Nowa forma SELEKCJI

Błażej  Bierczyński  /  SPECIAL OPS 5/2018  /  20-11-2018
Rozmowa z  mjr. rez. Arkadiuszem Kupsą – weteranem szczecińskiej 56. Kompanii Specjalnej i 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Jej tematem jest Speed Selekcja będąca kontynuatorem Selekcji „Żołnierza Polskiego” - ogólnopolskich zawodów dla specjalsów.
Rozmowa z mjr. rez. Arkadiuszem Kupsą – weteranem szczecińskiej 56. Kompanii Specjalnej i 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Jej tematem jest Speed Selekcja będąca kontynuatorem Selekcji „Żołnierza Polskiego” - ogólnopolskich zawodów dla specjalsów.

W dniach 21-23 czerwca 2018 r. kolejni pasjonaci militarnych form weryfikacji sprawności fizycznej i nie tylko zmierzyli się na poligonie drawskim w nowej formule najbardziej wymagającej imprezy tego typu, organizowanej cyklicznie od 20 lat przez mjr. rez. Arkadiusza Kupsa – weterana szczecińskiej 56. Kompanii Specjalnej i 25. Brygady Kawalerii Powietrznej.

Zdjęcia: Danuta Kups

Błażej Bierczyński [BB]: Zakończyła się Speed Selekcja, która jest kontynuacją słynnej Selekcji, od pierwszych zmagań w której mija już 20 lat. Jak wygląda nowe wyzwanie z perspektywy wcześniejszej imprezy?

Mjr rez. Arkadiusz Kups [AK]: Na stacji kolejowej w Prostyni czekała na nas niewielka, ale zdeterminowana grupa 41 uczestników chcących stawić czoła nowej formie Selekcji. Spodziewałem się takiej obecności, gdyż skala trudności i klimat wokół imprezy powodują, że na start decyduje się niewielka grupa ludzi.

Etap wstępny nie był zaskoczeniem, bo konkurencje i ich kolejność zostały podane dużo wcześniej, co miało dać impuls do przygotowań. Ten wariant będzie obowiązywać co roku. Chcemy zaszczepić standard do treningów i dać wszystkim równe szanse. Poziom uczestników był różny i widać było, że niektórzy słabo przepracowali okres przygotowań. Najlepszy wynik to 339 punktów, najsłabszy 128 – i to mówi wszystko.

Musieliśmy zrezygnować z biegu przez poligonowe bezdroża z powodu katastrofalnej suszy.

Mając konieczność wykorzystania śmigłowca Mi17 do godz. 15, zrobiliśmy podstawowe testy wodne. Szybkie eliminowanie uczestników było konieczne zwłaszcza przed konkurencją desantowania. Chodziło o to, by do tego etapu dopuścić tylko tych dobrze przygotowanych.

W porównaniu do wcześniejszych edycji tempo działań było zdecydowanie szybsze. Działo się wiele i skala wykluczeń była też inna. Wystarczy powiedzieć, że pod wieczór pozostało jedynie 12 uczestników.

BB: Imprezę ukończył tylko jeden uczestnik i to było nowum. Czy taka koncepcja będzie kontynuowana?

AK: Ten wariant miał być nowością, która miała dać zastrzyk świeżej krwi tej imprezie. Po analizie całej Speed Selekcji stwierdzam jednak, że należy powrócić do starej wersji: kończy grupa ludzi, a nie ma jednego zwycięzcy.

Wniosków jest wiele. Zdecydowanie pozostaniemy przy tempie imprezy i krótszym jej czasie. Speed Selekcja może trwać maksymalnie trzy doby i tego będziemy się trzymać. Szybkie tempo i kaskadowe konkurencje pozwalają na szybsze klasyfikowanie ludzi, a nam właśnie o to chodzi. Z perspektywy lat widzę, że Selekcja utrzymywała swój poziom wymagalności, ale nie zawsze poziom uczestników był adekwatny do naszych oczekiwań. Przy grupie 80–100 uczestników musimy skupić się bardziej na realizacji zadań wytrzymałościowych i kondycyjnych, a nie ma mowy o indywidualnym podejściu do uczestnika i jego bardziej wnikliwej ocenie. W przyszłym roku pod koniec czerwca odbędzie się kolejna Speed Selekcja, po analizie i poprawkach. Myślę, że to wpłynie na jeszcze bardziej atrakcyjny klimat zmagań.

BB: Co roku na imprezie pojawiają się obserwatorzy-instruktorzy z wojska. Jak było w tym roku?

AK: Tak, na imprezie od wielu lat pojawiają się i pomagają nam instruktorzy z różnych formacji. Byli obserwatorzy z GROM-u, Formozy, 21. Brygady Piechoty Górskiej, 25. Brygady Kawalerii Powietrznej, ze Straży Granicznej i innych służb. Od kilku lat wydatnej pomocy udziela nam Oddział Specjalny Żandarmerii Wojskowej z Warszawy, z którym utrzymujemy bardzo bliskie kontakty. Zresztą w strukturach tej formacji służy kilku absolwentów Selekcji. Na tegorocznej Speed Selekcji pojawili się także po raz kolejny obserwatorzy z JWK z Lublińca.

BB: Jakie wnioski i rady dla tych, którzy przygotowują się do imprezy w 2019 roku?

AK: Trenować jeszcze mocniej, ciężej, wytrwalej, by być gotowym na nowe wyzwania, by osiągnąć poziom Emila Józkowa, żołnierza z Torunia, który był najlepszy i „najrówniejszy”. On nie oddał opaski ze słowami: „odnowiła mi się kontuzja” czy „znudziło mi się już chodzenie”, bo był zdeterminowany, by być najlepszym w tej edycji Speed Selekcji. Motywacja jest tak samo istotna jak poziom przygotowania i jeżeli jej nie masz, to przyjazd na Speed Selekcję jest nieporozumieniem. Wszyscy biegamy i wydaje się nam, że chodzenie przy tym jest małą trudnością. Nic bardziej błędnego. Chodzenie z zasobnikiem jest dla osoby nieprzygotowanej prawdziwym koszmarem i co roku obserwuję to po 20–30 kilometrach marszu po piaszczystych bezdrożach.

Warto dopracować konkurencje wodne, trzeba pokochać wodę, by po prostu nas unosiła, oraz umieć wykorzystać naturalną pływalność i naszą spirometrię.

Czytaj też: XX Selekcja >>>

BB: Minęło 20 lat od pierwszej Selekcji, która startowała pod nazwą Selekcja Żołnierza Polskiego. Czy zaczynając na początku, mieliście obawy, że ta impreza się uda?

AK: Zaczynaliśmy bardzo skromnie z poziomu pewnej improwizacji. Parę kartonów chleba konserwowego, puszki z wieprzowiną w smalcu i zbiornik na wodę oraz zapał, by zrobić coś, co pomoże młodym ludziom trafiać do jednostek specjalnych czy wojsk powietrznodesantowych. W 1998 roku w Wojsku Polskim nie było żadnego sensownego werbunku do formacji specjalnych, a kandydaci służby zasadniczej trafiali do nich na zasadzie przypadkowego rozdzielnika WKU. Ludzie sprawni, chcący służyć w elitarnych formacjach, trafiali często tam, gdzie ich predyspozycje były marnowane. Owszem w latach 1992–1994 w 56. Kompanii Specjalnej organizowaliśmy pośród kandydatów ze służby zasadniczej rekrutację do służby kontraktowej, ale to były tylko dwudniowe zmagania na poligonie drawskim. Wcześniej, po okresie unitarnym, mieliśmy możliwość wyboru z grupy 70–80 kandydatów skład do plutonów specjalnych na poziomie do 30 ludzi. Resztę przenosiliśmy do struktur tyłowych lub poza jednostkę. To były jedynie epizody wspomagające wybieranie najlepszych z ograniczonych grup.

Organizacja Selekcji Żołnierza Polskiego była eksperymentem, zorganizowanym nie bez obaw, że popełnimy wiele błędów. Całe szczęście, że miałem dość spore doświadczenie w organizowaniu i prowadzeniu szkoleń dla cywili. W tym czasie od kilku lat prowadziłem letnie obozy Combat & Survival dla młodych ludzi na poligonie drawskim. Spędziłem wiele lat w jednostkach specjalnych przechodząc od szczebla dowódcy grupy specjalnej (w tamtych czasach oficer zaczynał od tego szczebla) do Szefa Szkolenia 56. KS i to dało mi spore doświadczenie, a metody selekcyjne były tematem mojej pracy magisterskiej na studiach w Akademii Obrony Narodowej.

Po zakończeniu pierwszej imprezy zmęczenie było ogromne, ale i satysfakcja spora. Zwycięzców oraz prowadzących zaprosił na ul. Klonową Minister Obrony Narodowej Janusz Onyszkiewicz i wydawało się, że Selekcja wpisze się w plany werbunkowe wojska. Po początkowym zachwycie wszystko jednak wróciło do starego schematu. Pozostały tylko bezpośrednie kontakty z jednostkami i „upychanie” tą drogą ludzi po elitarnych formacjach. Inaczej się nie dało, ale marka ludzi po Selekcji szybko poszła w górę.

BB: Jak to się stało, że Selekcja odeszła od nazwy Selekcja Żołnierza Polskiego?

AK: W roku chyba 2004 doszło do zmian własnościowych i spółka Bellona, oficjalny właściciel „Żołnierza Polskiego” zrezygnowała z wydawania tego czasopisma. Selekcja była wspierana finansowo przez Bellonę, a w wyniku tych zmian zostałem poinformowany, że wydawnictwo nie jest zainteresowane dalszym organizowaniem imprezy. Zostałem z Selekcją sam, chcąc więc ją kontynuować, musiałem zrezygnować z drugiego członu nazwy i poszukać potencjalnych sponsorów, mediów itp. Praktycznie zaczynać od nowa.

Impreza od początku przyjęła warunek, że uczestnik startuje bez żadnych opłat i to utrzymałem do końca – tak jest nadal w Speed Selekcji. Dziś w dobie pełnej komercji to szokuje, ale takie warunki utrzymujemy. Udział telewizji zwiększa szanse na wsparcie sponsorów, choć wprowadza pewne ograniczenia i utrudnienia dla nas. Od początku Selekcja była atrakcyjnym obszarem dla mediów. Telewizja Polska emitując na TVP 2 relację z Selekcji w formie 6–10 odcinków przyciągała w sobotnie poranki prawie 1,5-milionową widownię. Utarł się w związku z tym pogląd, że Selekcja to program telewizyjny, ale to tylko pozory. Kamery starają się zapisać to, co dzieje się na imprezie. Operatorzy ganiają z kamerami próbując archiwizować co się uda, a potem montażysta robi z tego coś „strawnego’’ dla widza. Nie ma żadnych dubli, pozowanych ujęć czy reżyserii... Trochę taki szalony reportaż.

BB: Każda Selekcja ma jakiegoś bohatera czy zdarzenie, które kojarzy się z daną edycją... czy pamiętasz coś szczególnego?

AK: - Co roku przewijają się różni ciekawi ludzie, rozgrywają się dramaty i radości. Pamiętam bezdomnego faceta, który wystartował w butach typu „traktor”, z harcerskim plecakiem i w wełnianym swetrze... Szedł i szedł, zaciskając zęby. Ludzie odpadali, a odchodząc, zostawiali mu śpiwór, pelerynę. Powoli obrastał w lepszy sprzęt. Doszedł do końca, a jak na koniec zdjął ze stóp te nieszczęsne relikty PRL-u, to miał podeszwy nóg jak wieprzowa wątroba w sklepie mięsnym. Na koniec złożyliśmy się na jakieś ciuchy, ponieważ facet miał naprawdę ikrę w sobie. Potem po relacjach telewizyjnych ktoś go dostrzegł w jego mieście, zatrudnił. Po pewnym czasie zrobił kurs i został ochroniarzem. Zmieniło mu się życie na lepsze.

Pamiętam dziewczyny, które przeszły przez Selekcję jak burza. Szybko zauważono je i po egzaminach znalazły zatrudnienie w Straży Granicznej, gdzie szukano właśnie takich kandydatek.

Nietuzinkowych ludzi przewinęło się przez Selekcję multum, bo jest to impreza dla wybrańców. Był młody człowiek, który przeszedł ją w sfatygowanych trampkach i na starcie nikt na niego nie stawiał. Skończył i dostał się do wojska. Pojawił się po 10 latach ponownie, jako oficer z elitarnej jednostki, by potwierdzić dla samego siebie swą wartość. Jaki jest obszar tych „ciekawych”, ludzi wystarczy opowiedzieć historię dziewczyny i chłopaka, którzy wystartowali w jednej z edycji. Oboje ukończyli, stali się parą... Dziś są małżeństwem z dwójką dzieci i oboje pracują w elitarnych formacjach. Najstarszy uczestnik Selekcji miał 62 lata, a finalista 50 lat i załamywał młodych 20-latków swoją kondycją. To przykłady, które pokazują, kto pojawiał się na tej imprezie.

BB: Czy historia imprezy, ludzi i wydarzeń nie powinna zostać jakoś utrwalona? Czy nie czas na książkę o Selekcji?

AK: Jest w planie, choć na początku podchodziłem do propozycji wydania książki o Selekcji z dużym dystansem. Wielu ludzi po Selekcji znalazło swoje miejsce w strukturach formacji specjalnych i pisanie o nich mogłoby tylko pogmatwać niektórym życie. Z drugiej strony, warto przypomnieć i utrwalić wysiłek tych wszystkich, którzy zbudowali legendę tej imprezy. To przecież 20 lat, blisko 6 tysięcy ludzi, którzy przez nią się przewinęli. To pewnego rodzaju fenomen. Jak przygotowywali się do imprezy? Ich treningi i sama walka ze słabościami na poligonie drawskim. Relacje z instruktorami, przebieg zmagań...

Mamy ponad 20 relacji i wspomnień oraz sporo materiału z wielu lat. Po przeczytaniu kilku kartek czuję, że może z tego wyjść mocna rzecz. Książka powinna wyjść jeszcze w tym roku.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera!

[wywiad, trening i szkolenie, wydarzenia, wywiad, speed selekcja, selekcja, selekcja żołnierza polskiego, poligon drawski]

Galeria artykułu  Ilość zdjęć:  6
Artykuł pochodzi z: magazynu SPECIAL OPS nr 5/2018

Komentarze

0

Wybrane dla Ciebie

 


Jakie elemnty munduru nie mogą zawieźć w akcji»

Skąd pozyskać niezawodny sprzęt logistyczny »

buty wojskowe

sprzet logistyczny

 


55 litrów na jak długo wystarczy »
 plecak taktyczny

 


Przeczytaj  - Operator 594 »

Wybierz buty odpowiednie do misji specjlnych »

operator

 


W ciemności przyda się pewne źródło zasilania »

 



Jak poprawić celność broni » Czym powinny wyróżniać się latarki taktyczne »
broń konserwacja latarka taktyczna

 



Uzyskaj licencję Instruktora Sportu Strzeleckiego » Czego nie wiesz o strzelnicach modułowych » 
zasilanie strzelnice modułowe

 


Wybierz produkty sprawdzone w ekstramalnych warunakch »

 


Poznaj arkana radiokomunikacji wojskowej w XXI wieku » Spodnie taktyczne na każdą misję »
latarka czołowa spodnie taktyczne

 


Zegarki taktyczne, z którymi się nie zgubisz »
zegraki taktyczne

 


Ciekawostki z placu broni » Poznaj najlepszego przyjaciela operatora bojowego »
latarka taktyczna

 


Prosty sposób na wzmoznienie celności »
latarki taktyczny

 


05/07/2020

Dodaj komentarz
Nie jesteś zalogowany - zaloguj się lub załóż konto. Dzięki temu uzysksz możliwość obserwowania swoich komentarzy oraz dostęp do treści i możliwości dostępnych tylko dla zarejestrowanych użytkowników portalu Special-ops.pl... dowiedz się więcej »

Aktualności

102. rocznica utworzenia Marynarki Wojennej

W sobotę, 28 listopada br., mięły 102 lata odkąd marszałek Józef Piłsudski wydał dekret, w którym rozkazał utworzyć Marynarkę Wojenną. Od tego czasu, nieprzerwanie, Marynarka Wojenna wykonuje...

Aktualny numer

4/2020
SPECIAL OPS 4/2020
W miesięczniku m.in.:
  • - 30 lat ZW
  • - GOI SOK
Paweł Piotrowski
Wiosłowanie jednorącz sztangielką z podparciem na ławce skośnej to odmiana klasycznego...
Paweł Piotrowski
Wyciskanie sztangi w wąskim uchwycie na ławce poziomej to klasyczne, skuteczne...
Michał Piekarski
W ostatnią niedzielę czerwca w Gdyni odbyły się uroczystości z okazji Święta Marynarki...
Michał Piekarski
Wzrost napięcia pomiędzy Zachodem i Rosją, który można już bezpiecznie nazywać nową...
Dariusz Materniak
5 marca 2018 roku jednostka specjalna ukraińskiej Policji "KORD" zatrzymała dwie osoby...
WYŻSZA SZKOŁA ADMINISTRACJI I BIZNESU IM. EUGENIUSZA KWIATKOWSKIEGO W GDYNI
WYŻSZA SZKOŁA ADMINISTRACJI I BIZNESU IM. EUGENIUSZA KWIATKOWSKIEGO W GDYNI
Wyższa Szkoła Administracji i Biznesu im. E. Kwiatkowskiego w Gdyni od dekady kształci wybitnych specjalistów z Bezpieczeństwa Wewnętrznego,...

Powstanie Warszawskie 2.0, czyli „kotwica” z hashtagiem

Czy było warto? – to pytanie w ostatnich latach rozliczania naszej historii pada bardzo często w kontekście Powstania Warszawskiego. Jednocześnie...wiecej »
Rzetelna Firma
Copyright @ 2010-2012 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
realizacja i CMS: omnia.pl