych, zgodnie z główną specjalizacją jednostki, poświęcono czarnej taktyce, a 20 procent taktyce zielonej, gdyż SOG nie była przeznaczona do długotrwałego działania w przygodnym terenie. Pozostałe pięć procent przeznaczano na taktykę szarą, czyli działania close protection. Komandosi z pododdziałów CT mogli bowiem, oprócz pełnienia funkcji zespołów wsparcia taktycznego (counter assault team) dla zespołów ochronnych, zostać włączeni do bezpośredniej ochrony VIP-ów (PSD – personal security detail), zwłaszcza w rejonach szczególnego zagrożenia, takich jak Irak czy Afganistan. SOG jako jedyna jednostka w Czechach posiadała paramedyków, którzy w celu doskonalenia swoich umiejętności odbywali praktyki w szpitalach.

Już zaledwie po dwóch tygodniach od utworzenia, pierwsza grupa formującej się dopiero jednostki została skierowana do zadań ochronnych w Afganistanie. Od tamtej pory jednostka specjalna czeskiej VP trzykrotnie wykonywała takie zadania w tym kraju (2002, 2003, 2004 r.), ochraniając tam m.in. wizyty ministra obrony Czech, delegacji czeskiego ministerstwa obrony i MSZ. Od 2002 do 2004 r. operatorzy z SOG trzykrotnie zajmowali się także zabezpieczeniem wizyt ministra obrony i premiera Czech w czesko-słowackim kontyngencie KFOR, a następnie wystawili kolejny zespół odpowiedzialny za działania close protection oraz jako wsparcie czeskiego dowództwa w Kosowie, m.in. podczas misji wywiadowczych humint. W 2003 r. komandosi VP ochraniali w Kuwejcie i Iraku delegacje czeskich polityków, czeską ambasadę oraz przedstawicieli irackiego rządu tymczasowego. Od 2003 do połowy 2005 r. zespoły SOG działały w Iraku jako zabezpieczenie personelu 7. szpitala polowego ACR w prowincji Basra, ochrona czeskiej misji OCPA w Bagdadzie i specjalna grupa wsparcia kontyngentu czeskiej policji wojskowej. Oprócz tego wykonywały szereg zadań związanych z ochroną bezpośrednią i jako wsparcie taktyczne (counter assault team) ochrony wielu wizyt zagranicznych. Jako jedynej obcej formacji powierzono SOG m.in. ochronę brytyjskiego generała, dowodzącego Multinational Division. Jej operatorzy pomagali oprócz tego w szkoleniu irackiej policji. Niestety, mandat czeskiego kontyngentu w tym kraju nie obejmował bezpośredniego udziału w działaniach bojowych, w związku z czym SOG, mimo dużego zainteresowania ze strony innych jednostek specjalnych, nie mogła uczestniczyć w tych zadaniach, do których była przede wszystkim przeznaczona – uderzeniowych akcjach kontrterrorystycznych.

Czas działań ofensywnych nadszedł dla grupy dopiero w 2007 r., wraz ze skierowaniem do udziału w kierowanej przez NATO operacji Sił Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie ISAF. Pierwszych 35 komandosów VP pod dowództwem majora Petra Krčmařa oddano w marcu do dyspozycji dowództwa sił brytyjskich z Regional Command South ISAF w południowej prowincji Helmand, uznawanej przez siły koalicji międzynarodowej za najtrudniejszy rejon operacyjny od czasu ich wejścia do tego kraju. Kontyngent SOG współpracował głównie z amerykańskimi „Zielonymi Beretami” i brytyjską piechotą z 12. Brygady Zmechanizowanej, prowadził również samodzielnie operacje w sprawiającym najwięcej problemów okręgu Gerkesz, w wyniku których udało się m.in. unieszkodliwić kilku ważnych dowódców przeciwnika. Jakość samą w sobie stanowili snajperzy jednostki, których trzy „tymy” uczestniczyły we wszystkich operacjach SOG, a na prośbę brytyjskiego dowództwa wykonywały także specjalne zadania w „zielonej strefie” wzdłuż rzeki Helmand. W sierpniu 2007 r. pierwszy kontyngent sił specjalnych czeskiej VP w Helmandzie odwiedził wizytujący tam jednostki Wielkiej Brytanii minister obrony tego kraju Des Brown, a kilka dni później szef sztabu generalnego armii brytyjskiej gen. Sir Richard Dannatt. Obaj chwalili żołnierzy SOG za profesjonalizm i odwagę w działaniach bojowych oraz dziękowali za udział w operacjach u boku Brytyjczyków. Niedługo później pierwszą grupę komandosów VP zastąpiła w Afganistanie na następne siedem miesięcy druga 35-osobowa zmiana z tej jednostki pod komendą kpt. Pavla Ružički, którą w kwietniu 2008 r. zmieniła trzecia, dowodzona przez majora Pavla Horňáka i działająca od lipca w prowincji Logar.

* * *
W lutym 2009 r. w telewizji czeskiej i powołującym się na nią jednym z głównych ogólnokrajowych dzienników pojawiła się lakoniczna wiadomość, że „kilku członków jednostki operacji specjalnych (SOG) napisało skargę do minister obrony Vlasty Parkanovej. Treść jest tajna, wszystko wyjaśni ministerialna inspekcja”. Przez pewien czas, poza nadal dość enigmatycznymi komentarzami, z których wynikało jedynie, że coś złego dzieje się w elitarnej formacji, trudno było o jednoznaczne informacje, zwłaszcza ze strony ministerstwa obrony, ale już w kwietniu wielkonakładową prasę codzienną w Czechach obiegły sensacyjne doniesienia o skandalicznych historiach podczas afgańskiej misji SOG w poprzednim roku.

Lincz prasowy

Z serii artykulików pod alarmującymi tytułami: „Czesi opuścili w Afganistanie Brytyjczyków podczas walki”, „Czesi porzucili w boju sojuszników”, „Zastrzel sobie taliba”, „Elitarną jednostkę rozkładają spory i skargi”, wyłaniał się zatrważający obraz SOG, rzekomo toczonej wewnętrznymi konfliktami, źle dowodzonej, zawodzącej koalicyjnych towarzyszy broni i, co najgorsze, tchórzącej, gdy trzeba uczestniczyć w działaniach bojowych. Informacje pochodziły ponoć od komandosów SOG, którzy chcieli walczyć u boku Brytyjczyków przeciwko terrorystom i popadli z tego powodu w konflikt z dążącym do unikania walki dowództwem. Osią fragmentarycznych i dość pobieżnych, aczkolwiek utrzymywanych w szokującym tonie doniesień oraz wynikających z nich zarzutów wobec jednostki, były zaczerpnięte z ich relacji przyklady, które można następująco streścić:

  • oficer SOG zlekceważył rozkaz brytyjskiego dowództwa i wraz z podwładnymi opuścił brytyjskich żołnierzy w trakcie akcji przeciwko rebeliantom, gdyż uznał, że jest „niebezpiecznie”. Czescy komandosi wycofali się do swych pojazdów i wrócili do bazy. W niektórych doniesieniach pisano już o kilkakrotnych przypadkach opuszczenia Brytyjczyków w boju, 
  • dowództwo kontyngentu SOG odmówiło Brytyjczykom udziału w działaniach bojowych oznajmiając, że część kontyngentu wybiera się na urlop, a pozostali nie mogą być brani pod uwagę, gdyż zgodnie z przyjętymi zasadami jednostka nie może działać w zmniejszonym składzie. To miało ostatecznie zniechęcić brytyjskich dowódców w Afganistanie do współpracy z SOG, więc kontyngent przekazano do pomocy Duńczykom jako zwykłą piechotę, 
  • część wysłanych na misję komandosów koniecznie chciała zabić jakiegoś przeciwnika i wciąż niezdrowo żartowali, że muszą „zastrzelić sobie złego chłopca”. Według przytaczanych słów jednego z autorów skargi do ministerstwa obrony: „Oni nie mogli spojrzeć w oczy amerykańskim specjalsom, ponieważ tamci mieli już swoje nacięcia na kolbie; tym facetom zaczęło się przewracać w głowie”. W związku z tym, podobno, tacy członkowie kontyngentu na własną rękę wymykali się z bazy, by „upolować” jakiegoś Afgańczyka, a zdarzało się, że strzelali do kogo popadnie, w tym do niewinnych cywilów.

Te trzy główne historyjki, powtarzane w mediach w mniej lub bardziej barwnej, ale z reguły oskarżycielskiej formie jako pewniki, wystarczyły, by roztoczyć wokół SOG powszechną atmosferę skandalu i niechęci. Nic dziwnego, że pod koniec kwietnia 2009 r., w ankiecie zamieszczonej pod tego typu informacjami, w przodującym w nich dzienniku „Mlada Fronta Dnes”, ponad szesnaście tysięcy wierzących mu bezkrytycznie czytelników głosowało za rozwiązaniem jednostki, a tylko mniej niż dwa i pół tysiąca było przeciwnych takiemu pomysłowi.

W obronie dobrego imienia jednostki nie wystąpił przy tym w zdecydowany sposób publicznie żaden z jej przełożonych w ministerstwie obrony obrony. Rzecznik ministerstwa Andrej Čírtek poinformował o podjęciu przez specjalną inspekcję, już kilka miesięcy wcześniej, dochodzenia w sprawach poruszonych w liście, ale mimo zakomunikowania, że nie wykryła ona przypadków znanych z doniesień prasowych, zrobił unik przed zajęciem jednoznacznego stanowiska mówiąc: „Istnieją sprzeczne wersje różnych stron, których nie można potwierdzić”. W innym miejscu skomentował, iż „dochodzenie wykazało, że w jednostce panują złe stosunki międzyludzkie, co odbija się na wypełnianiu przez nią obowiązków na miejscu i za granicą” oraz że „dowodzenie misją było słabe”, czym niejako potwierdził, że według ministerstwa problem istnieje.

Podgrzewana w ten sposób nagonka prasowa nie ustawała, a pojedyncze głosy przedstawicieli jednostki w jej obronie traciły w takiej atmosferze siłę przekonywania, wpisując się w niesprzyjającą im, hasłową ocenę ministerstwa obrony: „twierdzenie przeciwko twierdzeniu”. Tylko „Lidove Noviny” zamieściły szersze wyjaśnienia kapitana Ružički, w innych tytułach ewentualnie ograniczano się do informacji, że dowódca lub nieokreśleni przedstawiciele SOG zaprzeczają doniesieniom. Żaden inny tytuł nie starał się zdobyć opinii jej członków. Żołnierzom jednostki specjalnej, której szczegóły funkcjonowania z założenia są w znacznym stopniu objęte tajemnicą, trudno było zresztą podejmować otwartą dyskusję w publicznych środkach przekazu i przytaczać pewne argumenty z niejawnych źródeł, nawet gdyby mogło to wyjaśnić wiele spraw. Jak można się domyślać, czuwał nad tym kontrwywiad wojskowy, i to nie tylko z tych oczywistych względów, o czym w dalszej części artykułu.

Tymczasem już w lutym 2009 r., rzekomo w związku z zamieszaniem wokół SOG, zrezygnował ze swego stanowiska wieloletni szef VP gen. mjr Oldřich Kubát (choć uważni obserwatorzy sceny wojskowej w Republice Czeskiej mogą łączyć ten fakt również z innymi problemami w tamtejszym resorcie obrony), a zastąpił go gen. bryg. Vladimír Ložek, który stał na czele inspekcji ministerialnej w jednostce specjalnej VP. 9 kwietnia dowódcę SOG, ppłk. Krčmářa, i dwóch innych oficerów z dowództwa jednostki „odsunięto do innych zadań”, mimo że inspekcja nie potwierdziła żadnego z zarzutów z listu-skargi, który wpłynął do minister obrony. Jakby na siłę zasygnalizowano jedynie, że znaleziono pewne uchybienia w dokumentacjach szkoleniowych i przy zakupach sprzętu oraz pojedynczy incydent naruszenia dyscypliny – jak słusznie skomentowano to na czeskich forach wojskowych, podobne uwagi nie ominęłyby żadnej z jednostek sił zbrojnych. Ponieważ nie opublikowano raportu z dochodzenia, prasa przytaczała komentarze członków inspekcji, w większości anonimowych, które pasowały do przyjętego w danym tytule stanowiska w sprawie. Podczas gdy w jednych pisano o niepotwierdzeniu dotychczasowych sensacji ani przez inspekcję, ani przez przedstawicieli ministerstwa obrony Wielkiej Brytanii, w innych pomijano te fakty podając zgodnie z przyjętą wcześniej linią, że ogólnie jednak stosunki w jednostce były złe, dowodzenie szwankowało itd.

Co ciekawe, SOG nie została zapoznana ani z listem-skargą do minister obrony, ani z raportem z dochodzenia. Natomiast goniący za sensacją dziennikarze w większości bezkrytycznie opierali swe doniesienia jedynie na jednym źródle, to jest na owym liście (i być może informacjach od jego autorów). Ściślej rzecz ujmując, treść tego, podobno ponaddwudziestostronicowego listu nigdy zresztą bezpośrednio nieopublikowanego choćby we fragmentach, nieoficjalnie „wyciekła” z ministerstwa do bardzo wąskiego grona dziennikarzy, a być może nawet tylko do jednego – dlaczego, o tym później. Pozostali przedstawiciele mediów jedynie powielali przytaczane z niego zarzuty, a większość odbiorców, niemająca pojęcia o faktycznym stanie rzeczy, szczegółach operacji i przebiegu misji w Afganistanie, czy o sytuacji w jednostce, poddawała się sugestiom tych pierwszych.

Sfrustrowani taką sytuacją, nabierającą charakteru publicznego linczu bez prawa do obrony, żołnierze SOG skierowali do prasy list otwarty w obronie jednostki, opublikowany 23 kwietnia w „Lidovych Novinach” i „Českich Nowinach” (jego treść publikujemy na s. 34).

Pod listem podpisało się ponad 70 członków SOG, czyli prawie cały stan osobowy. Zawarte w nim informacje były dostatecznie wiarygodne i sprawdzalne, by nie tylko ostudzić oskarżycielskie zapędy części mediów oraz zmienić stosunek ich odbiorców do jednostki, ale także wzbudzić zainteresowanie tym, że dzieje się wokół niej coś niedobrego z zupełnie innych przyczyn. Niestety, nic takiego w szerszym wymiarze nie zaszło. 1 czerwca 2009 r. dziennik „MFDnes” zamieścił następny news, zapowiadający już rozwiązanie SOG, w którym podparł się kolejną niekorzystną dla niej w tak ogólnym ujęciu sprawy wypowiedzią rzecznika ministerstwa obrony: „były w niej spory o naturę zadań, które mieli wykonywać”. Autor wiadomości– ten sam, który przygotowywał w tej gazecie większość wcześniejszych materiałów o rzekomych skandalach związanych z SOG – głosił nadal: „w jednostce specjalnej podczas misji w Afganistanie panowały bardzo napięte stosunki, co miało wpływ na skuteczność jej akcji przeciwko terrorystom (…)”. Według informacji „MFDnes”, SOG była podzielona na dwa wrogie obozy, co ją paraliżowało. Część żołnierzy chciała walczyć z powstańcami, druga odwrotnie, jedynie ochraniać polityków i dyplomatów. Kilkakrotnie doprowadziło to do tego, że Czesi wycofali się z walki.

Real story

Tymczasem znając dobrze temat działań kontyngentu VP w Afganistanie i rzeczywiste kulisy wydarzeń, które doprowadziły do wpłynięcia na biurko minister Parkanovej listu ze skargami – a były to sprawy powszechnie znane w jednostce, ale z oczywistych powodów nie dla szerszych wówczas kręgów – nawet bez listu otwartego SOG było jasne, że prasowe doniesienia oparte są na źródle budującym oskarżenia nawet nie z półprawd, lecz zakłamanych interpretacji wyrwanych z kontekstu zdarzeń. Prawdziwa historia konfliktu w SOG i sam konflikt, jeśli w ogóle można mówić o takowym, wyglądały zupełnie inaczej niż przedstawiano w mediach.

Zacząć należy od tego, że mówienie o dwóch obozach w SOG, a nawet o tym, że część żołnierzy nie zgadzała się z dowództwem, o sporach i złych stosunkach, jest już na wstępie wielkim nadużyciem. W prawie czterdziestoosobowym pododdziale kontrterrorystycznym jednostki znalazło się zaledwie kilku operatorów mających nieco inną wizję co do jej profilu i realizacji zadań, niż dowództwo i prawie wszyscy w SOG. Zaledwie czterech operatorów, służących w VP od dwóch do czterech lat, natarczywie demonstrowało stanowisko, by zmienić proporcje w szkoleniu, a co za tym idzie, przeprofilować charakter jednostki z CT w podobną do amerykańskich „Zielonych Beretów”, z większym naciskiem na zieloną taktykę. Być może wynikało to z tego, iż wszyscy wywodzili się z armii, a być może z obserwacji pola walki w Afganistanie, gdzie w walce z terroryzmem dominują działania typu wojskowego, niemniej SOG została stworzona jako formacja kontrterrorystyczno-ochronna (CT/SWAT/CP), takie było jej zasadnicze przeznaczenie i stąd wynikało umiejscowienie w VP. Całą sprawę można by skwitować krótko: w żadnej jednostce wojskowej nie ma miejsca na forsowanie przez pojedynczych żołnierzy, zwłaszcza nienależących do jej dowództwa, własnych pomysłów na funkcjonowanie całości – komu nie odpowiada charakter służby, powinien szukać innej. Tymczasem tych kilku nieusatysfakcjonowanych operatorów wzięło udział w misji drugiej zmiany SOG w Afganistanie, gdzie ich niezadowolenie jeszcze wzrosło.

W porównaniu do pełnej sukcesów i licznych akcji pierwszej zmiany (ponad 120 potwierdzonych likwidacji terrorystów), druga okazała się o wiele mniej interesująca po tym, jak odpowiedzialność za prowincję, do której skierowano komandosów SOG, przejęli od sił brytyjskich Duńczycy. Duńskie dowództwo nie przewidywało w ogóle wykorzystania takiej jednostki jak SOG i nie planowało operacji uwzględniających zadania odpowiednie dla sił specjalnych. Czeskim komandosom pozostawały więc mniej ambitne działania osłonowe albo ochronne, co wśród operatorów, palących się do adekwatnych do swych umiejętności i przeznaczenia akcji ofensywnych, mogło wywoływać uzasadnione frustracje. Jak się okazało, nie wszyscy potrafili zachować w tej sytuacji zdrowy rozsądek. Frustrację pogłębiła jeszcze śmierć chorążego (pośmiertnie awansowanego na podporucznika) Milana Štěrby „Bosna”, który zginął 17 marca 2008 r. podczas ochraniania żołnierzy duńskiego CIMIC, wskutek wybuchu bomby zdetonowanej przez zamachowca-samobójcę. Malkontenci próbowali nieuczciwie wykorzystywać to zdarzenie jako dodatkowy argument o „niepotrzebnej śmierci” w swych pretensjach do dowództwa, któremu próbowali przypisać winę za całą, opisywaną wcześniej sytuację. Zarzucali kierującym kontyngentem, że rzekomo wolą podejmować akcje ochronne niż przeciwpartyzanckie – choć wszyscy znający panujące wówczas uwarunkowania wiedzieli, że te pierwsze należały do SOG, a drugich w sensownym i odpowiednim dla tej jednostki wymiarze brakowało pod duńskim zwierzchnictwem. Słuszne przypadki odrzucenia przez czeskiego dowódcę nieprzemyślanych propozycji ze strony Duńczyków prowadzenia niecelowych, bezzasadnie niebezpiecznych pieszych patroli małymi siłami bez jakiegokolwiek wsparcia, również zostały zinterpretowane przez tych kilku, coraz bardziej niezadowolonych podwładnych, na jego niekorzyść. To wystarczyło do budowania później mitu o tchórzostwie i wewnętrznych sporach na temat właściwych zadań jednostki.

Nierozumne krytykanctwo i wynikające z tego podważające dyscyplinę zachowania podczas drugiej zmiany SOG w Afganistanie doprowadziły po jej powrocie do kraju do tego, że czterech operatorów otrzymało od dowództwa jednostki polecenie znalezienia sobie innej pracy. Feralna czwórka, mając w perspektywie usunięcie z elitarnego oddziału, szukała za wszelką cenę jakiegokolwiek sposobu, by temu zapobiec i w końcu wpadła na niefortunny pomysł złożenia listownej skargi do samej minister obrony. Pisząc ją, ludzie ci prawdopodobnie liczyli przede wszystkim na zdyskredytowanie w każdy możliwy sposób swych przełożonych średniego szczebla, dzięki czemu sami mogliby wystąpić w roli poszkodowanych i mających rację w wewnętrznym konflikcie z dowództwem. To zaś miało zapewnić im szansę utrzymania się w SOG. Co istotne, oficerowie kierujący drugim kontyngentem nie dosyć, że nie wiedzieli, kto ich oczernia i co konkretnie im zarzuca w liście, ponieważ nie zostali zapoznani z jego treścią, ale też nie mogli wówczas odpierać zarzutów stawianych im przez ową czwórkę, gdyż uczestniczyli w kolejnej, trzeciej zmianie z SOG w siłach ISAF. Oceniając po przykładach z mediów i obszarach zainteresowań późniejszej inspekcji, list prawdopodobnie zawierał nie tylko subiektywne lub celowo wypaczone opisy zupełnie inaczej wyglądających sytuacji wraz z niesprawiedliwymi osądami, ale także zwykłe kłamstwa oraz wywlekanie i wyolbrzymianie wszelkich niedociągnięć w SOG. Przy całej niegodziwości takiego postępku, jedyne, co można przytoczyć na obronę jego autorów to, że nie przypuszczali, iż treść listu zostanie wykorzystana przeciwko całej jednostce jako takiej oraz posłuży do takiej nagonki, w celu zniszczenia dobrego imienia SOG i jej samej…

Jeśli chodzi o najbardziej rozpowszechnione opowiastki o rzekomym tchórzostwie SOG w Afganistanie, to są doskonałym przykładem „czarnej” propagandy, niemającej nic wspólnego z rzeczywistością. Nigdy nie miała miejsca sytuacja wycofania się z walki SOG i pozostawienia żołnierzy brytyjskich bez pomocy. Już pierwsza zmiana z tej jednostki wypracowała jej najwyższe oceny w oczach sojuszników. Podczas działań w prowincji Helmand nie tylko wykazała się profesjonalizmem i dzielnością przy wykonywaniu różnych zadań bojowych, ale też jako QRF wielokrotnie ratowała pododdziały brytyjskie z opresji, gdy wpadały w zasadzki lub pod ciężki ogień talibów. Zespoły czeskich komandosów skutecznie polowały w głębi terytorium kontrolowanego przez przeciwnika na obsługi jego moździerzy, ostrzeliwujące stanowiska oddziałów koalicyjnych, oraz na wrogich snajperów, zdarzało się też, że odnajdowali pododdziały zagubione nocą na pustyni. Brytyjski dowódca w 40-minutowym wystąpieniu dla czeskiej telewizji dziękował za półroczne dokonania SOG, wyrażając pełne zadowolenie z postawy komandosów VP. Druga zmiana tylko w początkowym okresie swej misji w Afganistanie podlegała pod dowództwo brytyjskie i nie potwierdziło ono, jakoby miały wówczas miejsce jakiekolwiek problemy we współpracy z Czechami. Przez ten czas czeskiemu kontyngentowi towarzyszyło trzech żołnierzy z Wielkiej Brytanii, dwóch specjalistów radiologii i oficer łącznikowy, który – odznaczony na koniec kilkoma wysokimi odznaczeniami brytyjskimi za działania z SOG – na pamiątkę tych kilku wspólnych miesięcy kazał sobie wytatuować na plecach symbol tej jednostki. Czy brytyjski oficer zrobiłby to, gdyby w poprzedzającym okresie żołnierze tej jednostki zawodzili jego kolegów?

Siły brytyjskie zaprowadziły bezpieczeństwo na stosunkowo dużym obszarze wokół swej głównej bazy w Helmandzie, ale w drugiej połowie 2008 r.. przekazali kontrolę nad regionem jednostkom duńskim. Jedynym powodem tej zmiany – wbrew prasowym spekulacjom próbującym powiązać ją z wymyślonymi kłopotami z SOG – było planowe zluzowanie oddziałów brytyjskich, którym należał się odpoczynek po długotrwałych działaniach bojowych. Duński kontyngent nie okazał się tak skuteczny jak poprzednicy, nie był w stanie utrzymać panowania nad okolicą, wydawał się gorzej zorganizowany w działaniach, miał problemy z planowaniem nawet własnych operacji. Jak już wspomniano, Duńczycy nie przewidzieli zadań dla sił specjalnych i zdawali się nie mieć większego pojęcia o kontrterrorystyczno-ochronnym przeznaczeniu SOG. Jeden z duńskich dowódców zresztą już na początku stwierdził, że jeśli będzie potrzebował sił specjalnych, to ściągnie własne (tj. duńskie). W odróżnieniu od Brytyjczyków, którzy rozumieli i akceptowali specjalny charakter przydzielonego im czeskiego oddziału, nowi koalicyjni gospodarze prowincji proponowali operatorom jednostki kontrterrorystycznej rutynowe patrole w okolicy i ewentualnie rolę lekkiej piechoty uderzeniowej. Czescy komandosi wzięli udział w takich  działaniach i dopiero wtedy, w zupełnie innych okolicznościach niż głosili autorzy listu-skargi i podchwytująca to prasa, miało miejsce zdarzenie, które legło u podstaw historyjki o opuszczaniu towarzyszy broni w boju. Tyle że to nie Czesi porzucili koalicjantów, a wręcz odwrotnie! Gdy 14-osobowy zespół SOG podczas patrolu wpadł w jednej z wiosek w zasadzkę, wezwany na pomoc duński pluton, który miał zabezpieczać na skrzydle jego działanie, odmówił Czechom wsparcia. Komandosi SOG musieli walczyć pod silnym ostrzałem w osamotnieniu i samodzielnie uratować się z poważnych tarapatów. Jak widać, późniejsze prasowe opisy przypominały sytuację znaną u nas z anegdoty o osobie, której skradziono rower, a została przedstawiona w negatywnym świetle jako „zamieszana w kradzież roweru”…

Jakiś czas później, zgodnie z duńskim planem działań, taki sam 14-osobowy zespół SOG miał udać się na patrol przez dolinę na terenie kontrolowanym przez talibów, ewidentnie sprzyjającą śmiertelnej zasadzce z ich strony, podczas gdy w promieniu prawie 10 km nie przewidziano obecności innych oddziałów koalicji. W podobnych okolicznościach zarówno Brytyjczycy, jak i Duńczycy zawsze wielokrotnie modyfikowali plany, by uniknąć zbyt niebezpiecznych sytuacji dla znacznie większych swych sił. Czeski dowódca, po wcześniejszych doświadczeniach, odmówił udziału SOG w takiej misji i zaznaczył oprócz tego, że typowe piesze działania patrolowe mogą wykonywać zwykłe pododdziały, nie ma więc powodu, by bez żadnej realnej potrzeby używać w tym celu zamiast standardowo plutonu piechoty znacznie mniejszy, czternastoosobowy zespół komandosów. Co ważne, w wyznaczonym wtedy obszarze działań nie było żadnych ważnych celów, nie było więc uzasadnienia dla udziału w operacji wysoce wykwalifikowanych sił specjalnych, czy prowadzenia patroli według tak niebezpiecznego planu. Duńczycy, nie potrafiąc zaproponować niczego odpowiedniego dla sił specjalnych, przestali ujmować SOG w takich operacjach, a wówczas czeskim komandosom pozostały do końca zmiany mniej interesujące zajęcia: patrolowanie najbliższej okolicy wokół wysuniętych baz, ochrona i wsparcie afgańskich posterunków kontrolnych, ochrona konwojów oraz wyjazdów ekip CIMIC.

Historyjki prasy bulwarowej o odmowie udziału SOG w akcjach bojowych z powodu urlopu to następny przykład nieznajomości faktycznych okoliczności zdarzenia i wypaczonej interpretacji pod takim kątem, by opis pasował do głoszonych tez. Podczas współdziałania z Brytyjczykami komandosi SOG pozostawali stale w gotowości lub w akcji i nie wykorzystywali urlopów. Po trzech miesiącach druga zmiana z tej jednostki, już po zastąpieniu sił brytyjskich duńskimi, miała zaplanowany w całości dwutygodniowy urlop w kraju, przy czym po transporcie samolotem wojskowym do Wielkiej Brytanii komandosi sami ponosili koszt biletów na linii pasażerskiej do Pragi i w drugą stronę. Gdy bilety były już zakupione, a kontyngent SOG szykował się do wyjazdu z Afganistanu, duńskie dowództwo zaproponowało Czechom udział w kolejnych działaniach patrolowych. Poinformowane o przewidzianym na ten czas w planach misji terminie urlopu komandosów przyjęło to bez żadnych pretensji do wiadomości, gdyż rutynowa operacja nie wymagała bynajmniej udziału sił specjalnych. Czterej operatorzy, którzy wciąż kierowali pretensje z powodu mało interesującego przebiegu misji do własnego dowództwa, zażądali wówczas pozostawienia ich w Afganistanie, by mogli uczestniczyć w patrolach – pomysł bezdyskusyjnie niemożliwy do akceptacji przez dowódcę jakiejkolwiek jednostki w tej sytuacji. To zdarzenie wpisało się w inne próby forsowania ich pomysłów na podejmowanie na siłę mało sensownych działań bojowych, aż w końcu zostali ostrzeżeni przez przełożonych, że dalsze tego typu niezdyscyplinowane i nieracjonalne zachowanie może skończyć się usunięciem ich z misji i jednostki. Jak się okazało, nie pomogło im to trzeźwiej i sprawiedliwiej ocenić sytuację oraz decyzje dowódców, w swym uporze i urażonej ambicji ostatecznie przypisali dowództwu winę za wszystko.

Opowieści o polowaniach na talibów na własną rękę i strzelaniu do cywilów nie warto nawet komentować. Jak zwrócono uwagę w liście otwartym SOG do prasy, znajomość warunków pełnienia misji i realiów działania sił ISAF wystarczy, żeby ocenić, że zostały one wyssane z palca. Nigdy nie zarejestrowano też żadnego faktu ostrzelania przez żołnierzy SOG ludności cywilnej, choć Afgańczycy zgłaszają zawsze pretensje w takich przypadkach do władz wojskowych, a dowództwo sił koalicyjnych jest wyczulone na takie incydenty.

Dochodzenie inspekcji skierowanej do jednostki operacji specjalnych VP przez minister obrony po liście-skardze od części komandosów, a w rzeczywistości od zaledwie czterech z nich, próbujących ratować własną skórę kosztem oczerniania innych, nie potwierdziło żadnego z nagłośnionych w mediach zarzutów. Sam szef inspekcji wyjaśniał, że dowódca drugiego kontyngentu SOG w prowincji Helmand mógł w kilku przypadkach odmówić udziału czeskich sił podczas planowania operacji, ale było to pod dowództwem duńskim, a nie brytyjskim i wynikało jedynie z niezbyt szczegółowo zdefiniowanego mandatu jednostki. Tak naprawdę zresztą i tak było to nieprecyzyjne ujęcie sprawy, gdyż odmowa podejmowania niektórych działań przez dowódców SOG była wynikiem jedynie rozsądnego podejścia do tematu, znajomości możliwości i przeznaczenia swej jednostki oraz odpowiedzialności za powierzonych im podwładnych, a nie niejasności mandatu. Dyskusyjność w tej kwestii pojawiła się chyba raczej na etapie oceniania misji przez członków inspekcji, którzy szukając błędów w jej przebiegu mogli nieco inaczej interpretować niektóre okoliczności. Nie jest to niczym zaskakującym, gdy próbuje się dopasować teoretyczne procedury STANAG 2226 (NATO Military Police Doctrine Procedures), obowiązujące także SOG, do realiów wojny przeciwpartyzanckiej w Afganistanie, albo do wynikających z niej bieżących zadań na szczeblu prowincji jednostkę z VP, wyspecjalizowaną w odbijaniu zakładników, zatrzymywaniu niebezpiecznych osób i ochronie VIP-ów. Niezależnie od tego, ani brytyjskie, ani duńskie ministerstwo obrony nie wyraziło żadnych negatywnych uwag do współpracy podległych im w Afganistanie jednostek z SOG. Ze strony brytyjskiej wpłynęło szereg podziękowań za wspólne działania. Żaden z czeskich dziennikarzy nie znalazł nikogo z SOG, poza stojącymi za feralnym listem-skargą, kto potwierdziłby ich doniesienia rozdmuchane w mediach lub wypowiedział się negatywnie na temat swej jednostki.

eszcze w maju 2008 roku czeskie gazety podawały informacje o powitaniu drugiej zmiany SOG po powrocie z misji przez najwyższych przedstawicieli armii, podziękowaniach za wypełnienie powierzonych zadań i nagrodzeniu komandosów VP uczestniczących w pierwszej i drugiej zmianie licznymi medalami (Za służbę za granicą, Za udział w misjach bojowych, Krzyżami Zasługi Ministra Obrony, pamiątkowymi odznakami Przemysława Otokara II, paramedyk SOG za uratowanie życia dwóm brytyjskim żołnierzom został odznaczony medalem prezydenta Republiki Czeskiej za dzielność).

Dlaczego więc fałszywe oskarżenia w liście-skardze, mimo wyjaśnienia sprawy przez inspekcję, tak szeroko „rozlały się” w mediach, i dlaczego, mimo możliwości wykazania prawdy w celu obrony dobrego imienia jednostki, sprawy przyjęły zupełnie inny obrót?

cdn.

„My, członkowie oddziału specjalnego USpO (SOG), tym oświadczeniem odpieramy nieprawdziwe oskarżenia wobec jednostki, które pojawiły się w mediach. Jeśli pojawiły się jakiekolwiek błędy podczas działań SOG w Afganistanie, jesteśmy gotowi ponieść za nie odpowiedzialność. Listem do minister obrony, w którym kilku byłych członków jednostki skarży się na sytuację wewnątrz niej, zajmuje się inspekcja i wierzymy, że jeśli doszło do uchybień, da się je naprawić. Nie można jednak pominąć faktu, że list ten, z którego media często przytaczają w bardzo bulwarowym stylu wyrwane z kontekstu fragmenty, jest dziełem zaledwie kilku osób, z którymi w przeszłości został rozwiązany stosunek pracy, a w rzeczywistości chodziło o ich zwolnienie. Nikt nie dał nam możliwości wyjaśnić zarzutów zamieszczonych w owym liście i nikomu z SOG nie pozwolono (w odróżnieniu od dziennikarzy) zapoznać się z jego treścią.

Odwołanemu dowódcy, ppłk. Krčmářowi, ani jego podwładnym, nie zezwolono do dziś ustosunkować się do zarzutów i nie respektuje się podstawowego prawa obywatela do obrony przed oskarżeniami, a nawet zapoznania z nimi. Dlatego wybraliśmy inną drogę.

Nasi koledzy i towarzysze podczas półtorarocznych działań w Afganistanie bardzo często stawali wobec ataków nieprzyjaciela i w bezpośrednich walkach wspomagali sojusznicze jednostki we wzmacnianiu bezpieczeństwa w okręgu. Nierzadko nasze właściwe działanie pozwalało uchronić życie żołnierzy koalicji lub wyciągnąć koalicyjne jednostki spod krzyżowego ognia. Za wszystko to byliśmy wielokrotnie doceniani zarówno za granicą, jak i po powrocie (Medalami Prezydenta Republiki Za dzielność, Krzyżami Zasługi Ministerstwa Obrony). Brytyjski dowódca sił koalicji w okręgu na pewno nie odmówi świadectwa, czy był, czy też nie był z nas zadowolony. Chyba raczej trudno też twierdzić, że jednostka wykazująca problemy z dowodzeniem i tchórzostwo zostałaby decyzją ministerstwa obrony skierowana do prowincji Logar z zadaniem zapewnienia większego bezpieczeństwa czeskiemu kontyngentowi PRT.

Twierdzenie, że bez wiedzy dowództwa wyjeżdżaliśmy „popolować na talibów”, jest zwykłą bzdurą, wynikającą z nieznajomości warunków na tamtejszym polu walki. Wyobrażenie, że jakakolwiek jednostka mogłaby samowolnie podejmować działania, bez zezwolenia i informowania dowództwa ISAF, jest zwykłą naiwnością. (…) W trakcie bezpośrednich operacji bojowych jeden z naszych kolegów został zabity, a trzech innych odniosło poważne rany, które przyniosły im trwałe kalectwo. Zarzut tchórzostwa odbieramy nie tylko jako nieprawdziwy, ale również najbardziej krzywdzący. Nigdy nie pozostawiliśmy bez pomocy wojsk koalicyjnych, które o nią prosiły. Odwrotnie, zdarzyło się kilkakrotnie, że w przypadku zaatakowania nas samych wezwanie o pomoc pozostało bez odzewu. W czasie konfl iktu zbrojnego takie decyzje się zdarzają, aczkolwiek zawsze po dokładnym przeanalizowaniu sytuacji.

Żądamy więc od mediów profesjonalnego podejścia i zamieszczania zweryfikowanych informacji o SOG. Prosimy o wzięcie pod uwagę, że żołnierzom jest bardzo trudno bronić się przed podobnym oczernianiem, zwłaszcza w sytuacji, gdy mamy uzasadnione podejrzenia, iż nasze telefony są monitorowane przez wojskową służbę wywiadowczą (informowaliśmy o tym drogą służbową 19 marca 2009 r., do dziś bez reakcji ze strony AČR). Podjęte w ostatnich 12 miesiącach naciski, ataki i wrogość wobec SOG ze strony szefa wywiadu wojskowego nie są w kręgach AČR żadną tajemnicą.

Domyślamy się, że nasza jednostka stała się celem kampanii, która zmierza do zdyskredytowania naszych sukcesów i podważenia powodów do dalszej egzystencji. Wszyscy stajemy za odwołanym dowódcą jednostki, ppłk. Krčmářem i odrzucamy oskarżenia przekazywane w mediach.”

Galeria zdjęć

Tytuł
przejdź do galerii

Komentarze

Powiązane

Ireneusz Chloupek Asymmetric Warfare Group

Asymmetric Warfare Group Asymmetric Warfare Group

Chociaż nie jest to część sił operacji specjalnych, ani jednostka specjalna per se, chętnie rekrutuje doświadczonych żołnierzy z takich formacji i często klasyfikowana jest w amerykańskich siłach zbrojnych...

Chociaż nie jest to część sił operacji specjalnych, ani jednostka specjalna per se, chętnie rekrutuje doświadczonych żołnierzy z takich formacji i często klasyfikowana jest w amerykańskich siłach zbrojnych jako tzw. Special Mission Unit. AWG to unikalny oddział US Army, który we współczesnych konfliktach asymetrycznych odgrywa odmienną rolę niż typowe siły specjalne, ale wykorzystując charakterystyczne dla nich metody działania.

Ireneusz Chloupek Wydział Realizacyjny Komendy Stołecznej Policji

Wydział Realizacyjny Komendy Stołecznej Policji Wydział Realizacyjny Komendy Stołecznej Policji

Gdy w 2003 r. główną jednostkę antyterrorystyczną polskiej policji przesunięto ze struktur Komendy Stołecznej pod bezpośrednie zwierzchnictwo Komendy Głównej, a mały pododdział antyterrorystów z Portu...

Gdy w 2003 r. główną jednostkę antyterrorystyczną polskiej policji przesunięto ze struktur Komendy Stołecznej pod bezpośrednie zwierzchnictwo Komendy Głównej, a mały pododdział antyterrorystów z Portu Lotniczego na Okęciu stracił status etatowego, warszawska policja została pozbawiona formacji specjalnych, zdolnych wesprzeć inne jej komórki na najbardziej niebezpiecznych odcinkach walki z przestępczością. Aby wypełnić tę lukę, dwa lata później Komendant Stołeczny powołał do życia w pionie kryminalnym...

Ireneusz Chloupek Awans MJK

Awans MJK Awans MJK

W kwietniu br. minister obrony Norwegii Anne-Grete Strøm-Erichsen oficjalnie ogłosiła, że od 1 sierpnia jednostka specjalna Marinejegerkommandoen (MJK) tamtejszej marynarki wojennej będzie odpowiadać także...

W kwietniu br. minister obrony Norwegii Anne-Grete Strøm-Erichsen oficjalnie ogłosiła, że od 1 sierpnia jednostka specjalna Marinejegerkommandoen (MJK) tamtejszej marynarki wojennej będzie odpowiadać także za wsparcie bojowe zwalczania terroryzmu w kraju - zadania, w których udział sił zbrojnych zastrzeżony był do tej pory wyłącznie dla należącej do wojsk lądowych jednostki FSK (Forsvarets Spesialkommando). Po podwyższeniu od stycznia br. podporządkowania MJK aż o trzy szczeble w strukturze norweskich...

Ireneusz Chloupek AFGANISTAN WHO is WHO (1)

AFGANISTAN WHO is WHO (1) AFGANISTAN WHO is WHO (1)

W roku poprzedzającym planowane wycofanie Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) i być może większości wojsk amerykańskich, w działania na terytorium Afganistanu zaangażowanych jest około...

W roku poprzedzającym planowane wycofanie Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) i być może większości wojsk amerykańskich, w działania na terytorium Afganistanu zaangażowanych jest około 13 700 żołnierzy sił specjalnych z blisko dwudziestu państw NATO oraz innych państw sojuszniczych, z czego ponad 10 000 należy do jednostek podległych US Special Operations Command. To na ich barkach oraz miejscowych formacji specjalnych spoczywa od dłuższego czasu znaczny ciężar działań w konflikcie...

Ireneusz Chloupek AFGANISTAN WHO IS WHO (2)

AFGANISTAN WHO IS WHO (2) AFGANISTAN WHO IS WHO (2)

W działaniach bojowych na terytorium Afganistanu żołnierze koalicyjnych sił specjalnych ściśle współpracują z wyszkolonymi przez nich jednostkami elitarnymi ze składu miejscowych sił bezpieczeństwa ANSF...

W działaniach bojowych na terytorium Afganistanu żołnierze koalicyjnych sił specjalnych ściśle współpracują z wyszkolonymi przez nich jednostkami elitarnymi ze składu miejscowych sił bezpieczeństwa ANSF (Afghan National Security Forces), które stanowią najskuteczniejsze, najbardziej profesjonalne i lojalne formacje tego kraju. Kto jest kim wśród licznych jednostek, znanych tam pod ogólną nazwą, w językach Paszto i Dari, jako KAQ/QKA (Khasa Amalyati Qeta/Qeta-ye Khas-e Amalyati), czyli Afgańskie...

Ireneusz Chloupek SPEC-JEGRZY

SPEC-JEGRZY SPEC-JEGRZY

Wśród szesnastu państw uczestniczących w zakończonych niedawno ćwiczeniach sił specjalnych NATO pk. Cobra-13, wzięła udział także Zadaniowa Grupa Bojowa Operacji Specjalnych, nienależącej do Paktu, neutralnej...

Wśród szesnastu państw uczestniczących w zakończonych niedawno ćwiczeniach sił specjalnych NATO pk. Cobra-13, wzięła udział także Zadaniowa Grupa Bojowa Operacji Specjalnych, nienależącej do Paktu, neutralnej Finlandii. FINSOTG już dwa lata temu potwierdził osiągnięcie natowskich standardów dla sił specjalnych oraz zdolność do współdziałania z sojuszniczymi jednostkami podczas międzynarodowych operacji kryzysowych. Został włączony do Grupy Bojowej Unii Europejskiej, a w 2013 r. stanowił zapasowy...

Marcin Wójcik / wojnografia.pl Tygrysy z Ghazni

Tygrysy z Ghazni Tygrysy z Ghazni

Najlepiej wyszkoleni, wyposażeni i zaangażowani policjanci w całej prowincji. Wojownikami są od urodzenia, ale komandosami stali się dzięki Polakom.

Najlepiej wyszkoleni, wyposażeni i zaangażowani policjanci w całej prowincji. Wojownikami są od urodzenia, ale komandosami stali się dzięki Polakom.

Ireneusz Chloupek AFGANISTAN WHO IS WHO (3)

AFGANISTAN WHO IS WHO (3) AFGANISTAN WHO IS WHO (3)

W działaniach bojowych na terytorium Afganistanu żołnierze koalicyjnych sił specjalnych ściśle współpracują z wyszkolonymi przez nich jednostkami elitarnymi ze składu miejscowych sił bezpieczeństwa ANSF...

W działaniach bojowych na terytorium Afganistanu żołnierze koalicyjnych sił specjalnych ściśle współpracują z wyszkolonymi przez nich jednostkami elitarnymi ze składu miejscowych sił bezpieczeństwa ANSF (Afghan National Security Forces), które stanowią najskuteczniejsze, najbardziej profesjonalne i lojalne formacje tego kraju. Kto jest kim wśród licznych jednostek, znanych tam pod ogólną nazwą, w językach Paszto i Dari, jako KAQ/QKA (Khasa Amalyati Qeta/Qeta-ye Khas-e Amalyati), czyli afgańskie...

Ireneusz Chloupek Eulex IG

Eulex IG Eulex IG

Sześć lat po jednostronnym zadeklarowaniu zerwania dotychczasowych związków z Serbią przez jej południowo-zachodnią, autonomiczną prowincję Kosowo, zamieszkałą w 90% przez Albańczyków, i ogłoszeniu...

Sześć lat po jednostronnym zadeklarowaniu zerwania dotychczasowych związków z Serbią przez jej południowo-zachodnią, autonomiczną prowincję Kosowo, zamieszkałą w 90% przez Albańczyków, i ogłoszeniu przez nią niepodległości, ta nowa republika boryka się z postkonfliktowymi napięciami oraz silną przestępczością zorganizowaną. Do czasu osiągnięcia europejskich standardów przez nowe, miejscowe struktury ochrony prawa, które samodzielnie będą skutecznie przeciwdziałać tym problemom, wspiera je organizacyjnie,...

Ireneusz Chloupek KAMPFSCHWIMMER KOMPANIE

KAMPFSCHWIMMER KOMPANIE KAMPFSCHWIMMER KOMPANIE

„Jeśli ludzie z amerykańskich sił specjalnych powiedzą, że jesteś dobry, to tak jest – stwierdził kiedyś instruktor działań antyterrorystycznych US Navy. – Jeżeli to samo usłyszysz od Izraelczyków, to...

„Jeśli ludzie z amerykańskich sił specjalnych powiedzą, że jesteś dobry, to tak jest – stwierdził kiedyś instruktor działań antyterrorystycznych US Navy. – Jeżeli to samo usłyszysz od Izraelczyków, to znaczy, że jesteś naprawdę bardzo dobry. Gdy powiedzą tak o tobie Brytyjczycy z SAS lub SBS, możesz być pewien, że należysz do najlepszych, bo oni rzadko prawią komplementy”. Jedną z jednostek specjalnych, o której wszyscy wymienieni zawsze wyrażają się z uznaniem, jest Kampfschwimmerkompanie niemieckiej...

Ireneusz Chloupek EOG

EOG EOG

Estońska Grupa Operacji Specjalnych (Erioperatsioonide grupp - EOG) to jeden z najmłodszych i najmniej znanych tego typu oddziałów w NATO. Uwarunkowania geopolityczne, niewielki obszar i zasoby ludzkie,...

Estońska Grupa Operacji Specjalnych (Erioperatsioonide grupp - EOG) to jeden z najmłodszych i najmniej znanych tego typu oddziałów w NATO. Uwarunkowania geopolityczne, niewielki obszar i zasoby ludzkie, ograniczony potencjał młodej armii od niedawna znów niepodległej Estonii oraz brak zrozumienia wśród części decydentów dla miejsca operacji specjalnych w systemie obrony kraju początkowo nie sprzyjały tworzeniu jednostki o takim przeznaczeniu. Gdy jednak została sformowana, zadbano o nadanie jej profesjonalnego...

Ireneusz Chloupek JW AGAT

JW AGAT JW AGAT

Najmłodszy komponent bojowy Wojsk Specjalnych, który 27 czerwca br. obchodził swoją trzecią rocznicę, to jednostka lekkiej piechoty szturmowej o charakterze powietrznodesantowym, najbliższa oryginalnemu...

Najmłodszy komponent bojowy Wojsk Specjalnych, który 27 czerwca br. obchodził swoją trzecią rocznicę, to jednostka lekkiej piechoty szturmowej o charakterze powietrznodesantowym, najbliższa oryginalnemu modelowi formacji typu Commando i Rangers. Jej główne przeznaczenie to akcje bezpośrednie - przede wszystkim zapewnianie wsparcia i zabezpieczenia kinetycznego operacjom prowadzonym przez pododdziały wydzielone z innych jednostek WS oraz samodzielne działania rajdowe.

Ireneusz Chloupek Jackal Stone-14

Jackal Stone-14 Jackal Stone-14

Prawie równolegle do ćwiczenia Noble Sword-14 w Polsce i na Litwie w dniach 12-23 września br. odbyło się zorganizowane przez US Special Operations Command Europe (SOCEUR - Dowództwo Operacji Specjalnych...

Prawie równolegle do ćwiczenia Noble Sword-14 w Polsce i na Litwie w dniach 12-23 września br. odbyło się zorganizowane przez US Special Operations Command Europe (SOCEUR - Dowództwo Operacji Specjalnych w Europie) ćwiczenie wojsk specjalnych z serii pk. Jackal Stone, w tym roku w Niemczech i Holandii. W składzie jednej z wielonarodowych SOTG (Special Operation task Group) ćwiczyli żołnierze naszej JW GROM.

Ireneusz Chloupek NOBLE SWORD - Combat ready

NOBLE SWORD - Combat ready NOBLE SWORD - Combat ready

„Mam honor i przyjemność ogłosić, że SOCC ukończył proces certyfikacji, uzyskując ocenę celującą. Ocena ta nie jest dziełem przypadku, co oczywiste, ale jest też wynikiem wielu lat ciężkiej, pełnej wysiłku...

„Mam honor i przyjemność ogłosić, że SOCC ukończył proces certyfikacji, uzyskując ocenę celującą. Ocena ta nie jest dziełem przypadku, co oczywiste, ale jest też wynikiem wielu lat ciężkiej, pełnej wysiłku pracy”. Takie słowa usłyszeli żołnierze polskich Wojsk Specjalnych od szefa Międzynarodowego Zespołu Certyfikującego, kmdr. Konstantionosa Gialousisa, na zakończenie rozgrywanego od 2 do 19 września br. sojuszniczego ćwiczenia taktycznego z wojskami pod kryptonimem Noble Sword-14, które stanowiło...

Ireneusz Chloupek GISW OISW w Krakowie

GISW OISW w Krakowie GISW OISW w Krakowie

Dla społeczeństwa i większości służb wewnętrznych problem z przestępcami w zasadzie kończy się po ich osadzeniu w zakładzie karnym (ZK), a przynajmniej odizolowaniu przez umieszczenie w areszcie śledczym...

Dla społeczeństwa i większości służb wewnętrznych problem z przestępcami w zasadzie kończy się po ich osadzeniu w zakładzie karnym (ZK), a przynajmniej odizolowaniu przez umieszczenie w areszcie śledczym (AŚ). Od tego momentu musi sobie z nimi radzić Służba Więzienna, jedyna uzbrojona formacja podległa Ministerstwu Sprawiedliwości, która jest, o czym nie zawsze pamiętamy, jednym z filarów bezpieczeństwa wewnętrznego kraju. Wśród ponad 27 000 jej funkcjonariuszy około 240 to specjalnie wyselekcjonowani...

Ireneusz Chloupek Smutna rocznica

Smutna rocznica Smutna rocznica

20 lat temu rozwiązano wszystkie pododdziały specjalne Wojska Polskiego szczebla armijnego i dywizyjnego. Zgodnie z niesławnym, utajnionym zarządzeniem nr 079/org. z 8 listopada 1993 r. ówczesnego Szefa...

20 lat temu rozwiązano wszystkie pododdziały specjalne Wojska Polskiego szczebla armijnego i dywizyjnego. Zgodnie z niesławnym, utajnionym zarządzeniem nr 079/org. z 8 listopada 1993 r. ówczesnego Szefa Sztabu Generalnego, do końca sierpnia następnego roku ze struktur WP zniknęły trzy okręgowe kompanie specjalne, osiem z dywizyjnych batalionów rozpoznawczych, a jedyną jednostką działań specjalnych w wojskach lądowych miał pozostać, rozwinięty z 1. Batalionu Szturmowego w Lublińcu, 1. Pułk Specjalny.

Redakcja Cenna współpraca Trening WZD MOSG z Finami

Cenna współpraca Trening WZD MOSG z Finami Cenna współpraca Trening WZD MOSG z Finami

Grupa funkcjonariuszy Wydziału Zabezpieczenia Działań Morskiego Oddziału Straży Granicznej od 28 września do 4 października 2014 roku przebywała w Finlandii. Na zaproszenie Jednostki Specjalnej Fińskiej...

Grupa funkcjonariuszy Wydziału Zabezpieczenia Działań Morskiego Oddziału Straży Granicznej od 28 września do 4 października 2014 roku przebywała w Finlandii. Na zaproszenie Jednostki Specjalnej Fińskiej Straży Granicznej Regionu Zatoki Fińskiej (Suomenlahden Valmiusjoukkue Merivartiosto) uczestniczyła w szkoleniu z udziałem żołnierzy Specjalnej Jednostki Fińskiej Marynarki Wojennej ETO (Erikoistoimintaosasto).

Ireneusz Chloupek 10-lecie WR KSP

10-lecie WR KSP 10-lecie WR KSP

1 stycznia 2005 r. Komendant Stołeczny owołał do życia w pionie kryminalnym warszawskiej policji nową jednostkę specjalnądo wsparcia innych jego komórek na najbardziej niebezpiecznych odcinkach walki z...

1 stycznia 2005 r. Komendant Stołeczny owołał do życia w pionie kryminalnym warszawskiej policji nową jednostkę specjalnądo wsparcia innych jego komórek na najbardziej niebezpiecznych odcinkach walki z przestępczością - Wydział Realizacyjny KSP. W ciągu następnych 10 lat należał on do najaktywniejszych bojowo policyjnych pododdziałów specjalnych w kraju, zdobywając podczas kolejnych „realizacji” bogate doświadczenie i wypracowując własną „tożsamość taktyczną”.

Ireneusz Chloupek KJK Komandosi Fiordów

KJK Komandosi Fiordów KJK Komandosi Fiordów

Położona na północnej flance NATO Norwegia, mimo mierzącej ponad 80 000 km linii brzegowej (wraz z wyspami), jeszcze do niedawna nie posiadała w swych siłach zbrojnych wyspecjalizowanej formacji morskodesantowej....

Położona na północnej flance NATO Norwegia, mimo mierzącej ponad 80 000 km linii brzegowej (wraz z wyspami), jeszcze do niedawna nie posiadała w swych siłach zbrojnych wyspecjalizowanej formacji morskodesantowej. Do ofensywnych działań od strony morza przygotowany był jedynie mały pododdział dywersyjny płetwonurków bojowych marynarki wojennej MJK, defensywne zaś pozostawały domeną artylerii nabrzeżnej. Dopiero w 2001 r., w ramach reorganizacji marynarki, powołano w jej strukturze rozpoznawczo-uderzeniową...

SPECIAL OPS SPECIAL OPS patronem medialnym Mistrzostw Polski Jednostek Specjalnych w Dyscyplinach Wytrzymałościowo-Siłowych

SPECIAL OPS patronem medialnym Mistrzostw Polski Jednostek Specjalnych w Dyscyplinach Wytrzymałościowo-Siłowych SPECIAL OPS patronem medialnym Mistrzostw Polski Jednostek Specjalnych w Dyscyplinach Wytrzymałościowo-Siłowych

11 czerwca br. w Centrum Szkolenia Policji Legionowo ruszają Mistrzostwa Polski Jednostek Specjalnych w Dyscyplinach Wytrzymałościowo-Siłowych. To pierwsza tego typu impreza w Polsce organizowana na tak...

11 czerwca br. w Centrum Szkolenia Policji Legionowo ruszają Mistrzostwa Polski Jednostek Specjalnych w Dyscyplinach Wytrzymałościowo-Siłowych. To pierwsza tego typu impreza w Polsce organizowana na tak szeroką skalę. Została wpisana do kalendarza wydarzeń sportowych pod patronatem Komendanta Głównego Policji na rok 2015.

Ireneusz Chloupek KOBRA SAT KWP w Lublinie

KOBRA SAT KWP w Lublinie KOBRA SAT KWP w Lublinie

W 2003 r. w strukturze lubelskiej policji utworzono własną Sekcję Antyterrorystyczną (SAT KWP) – jedną z siedmiu nowych jednostek tego typu w Polsce, sformowanych w komendach wojewódzkich, które nie dysponowały...

W 2003 r. w strukturze lubelskiej policji utworzono własną Sekcję Antyterrorystyczną (SAT KWP) – jedną z siedmiu nowych jednostek tego typu w Polsce, sformowanych w komendach wojewódzkich, które nie dysponowały Samodzielnym Pododdziałem Antyterrorystycznym. W Lublinie rozwinięto ją z funkcjonującej tam już od kilku lat, nieetatowej Sekcji Specjalnej.

SPECIAL OPS 25 lat GROM

25 lat GROM 25 lat GROM

Czerwiec 2015 r. to dla nas czas szczególny. To miesiąc, w którym jedna z najlepszych światowych, a także polskich jednostek specjalnych obchodzi swoje święto – ćwierćwiecze istnienia. Z okazji 25. rocznicy...

Czerwiec 2015 r. to dla nas czas szczególny. To miesiąc, w którym jedna z najlepszych światowych, a także polskich jednostek specjalnych obchodzi swoje święto – ćwierćwiecze istnienia. Z okazji 25. rocznicy powstania Jednostki Wojskowej GROM redakcja SPECIAL OPS przygotowała wydanie specjalne SPECIAL OPS EXTRA.

Mateusz J. Multarzyński Polsko-fińskie szkolenie pododdziałów specjalnych

Polsko-fińskie szkolenie pododdziałów specjalnych Polsko-fińskie szkolenie pododdziałów specjalnych

Szkolenie pododdziałów specjalnych Morskiego Oddziału Straży Granicznej oraz morskiego oddziału SG Finlandii Zatoki Fińskiej przeprowadzono w dniach 30 maja do 6 czerwca. Funkcjonariusze trenowali na ulicach...

Szkolenie pododdziałów specjalnych Morskiego Oddziału Straży Granicznej oraz morskiego oddziału SG Finlandii Zatoki Fińskiej przeprowadzono w dniach 30 maja do 6 czerwca. Funkcjonariusze trenowali na ulicach Trójmiasta, Lotnisku w Pruszczu Gdańskim, na strzelnicy oraz Zatoce Gdańskiej z udziałem śmigłowca Straży Granicznej oraz najnowszego patrolowca Fińskiej Straży Granicznej "Turva", który specjalnie przypłynął w piątek do Kaszubskiego Dywizjonu Straży Granicznej.

Ireneusz Chloupek Ratownicy

Ratownicy Ratownicy

Przechodzą zaawansowane szkolenie spadochronowe, nurkowe i surwiwalowe oraz trudny trening fizyczny. Działają w niewielkich zespołach, w najtrudniejszych warunkach, często na tyłach wroga i ramię w ramię...

Przechodzą zaawansowane szkolenie spadochronowe, nurkowe i surwiwalowe oraz trudny trening fizyczny. Działają w niewielkich zespołach, w najtrudniejszych warunkach, często na tyłach wroga i ramię w ramię z operatorami najlepszych jednostek specjalnych amerykańskich sił zbrojnych. W odróżnieniu od nich zasadniczym celem US Air Force Pararescue jest jednak ratowanie życia towarzyszy broni oraz poszukiwanie i odzyskiwanie utraconego personelu (ang. Personnel Recovery), któremu grozi niebezpieczeństwo...

Copyright © 2004-2019 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
Special-Ops