Special-Ops.pl

Dywizja BRANDENBURG cz.4 – działania na zachodzie

Jakub Grodzki | 2013-09-17
Żołnierze Fallschirmjäger-Bataillon "Brandenburg" Fot. http://panzerlehr.mojeforum.net/temat-vt506-105.html

Żołnierze Fallschirmjäger-Bataillon "Brandenburg" Fot. http://panzerlehr.mojeforum.net/temat-vt506-105.html

10 maja 1940 roku Belgia, Holandia, Luksemburg, Francja i ostatecznie także Wielka Brytania zostały wciągnięte w wir II wojny światowej. Pancerne zagony Wehrmachtu bez większych problemów dotarły do brzegów Morza Północnego, Kanału La Manche, Morza Celtyckiego i Zatoki Biskajskiej.  Błyskawiczne działania były między innymi zasługą Brandenburczyków, którzy przyczynili się także do  zdobycia i zabezpieczenia wielu cennych materiałów wywiadowczych oraz uchwycenia strategicznych  obiektów i instalacji. Jednak, pomimo doskonałego przygotowania, brawury, odwagi i determinacji nie wszystkie akcje w tej kampanii zakończyły się powodzeniem,  a część żołnierzy nie wróciło do swych jednostek macierzystych.

Zobacz także

Megmar Logistics & Consulting Sp. z o.o. Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza

Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza

Na współczesnym polu walki zapewnienie skutecznej, niezawodnej i bezpiecznej łączności na poziomie zespołów bojowych, a także między pojedynczymi operatorami jednostek wojskowych i policyjnych, należy...

Na współczesnym polu walki zapewnienie skutecznej, niezawodnej i bezpiecznej łączności na poziomie zespołów bojowych, a także między pojedynczymi operatorami jednostek wojskowych i policyjnych, należy do kwestii o kluczowym znaczeniu. Nowoczesne systemy łączności umożliwiają komunikowanie się w czasie działań operacyjnych i taktycznych, a także zabezpieczają przed hałasem o dużym natężeniu dźwięku i związanymi z tym urazami słuchu.

DURABO® Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy

Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy

DURABO®, to polski brand firmy Kreator, będącej kontraktorem polskich i zagranicznych służb mundurowych. Analizując rynek odzieży taktyczno-outdoorowej, firma dostrzegła, że co prawda w ofercie znajduje...

DURABO®, to polski brand firmy Kreator, będącej kontraktorem polskich i zagranicznych służb mundurowych. Analizując rynek odzieży taktyczno-outdoorowej, firma dostrzegła, że co prawda w ofercie znajduje się wiele produktów przeznaczonych dla tej grupy odbiorców, jednak są one albo niskiej jakości spowodowanej dalekowschodnią produkcją i zastosowanymi materiałami, albo w bardzo wysokiej cenie, wynikającej z kosztów importu, np. z USA. W konsekwencji tego firma uznała, że brakuje na rynku oferty odzieży...

OPC Sp. z.o.o. Vademecum okularów przeciwsłonecznych

Vademecum okularów przeciwsłonecznych Vademecum okularów przeciwsłonecznych

Czas wiosenno-letni to zdecydowanie ta pora roku, kiedy większość z nas podchodzi do tematu zakupu nowych okularów przeciwsłonecznych. Silne natężenie szkodliwego promieniowania UV powoduje, że nasz wzrok...

Czas wiosenno-letni to zdecydowanie ta pora roku, kiedy większość z nas podchodzi do tematu zakupu nowych okularów przeciwsłonecznych. Silne natężenie szkodliwego promieniowania UV powoduje, że nasz wzrok zaczyna się intensywniej męczyć, doskwiera nam obniżony komfort widzenia, a kolory przybierają przekłamane barwy.

Pora przyjrzeć się bliżej dokonaniom Brandenburczyków w Belgii, Holandii i Francji. Ze względu na schematyczność działań w niniejszym wpisie skupię się przede wszystkim na działaniach najbardziej spektakularnych oraz zakończonych niepowodzeniem. Będzie to moim zdaniem doskonały przykład „stylu” walki żołnierzy Baulehr Bataillon z.b.V. 800, który nota bene dał im miano elity. Kampanię zachodnią poprzedziły, o czym była mowa we wcześniejszych wpisach, drobiazgowe przygotowania. Udało się dzięki temu  uniknąć części błędów popełnionych podczas walk w Norwegii i Danii oraz niepowodzeń, których doświadczyły oddziały specjalne podczas kampanii wrześniowej z 1939 roku.

Oficjalny moment rozpoczęcia realizacji planu Fall Gelb, wyznaczony przez niemieckie dowództwo to jak wiadomo data 10 maja 1940 r., kiedy to we wczesnych godzinach porannych żołnierze Wehrmachtu zaatakowali kraje zachodzenie. Jednak wcześniej, kiedy to oddziały liniowe znajdowały się jeszcze na swoich pozycjach wyjściowych czekając na sygnał ataku, walkę podjęli Brandenburczycy, przygotowując grunt pod działania Wehrmachtu. Już 9 maja w godzinach popołudniowych pierwsze grupy szturmowe ruszyły w kierunku wyznaczonych celów. W przyjętych planach ważną rolę odgrywała synchronizacja działań. Warunkiem powodzenia misji Brandenburczyków było szybkie połączenie się z oddziałami liniowymi. Grupy szturmowe z racji niskich stanów osobowych nie miały szans w starciu z oddziałami liniowymi i posiłkami wroga. W przypadku przedłużenia się walk w rejonie zajętych punktów strategicznych niemal pewne było, że grupy szturmowe nie utrzymają swoich pozycji. W związku z tym przyjęto, że czas pomiędzy opanowaniem wyznaczonych obiektów przez Brandenburczyków, a przybyciem posiłków nie może wynosić więcej niż 4 godziny. Od późnych godzin popołudniowych 9 maja do wczesnego poranka dnia następnego do walki wyruszyły między innymi  następujące grupy szturmowe:

- Hauptman Fleck z podkomendnymi z 100 Batalionu Sonderverband  z zadaniem opanowania mostów w Nijmegen i Westerpoort.
- Leutnant Kürschner z oddziałem w sile plutonu z zadaniem opanowania mostów na kanale Julianny w miejscowościach Stein, Urmond, Berg, Obbicht i Born.
- Special-Einheit Hocke, w skład której wchodziło 40 żołnierzy z batalionów 100. i 800. Grupa ta miała opanować mosty na Mozie (w pobliży miejscowości Maaseyck, dotarcie do tej lokalizacji wymagało jednak uprzedniego zdobycia mostu w miejscowości Oud Roostern).
- Oddział Leutnanta Grabera w sile 15 ludzi miał za zadanie opanowanie mostu w miejscowości Roermund
- Oddział Unteroffizier Hilmer – opanowanie mostu w pobliżu miejscowości Buggenum.
- 4. Kompania 800. Batalionu pod dowództwem Ltn. Walthera – opanowanie mostu kolejowego w miejscowości Gennep.
- Odział Ltn. Witzela – opanowanie mostu w Heumen.
- Mosty w Molden oraz Hatert – zadanie opanowania tych mostów otrzymały również oddziały Brandenburczyków, brak jest jednak szerszych w informacji, kto dowodził tymi akcjami i jakie siły przeznaczono do ich wykonania.

Wymienione oddziały, stanowiące tylko część listy wszystkich celów i grup szturmowanych wyznaczonych do ich opanowania, jednak ze względu na sam ważkość przydzielonych im zadań są najczęściej opisywane w literaturze źródłowej. To od powodzenia ich misji zależało tempo natarcia a tym samym realizację wyznaczonych Wehrmachtowi zadań. Scenariusz działania w zakresie opanowania przepraw mostowych przebiegał w większości przypadków podobnie. Brandenburczycy postawili przede wszystkim na zaskoczenie i jak się okazało w trakcie działań była to decyzja słuszna. Oddziały pilnujące mostów zostały dzięki odpowiedniemu przygotowaniu zmylone, co umożliwiło żołnierzom z oddziałów szturmowych ich obezwładnienie i rozbrojenie, często bez oddania nawet jednego strzału. Następnie, co było najważniejszą częścią misji unieszkodliwiano materiały wybuchowe poprzez zniszczenie detonatora lub przecięcie kabli biegnących od niego do rozmieszczonych ładunków. W większości akcji fiaskiem kończyły się natomiast próby uchwycenia drugiego końca mostu, zwykle zadanie to było realizowane dopiero wraz z nadejściem oddziałów liniowych oraz ciężkiego uzbrojenia.

Zdobycie mostów przyporządkowanych grupie Ltn. Kürschnera przebiegło zgodnie z planem tylko w przypadku przepraw w Stein i Urmond. Dowodzony osobiście przez Ltn. Kürschnera oddział szturmowy wprawdzie zaskoczył znajdujących się na jednym końcu mostu wartowników, jednak w trakcie ich rozbrajania doszło do krótkiej wymiany ognia, po która natychmiast odezwały się rozlokowane na drugim brzegu rzeki karabiny maszynowe. Celny ogień maszynowy przydusił oddział Ltn, Kürschnera do ziemi. Z każdą chwilą rosło jednak ryzyko wysadzenia mostu, a detonator znajdował się w budce zlokalizowanej w połowie jego długości. Ryzykując postrzał lub śmierć do wykonania najgorszej części zadania – unieszkodliwienia ładunków ruszył sam dowódca. Docierając do celu został ranny w obie nogi, jednak mimo tego wykonał zadanie i zapobiegł wysadzeniu. Rannego Ltn. Kürschnera wyniósł z pola walki jego zastępca nakazując równocześnie zajęcie pozycji obronnych i utrzymanie opanowanego końca mostu. Opanowanie całej przeprawy nastąpiło dopiero wraz z pojawieniem się na polu potyczki oddziałów Wehrmachtu, które ogniem bezpośrednim dział przeciwpancernych unieszkodliwiły aktywne gniazda oporu.

Podobnie problem opanowania całego mostu został rozwiązany w przypadku przeprawy w Obbicht, gdzie około 19:00 dotarła szpica 7 Dywizji Piechoty i zniszczyła broniące się jeszcze bunkry. Jednakże najtrudniejsze zadanie w tym rejonie przypadło grupie wyznaczonej do opanowania mostu w Born, który był o wiele silniej obsadzony niż miało to miejsce w przypadku pozostałych mostów. Obok plutonu piechoty pod komendą porucznika Bekkeringa obrońcy dysponowali dwoma działami ppanc 47 mm  oraz 3 ciężkimi i 3 lekkimi karabinami maszynowymi zlokalizowanymi na obu brzegach rzeki. Rozpoczęty około godziny 16 atak Brandenburczyków od początku nie przebiegał zgodnie z planem. Zaalarmowana odgłosami wcześniejszych walk załoga mostu była gotowa na wszystko i już podczas zbliżania się do celu ataku niemieccy żołnierze zalegli pod ogniem broni maszynowej, sytuację rozwiązały dopiero oddziały liniowe, które jednak nie wyeliminowały z walki umocnień na drugim brzegu rzeki z powodu braku artylerii. Dodatkowo Holendrom udało się skutecznie zablokować most podnosząc specjalnie do tego przygotowaną zaporę drogową. Pomimo otwartego ataku Niemców oraz jasnych wytycznych udzielonych oficerowi dowodzącemu obroną mostu nie doszło do jego wysadzenia. Być może w ogniu walki części żołnierzy oddziałów szturmowych udało się unieszkodliwić  przewody prowadzące do materiałów wybuchowych. W każdym razie wraz z podciągnięciem przez Niemców artylerii, Holendrzy nie widząc możliwości dalszej obrony skapitulowali.

Nieskuteczne natomiast okazały się działania pozostałych wymienionych wcześniej  grup szturmowych. Oddział Hocke opanował wprawdzie pierwszy wyznaczony im most, jednak w trakcie trwających przy nim walk obrońcy wysadzili drugi most, co niweczyło całkowicie plan działania. Podobnie fiaskiem zakończyła się próba opanowania mostu w Roermund przez oddział Ltn. Graberta. O niepowodzeniu misji zadecydował tu przypadek. Ltn. Grabert w drodze do celu musiał przejść przez samą miejscowość i pewnie wszystko przebiegłoby bez przeszkód gdyby nie dociekliwość jednego z mieszkańców, którego zaniepokoiło coś w zachowaniu lub ubiorze Niemców, o czym poinformował patrol żandarmerii. Podczas zatrzymania i próby wylegitymowania doszło do strzelaniny, która zaalarmowała wartowników przy moście. Niemcy zlikwidowali wprawdzie niebezpieczeństwo i ruszyli biegiem do celu, jednak Holendrzy uprzedzili ich. Tuż przed dotarciem do mostu Ltn. Graberta i jego ludzi nastąpiła eksplozja a wysadzone resztki mostu runęły do wody.

Bez powodzenia zakończyły się również działania grupy Hilmera. W tym przypadku o niepowodzeniu przesądziła czujność policji z pobliskiego miasteczka Roermond, których podejrzliwość  wzbudziła grupa poruszających się nasypem kolejowym w kierunku mostu ludzi. Informacja przekazana dowódcy oddziała wartowniczego pociągnęła za sobą postawienie w stan gotowości wszystkich ludzi i zabezpieczenie podejść do mostu przed wtargnięciem ludzi z zewnątrz. W chwili dotarcia grupy Hilmera do mostu została ona natychmiast, pod groźbą użycia broni zatrzymana. Dowódca warty na wschodnim brzegu połączył się ze swoim bezpośrednim przełożonym w celu uzyskania wytycznych, co ma dalej robić z zatrzymanymi. W tym momencie Brandenburczycy wydobyli ukrytą broń i otworzyli ogień do holendrów zabijając jednego i raniąc drugiego. Pozostali rzucili się do ucieczki na drugi brzeg  mając na plecach Niemców jedynie przez krótką chwilę. Zaraz po pierwszych strzałach otworzyły ogień karabiny maszynowe ulokowane w bunkrach na zachodnim brzegu rzeki. Pomimo śmierci dwóch towarzyszy pozostali Brandenburczycy kontynuowali atak, docierając do połowy mostu. W tym momencie obrońcy zdetonowali materiały wybuchowe, niszcząc most i zabijając znajdujących się na nim Niemców. Moment później od wschodu nadjechał  niemiecki pociąg pancerny, który miał wspierać działania Brandenburczyków, jednak wobec fiaska działania grupy dywersyjnej oraz celnego ognia holenderskich działek plot, wobec ryzyka uszkodzenia lokomotywy skład został wycofany z pola utarczki. Grupa Hilmera nie wykonała zadania.

Na poświęcenie chwili uwagi zasługują jeszcze dwie niemieckie „akcje mostowe”, które zakończyły się wprawdzie sukcesem, jednak opanowanie ich nie przebiegało zgodnie ze szczegółowo dopracowanym scenariuszem. O dużym szczęściu, a raczej zimnej krwi dowódcy mogła powiedzieć po zakończeniu akcji grupa dowodzona przez Ltn. Walthera, której przypadło opanowanie mostu w Gennep. Z tuzina ludzi, których przydzielono Ltn. Waltherowi jeszcze w trakcie marszu ubyło dwóch. Jeden z przydzielonych do oddziału szturmowego holenderskich nacjonalistów „rozmyślił się”  i został pozostawiony wraz z pilnującym go Niemcem na poboczu drogi. Kilkaset metrów przed celem podobną decyzje podjęli pozostali Holendrzy redukując tym samym oddział Ltn. Walthera do siły 7 ludzi. Pierwsza faza ataku powiodła się jednak bez problemu, Niemcy sterroryzowali wartowników na jednym końcu  mostu i unieszkodliwili ładunki wybuchowe .Następnie dowódca wraz z dwoma podkomendnymi ruszył następnie na drugi koniec mostu, unieszkodliwiając po drodze kolejnego wartownika i ładunki wybuchowe. Wszystko wydawało się zmierzać do pomyślnego dla Niemców zakończenia, jednak w chwili dotarcia na drugi koniec mostu zatrzymał ich kolejny oddział Holendrów z przygotowaną na ich przyjęcie bronią. Wydawać się mogło, że to już koniec, a tym samym fiasko akcji. Ltn. Walther krzyknął jednak „ Samolot, kryj się” i odskoczył od Holendrów wraz ze swoimi ludźmi i wyszarpniętą wartownikom bronią. Odzyskawszy kontrolę nad sytuacją Niemcy bezzwłocznie rakietą sygnalizacyjną wezwali znajdujący się w pobliżu pociąg pancerny, który rozprawił się z ostatnimi gniazdami oporu.

O wiele mniej szczęścia mieli natomiast żołnierze szturmujący przeprawę w Heumen na kanale Juliany. Już od początku było wiadomo, że bez pełnego zaskoczenia walka z Holendrami będzie ciężka. Obrona, którą dowodził kpt. Postman opierała się na kilku bunkrach wyposażonych w karabiny maszynowe, działo ppanc i działo kal. 80 mm. Dodatkowo obrońcy mieli wsparcie w postaci plutonu moździerzy. Atak oddziału Ltn. Witzela składającego się z 34 ludzi początkowo przebiegał zgodnie z opracowanym scenariuszem. Eskorta wraz z niemieckimi dezerterami bez przeszkód dostała się na most i rozpoczęła atak zdobywając  z marszu bunkry broniące jednego końca mostu. Jednak działania Niemców zostały zauważone przez Holendrów na drugim brzegu kanału, co pociągnęło za sobą natychmiastowe otwarcie ognia. W tym czasie obrońcom udało się również podnieść skrzydła mostu uniemożliwiając tym samym przedostanie się napastników na drugi brzeg. Padł również rozkaz wysadzenia mostu, który został jednak zniweczony celnym, niemieckim ogniem. Most wprawdzie ocalał, jednak powstała patowa sytuacja. Niemcy nie tylko nie mogli się przedostać przez podniesiony most, byli również ostrzeliwani ogniem z flanki prowadzonym z bunkra zlokalizowanego na położonej niedaleko śluzie.  W tym czasie do mostu dotarły pierwsze oddziały wsparcia w postaci 4. Batalionu rozpoznawczego. Wzmocnione siły niemieckie nie mogły jednak zneutralizować holenderskiej obrony, nie dysponowały artylerią. Wsparcie okazało się jednak bardzo pomocne w trakcie kontrataku Holendrów przeprowadzonego w celu wysadzenia mostu. Walki pozycyjne zostały zakończone dopiero wraz z podciągnięciem przez Niemców artylerii, która skutecznie zmusiła obrońców do kapitulacji.

Ostatnie dwa mosty, które zajmowali Brandenburczycy – Molden i Harter zostały opanowane sprawnie i bez strat. Tym samym w większości zrealizowane przyjęty przed walką plan. Oddziały Wermachtu zyskały możliwość szybkiego przekroczenia przeszkód wodnych oraz kontynuowania natarcia. Holendrzy natomiast utracili bezpowrotnie możliwość skutecznego oporu wobec przełamania ich najważniejszych linii obrony – most i kanałów. Działania powyższe wraz ze skutecznym atakiem na Eben Emael umożliwiły Niemcom szybkie przebicie się do właściwego celu ataku – Francji. Być może gdyby obrońcy mostów wykazali się większą determinacją, postęp oddziałów niemieckich nie miałby takiej szybkości i siły. Jednak takie rozważanie jest już tylko akademickim rozważaniem.

Komentarze

Najnowsze produkty i technologie

Megmar Logistics & Consulting Sp. z o.o. Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza

Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza

Na współczesnym polu walki zapewnienie skutecznej, niezawodnej i bezpiecznej łączności na poziomie zespołów bojowych, a także między pojedynczymi operatorami jednostek wojskowych i policyjnych, należy...

Na współczesnym polu walki zapewnienie skutecznej, niezawodnej i bezpiecznej łączności na poziomie zespołów bojowych, a także między pojedynczymi operatorami jednostek wojskowych i policyjnych, należy do kwestii o kluczowym znaczeniu. Nowoczesne systemy łączności umożliwiają komunikowanie się w czasie działań operacyjnych i taktycznych, a także zabezpieczają przed hałasem o dużym natężeniu dźwięku i związanymi z tym urazami słuchu.

DURABO® Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy

Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy

DURABO®, to polski brand firmy Kreator, będącej kontraktorem polskich i zagranicznych służb mundurowych. Analizując rynek odzieży taktyczno-outdoorowej, firma dostrzegła, że co prawda w ofercie znajduje...

DURABO®, to polski brand firmy Kreator, będącej kontraktorem polskich i zagranicznych służb mundurowych. Analizując rynek odzieży taktyczno-outdoorowej, firma dostrzegła, że co prawda w ofercie znajduje się wiele produktów przeznaczonych dla tej grupy odbiorców, jednak są one albo niskiej jakości spowodowanej dalekowschodnią produkcją i zastosowanymi materiałami, albo w bardzo wysokiej cenie, wynikającej z kosztów importu, np. z USA. W konsekwencji tego firma uznała, że brakuje na rynku oferty odzieży...

OPC Sp. z.o.o. Vademecum okularów przeciwsłonecznych

Vademecum okularów przeciwsłonecznych Vademecum okularów przeciwsłonecznych

Czas wiosenno-letni to zdecydowanie ta pora roku, kiedy większość z nas podchodzi do tematu zakupu nowych okularów przeciwsłonecznych. Silne natężenie szkodliwego promieniowania UV powoduje, że nasz wzrok...

Czas wiosenno-letni to zdecydowanie ta pora roku, kiedy większość z nas podchodzi do tematu zakupu nowych okularów przeciwsłonecznych. Silne natężenie szkodliwego promieniowania UV powoduje, że nasz wzrok zaczyna się intensywniej męczyć, doskwiera nam obniżony komfort widzenia, a kolory przybierają przekłamane barwy.

poza-domem.pl Jakie są rodzaje łuków strzeleckich?

Jakie są rodzaje łuków strzeleckich? Jakie są rodzaje łuków strzeleckich?

Łucznictwo to szlachetny sport, jego historia sięga początków cywilizowanego świata a może nawet dalej. Długo był podstawowym narzędziem wykorzystywanym podczas polowań. Łuki wyszły z łask dopiero wraz...

Łucznictwo to szlachetny sport, jego historia sięga początków cywilizowanego świata a może nawet dalej. Długo był podstawowym narzędziem wykorzystywanym podczas polowań. Łuki wyszły z łask dopiero wraz z momentem pojawienia się broni palnej. Jednak nie zniknęły całkowicie. Zmienił się charakter ich użycia. W dzisiejszych czasach wykorzystywane są w sportach strzeleckich, na olimpiadach, a także hobbystycznie. Jeśli interesuje Cię łucznictwo, to sprawdź jaki łuk na początek będzie najlepszym wyborem.

Ewelina Grzesik TUNDRA - nowa czołówka od Mactronic

TUNDRA - nowa czołówka od Mactronic TUNDRA - nowa czołówka od Mactronic

„Czołówka” jest niezbędnym narzędziem pracy żołnierzy i medyków, ale nie tylko. Niektórzy sportowcy, turyści, miłośnicy kijów trekkingowych czy bywalcy biwaków nie wyobrażają sobie życia bez dobrej czołówki....

„Czołówka” jest niezbędnym narzędziem pracy żołnierzy i medyków, ale nie tylko. Niektórzy sportowcy, turyści, miłośnicy kijów trekkingowych czy bywalcy biwaków nie wyobrażają sobie życia bez dobrej czołówki. Dlatego przetestowaliśmy i sprawdziliśmy, czy warto zainwestować w latarkę TUNDRA THL0111 firmy MACTRONIC.

RAW Sp. z o.o. RAW Mobile BMS

RAW Mobile BMS RAW Mobile BMS

Smartfony stały się powszechnym elementem naszej rzeczywistości. Dzięki urządzeniom mobilnym komunikacja dzisiaj oznacza dużo więcej niż zwykłą rozmowę – chętnie używamy darmowych komunikatorów do przesyłania...

Smartfony stały się powszechnym elementem naszej rzeczywistości. Dzięki urządzeniom mobilnym komunikacja dzisiaj oznacza dużo więcej niż zwykłą rozmowę – chętnie używamy darmowych komunikatorów do przesyłania wiadomości tekstowych, nagrań głosowych, zdjęć, wideo, a nawet dokumentów i lokalizacji. Pandemia COVID-19 tylko przyspieszyła cyfrową ewolucję społeczeństw, pojawiło się wiele przydatnych narzędzi, które umożliwiają użytkownikom realizację pożądanych funkcjonalności i jednocześnie prezentują...

Combat.pl Przeżyj to z combat - zgarnij zniżkę na swoje zakupy

Przeżyj to z combat - zgarnij zniżkę na swoje zakupy Przeżyj to z combat - zgarnij zniżkę na swoje zakupy

Jeśli trafiłeś na tę stronę świadomie, to najpewniej interesują Cię zagadnienia militarne, być może survival, ewentualnie bushcraft lub EDC. Te zainteresowania łączy dość specyficzna grupa przedmiotów,...

Jeśli trafiłeś na tę stronę świadomie, to najpewniej interesują Cię zagadnienia militarne, być może survival, ewentualnie bushcraft lub EDC. Te zainteresowania łączy dość specyficzna grupa przedmiotów, które zapewne chcesz posiadać – tak jak my. Zdobyć je można w licznych sklepach „wojskowych” zorientowanych na takich właśnie zapaleńców. Być może nie wiesz jeszcze, że do grona tych sklepów dołączył stosunkowo niedawno kolejny gracz – combat.pl.

SPY SHOP Paweł Wujcikowski Termowizja strzelecka na każdą kieszeń – AGM Rattler

Termowizja strzelecka na każdą kieszeń – AGM Rattler Termowizja strzelecka na każdą kieszeń – AGM Rattler

Co jest najważniejsze w strzelectwie? Oczywiście dobra widoczność niezależnie od warunków terenowych i atmosferycznych. Kiedy zapadnie zmierzch i chmury zakryją niebo, profesjonalny termowizor pozwoli...

Co jest najważniejsze w strzelectwie? Oczywiście dobra widoczność niezależnie od warunków terenowych i atmosferycznych. Kiedy zapadnie zmierzch i chmury zakryją niebo, profesjonalny termowizor pozwoli łatwo zlokalizować cel nawet przy zupełnym braku światła zewnętrznego. W tym artykule skupimy się na urządzeniach z rodziny AGM Rattler, które oferują doskonały stosunek ceny do oferowanych możliwości.

SPY SHOP Paweł Wujcikowski Bramka z czujnikiem podczerwieni SE-1008 - efektywna kontrola zdrowia

Bramka z czujnikiem podczerwieni SE-1008 - efektywna kontrola zdrowia Bramka z czujnikiem podczerwieni SE-1008 - efektywna kontrola zdrowia

W czasie pandemii koronawirusa Sars-CoV-2 jednym z głównych priorytetów jest ograniczenie liczby nowych zarażeń w przestrzeni publicznej. To niełatwe zadanie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wysoki...

W czasie pandemii koronawirusa Sars-CoV-2 jednym z głównych priorytetów jest ograniczenie liczby nowych zarażeń w przestrzeni publicznej. To niełatwe zadanie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wysoki stopień zaraźliwości patogenu. W tym trudnym dla wszystkich czasie z pomocą przychodzą bramki z czujnikiem podczerwieni takie jak certyfikowany model SE-1008 dostępny w sklepie Spy Shop. Z ich pomocą kontrola zdrowia staje się nie tylko skuteczna, ale i szybka.

Copyright © 2004-2019 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
Special-Ops