Szwajcarska pięćdziesiątka
Żołnierze na marszu
Fot. Źródło: XLIII zmiana PKW KFOR
W zeszłym tygodniu, 7 marca 2021 roku, w Bazie Camp Novo Selo, żołnierze XLIII zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Kosowie wzięli udział w 50-cio kilometrowym marszu, organizowanym przez Szwajcarów.
Zobacz także
Redakcja SpecialOps.pl news Święto Wojska Polskiego 2026
W dniu 15 sierpnia w całym kraju odbędą się uroczystości z okazji Święta Wojska Polskiego oraz 106. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Tegoroczne obchody odbędą się pod hasłem „Polska SAFE – Bezpieczna...
W dniu 15 sierpnia w całym kraju odbędą się uroczystości z okazji Święta Wojska Polskiego oraz 106. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Tegoroczne obchody odbędą się pod hasłem „Polska SAFE – Bezpieczna Polska” i będą połączeniem pamięci o wydarzeniach 1920 roku z prezentacją współczesnych zdolności Sił Zbrojnych RP.
Redakcja SpecialOps.pl news Pierwsza fregata programu „Miecznik” coraz bliżej służby
W dniu 12 sierpnia 2026 roku na terenie PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni odbyła się uroczystość chrztu pierwszej fregaty wielozadaniowej programu „Miecznik” – przyszłego ORP „Wicher”. Chrzest i wodowanie okrętu...
W dniu 12 sierpnia 2026 roku na terenie PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni odbyła się uroczystość chrztu pierwszej fregaty wielozadaniowej programu „Miecznik” – przyszłego ORP „Wicher”. Chrzest i wodowanie okrętu rozpoczynają kolejny etap realizacji programu, a jego wejście do służby w Marynarce Wojennej RP planowane jest na 2029 rok.
Redakcja SpecialOps.pl news Prezydent Karol Nawrocki z wizytą w Jednostce Wojskowej Formoza
Prezydent RP i Zwierzchnik Sił Zbrojnych Karol Nawrocki odwiedził Jednostkę Wojskową Formoza im. gen. broni Włodzimierza Potasińskiego w Gdyni. Podczas nieoficjalnej wizyty zapoznał się z historią i zadaniami...
Prezydent RP i Zwierzchnik Sił Zbrojnych Karol Nawrocki odwiedził Jednostkę Wojskową Formoza im. gen. broni Włodzimierza Potasińskiego w Gdyni. Podczas nieoficjalnej wizyty zapoznał się z historią i zadaniami jednostki, jej wyposażeniem oraz poziomem wyszkolenia operatorów. Wziął również udział w treningu fizycznym i obserwował pokaz dynamiczny z zakresu taktyki CQB.
Marsz odbywał się po górach z przewyższeniem 800 m. Czas na przejście - 11 godzin, ale na półmetku trzeba było stawić się do 5 godzin. Dodatkowo, warunki uczestnictwa to: obowiązkowo mundur i plecak z 10-cio kilogramowym obciążeniem. Czasu na przygotowanie było mało, bo na teatrze działań XLIII zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego jest dopiero miesiąc. A przecież to inna wysokość, trochę inny klimat i na tej wysokości trenuje się inaczej, trzeba się zaaklimatyzować i przygotować. Mimo to, jak tylko pojawiła się informacja o marszu, wiadomo było, że chętnych będzie sporo.
Przygotowywania odbywały się indywidualnie. Na początku każdy robił testy na krótkim dystansie, bez obciążenia. Później coraz bardziej podkręcając wymagania pojawiały się plecaki, obciążenia - poprzeczka szła w górę. Idea marszu polegała na tym aby zabrać jak najmniej (ale obowiązkowo 10 kg) i pokonać dystans 50-ciu kilometrów.
Na nastawienie się psychiczne do pokonania takiego dystansu, uczestnicy mieli około 2 tygodnie, bo tyle było czasu od pojawienia się informacji, do ostatniego dnia zapisów. Większość jednak spontanicznie podjęła decyzję o uczestnictwie. Czy się uda? To nie miało znaczenia - liczyła się dobra zabawa, podjęcie wyzwania i chęć współzawodnictwa. No i oczywiście liczył się dystans. Taka cyfra – 50 km – to już wzbudza szacunek, nie można tak po prostu, z miejsca przejść takiego dystansu. Niby przez pierwsze 20-30 km wszystko idzie dobrze, ale zaraz potem okazuje się, że stare, zapomniane kontuzje co parę chwil dają o sobie znać. Pojawia się myśl o zatrzymaniu się i odpoczynku… Nikt się jednak nie poddał.
Do tematu swobodnie podeszli ci, którzy takiego dystansu nie pokonywali nigdy wcześniej. Nie mając doświadczenia, po prostu stwierdzili, że podejmą wyzwanie. Ci, którzy podobne i większe dystanse mają już za sobą, bardziej analitycznie podeszli do sprawy. Wiedzieli, że nie będzie lekko. Ból stóp, odparzenia i odciski to prawie pewne problemy na podobnych dystansach.
Jak kilometrów jest 30, 50 i więcej to każdy kilogram zaczyna ciążyć i po jakimś czasie zapał, chęć i wiara w sukces zamienia się w koszmar, a jedyne o czym myślisz to zatrzymać się i jak najszybciej po prostu wrócić do domu. I o ile na początku, w górskiej scenerii, z zachwytem oglądasz góry, niebo i słońce, wdychasz zimne powietrze delektując się jego czystością i świeżością, to po około 30 km każda nierówność zaczyna drażnić niewspółmiernie do jej wielkości. Nagle buty stają się mniej wygodne, a każdy kilogram coraz cięższy. Przestajesz słyszeć śpiew ptaków i widzieć błękit nieba. Myślisz tylko, żeby się nie poddać, a rozmowy z kompanami przestają cię interesować.
Do pierwszego postoju było około 10 km. Pogoda była bardzo dobra do marszu. Można było iść w miarę komfortowo. Szlak wiódł przez malowniczy teren. Było słonecznie i rześko. Takie okoliczności pozwalały na to, by delektować się wyprawą. Jednak, jak to zwykle przy dłuższych wymarszach, do około 20-tego kilometra, praktycznie nie ma znaczenia w czym idziesz, ale gdy dystans rośnie, każdy źle dobrany element daje o sobie znać. Kluczowe okazały się przede wszystkim dobre buty.
W drugiej połowie marszu coraz bardziej odczuwalne stawało się zmęczenie. Jedni narzekali na stopy, inni na kolana, jeszcze inni na swoje stare niezaleczone kontuzje. Jednak, co najbardziej budujące, nikt się nie zatrzymał. Ten etap był zdecydowanie najtrudniejszy. Trasa nie miała dużych przewyższeń, ale już można było odczuć trudy wędrówki. Uczestnicy marszu jednak nie zwalniali i parli do mety. Niektórzy 50-kilometrowy dystans pokonali bez większych problemów. Byli też tacy, którzy borykali się z trudnościami, jednak nikomu nie przyszło do głowy, by narzekać. Ci, którym pozostał zapas siły i energii, starali się pomagać współtowarzyszom wędrówki, motywowali ich, nikt nie został sam. Takie podejście dało końcowy sukces, a tkwiąca w zespole siła pozwoliła wszystkim ukończyć marsz.
Najlepszy czas polskich uczestników to 8 godzin i 9 min. W klasyfikacji indywidualnej dało to 10 miejsce, zespołowo natomiast Polacy zajęli miejsce 3. Podsumowując, w marszu wystartowały łącznie 264 osoby, z czego 36 Polaków. Nasz zespół był drugi co do wielkości (zaraz po zespole amerykańskim, który liczył 95 osób). Marsz ukończyło 239 osób, w tym 100% polskich uczestników. Wszystkim, gratulujemy siły, mocy i sportowego zacięcia. Takie chwile pozostają w pamięci na długo.
Źródło: DORSZ (Tekst: kpt. Anita Skowron)