Korps Commandotroepen - Teraz albo Nigdy
Korps Commandotroepen - Teraz albo Nigdy. Fot. Ministerie van Defensie, Korps Commandotroeppen
Korps Commandotroepen (KCT) to jednostka sił specjalnych Królewskiej Armii Holenderskiej. Założona w 1942 roku podczas II wojny światowej, ma bogatą historię służby na różnych teatrach działań i w operacjach na całym świecie. Charakter operatorów KCT najlepiej oddaje motto jednostki: „Nunc aut Nunquam – Teraz albo Nigdy”.
Holenderski oddział komandosów
Historia jednostki Korps Commandotroeppen sięga II wojny światowej, kiedy to w czerwcu 1940 roku rząd brytyjski podjął decyzję o utworzeniu małych, niezależnie działających jednostek. Ich zadaniem było zaatakowanie celów niemieckich na kontynentalnej części Europy. Te elitarne jednostki nazywano komandosami.
Podczas tworzenia tych formacji zgrupowanych w tzw. oddziały szybko zdano sobie sprawę z potrzeby zrekrutowania w ich szeregi żołnierzy znających język i obyczaje poszczególnych krajów, w których planowano operacje. Tym samym 2 lipca 1942 roku utworzono 10. międzynarodowy oddział komandosów – No. 10 (Inter-Allied) Commando, pod dowództwem podpułkownika Dudleya Listera. W jego strukturze oprócz ochotników z takich krajów jak Belgia, Polska, Norwegia, Dania, Francja i Jugosławia, znalazła się również 48-osobowa grupa ochotników z Holandii. Większość z nich zrekrutowała się z szeregów Holenderskiej Królewskiej Brygady „Princess Irene”, stacjonującej wówczas w Wolverhampton. 22 marca 1942 roku holenderska grupa ochotników rozpoczęła szkolenie w oddziałach komandosów o numerach No. 3, No. 4, No. 9 oraz No. 12. W maju tego samego roku trafili oni na zaawansowane szkolenie w Centrum Podstawowego Szkolenia Komandosów w Achnacarry w Szkocji.
Spośród 48 mężczyzn, 25 ukończyło intensywny kurs komandosów i otrzymało pożądane zielone berety. Tym samym stali się oni trzonem 2. holenderskiego oddziału komandosów – No. 2 (Dutch) Troop. Nowo utworzona grupa z Achnacarry trafiła do bazy RAF Dundonald w Troon w celu odbycia szkolenia spadochronowego, a następnie do nowego portu Portmadoc w północnej Walii, gdzie zostali oficjalnie włączeni jako całkowicie holenderska jednostka do struktur No. 10 (Inter-Allied) Commando. Na czele jednostki stanął kapitan Mulders.
Do 1943 roku jednostka powiększyła się i osiągnęła wymaganą gotowość bojową. Stan osobowy oddziału finalnie składał się z 5 oficerów, 12 podoficerów i 67 kaprali i szeregowych. W 1943 roku pięciu żołnierzy jednostki skierowano do Birmy, w celu podjęcia walki z siłami japońskimi w kampanii Arakan. Oddział powrócił do Europy w lipcu 1944 roku i w kolejnych miesiącach wielu komandosów zostało zrzuconych w okupowanej przez Niemców Holandii, aby nawiązać kontakt z tamtejszym ruchem oporu.
We wrześniu 1944 roku holenderscy komandosi dołączyli do alianckich sił spadochronowych, aby walczyć w nieudanej operacji „Market Garden”. Na czas akcji poszczególne grupy żołnierzy oddelegowano do 1. Brytyjskiej Dywizji Powietrznodesantowej oraz amerykańskiej 82. Dywizji Powietrznodesantowej (USA). Trzech Holendrów trafiło także do sztabu 1. Brytyjskiego Korpusu Powietrznodesantowego. W czasie operacji „Market Garden” holenderscy komandosi uczestniczyli aktywnie w walkach w Arnhem, Nijmegen i Eindhoven. Po tej operacji 2. holenderski oddział wszedł w skład brytyjskiej 4. Brygady Specjalnej, później przemianowanej na 4. Brygadę Komandosów. Jako część tej jednostki Holendrzy wzięli udział w desantach morskich pod Vlissingen i Westkapelle oraz walkach o wyzwolenie wyspy Walcheren w ramach alianckiej operacji Infatuate w listopadzie 1944 roku.
Komandosi uczestniczyli również w wyzwoleniu Walcheren i bitwie na froncie Moerdijk-Geertruidenberg wiosną 1945 roku. W dniu 28 czerwca 1945 roku żołnierze No. 2 (Dutch) Troop wzięli udział w paradzie zwycięstwa aliantów w Amsterdamie. W październiku tego samego roku oddział oficjalnie rozwiązano. Część personelu odeszła do cywila, pozostali zaś zostali skierowani jako kadra instruktorska do jednostki szkoleniowej piechoty 6. Królewskiej Holenderskiej Bazy Piechoty (6. KNID) w Bloemendaal. Ze względu na trudność odbywających się tam szkoleń oraz wysoką renomę placówki nazwano ją Szkołą Szturmową-Stormschool Bloemendaal.
W kwietniu 1948 roku kadra szkoły uzyskała zgodę na przeprowadzenie pierwszego szkolenia komandosów dla grupy dwudziestu żołnierzy zawodowych. Dziesiątka mężczyzn, która pozytywnie ukończyła całe szkolenie i otrzymała zielone berety komandosów, dołączyła do kadry instruktorskiej szkoły. W kwietniu 1950 roku podjęto decyzję o rozbudowie Stormschool Bloemendaal i jej przeniesieniu do koszar Engelbrechta van Nassau w Roosendaal.
Korps Insulinde
Historia Korps Commandotroeppen powiązana jest również nierozerwalnie z działaniami holenderskich komandosów na Dalekim Wschodzie. W styczniu 1942 roku kontyngent około 150 żołnierzy Brygady Księżniczki Ireny został wysłany do Holenderskich Indii Wschodnich, w celu wzmocnienia obrony na wyspie. Podróż żołnierzy została jednak przerwana po rozpoczęciu okupacji tego regionu przez Japończyków. W jej wyniku żołnierze utknęli w wyspiarskim państwie brytyjskiego Cejlonu. W związku z tak niekorzystnym obrotem sytuacji większość żołnierzy została ewakuowana do Europy.
Grupa ochotników, która zdecydowała się zostać, została wybrana do wzięcia udziału w specjalnym kursie szkoleniowym do operacji w dżungli. Po jego ukończeniu z żołnierzy tych utworzono jednostkę komandosów nazwaną Korps Insulinde. Zadaniem tego oddziału było prowadzenie operacji wywiadowczych oraz akcji sabotażowych na Sumatrze przeciwko japońskim okupantom. Po kapitulacji Japonii żołnierze korpusu zajmowali się poszukiwaniem i uwalnianiem holenderskich jeńców wojennych.
W listopadzie 1945 roku Korps Insulinde został rozwiązany. Żołnierze, którzy zdecydowali się pozostać w służbie, dołączyli do siostrzanych jednostek komandosów. W wyniku zaangażowania Holandii w wojnę o niepodległość Indonezji (1945–1949) z byłych komandosów Korps Insulinde utworzono jednostkę operacji specjalnych Depot Speciale Troepen (DST), pod dowództwem kapitana Raymonda Westerlinga. Formacja ta była częścią Królewskiej Armii Holendersko-Indyjskiej i brała udział w intensywnych walkach przez cały czas trwania konfliktu.
Do zadań DST należało prowadzenie operacji przeciwpowstańczych i eliminacja indonezyjskich nacjonalistów. Jednostka przeprowadziła wiele udanych operacji kontrapartyzanckich, jednocześnie zyskując rozgłos po brutalnym traktowaniu powstańców podczas kampanii w Południowym Sulawesi. Ta udana kampania wojskowa obejmowała rzekomą egzekucję tysięcy indonezyjskich powstańców. W 1948 roku DST, przemianowana wówczas na Korps Speciale Troepen (KST), wzięła udział w operacji Kraai, podczas której siły holenderskie z powodzeniem zdobyły Yogyakartę, tymczasową stolicę Republiki Indonezji. Ponadto w czasie akcji Holendrom udało się również aresztować wielu wysoko postawionych indonezyjskich przywódców, w tym republikańskiego prezydenta Sukarno.
Na początku 1950 roku KST przekształcono w pułk Regiment Speciale Troepen (RST), a po uznaniu niepodległości Indonezji przez rząd holenderski żołnierzy pułku wycofano do Holandii. W dniu 1 lipca 1950 roku na podstawie rekomendacji parlamentarnej około stu oficerów i podoficerów Regiment Speciale Troepen wcielono do dowództwa szkoleniowego Stormschool w Roosendaal, tworząc obecny Korpus Komandosów – Korps Commandotroeppen (KCT).
Korps Commandotroeppen (KCT)
Obecnie Korps Commandotroeppen to dojrzała, profesjonalna i wszechstronnie wyszkolona jednostka specjalna, posiadająca bogate doświadczenie bojowe. Korpus, którego dowódcą jest obecnie pułkownik Huub Smeets, podlega rozkazom Dowództwa Operacji Specjalnych Holandii (NLD SOCOM). Obok KCT w strukturze dowództwa znajdują się również Holenderskie Morskie Siły Operacji Specjalnych (NLMARSOF). KCT składa się obecnie z czterech kompanii komandosów (Cotrcie) o numerach: 103, 104, 105 i 108, kompanii rozpoznawczej o numerze 102, w której składzie służą również operatorzy
NLMARSOF, kompanii Szkoleniowo-Edukacyjnej Operacji Specjalnych (OTCSO), Kompanii Wsparcia (SOF SPTcie) oraz sztabu. Każda z pięciu kompanii komandosów liczy po kilka sekcji bojowych, w tym sekcję wodną, sekcję spadochronową, specjalizującą się w skokach HALO i HAHO oraz sekcję górską. Ponadto kilka zespołów z każdej sekcji szkolonych jest do wykonywania operacji kontrterrorystycznych.
Stan osobowy poszczególnych sekcji tworzących kompanie to 8 operatorów (dwóch snajperów, dwóch ratowników medycznych, dwóch specjalistów od łączności i dwóch specjalistów od wyburzeń, czyli wykorzystywania materiałów wybuchowych). Kompanie są zorganizowane, wyszkolone i wyposażone tak, aby mogły działać niezależnie przez długi okres w dowolnym miejscu na świecie. Ich operatorzy przygotowani są do prowadzenia całego spektrum operacji specjalnych w powietrzu, w wodzie i na lądzie. Kompania Szkoleniowo-Edukacyjna Operacji Specjalnych (OTCSO) odpowiada za szkolenie podstawowe nowych operatorów KCT oraz szkolenia specjalistyczne dla całego korpusu. Rocznie jest to około 64 różnego rodzaju kursów zarówno krajowych, jak i międzynarodowych.
Z kolei Kompania Wsparcia (SOF SPTcie) została utworzona w dniu 1 czerwca 2021 roku na bazie Kompanii Sztabowej, Kadrowej i Wsparcia (SSVcie). W strukturze Kompanii Wsparcia znajdują się m.in. plutony logistyczne, medyczne (w tym specjalnie przeszkolony mobilny zespół chirurgiczny) i łączności, a także komórka wywiadowcza, specjalistyczne zespoły EOD i K9 oraz operatorzy bezzałogowych statków powietrznych (BSP). Kwatera główna i sztab KCT znajdują się w koszarach Engelbrechta van Nassau w Roosendaal.
Podstawowe zadania KCT
Podstawowe zadania KCT możemy podzielić na trzy rodzaje. Pierwsze to prowadzenie tajnych operacji rozpoznawczych. W ramach tego typu działań operatorzy przerzucani są na terytorium wroga, gdzie zbierają informacje dotyczące m.in. sił wroga czy elementów infrastruktury.
Drugi rodzaj zadań wykonywanych przez KCT to akcje bezpośrednie (DA). Najczęściej przybierają one formę rajdów, zasadzek, aktów sabotażu, a nawet eliminacji konkretnego celu. Akcje te przeprowadzane są z chirurgiczną precyzją.
Trzeci rodzaj zadań to udział w krajowych i międzynarodowych operacjach związanych ze zwalczaniem terroryzmu. Krajowe akcje tego typu przeprowadzane są wspólnie z jednostkami Dienst Speciale Interventies (DSI), Brigade Speciale Beveiligingsopdrachten (BSB) Królewskiego Marechaussee,
Arrestatieteam (AT – oddział SWAT holenderskiej policji) oraz Jednostki Interventie Mariniers – UIM (Jednostka CT Korpusu Piechoty Morskiej Holandii). Dodatkowe zadania wykonywane przez KCT obejmują z kolei: pomoc wojskową, w tym doradztwo i szkolenie jednostek z krajów partnerskich Holandii, prowadzenie operacji ratunkowych (CSAR), ochronę VIP, ewakuację ludności cywilnej (NEO), pomoc humanitarną oraz usuwanie skutków klęsk żywiołowych.
Znakiem rozpoznawczym operatorów KCT jest słynny zielony beret komandosów. Znajduje się na nim odznaka składająca się ze sztyletu Fairbairn-Sykes, granatu ręcznego i wstążki z mottem korpusu Nunc aut Nunquam. Tło odznaki stanowi stylizowana litera „W”, nawiązująca do królowej Wilhelminy, umieszczona na czarnym tle z zieloną obwódką. Innym znakiem rozpoznawczym operatorów KCT jest nadana im w 1945 roku naszywka z czerwonym nożem bojowym Fairbairn-Sykes na czarnym tle.
Dni zapoznawcze i szkolenie wstępne
Od początku istnienia Korps Commandotroeppen (KCT) w jednostce obowiązuje zasada, że ludzie są ważniejsi niż sprzęt, dlatego też podczas procesu rekrutacji instruktorzy szukają u kandydatów do służby w korpusie konkretnych cech, takich jak np. pewność siebie, odpowiedzialność, determinacja, silna wola, umiejętność działania pod presją czasu czy pracy w zespole. Istotny jest fakt, że korpus jest obecnie jedną z niewielu jednostek sił specjalnych, która prowadzi rekrutację zarówno spośród żołnierzy służby czynnej, jak i cywili.
Dodatkowo, aby dostosować się do wytycznych rekrutacyjnych Królewskiej Armii Holenderskiej, KCT przyjmuje kandydatów zarówno płci męskiej, jak i żeńskiej. Aby wziąć udział w procesie naboru, kandydaci muszą być obywatelami Holandii w przedziale wiekowym od 20 do 28 lat. Wskazane jest również stuprocentowe zdrowie. Kandydaci nie mogą nosić okularów ani soczewek kontaktowych.
Sam proces rekrutacji do KCT wzorowany jest na kursie Parachute Regiment Inside Course armii brytyjskiej, co za tym idzie, wszyscy kandydaci do udziału w selekcji najpierw muszą przybyć na tzw. dni zapoznawcze (Kennismakingsdagen Korps Commandotroepen lub KD-KCT). Jest to trzydniowy pobyt w obozie namiotowym korpusu, gdzie kandydaci zarówno cywilni, jak i wojskowi zostają przetestowani pod kątem wymagań fizycznych ustalonych przez KCT.
Testy fizyczne obejmują m.in. brzuszki, test Coopera, pompki, podciąganie na drążku, forsowne marsze, tor przeszkód oraz bieg na dystansie 2800 metrów, który należy ukończyć w 12 minut. Po pozytywnym zaliczeniu testów wszyscy kandydaci przechodzą jeszcze badania psychologiczne i medyczne. Dni zapoznawcze mają na celu sprawdzenie wytrzymałości fizycznej i psychicznej każdej osoby starającej się o możliwość udziału w selekcji do jednostki. Kandydaci, którzy z powodzeniem ukończą ten etap rekrutacji, kierowani są na szkolenie wstępne (Vooropleiding lub VO). Należy jednak tym miejscu zaznaczyć, że droga kandydatów z cywila do udziału w VO jest nieco dłuższa niż kandydatów służących w wojsku.
Cywile muszą najpierw pozytywnie zaliczyć 17-tygodniowe szkolenie podstawowe (Algemene Militaire Opleiding lub AMO) w koszarach Brygady Aeromobilnej (Luchtmobiele Brigade). Przez ten czas nauczą się oni życia w wojsku oraz nabędą podstawowe umiejętności wojskowe. Co ciekawe, kandydaci do służby w KCT służą w oddzielnym plutonie brygady, gdzie część zajęć odbywa się pod kierownictwem instruktorów z korpusu komandosów.
Po zakończeniu szkolenia podstawowego rekruci z cywila trafiają do koszar KCT w Roosendaal, gdzie wspólnie z kandydatami z armii (ich szkolenie podstawowe nie obowiązuje) rozpoczynają 4-tygodniowe szkolenie wstępne. Jego celem jest przede wszystkim przygotowanie wszystkich kursantów do ostatecznego testu, czyli kursu selekcyjnego. Przez cztery tygodnie odbywają oni równego rodzaju szkolenia, podczas których są nieustannie obserwowani przez instruktorów. Program szkoleń obejmuje m.in. ćwiczenia fizyczne oraz posługiwanie się mapą i kompasem. Ćwiczenia podzielone są na te wykonywane indywidualnie i zespołowo, co ma przygotować kursantów na to, co czeka ich podczas selekcji.
Selekcja zakończona piekielnym tygodniem
Ostatnia faza szkoleń rekrutów, a zarazem selekcja, to kurs nazywany Elementaire Commando Opleiding lub ECO. Ten trwający cztery tygodnie sprawdzian cechuje wysoki wskaźnik odejść. Zazwyczaj wynosi on 80–95% dla kandydatów spośród doświadczonego personelu wojskowego i 95–100% dla kandydatów cywilnych.
Kurs rozpoczyna się tradycyjnie wczesnym rankiem na placu apelowym KCT, gdzie kursanci, ubrani w tradycyjne mundury wzorowane na mundurach No. 2 (Dutch) Troop z 1942 roku, maszerują przed żołnierzami i dowódcą korpusu. Po oficjalnym zakończeniu ceremonii pluton rekrutów maszeruje do oddalonego o 25 km od koszar małego obozu ECO, mieszczącego się w lesie w pobliżu Roosendaal. Obóz ten jest ich domem na czas trwania kursu.
Kursanci nie mogą liczyć na wygody. Mają do dyspozycji łóżko polowe i trzy koce. Skromne wyposażenie obozu jest potwierdzeniem tego, że większość czasu kursanci spędzą na świeżym powietrzu. Walka o dołączenie w szeregi KCT rozpoczyna się już po przekroczeniu bramy koszar. Instruktorzy przez całą drogę do obozu stawiają przed kursantami różnego rodzaju ćwiczenia fizyczne, których celem jest sprawdzenie wytrzymałości i determinacji kandydatów.
Dokładny program kursu ECO jest utajniony, jednak jak zapewnia dowództwo KCT, w czasie jego trwania instruktorzy wielokrotnie doprowadzają kursantów do maksymalnego zmęczenia, aby sprawdzić, czy ich umysły będą w stanie przejąć kontrolę i pobudzić ciała do dalszego działania. Jednym z kluczowych sprawdzianów podczas ECO jest ekstremalny marsz, odbywający się w belgijskim ośrodku szkolenia komandosów Marche les Dames. W czasie tego wymagającego górskiego sprawdzianu kursanci nie wiedzą, jak długą trasę mają do pokonania. Wymagające warunki atmosferyczne i ekstremalny wysiłek fizyczny każdorazowo eliminują część kandydatów z dalszego udziału w selekcji.
Ciekawym elementem ECO jest podejście instruktorów do wyżywienia kursantów, którzy, mówiąc dobitnie, nie głodują przez cały czas trwania selekcji. Specjalistyczne badania, z których korzysta dowództwo korpusu, doprowadziły do zmiany w żywieniu kandydatów. Dlatego też każdego ranka zaczynają oni dzień od talerza owsianki. Potem w ciągu dnia mogą jeść, co tylko chcą, z rzeczy, które otrzymają. Zazwyczaj jest to chleb, ser i inne produkty spożywcze. Instruktorzy dbają o to, aby spożyte przez kursantów kalorie były ilościowo zbliżone do tych spalanych. Gdy dla normalnego człowieka byłoby to około 2500 kalorii, w przypadku uczestników ECO jest to około 7000 kalorii dziennie.
Wszystko zmienia się o 360 stopni, gdy rozpoczyna się ostatni tydzień kursu. Jak zapewniają operatorzy KCT, nie bez powodu nazywa się go „tygodniem piekła”. Jest to finał selekcji do jednostki KCT, a zarazem ostateczny sprawdzian wszystkich nabytych przez kursantów w ciągu ostatnich tygodni umiejętności. W trakcie piekielnego tygodnia uczestnicy selekcji każdorazowo przechodzą i przebiegają dystans około 285 km, wykonując po drodze różnego rodzaju zadania, wymuszające na nich działanie w pojedynkę, w parze lub w grupie.
Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, iż podczas piekielnego tygodnia kursanci zdani są tylko na siebie. Śpią w terenie przygodnym żywiąc się tylko tym, co znajdą lub zdobędą. Co więcej, nie wolno im mieć żadnego kontaktu z osobami postronnymi. Ostatnia noc selekcji to tzw. „afmatting”. W jego trakcie kursanci wspólnie z instruktorami odbywają rytualny 25-kilometrowy marsz z obozu ECO do koszar korpusu. Oficjalnie selekcja kończy się po przejściu przez tzw. „Bramę Łez”, przy akompaniamencie ballady zielonych beretów (B. Sadler). Piosenka ta ma swoje korzenie w wojnie w Wietnamie. Holenderscy komandosi przejęli tę piosenkę od swoich amerykańskich kolegów z sił specjalnych.
Na placu koszarowym na wszystkich kursantów czekają ich rodziny, przyjaciele oraz dowódca i żołnierze KCT. Po krótkim odpoczynku odbywa się uroczysta zbiórka, podczas której szczęśliwcy kończący selekcję rytualnie wyrzucają noszone przez siebie wełniane czapki, a w ich miejsce otrzymują wywalczone zielone berety komandosów (ukończenie selekcji uprawnia ich tylko do tymczasowego noszenia beretu). Przed symbolicznym włożeniem ich na głowy w ramach tradycyjnego ceremoniału kursanci wypijają z beretów lokalne piwo. Po zakończonej uroczystości nowych żołnierzy KCT czeka intensywny rok szkoleń, który zdecyduje, czy staną się oni operatorami holenderskich sił specjalnych.
Szkolenie komandosów
Po ukończeniu selekcji nowych żołnierzy czeka zaawansowane szkolenie komandosów nazywane Voortgezette Commando Cpleiding (VCO). Trwa ono 12 miesięcy w przypadku osób pełniących wcześniej służbę w wojsku oraz 14 miesięcy w przypadku osób, które trafiły do Korpusu z cywila. VCO uważane jest za jedno z najtrudniejszych szkoleń w całych holenderskich siłach zbrojnych.
Program VCO został tak przygotowany, aby w jego trakcie każdy nowy żołnierz mógł zdobyć podstawowe umiejętności z takich dziedzin jak: prowadzenie rozpoznania, survival, CQB, TCCC, skoki spadochronowe oraz prowadzenie działań w środowisku wodnym i górskim. Ponadto każdy z przyszłych operatorów odbywa także szkolenia w zakresie specjalizacji indywidualnych oraz zespołowych. Wśród specjalizacji indywidualnych (I-spec) znajdują się: specjalista od wyburzeń (demspec), specjalista ds. łączności (comspec), medyk bojowy oraz snajper. Każdy kurs odbywający się w ramach I-spec trwa zazwyczaj 12 tygodni.
Proces przydzielania żołnierzom danej specjalizacji opiera się na ich osobistych preferencjach, zainteresowaniach, predyspozycjach i osiągnięciach. Nie mniej istotny jest także zakres potrzeb kompanii komandosów na danych specjalistów. Po zaliczeniu kursu z zakresu wybranej specjalizacji indywidualnej każdy nowy żołnierz KCT musi również wybrać preferowaną przez siebie specjalizację danego zespołu i w ramach tego wyboru przejść dalsze szkolenie. Wynika to z faktu, iż w poszczególnych kompaniach komandosów znajdują się zespoły specjalizujące się w zwalczaniu terroryzmu, walce górskiej (operatorzy zespołu muszą ukończyć kurs Heeresbergführer w Austrii ), walce na morzu oraz w spadochroniarstwie (HALO/HAHO).
Po ukończeniu wszystkich szkoleń żołnierze stają się pełnoprawnymi operatorami KCT. Otrzymują tytuł Commando Speciale Operaties i stałe prawo do noszenia zielonego beretu. Następnie dołączają do jednej z operacyjnych kompanii Korps Commandotroeppen.
Odznaczenia za misje w Afganistanie
Od momentu swojego powstania w 1942 r. Korpus Komandosów brał udział w operacjach wojskowych na całym świecie. Przez ostatnie dwadzieścia lat oddziały komandosów były niemal nieprzerwanie rozmieszczane za granicą. Mowa tutaj o takich krajach jak Bośnia, Afganistan, Irak czy Mali. W czasie wszystkich tych misji zarówno sam Korpus, jak i wielu jego komandosów zostało odznaczonych za odwagę za swoje bohaterskie działania. Szczególnym przykładem tego mogą być działania w Afganistanie. To właśnie tam operatorzy KCT stoczyli najzacieklejsze walki, ponosząc przy tym pierwsze straty. Po raz pierwszy holenderscy komandosi trafili pod Hindukusz w związku z inwazją Stanów Zjednoczonych na Afganistan w 2001 roku. Dwa lata później, w roku 2003, pluton operatorów KCT został skierowany do Kabulu jako Specjalna Jednostka Rozpoznawcza holenderskiego kontyngentu wojskowego. Od
2 kwietnia 2002 roku oddział ten został bezpośrednio przekazany pod dowództwo Wielonarodowej Brygady w Kabulu (KMNB). Od tego czasu komandosi wykonywali zadania rozpoznawcze na obszarze pomiędzy Kabulem i Bagram. Od 10 lutego 2003 roku oddział komandosów organizacyjnie podlegał już niemiecko-holenderskiej kwaterze głównej ISAF i prowadził działania na południowy wschód od Kabulu. Pod koniec sierpnia 2003 roku pierwsza misja operatorów KCT w Afganistanie dobiegła końca. W pierwszych trzech tygodniach listopada 2004 roku sekcja komandosów ponownie trafiła do Afganistanu, mając za zadanie zapewnienie ochrony Holenderskiemu Zespołowi Odbudowy Prowincji w Baghlan. Pierwsze lata pobytu operatorów KCT w Afganistanie były stosunkowo spokojne. Sytuacja ta miała się jednak wkrótce zmienić.
W okresie od 2005 do 2010 roku, z wyjątkiem 2008 roku, Korpus Komandosów był niemal nieprzerwanie rozmieszczany w południowym Afganistanie, który uważany był za swoisty bastion talibów. Na przestrzeni lat komandosi działali w ramach trzech różnych grup Zadaniowych (Task Force Orange, Task Force Viper i Task Force 55), z których każda miała własny mandat. Tym samym po raz pierwszy w historii kompanie KCT działały niezależnie.
Misja Task Force Orange rozpoczęła się w lutym 2005 roku, kiedy to rząd Holandii przychylił się do prośby USA o rozmieszczenie sił specjalnych w ramach operacji Enduring Freedom. Holenderski kontyngent składał się z kompanii KCT uzupełnionej o operatorów NLMARSOF czterech śmigłowców CH-47 Chinook Królewskich Holenderskich Sił Powietrznych i oddziału logistycznego, które skierowano do prowincji Kandahar w celu ścigania operujących na granicy pakistańsko-afgańskiej bojowników talibów i terrorystów Al-Kaidy. Wiosną 2005 roku komandosi 108. kompanii KCT i operatorzy
NLMARSOF zostali skierowani do prowincji Uruzgan jako grupa zadaniowa Task Force Viper. Jedną z pierwszych misji grupy było przeprowadzenie rozpoznania terenu przed przystąpieniem do budowy bazy dla holenderskich żołnierzy z Task Force Uruzgan (TFU). W ramach kolejnych operacji komandosi TF Viper prowadzili liczne operacje rozpoznawcze oraz akcje bezpośrednie. Należy tym miejscu nadmienić, że w tamtym okresie talibowie nie ograniczali się wyłącznie do obrony. W czerwcu 2006 roku pokonali afgańskie siły policyjne broniące administracyjnego centrum dystryktu Chora.
Z informacji wywiadu wynikało, iż planowali oni dużą ofensywę, której wyraźnym celem było przejęcie i utrzymanie władzy w regionie, a być może także wykorzystanie zdobytego terytorium jako bazy do ataku na stolicę prowincji Tarin Kowt. W związku z tym po potwierdzeniu, iż w Dolinie Chora ukrywa się 300 dobrze wyszkolonych bojowników talibów, do akcji przeciwko nim skierowano 30-osobowy pluton TF Viper, wzmocniony operatorami australijskiego SASR.
Przy wejściu do doliny doszło do kontaktu ogniowego. Pojazdy komandosów zostały ostrzelane z moździerzy i granatników RPG. Gdy bojownicy rozpoczęli szturm, rozpoczęła się strzelanina zmuszająca komandosów do wycofania się na nowe pozycje. Dzięki zastosowaniu manewru oskrzydlającego, bojownicy szybko znaleźli się na lewym skrzydle holenderskiego plutonu. W tym samym czasie jeden z australijskich komandosów został poważnie ranny i wymagał pilnej ewakuacji.
Holendrzy skutecznie trzymali wroga na dystans, umożliwiając Australijczykom ewakuację rannego kolegi i wycofanie się. Niestety, operatorzy KCT znaleźli się w krytycznej sytuacji, która groziła ich okrążeniem. W tej krytycznej chwili dowódca plutonu, porucznik Marco Kroon, nie mając innego wyjścia, wezwał na pomoc samolot szturmowy AC-130. Pomimo ogromnego ryzyka zbombardowania własnych żołnierzy JTAC korpusu skutecznie naprowadził atak lotniczy, który powstrzymał natarcie talibów. Pozwolił on Holendrom na wycofanie się z doliny.
Podczas wielogodzinnej bitwy wystrzelono tysiące pocisków. Odważna postawa członków Task Force Viper doprowadziła do przyznania im licznych odznaczeń wojskowych. Za swoją postawę w czasie bitwy awansowany do stopnia majora Marco Kroon został odznaczony Orderem Wojskowym Wilhelma. Łącznie, w okresie od marca 2006 do grudnia 2007 roku, Grupa Operacyjna Viper wzięła udział w 80 wymianach ognia z talibami w ramach 117 operacji. Biorąc pod uwagę liczbę i intensywność walk, należy zwrócić uwagę na fakt, że poniesiono niewielkie straty. Sami komandosi przypisali to w dużej mierze bardzo surowej selekcji i gruntownemu szkoleniu w korpusie.
Pod koniec 2007 roku TF Viper opuścił Uruzgan i dla komandosów nastał rok względnego spokoju. Trzy lata służby w Afganistanie odbiły się piętnem na Korpusie. Nie było prawie czasu na szkolenia, konserwację i tak potrzebny odpoczynek. Rok 2008 został zatem wykorzystany na ponowne przywrócenie Korpusowi pełnej gotowości bojowej. W 2009 roku holenderscy komandosi ze 105. kompanii KCT zostali ponownie skierowani do Afganistanu, tym razem jako Task Force 55 (TF-55), podlegający bezpośrednio Siłom Operacji Specjalnych ISAF w Kabulu.
Zwierzchnictwo ISAF-u pozwalało komandosom operować na terenie całego południowego Afganistanu. Wynikało to m.in. z faktu, iż stacjonujący w Camp Holland żołnierze otrzymywali rozkazy z Kabulu za pośrednictwem Regionalnego Dowództwa Południe w Kandaharze. Jeszcze przed przerzutem pod Hindukusz struktura Task Force-55 została znacznie wzmocniona. Oprócz operatorów KCT i NLMARSOF do grupy dołączono rozszerzoną sekcję wywiadowczą. Już na miejscu specjalsi mogli również liczyć na wsparcie ISAF w zakresie wsparcia powietrznego.
Głównym zadaniem TF-55 było zwalczanie talibskich rebeliantów, lokalnych baronów narkotykowych oraz różnego rodzaju ekstremistów islamskich. Zadania te sprawiły, że misja TF-55 była najbardziej niebezpieczna spośród wszystkich poprzednich misji wykonywanych w ramach wyżej opisanych grup zadaniowych. Co ciekawe, misja TF-55 okazała się również historyczna. W lipcu 2009 roku dziewięciu komandosów KCT z w ramach operacji „Lew” przeprowadziło pierwszy od sześćdziesięciu lat skok spadochronowy z dużej wysokości na terytorium wroga.
Niestety, misja w ramach TF-55 okazała się historyczną także z innego powodu. W dniu 6 września KCT poniosło pierwszą ofiarę śmiertelną. Podczas misji zwiadowczej w pobliżu Dzangal patrol pieszy wpadł w zasadzkę przygotowaną przez talibów. W trakcie wymiany ognia z bojownikami śmierć poniósł dowódca patrolu kapral Kevin van de Rijdt. W czasie walki sześciu jego kolegów z oddziału, znajdując się pod ciężkim ostrzałem, zaryzykowało własne życie i wydostało jego ciało z terenu bitwy. Holenderski Task Force 55 przeprowadził łącznie 47 operacji specjalnych, biorąc przy tym udział w 27 wymianach ognia.
Grupa zakończyła swoją misję w 2010 roku. Za działania w południowym Afganistanie w latach 2005–2010 Korpusowi przyznano Order Wojskowy Wilhelma. Order ten otrzymał również awansowany do stopnia podpułkownika Gijs Tuinman, który stał na czele grupy śmiałków ewakuujących ciało poległego kaprala van de Rijdta. Ponadto 24 operatorów KCT otrzymało odznaczenia za odwagę: dwa Krzyże Rycerskie Orderu Wojskowego Wilhelma IV klasy, trzy Brązowe Lwy, jedenaście Brązowych Krzyży i osiem Krzyży Zasługi. Dwóch komandosów otrzymało również Srebrny Medal Zasługi, a jeden Brązowy Medal Zasługi. Dodatkowo kompanie komandosów KCT o numerach 108. (Task Fortce Viper) i 105. (TF- 55) zostały odznaczone Brązową Tarczą. Kevin van de Rijdt jest jedynym członkiem KCT, który poległ w ciągu pięciu lat pobytu KCT w Afganistanie.
Arsenał i park maszynowy KCT
Od 2017 roku operatorzy KCT, podobnie jak większość zachodnich jednostek typu SOF, używają mundurów w kamuflażu Multicam. Umundurowanie to dostarczane jest przez firmę Crye Precision i składa się ono z bluz mundurowych Gen 3 oraz spodni Gen 3 i Gen 4. Obuwie jest indywidualnym wyborem operatorów, jednak w większości obejmuje ono buty Salomon XA Force Mid GTX. Ochronę głowy zapewniają komandosom hełmy Team Wendy Ballistic SL wyposażone dodatkowo w zestawy słuchawkowe 3M PELTOR ComTac VI NIB oraz gogle noktowizyjne różnego typu. Mowa tutaj o: PVS-31, szerokokątnych GPNVG-18 oraz najnowszych UAPNVG-B Chimera od firmy Nocturn Industries.
Podstawowym uzbrojeniem operatorów KCT są obecnie pistolety Glock 17 kalibru 9×19 mm Parabellum przenoszone w kaburach Blackhawk SERPA, karabinki SIG MCX w kalibrze .300 AAC Blackout (7,62×35 mm) w dwóch wariantach; Virtus i Rattler, oraz karabinki HK416A5 w kalibrze 5,56×45 mm NATO, wyposażone dodatkowo w szyny Geissele, przyrządy celownicze Aimpoint, kolby Magpul i tłumiki Surefire. Broń wsparcia to: strzelby Mossberg M590A1 kal. 12, lekkie karabiny maszynowe FN Minimi w kalibrze 5,56×45 mm NATO, granatniki M320 kalibru 40 mm, średnie karabiny maszynowe FN MAG w kalibrze 7,62×51 mm NATO oraz ciężkie karabiny maszynowe M2HB-QCB w kalibrze .50 BMG.
Snajperzy korpusu komandosów uzbrojeni są w karabiny HK417 w kalibrze 7,62×51 mm NATO, Accuracy International AXMC w kalibrze .338 Lapua Magnum i .308 Winchester oraz Barrett M82A1 w kalibrze .50 BMG. Park maszynowy KCT dysponuje obecnie: 75 pojazdami VECTOR, które zostały specjalnie opracowane i zbudowane dla KCT przez holenderską firmę Defenture, quadami Suzuki King Quad 750 AXI, nadmuchiwanymi łodziami szturmowymi o sztywnym kadłubie (RHICC) oraz specjalnie opracowanymi dla KCT łodziami szturmowymi FRISC, które wykorzystywane są do działań na wodach śródlądowych i przybrzeżnych. Łodzie te wyposażone są w dwa silniki Volvo Penta, każdy o mocy 435 KM.
W razie potrzeby do dyspozycji operatorów KCT i NL MARSOF znajduje się również 15 pojazdów opancerzonych Bushmaster z jednostki podlegającej bezpośrednio NLD SOCOM oraz śmigłowce H225M Caracal należące do utworzonej w 2024 roku na bazie 300. Eskadry Operacji Specjalnych z Gilze-Rijen jednostki Defensie Helikopter Commando.