Amunicja zawsze pod ręką: ładownice pod lupą

Foto. Direct Action
Wraz z pojawieniem się broni zdolnej do rażenia celów na dystans, armie świata stanęły przed nowym wyzwaniem: jak skutecznie i sprawnie przenosić zapas amunicji, umożliwiając jednocześnie błyskawiczny dostęp w kluczowych momentach. Rozwiązaniem tego problemu stały się ładownice, które przeszły długą drogę ewolucji, stając się istotnym elementem indywidualnego wyposażenia współczesnego żołnierza.
Zobacz także
Militaria.pl Go Loud! Z marką Direct Action

Produkty marki Direct Action powstały dzięki doświadczeniom operatorów jednostek specjalnych, takich jak JW GROM. Direct Action to polski producent, którego motto “#Go Loud” to nie tylko hasło przewodnie,...
Produkty marki Direct Action powstały dzięki doświadczeniom operatorów jednostek specjalnych, takich jak JW GROM. Direct Action to polski producent, którego motto “#Go Loud” to nie tylko hasło przewodnie, ale symbol bezkompromisowego podejścia do jakości wyposażenia.
CANINE TACTIC Gdy pies staje się operatorem

Zapada cisza. Operator daje sygnał ręką. Kilka kroków przed nim pies błyskawicznie reaguje. Wchodzi pierwszy. Nie dlatego, że musi. Wchodzi, bo jest gotowy. To nie jest zwykły pies, to wyszkolony specjalista....
Zapada cisza. Operator daje sygnał ręką. Kilka kroków przed nim pies błyskawicznie reaguje. Wchodzi pierwszy. Nie dlatego, że musi. Wchodzi, bo jest gotowy. To nie jest zwykły pies, to wyszkolony specjalista. A jego bezpieczeństwo to nasza odpowiedzialność. W pracy psów operacyjnych nie ma miejsca na kompromisy. Sprzęt musi gwarantować pełne bezpieczeństwo, zarówno dla zdrowia, jak i życia psa.
Łukasz Głuś Polak potrafi! Historia marki Direct Action

Polacy mają mnóstwo wad, ale skutecznie nadrabiają je swoimi zaletami. Dlatego wiele polskich firm potrafi nawiązać udaną rywalizację z najlepszymi na rynku. Jednym z takich przykładów jest producent oporządzenia...
Polacy mają mnóstwo wad, ale skutecznie nadrabiają je swoimi zaletami. Dlatego wiele polskich firm potrafi nawiązać udaną rywalizację z najlepszymi na rynku. Jednym z takich przykładów jest producent oporządzenia osobistego – Direct Action. W związku z 10-leciem istnienia firmy postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej historii tej marki.
Przez setki lat metody przenoszenia zapasu amunicji dość mocno ewoluowały – od nieskomplikowanych kołczanów na strzały, będących niejednokrotnie prostymi workami, przez bogato zdobione zasobniki oraz rogi do przenoszenia prochu, a kończąc na współczesnych ładownicach przeznaczonych do przenoszenia magazynków.
Wyposażenie to, choć towarzyszyło żołnierzowi niemal codziennie, niejednokrotnie było traktowane jako nieistotny, choć jednocześnie niezbędny dodatek do bardziej zaawansowanych systemów oporządzenia.
Dopiero w ostatnich latach, gdy świadomość samych żołnierzy zaczęła wzrastać, a bitwy zmieniły się z ogromnych batalii w dynamiczne potyczki niewielkich oddziałów, zaczęto przykładać zdecydowanie większą uwagę do tego, gdzie i jak żołnierz przenosi amunicję.
I chodzi tu nie tylko o funkcjonalność ładownic, ale także o warunki, w jakich przyjdzie walczyć żołnierzowi. To właśnie te ostatnie niejednokrotnie stały się głównym wyznacznikiem nie tylko samego wyglądu, ale także zastosowanych materiałów czy rozwiązań, jak choćby sposób zamknięcia samej kieszeni.
Wbrew wielu opiniom, nie istnieje coś takiego jak ładownica uniwersalna. Oczywiście, są typy kieszeni, które w mniejszym lub większym stopniu sprawdzą się w różnych okolicznościach, jednak należy pamiętać, że konieczne jest wówczas wypracowanie licznych kompromisów.
Przeczytaj także: Bezzałogowe bojowe statki powietrzne w służbie Sił Zbrojnych RP >>
Żeby trochę lepiej zgłębić temat, poniżej postaram się zarysować najbardziej podstawowe typy ładownic, skupiając się na ich funkcjonalności, zaletach oraz wadach.
Warto jednak wspomnieć, iż jest to tak naprawdę jedynie pobieżny opis, ponieważ dokładna analiza tematu wymagałaby dłuższego oraz bardziej szczegółowego artykułu.
Ładownice pudełkowe
Na początek warto omówić najbardziej zabudowany typ ładownic, czyli ładownice pudełkowe przeznaczone do działania w środowisku leśnym.
Jak sama nazwa wskazuje, jest to typ kieszeni przypominającej swoim wyglądem i funkcjonalnością tradycyjne, sześciościenne pudełko. Największą zaletą ładownic tego typu jest fakt, że całkowicie kryją przenoszone magazynki, zapewniając im możliwie dużą ochronę przed wpływem czynników zewnętrznych, jak opady atmosferyczne czy też błoto lub ziemia.
Bardzo istotnym elementem tych kieszeni jest również najczęściej wybierany sposób zamknięcia. Ze względu na obecne w lesie liczne zanieczyszczenia, popularne rzepy mogłyby bardzo szybko stracić swoją funkcjonalność.
Dlatego dużo częściej kieszenie te zapinane są na różnego typu klamry, gwarantujące nie tylko pewne zapięcie, ale także możliwość relatywnie cichego otwarcia i zamknięcia samej kieszeni.
Jednymi z najbardziej znanych ładownic tego typu są kieszenie z zestawu ALICE, które pozwalały na przenoszenie trzech, trzydziestonabojowych magazynków do karabinków M4/M16 oraz dwóch granatów.
Przez wiele lat, gdy wyposażenie oparte było na pasie z dopiętymi kieszeniami, to właśnie zabudowane ładownice pudełkowe były głównym sposobem przenoszenia amunicji.
Oprócz wspomnianego wyposażenia ALICE, obecne były również m.in. w brytyjskim wyposażeniu PLCE czy też w niemieckim wyposażeniu dla Bundeswehry, pozwalającym przenosić magazynki najpierw do G3, a następnie do G36.
Choć fakt całkowitego zakrywania magazynków był niewątpliwą zaletą tych kieszeni, to w niektórych okolicznościach zamieniał się w sporą wadę.
Szczególnie zaczęto to dostrzegać w momencie, gdy działania w środowisku miejskim miały powoli wypierać typowe walki w lasach.
Wówczas okazało się, że oprócz odpowiedniego zabezpieczenia magazynków przed zanieczyszczeniami, równie ważna jest szybkość dostępu do nich. Niestety – zabudowane ładownice pudełkowe mocno ją ograniczały.
Ładownice zapinane na rzepy
Nic więc dziwnego, że wraz z rozwojem wyposażenia indywidualnego zaczęto dopracowywać ten szczegół. Dlatego też dość szybko do użytku weszły kieszenie z prostymi klapami, zapinanymi na rzepy.
Kieszenie tego typu na ogół mieściły jeden lub dwa magazynki, a ich konstrukcja oraz zastosowanie gumy pozwalały przenosić je w pozycji otwartej, z klapą schowaną do środka, gwarantującą jeszcze szybszy dostęp do magazynków.
Oczywiście, choć kieszenie te wydawały się możliwie uniwersalne, przez co zyskały bardzo dużą popularność, wypierając na wiele lat wszystkie pozostałe typy, to nie były pozbawione wad.
Przede wszystkim zapięcie na rzepy, choć gwarantowało relatywnie szybki dostęp do magazynków, było bardzo głośne (zwłaszcza gdy ich wielkość nie była odpowiednio dobrana – zna to zjawisko każdy, kto miał wątpliwą przyjemność używania rodzimej, niezbyt udanej kopii kamizelki LBV, czyli szelek do przenoszenia oporządzenia wz. 988/MON), niejednokrotnie „zdradzając” moment wymiany magazynka.
Dodatkowo same rzepy nie tylko są podatne na zanieczyszczenia, ale także z każdym użyciem stają się coraz słabsze. I o ile w przypadku stosowania rzepów renomowanych, jak Velcro®, ich żywotność niejednokrotnie dorównywała żywotności samej kieszeni, o tyle wielu, zwłaszcza mniejszych producentów, używało rzepów „no name”, które potrafiły rozpadać się od samego patrzenia na nie (tu znów powrót do mojego ulubionego wz. 988/MON).
Warto pamiętać, że wspomniana możliwość przenoszenia ładownic w formie otwartej nie była ich „naturalnym” stanem, przez co gumy, narażone na duże naprężenie, a także działanie UV, z biegiem czasu coraz słabiej „trzymały” lub wręcz zaczynały pękać bądź się kruszyć, całkowicie tracąc swoją funkcjonalność.
Z tego też powodu niektórzy producenci zaczęli stosować różnej grubości shock cordy zamiast tradycyjnej płaskiej gumy. To nie tylko pozwalało indywidualnie dobrać siłę trzymania magazynka, ale przede wszystkim, w sytuacji awaryjnej, w większości przypadków dawało możliwość wymiany shock corda na nowy. Rozwiązanie to stosuje wielu producentów, jak choćby Crye, Tactical Tailor czy rodzime Templars Gear lub Direct Action.
Ładownice otwarte
Idea używania ładownic w formie otwartej, bez żadnych klap, bardzo szybko spodobała się żołnierzom, w szczególności walczącym w środowisku miejskim, gdzie o życiu i śmierci niejednokrotnie decydują sekundy.
Choć sama idea otwartych ładownic nie jest niczym nadzwyczajnie nowym, gdyż już w zestawie MOLLE obecna była płaska, potrójna kieszeń, będąca swego rodzaju połączeniem kieszeni otwartej z tradycyjnymi kieszeniami CQB.
Sam panel pozwalał na przenoszenie trzech magazynków jeden obok drugiego, zabezpieczając je od góry taśmowymi, minimalistycznymi klapami z napem.
Szybko jednak pomysł ten został rozwinięty i poddany pewnym modyfikacjom. Przede wszystkim standardem stały się kieszenie umożliwiające przenoszenie tylko jednego magazynka.
Zrezygnowano także z jakichkolwiek, nawet szczątkowych klap. Zamiast tego standardowym rozwiązaniem stało się zastosowanie od góry shock corda zapobiegającego wypadaniu magazynków. Największą zaletą tego rozwiązania jest nie tylko umożliwienie szybkiego dostępu do magazynków, ale przede wszystkim fakt, że dzięki pokryciu samej kieszeni taśmami systemu modułowego od zewnątrz, możliwe stało się montowanie na niej dodatkowych kieszeni.
Jednak same kieszenie typu Open-Top wciąż nie gwarantowały błyskawicznego, niczym niezaburzonego dostępu do amunicji. Dopiero kieszenie półsztywne pomogły rozwiązać ten problem.
Na szczególną uwagę w przypadku kieszeni półsztywnych zasługuje produkt firmy ESSTAC, a dokładnie model KYWI. Kieszenie te są połączeniem tradycyjnych, otwartych kieszeni z Cordury® z wewnętrznymi wkładkami z tworzywa Kydex®.
Co prawda idea tego typu kieszeni nie jest niczym nowym – kieszenie ze sztywną wkładką znajdowały się już wcześniej w zestawie FSBE, ale to dopiero ESSTAC dopracował je niemal do ideału.
Specjalnie uformowana wkładka kydeksowa w kieszeni wystarczająco mocno trzymała magazynki, zapobiegając ich wypadaniu nawet w przypadku przenoszenia kieszeni do góry dnem, jednocześnie pozwalając na dobycie magazynka poprzez jedno szybkie szarpnięcie, czyniąc je doskonałymi wręcz kieszeniami do zastosowania w roli „panic poucha”.
Choć kieszenie te działają naprawdę dobrze, to wciąż nie są wolne od wad. Przede wszystkim zastosowanie wewnętrznego Kydexu® wymusiło niejako ograniczenie kieszeni do przenoszenia konkretnych modeli/typów magazynków.
Dodatkowym minusem jest również fakt, że jeżeli pozostawimy w tych ładownicach magazynki na dłuższy czas, to sam Kydex® na chwilę „uformuje” się do wymiaru magazynków, tracąc część swojej siły (oczywiście sytuacja ta jest tymczasowa i wystarczy na 1–2 dni opróżnić kieszenie, by odzyskać ich pierwotną formę, ale też nie zawsze istnieje taka możliwość).
Kieszenie Rifle Speed Reload
Wspomniany już brak uniwersalności kieszeni cały czas pozostawał problemem, w szczególności w momencie, kiedy żołnierze niektórych jednostek korzystali z broni różnego kalibru, a jednocześnie nie mieli możliwości lub chęci do częstej zmiany konfiguracji swojego sprzętu.
Przełomowe stało się wówczas rozwiązanie amerykańskiej firmy High Speed Gear oraz ich kieszenie TACO.
Kieszeń oparta była na opisywanej już idei kieszeni otwartej, ale różniła się konstrukcją – przód oraz tył nie tworzyły z bokami kieszeni w pełni zamkniętej całości. Boki wykonane były z polimeru, a spoiwem całości był shock cord.
To właśnie fakt „otwartości” tej kieszeni sprawił, że ścianki mogły się niejako rozchodzić na boki, gdy zachodziła konieczność umieszczenia w niej szerszego magazynka.
Pomysł ten spodobał się na rynku do tego stopnia, że cała masa firm bardzo szybko zaczęła „wzorować się” lub wręcz kopiować to rozwiązanie. Jednak wszystkie kieszenie tego typu, z pierwotnym TACO na czele, miały cały czas jedną wadę – ze względu na konstrukcję boki stanowiły niejako osobne elementy, więc zawsze istniało ryzyko, że w przypadku zahaczenia magazynkiem o jakąś przeszkodę, możliwe było jego wypadnięcie, a w rezultacie zgubienie.
Problem ten udało się rozwiązać wspomnianej już polskiej firmie Direct Action®, która w swoich kieszeniach Rifle Speed Reload (występujących w wersji standardowej oraz obniżonej wersji Short) zastosowała możliwość ekspandujących boków, dopasowujących wymiar kieszeni do magazynków, zachowując jednocześnie litą konstrukcję boków względem reszty kieszeni.
Kieszene „panic pouch”
Na koniec warto wrócić do wspomnianej już idei kieszeni „panic pouch”, chociaż jest to coś bardziej kojarzonego ze „starą szkołą”, gdy na porządku dziennym były zamknięte, pudełkowe kieszenie. Wówczas powstał pomysł przenoszenia jednej, najlepiej otwartej kieszeni z magazynkiem karabinowym.
Kieszeń ta miała umożliwiać błyskawiczne oraz możliwie intuicyjne dobycie magazynka w momencie kontaktu, a tym bardziej ataku z zaskoczenia.
Jak widać w ostatnich latach była używana cała masa różnych typów ładownic. Mam nadzieję, że ten pobieżny artykuł chociaż odrobinę przybliżył czytelnikom ten temat, a w rezultacie pozwoli łatwiej dobrać i skonfigurować sprzęt do własnych potrzeb.
Jednak należy pamiętać, że opisane tu modele są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Co więcej, każdy konflikt zbrojny znacząco przyczynia się do ewolucji wyposażenia indywidualnego.
Tak było z wojną w Afganistanie czy Iraku, a obecnie to samo dzieje się podczas wojny w Ukrainie. Możliwe więc, że wkrótce rozwiązania, które obecnie są nowatorskie lub niszowe, niedługo staną się standardem.
W końcu tak stało się z oporządzeniem ciętym laserowo – z początku traktowane raczej jako ciekawostka, dziś na stałe zagościło na polach bitew. Ale to już temat na kolejny artykuł.
Zdjęcia: Direct Action