Page 81 - Special Ops Survival
P. 81
SPECIAL OPS SPRZĘT
jach. Niezbędne oczywiście były ciepłe skarpety, rękawiczki, czapki oraz
gogle. Ponieważ w zeszłym roku nabawiłam się śnieżnej ślepoty, podczas I właśnie może te wszystkie wyjazdy, poza siłą fizyczną,
trawersu Islandii przezornie miałam na oczach gogle non stop. Można po- dały nam coś o wiele więcej. Umiejętność poradzenia sobie
w różnych sytuacjach.
wiedzieć, że nie marzłyśmy. Nic sobie nie odmroziłyśmy. Natomiast zwy-
kle byłyśmy przemoczone. Ale na islandzką wilgoć nie ma rady! Do tego
chyba po prostu trzeba się przyzwyczaić.
Poza zróżnicowaną pogodą spodziewałyśmy się przechodzenia przez
strumienie. I na taką okazję postanowiłyśmy kupić kalosze, sięgające
nam do pachwin, które docelowo stanowią część wojskowego kombine-
zonu przeciwchemicznego OP-1. Zaleta tych kaloszy była taka, że moż-
na je bardzo tanio kupić i największy rozmiar mieści się na wierzch na-
szych butów narciarskich. Ostatecznie za każdym razem udawało nam
się przejść strumienie. Albo po śnieżnych mostach, albo po zamarzniętej
powierzchni. Kalosze przydały się jednak ogromnie, gdy już zeszłyśmy na
niziny. Deszcz siąpił równo. I chociaż wszystko miałyśmy mokre – wodery
Ponieważ nie mogłyśmy wziąć zbyt wiele – zarówno dlatego, żeby nie cią- chroniły buty, w których było jako tako sucho.
gnąć wielkiego ciężaru, ale również ze względu na ograniczenia wagi bagażu
w samolocie – miałyśmy niewiele ubrań. Konieczna była warstwa wierzch-
nia, czyli wodoodporne i wiatroodporne (w naszym przypadku z goreteksu) JEDZENIE
kurtka i spodnie. Z kolei pierwszą warstwę stanowiła bielizna termiczna. Na wszystkie dni trawersu Islandii musiałyśmy mieć całe jedzenie ze
Wbrew pozorom bielizna to długie spodnie i bluza z długimi rękawami! Po- sobą. Dużo tego nie było, ze względu na ograniczenie wagi. Przez 14 dni
między tymi warstwami, jako docieplenie, używałyśmy polarów i ciepłych schemat był taki sam. Każdego dnia na śniadanie miałyśmy przygoto-
kurtek (z primaloftu lub puchu). wane mleko w proszku z płatkami lub kaszki dla dzieci. W czasie marszu
Gdy człowiek rusza się i idzie dość szybko, nie marznie tak łatwo. Czę- piłyśmy herbatę z termosu, miałyśmy po batoniku oraz termos z kaszą
sto wystarczała jedynie bielizna i warstwa goreteksowa. Najbardziej wy- kuskus na spółkę. Wieczorem jadłyśmy po jednym liofilizowanym (wysu-
chładzałyśmy się podczas rozstawiania i zwijania namiotu oraz na posto- szonym) posiłku, któ-
Podczas wyprawy przeszłyśmy około 110 km
z saniami na kołach, a pozostałą część – Dzięki telefonom miałyśmy stały kontakt z rodziną i codziennie otrzymy-
ciągnąc pulki po śniegu. wałyśmy prognozy pogody. Ponieważ nasza wyprawa była zgłoszona do
ICESAR, otrzymywałyśmy SMS-y z ostrzeżeniami o złej pogodzie. Po zapo-
wiedzi o huraganowych wiatrach, rozstawiłyśmy porządnie namiot i prze-
czekałyśmy wichurę.
Bałyśmy się wulkanów. W końcu Islandia to jeden z najbardziej aktywnych
geologicznie obszarów, gdzie trzęsienia ziemi i wylewy lawy są na porządku
dziennym. Szczególnie podejrzliwie spoglądałyśmy na Heklę, wulkan, któ-
ry wystarczyło zalać wrzątkiem. Łącznie na jeden dzień było to niecałe ry ostatnio wybuchł w 2000 roku. Przechodziłyśmy całkiem blisko góry. Na
1800 kcal. To mało jak na duży wysiłek i niskie temperatury. Każda z nas szczęście spała spokojnie.
schudła kilka kilogramów. Waga ta zresztą szybko wróciła, gdy dotarły- Poruszanie się po islandzkich wyżynach nie jest łatwe. Pagórkowaty, nie-
śmy do cywilizacji. raz płaski teren, a przede wszystkim mglista pogoda sprawiają, że zwykle nie
ma punktów charakterystycznych w krajobrazie.
Co prawda poruszałyśmy się po drogach, ale zimą są w większości za-
ŁĄCZNOŚĆ I NAWIGACJA sypane śniegiem. Miałyśmy ze sobą mapy i kompas. Ale nie obyłoby się bez
Zanim ruszyłyśmy na Islandię, zgłosiłyśmy swoje plany do ICESAR – is- GPS-a, gdzie miałyśmy zaznaczoną całą trasę.
landzkich służb ratowniczych. Gdy ratownicy dowiedzieli się, że dwie dziew-
czyny chcą iść przez Islandię, próbowali wszelkimi sposobami zniechęcić
nas do wyjazdu. Podsyłali linki z artykułami o wyprawach, które się nie udały, WYTRZYMAŁOŚĆ
wskazywali zagrożenia. Jednak kiedy napisałyśmy, że mamy już bilety lotni- Czasem słyszymy pytania: jak przygotowywałyście się fizycznie do tej
cze – okazali się bardzo pomocni. wyprawy. Do tej konkretnej wyprawy – wcale się nie przygotowywałyśmy.
Ratownicy między innymi poradzili nam, aby zabrać radioboję. Jest to Ale obydwie jesteśmy na co dzień aktywne fizycznie. Biegamy, jeździmy
urządzenie, które wysyła sygnał SOS oraz swoje położenie. Dzięki temu na rowerze. I Paulina, i ja mamy na koncie rozmaite trekkingi, wyjazdy
najbliższe służby ratunkowe mogą sprawnie dotrzeć do osób wzywają- w góry. Paulina była w podróży dookoła świata i była na wszystkich kon-
cych pomoc. tynentach poza Antarktydą. Ja jeździłam niejednokrotnie w zimne tereny
Oprócz tego miałyśmy ze sobą telefon satelitarny. Ale tylko raz z niego i do Azji. I właśnie może te wszystkie wyjazdy, poza siłą fizyczną, dały
skorzystałyśmy. Obecnie na terenie prawie całej wyspy, nawet w górach nam coś o wiele więcej. Umiejętność poradzenia sobie w różnych sytu-
– jest zasięg telefonów komórkowych. Przydały się nam telefony starego acjach, odporność na dyskomfort i cierpliwość w dążeniu do celu. Wła-
typu – bez wyświetlaczy, bez internetu, które zwykle mają o wiele moc- śnie to było niezbędne przy przejściu Islandii. To było o wiele ważniejsze
niejsze baterie. niż sprzęt.
80 Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA SURVIVAL SURVIVAL Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA 81

