Special-Ops.pl

„Na imię jej było Lily” Bohdan Tymieniecki

Jakub Grodzki | 2013-02-19
Wydanie z 2007 r. Fot. - www.coczytac.pl 

Wydanie z 2007 r. Fot. - www.coczytac.pl 

Opisywana na niniejszym blogu moja autorska wersja historii oddziałów Falschirmjäger powoli dobiega końca. W kolejnych wpisach postaram się dodać garść informacji w zakresie całokształtu tych oddziałów oraz opisać kilka wybranych akcji z udziałem między innymi osławionego Otto Skorzennego. Jednak zanim do tego dojdzie dwa kolejne wpisy pragnę poświęcić książkom, które przypomniałem sobie przy okazji zbierania materiałów na temat niemieckich spadochroniarzy. Książkom, które są nieustannie obecne w moim życiu i wywarły duży wpływ na postrzeganie historii konfliktów zbrojnych.

Zobacz także

Megmar Logistics & Consulting Sp. z o.o. Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza

Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza

Na współczesnym polu walki zapewnienie skutecznej, niezawodnej i bezpiecznej łączności na poziomie zespołów bojowych, a także między pojedynczymi operatorami jednostek wojskowych i policyjnych, należy...

Na współczesnym polu walki zapewnienie skutecznej, niezawodnej i bezpiecznej łączności na poziomie zespołów bojowych, a także między pojedynczymi operatorami jednostek wojskowych i policyjnych, należy do kwestii o kluczowym znaczeniu. Nowoczesne systemy łączności umożliwiają komunikowanie się w czasie działań operacyjnych i taktycznych, a także zabezpieczają przed hałasem o dużym natężeniu dźwięku i związanymi z tym urazami słuchu.

DURABO® Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy

Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy

DURABO®, to polski brand firmy Kreator, będącej kontraktorem polskich i zagranicznych służb mundurowych. Analizując rynek odzieży taktyczno-outdoorowej, firma dostrzegła, że co prawda w ofercie znajduje...

DURABO®, to polski brand firmy Kreator, będącej kontraktorem polskich i zagranicznych służb mundurowych. Analizując rynek odzieży taktyczno-outdoorowej, firma dostrzegła, że co prawda w ofercie znajduje się wiele produktów przeznaczonych dla tej grupy odbiorców, jednak są one albo niskiej jakości spowodowanej dalekowschodnią produkcją i zastosowanymi materiałami, albo w bardzo wysokiej cenie, wynikającej z kosztów importu, np. z USA. W konsekwencji tego firma uznała, że brakuje na rynku oferty odzieży...

OPC Sp. z.o.o. Vademecum okularów przeciwsłonecznych

Vademecum okularów przeciwsłonecznych Vademecum okularów przeciwsłonecznych

Czas wiosenno-letni to zdecydowanie ta pora roku, kiedy większość z nas podchodzi do tematu zakupu nowych okularów przeciwsłonecznych. Silne natężenie szkodliwego promieniowania UV powoduje, że nasz wzrok...

Czas wiosenno-letni to zdecydowanie ta pora roku, kiedy większość z nas podchodzi do tematu zakupu nowych okularów przeciwsłonecznych. Silne natężenie szkodliwego promieniowania UV powoduje, że nasz wzrok zaczyna się intensywniej męczyć, doskwiera nam obniżony komfort widzenia, a kolory przybierają przekłamane barwy.

Obecnie rynek wydawniczy przeżywa renesans w zakresie literatury poświęconej tematyce wojskowości i konfliktów zbrojnych. Niemal każdy znajdzie coś dla siebie, od publikacji leksykalnych i encyklopedycznych po beletrystykę i dzieła z pogranicza science fiction. Jednak czasem warto sięgnąć po tytuł, który swój debiut ma już dawno za sobą i został troszeczkę zapomniany. Tak być może jest w przypadku „Na imię jej było Lily” autorstwa Bohdana Tymienieckiego, który na kartach opisywanej książki scharakteryzował siebie w następujący sposób: –Kto ja jestem?... Panie majorze, jestem żołnierzem zawodowym armii prywatnej generała Andersa, na skromnym uposażeniu porucznika.” –

Moja osobista przygoda z tą książką zaczęła się lata temu. Czemu po nią sięgnąłem, z dwóch powodów, miała kolorową okładkę i sporo zdjęć w środku. Po pierwszej lekturze niewiele pozostało w głowie, jednak z biegiem lat i kolejnymi godzinami poświęconymi na ponowne przeczytanie nabrałem nie tyle dystansu, co raczej respektu do samego autora, jak i do opisywanych przez niego wydarzeń. Autor – żołnierz licznych frontów II wojny światowej rozpoczął swoją wojaczkę kampanią wrześniową w 1939 roku. Następnie, po klęsce armii polskiej uciekłał przez południową granicę na Węgry i następnie przedostał się do Francji, gdzie uczestniczył w kolejnej klęsce. Jak wspomina, jego oddział jako jeden z nielicznych został ewakuowany z Dunkierki z pełnym wyposażeniem i stanem osobowym, jako pełna jednostka. W Wielkiej Brytanii nie zagrzał jednak długo miejsca. Los wkrótce rzucił go na Bliski Wschód, gdzie z piechociarza przekształcił się w instruktora broni pancernej, z którą związał się do końca wojny. Szlak bojowy na Bliskim Wschodzie, a następnie na froncie włoskim przebył wraz z 2 Korpusem Polskim na pokładzie Medium Tank M4 Sherman Firefly, wyposażonego w doskonałą 17-funtową armatę nazwaną przez załogę Lily. Można powiedzieć historia jakich wiele powstało w okresie powojennym. Kolejne wspomnienia weterana II wojny światowej, który nie wrócił do komunistycznej Polski. Trudno jednak się z taką oceną zgodzić, zwłaszcza po lekturze „Na imię jej było Lily” Przede wszystkim autor ma krytyczne podejście do armii polskiej generała Władysława Andersa. Nie szczędzi złośliwości i uszczypliwości pod adresem weteranów z pod Monte Cassino.:

– „ Szliśmy drogą numer sześć, pod Piedimonta z Fifth Royal Kent. Batalion rozwiną się do natarcia w mig. Zapięci, wyszykowani, dociągnięci, szli drużynami szybko, sprężyście jak na ćwiczeniach w Aldershocie. Przyszła nawała artyleryjska, zapadli i natychmiast jak krety zaczęli kopać swoje fox-hole, tyle cali długie, tyle głębokie, tyle szerokie, bo tak ich nauczono. Przychodzi druga nawała, nie widziałem, by mieli straty. Poderwali się znowu i poszli, i tak szli, aż doszli. Przyjemnie było patrzeć. A teraz drugi obrazek. Idziemy do Castelfidardo. Idzie z nami batalion tych bohaterów spod Monte Cassino. Porozpinani, wloką się niechlujnie gromadkami, jak muchy w smole. Zaczęto nas ostrzeliwać pociskami fosforowymi, to ta ferajna ot pokładła się w krzakach. Czy myślisz, że który się okopał? Smutno im pewnie się zrobiło, to leźli jeszcze jeden do drugiego, żeby pogadać. Bo przecież oni musza gadać, no i naturalnie należy się zakurzyć. Padł jeden pocisk z moździerza, pięciu bohaterów nakryło się nogami. Pięciu ludzi rannych. Czy to z ich winy? Ja mam swoją odpowiedź, którą pokrywa moja teoria.”–

Właśnie takie fragmenty nadają tej książce niepowtarzalnego wyrazu i pozwalają nabrać dystansu do tego, co serwuje nam oficjalna historia. Daleki jestem od umniejszania dokonań oręża polskiego, jednak taka lektura pozwala nabrać krytycznego i refleksyjnego podejścia do minionych wydarzeń. Książka Bohdana Tymienieckiego warta jest uwagi również ze względu na doskonałe opisy walk, niejeden raz prowadzone niemal w rytmie pistoletu maszynowego. Krótkie urwane zdania i równoważniki zdań w pełni oddają to, przez co w momencie walki odczuwał i przeżywał autor:

–„- Patrz, pan! Tam na tych drugich wzgórzach, raczej na zboczu, idzie droga, prawie równolegle do nas, wysadzona drzewami, tak około trzech tysięcy pięciuset.
- Widzę!
Major zerknął na mnie spod lornetki.
- No, jak pan widzi, to chyba pan ich też widzi. A mógłbym teraz spróbować po nich jednym pułkiem.
I rzeczywiście, pod drzewami pojedynczo, gęsiego, posuwał się oddział piechoty.
- O, nie, panie majorze! Do tych to ja panu pokaże, jak my strzelamy. Niech pan poczeka. Skoczyłem do czołgu. Do tego celu na tę odległość mogę strzelać wygodnie zza zasłony. Różnica kątów położenia –  dziesięć stopni. Trzeba skrócić celownik, a wydłużyć zapalnik.
- Działo!
- Em pięćdziesiąt cztery … piętnaście…
- Zapalnik… cztery coma jeden…
- Co jedna podziałka w prawo…
- Kwadrant trzy dwadzieścia osiem.
- Mówić, kiedy gotowe.
W czołgu gorączkowa praca wydobycia pocisków i nastawy zapalników. Teraz strzelamy bez poprawek, od dawna w mózgu siedzi mi ta nastawa. Szczęk zamka.
- Fire!
Ten miękki odrzut lufy! Targało czołgiem. Pocisk szedł za pociskiem, tam w dole troiły się ręce. Dla nich dopiero teraz zaczynała się bitwa. Nad samymi koronami drzew białe obłoczki rozprysków zaczęły układać się w równiusieńka linijkę. Przy tej szybkości wysyłania ostatni wybuch wyrównał do pierwszego, zanim ten zdążył rozpłynąć się w powietrzu. Wróciłem do majora.
- Wie pan co, młody człowieku, bo nie znam pańskiego stopnia, ostatnie lata byłem wykładowcą w Szkole Artylerii w Toruniu. Wiem, co to jest artyleria, bo do dziś jest moim życiem. Ale takiego strzelania na rozprysk nie widziałem. Prawda, że wasze działa mają większa prędkość początkową, a tym samym mniejszy rozrzut. Ale żeby wybuchy były na jednej linii i na jednej wysokości przy strzelaniu na kąt podniesienia, to trzeba zobaczyć, żeby uwierzyć nawet w możliwość. Jak pan mógł na ten dystans, bez wstrzeliwania się, tak od razu siedzieć na celu? Kim pan jest, do cholery. Czy pan artylerzysta?
- Kto ja jestem?... Panie majorze, jestem żołnierzem zawodowym armii prywatnej generała Andersa, na skromnym uposażeniu porucznika.”–

Profesjonalizm, kompetencja, fachowość w tym co robi i jak działa. Fanatyk wyszkolenia, to również można dorzucić do cech charakteryzujących sylwetkę Bohdana Tymienieckiego. Jednak, pomimo tych wszystkich cech, w tym jak jest napisana „Na imię jej było Lily” widać, że nie zanikły w autorze ludzkie odruchy i zachowania:

––„W końcu uliczki, przez drogę nie dalej niż sto kroków, duży szyld: trattoria. Trzeba zobaczyć.
- Stapiński! Weź tommyguna! Poszliśmy.
W drzwiach, jak w Ismaila, sznury nawleczonych brązowych i czerwonych wisiorków – podobno dobre na muchy, wszedłem. W Sali na ławkach i krzesłach pełno Niemców. – Achtung! – wszyscy zerwali się z miejsca. Byli bez broni, nasi jeńcy, których tu przysłano i kazano czekać. Z ławki wolno, trzymając brudną szmatę na głowie zaczął podnosić się oficer, major. Szybko podszedłem.
- Sitzen się! – lekko podniosłem jego rękę i odchyliłem szmatę. Zrobiło mi się słodko w ustach; kawałek czaski odłupany, widać biała błonę mózgu, ale nie ma krwi.
- Stapiński! Do czołgu! Niech Rusinek wezwie lekarza … natychmiast. Wyjąłem papierosy, zapaliłem dwa i jeden wsadziłem rannemu w usta; mrugnął oczami. Machnąłem ręką, by usiedli. Stałem w drzwiach czekając na sanitarkę. Minęło może cztery minuty, zajechała; na stopniu stał Stapiński. Wysiadł Rutana:
- Co się stało?
- Jędrek, ten oficer jest ciężko ranny.- Co ty mi głowę zawracasz! Ja nie mogę dać rady z naszymi, a ty mi Niemca pchasz. Niech idzie do tyłu. - Jędrek, zrób to dla mnie. Dziś jemu, jutro … mnie.
- No dobrze, ty Don Kichocie, zawsze mówię, że ty się na tę wojnę nie nadajesz. Dawaj go!Zaniesiono opatrunkowy kit. Jędrek powoli, dokładnie bandażował głowę rannego.
- Zabieram go ze sobą. Uśmiechnąłem się dziękując. Ranny idąc do wyjścia, stanął, obrócił obandażowaną głowę, spojrzał mi w oczy i poruszył wargami.
Zasalutowałem. Skierowałem się do drzwi… Z trzaskiem, bez komendy, powstali.”–

Czy powyższe fragmenty w pełni oddają obraz tej lektury. Nie są to tylko elementy pełnego obrazu wojny widzianej i doświadczanej przez człowieka, który wierzy w to, co robi. Szanuje kolegów i przełożonych i głośno wypowiada to, co mu leży na sercu. Warto sięgnąć po tę, lekko przykurzoną i zapominaną lekturę. Przy czym warto również zwrócić uwagę na rok wydania, bowiem ostatnie wznowienie z 2007 roku nie jest do końca dopracowane, a dobór zdjęć pozostawia trochę do życzenia. Jest to również lektura, która może śmiało konkurować z obecnymi wspomnieniami z Iraku, Afganistanu, Czeczeni , Kosowa, czy innych pól współczesnej walki. Na koniec pragnę dodać jeszcze jeden fragment, coś co stało się później niemal legendą w 2 Korpusie Poslkim:
–„Tak minęło chyba z pół godziny, pułkownik odwrócił się i kiwną na mnie. Podczołgałem się koło niego.
- Lornetka.  - Tak jest panie pułkowniku!- Przed nami wzgórze, prawie na szczycie wieża kościoła…
- Widzę!
- Trochę na dół i w prawo … co pan widzi?- Wąską linię szosy z zakrętem wchodzącym w zadrzewienie.
- Dobrze. A teraz niech pan uważa.
Wlepiłem oczy w lornetkę. Minęła minuta, może dwie, na szosie zakurzyło się, na prostą wypadł samochód, doszedł do zakrętu i zniknął za drzewami. 
- Widział pan?- Tak jest, panie pułkowniku!
- Czy można tam strzelić i czy można trafić? Uśmiechnąłem się zamiast odpowiedzi.  
- Niech pan spróbuje.
- Rozkaz!
Czy można trafić? Boże… z takiej armaty! Toż ona pocisk zaniesie jak ręka na cel.
Z oka trudno ,z mapy prawie pięć tysięcy, kąt położenia prawie ten sam, na derywacji przy tej odległości muszę dać najmniej dwie podziałki. Stanąłem – jak kiedyś na pustyni – z tyłu czołgu za wieżą. Za wszelką cenę muszę wejść pierwszym pociskiem. Teraz strzelam dla … widowni!
- Działo! Granat … wolno … wolno w prawo.
Przez sweebey-sight naprowadzam na kierunek.
-Już!
Wziąłem drugą lornetkę, wspaniała. Zdobyczna, dwunastokrotna, ze szkłami Zeissa.
- W lewo… dwie podziałki!
Cholernie daleko … ale!
- Kwadrant… cztery dwadzieścia osiem!
Jeszcze jeden, ostatni rzut oka na wylot lufy.
- Ognia!
Powoli podniosłem lornetkę. Pirożek aż do połowy wychylił się z wieży. Jeszcze dwie sekundy i … czarny wybuch tuż, tuż za zakrętem. Uczucie ulgi, a przecież byłem prawie pewny, że mnie nie zawiedzie. Pirożęk dał mi znak ręką, jakby mówiąc, że widział wybuch i naprowadza swoje działo na kierunek .
- W dół jedna podziałka! … Czekać na rozkaz!
-Pirożek!- Mój strzał … dozór! …
- W lewo dwie podziałki …. Kwadrant … cztery dwadzieścia osiem… w dół jedna.
- Czekać na znak ręką!
Oczy w lornetkę. Przy utracie prędkości początkowej na tę odległość przelot co najmniej siedem sekund… Dam sto jardów wyprzedzenia. To będzie strzał. To nie tylko ars gratia artis, tu zobaczycie, czy moja wiara w duszę armaty jest tylko wizją dziecinnych snów. Dłużyły się minuty. Zakurzyło się na białej nitce szosy, wypadł samochód… Podniosłem rękę… już dochodzi do podziałki w lornetce…
- Fire!
Targnęło czołgami! Poszły obydwa … gdzieś aż pod słońce! Kobierzycki wyjrzał z wieży z moją drugą lornetką. Samochód dochodził już do zakrętu, zwolnił i … czarna chmura wybuchu, a w niej druga! Zeskoczyłem z czołgu, byłem pewny, że z tego dymu nikt ani nic już nie wyjedzie. Mijały sekundy. Pułkownik Bobiński wstał, obrócił się i on – ta część legendy Pustyni Zachodniej – zaczął bić brawo … jak w teatrze! (…) Odpadło uczucie pewności siebie, dumy, zadowolenia. Pozostała cieniutka niteczka nostalgii za czymś z odległych minionych dni. A chociaż wiatr pustynny dawno już zawiał piaskiem ślady gąsienic, to brawo pułkownika, uśmiech Kobierzyckiego, dumnie na słońce wzniesiony wylot lufy wrócił mi ukłuciem w serce cień echa błąkającego się jeszcze gdzieś w mózgu.”–

Bohdan Tymieniecki – zmarł w Londynie z 1992 roku. Żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, służbę zakończył w stopniu podpułkownika. Za dokonania na frontach II wojny światowej został dwukrotnie odznaczony Virtuti Militari. Po wojnie mieszkał na emigracji w Wielkiej Brytanii. Książka jego autorstwa „Na imię jej było Lily” ukazała się po raz pierwszy w 1971 roku. Do ojczyzny wrócił dopiero po śmierci – pochowany jest na warszawskich Powązkach.

Komentarze

Najnowsze produkty i technologie

Megmar Logistics & Consulting Sp. z o.o. Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza

Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza Systemy łączności INVISIO – sprzęt dla nowoczesnego żołnierza

Na współczesnym polu walki zapewnienie skutecznej, niezawodnej i bezpiecznej łączności na poziomie zespołów bojowych, a także między pojedynczymi operatorami jednostek wojskowych i policyjnych, należy...

Na współczesnym polu walki zapewnienie skutecznej, niezawodnej i bezpiecznej łączności na poziomie zespołów bojowych, a także między pojedynczymi operatorami jednostek wojskowych i policyjnych, należy do kwestii o kluczowym znaczeniu. Nowoczesne systemy łączności umożliwiają komunikowanie się w czasie działań operacyjnych i taktycznych, a także zabezpieczają przed hałasem o dużym natężeniu dźwięku i związanymi z tym urazami słuchu.

DURABO® Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy

Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy Polska marka DURABO wchodzi na rynek mundurowy

DURABO®, to polski brand firmy Kreator, będącej kontraktorem polskich i zagranicznych służb mundurowych. Analizując rynek odzieży taktyczno-outdoorowej, firma dostrzegła, że co prawda w ofercie znajduje...

DURABO®, to polski brand firmy Kreator, będącej kontraktorem polskich i zagranicznych służb mundurowych. Analizując rynek odzieży taktyczno-outdoorowej, firma dostrzegła, że co prawda w ofercie znajduje się wiele produktów przeznaczonych dla tej grupy odbiorców, jednak są one albo niskiej jakości spowodowanej dalekowschodnią produkcją i zastosowanymi materiałami, albo w bardzo wysokiej cenie, wynikającej z kosztów importu, np. z USA. W konsekwencji tego firma uznała, że brakuje na rynku oferty odzieży...

OPC Sp. z.o.o. Vademecum okularów przeciwsłonecznych

Vademecum okularów przeciwsłonecznych Vademecum okularów przeciwsłonecznych

Czas wiosenno-letni to zdecydowanie ta pora roku, kiedy większość z nas podchodzi do tematu zakupu nowych okularów przeciwsłonecznych. Silne natężenie szkodliwego promieniowania UV powoduje, że nasz wzrok...

Czas wiosenno-letni to zdecydowanie ta pora roku, kiedy większość z nas podchodzi do tematu zakupu nowych okularów przeciwsłonecznych. Silne natężenie szkodliwego promieniowania UV powoduje, że nasz wzrok zaczyna się intensywniej męczyć, doskwiera nam obniżony komfort widzenia, a kolory przybierają przekłamane barwy.

poza-domem.pl Jakie są rodzaje łuków strzeleckich?

Jakie są rodzaje łuków strzeleckich? Jakie są rodzaje łuków strzeleckich?

Łucznictwo to szlachetny sport, jego historia sięga początków cywilizowanego świata a może nawet dalej. Długo był podstawowym narzędziem wykorzystywanym podczas polowań. Łuki wyszły z łask dopiero wraz...

Łucznictwo to szlachetny sport, jego historia sięga początków cywilizowanego świata a może nawet dalej. Długo był podstawowym narzędziem wykorzystywanym podczas polowań. Łuki wyszły z łask dopiero wraz z momentem pojawienia się broni palnej. Jednak nie zniknęły całkowicie. Zmienił się charakter ich użycia. W dzisiejszych czasach wykorzystywane są w sportach strzeleckich, na olimpiadach, a także hobbystycznie. Jeśli interesuje Cię łucznictwo, to sprawdź jaki łuk na początek będzie najlepszym wyborem.

Ewelina Grzesik TUNDRA - nowa czołówka od Mactronic

TUNDRA - nowa czołówka od Mactronic TUNDRA - nowa czołówka od Mactronic

„Czołówka” jest niezbędnym narzędziem pracy żołnierzy i medyków, ale nie tylko. Niektórzy sportowcy, turyści, miłośnicy kijów trekkingowych czy bywalcy biwaków nie wyobrażają sobie życia bez dobrej czołówki....

„Czołówka” jest niezbędnym narzędziem pracy żołnierzy i medyków, ale nie tylko. Niektórzy sportowcy, turyści, miłośnicy kijów trekkingowych czy bywalcy biwaków nie wyobrażają sobie życia bez dobrej czołówki. Dlatego przetestowaliśmy i sprawdziliśmy, czy warto zainwestować w latarkę TUNDRA THL0111 firmy MACTRONIC.

RAW Sp. z o.o. RAW Mobile BMS

RAW Mobile BMS RAW Mobile BMS

Smartfony stały się powszechnym elementem naszej rzeczywistości. Dzięki urządzeniom mobilnym komunikacja dzisiaj oznacza dużo więcej niż zwykłą rozmowę – chętnie używamy darmowych komunikatorów do przesyłania...

Smartfony stały się powszechnym elementem naszej rzeczywistości. Dzięki urządzeniom mobilnym komunikacja dzisiaj oznacza dużo więcej niż zwykłą rozmowę – chętnie używamy darmowych komunikatorów do przesyłania wiadomości tekstowych, nagrań głosowych, zdjęć, wideo, a nawet dokumentów i lokalizacji. Pandemia COVID-19 tylko przyspieszyła cyfrową ewolucję społeczeństw, pojawiło się wiele przydatnych narzędzi, które umożliwiają użytkownikom realizację pożądanych funkcjonalności i jednocześnie prezentują...

Combat.pl Przeżyj to z combat - zgarnij zniżkę na swoje zakupy

Przeżyj to z combat - zgarnij zniżkę na swoje zakupy Przeżyj to z combat - zgarnij zniżkę na swoje zakupy

Jeśli trafiłeś na tę stronę świadomie, to najpewniej interesują Cię zagadnienia militarne, być może survival, ewentualnie bushcraft lub EDC. Te zainteresowania łączy dość specyficzna grupa przedmiotów,...

Jeśli trafiłeś na tę stronę świadomie, to najpewniej interesują Cię zagadnienia militarne, być może survival, ewentualnie bushcraft lub EDC. Te zainteresowania łączy dość specyficzna grupa przedmiotów, które zapewne chcesz posiadać – tak jak my. Zdobyć je można w licznych sklepach „wojskowych” zorientowanych na takich właśnie zapaleńców. Być może nie wiesz jeszcze, że do grona tych sklepów dołączył stosunkowo niedawno kolejny gracz – combat.pl.

SPY SHOP Paweł Wujcikowski Termowizja strzelecka na każdą kieszeń – AGM Rattler

Termowizja strzelecka na każdą kieszeń – AGM Rattler Termowizja strzelecka na każdą kieszeń – AGM Rattler

Co jest najważniejsze w strzelectwie? Oczywiście dobra widoczność niezależnie od warunków terenowych i atmosferycznych. Kiedy zapadnie zmierzch i chmury zakryją niebo, profesjonalny termowizor pozwoli...

Co jest najważniejsze w strzelectwie? Oczywiście dobra widoczność niezależnie od warunków terenowych i atmosferycznych. Kiedy zapadnie zmierzch i chmury zakryją niebo, profesjonalny termowizor pozwoli łatwo zlokalizować cel nawet przy zupełnym braku światła zewnętrznego. W tym artykule skupimy się na urządzeniach z rodziny AGM Rattler, które oferują doskonały stosunek ceny do oferowanych możliwości.

SPY SHOP Paweł Wujcikowski Bramka z czujnikiem podczerwieni SE-1008 - efektywna kontrola zdrowia

Bramka z czujnikiem podczerwieni SE-1008 - efektywna kontrola zdrowia Bramka z czujnikiem podczerwieni SE-1008 - efektywna kontrola zdrowia

W czasie pandemii koronawirusa Sars-CoV-2 jednym z głównych priorytetów jest ograniczenie liczby nowych zarażeń w przestrzeni publicznej. To niełatwe zadanie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wysoki...

W czasie pandemii koronawirusa Sars-CoV-2 jednym z głównych priorytetów jest ograniczenie liczby nowych zarażeń w przestrzeni publicznej. To niełatwe zadanie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wysoki stopień zaraźliwości patogenu. W tym trudnym dla wszystkich czasie z pomocą przychodzą bramki z czujnikiem podczerwieni takie jak certyfikowany model SE-1008 dostępny w sklepie Spy Shop. Z ich pomocą kontrola zdrowia staje się nie tylko skuteczna, ale i szybka.

Copyright © 2004-2019 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
Special-Ops