Page 78 - Special Ops Survival
P. 78

SPECIAL OPS        SPRZĘT


                                                 Islandia                                                                                                                                   czy  iść  na  nartach  (i  je  niszczyć)  i  ciągnąc  sanie  (i  też  niszczyć


                                                                                                                                                                                            o kamienie plastikowy spód), czy też brnąć w butach i zapadać się
                                                                                                                                                                                                            w  śniegu.  Przez  dwa  dni  trochę  przeklinały-
                                                                                                                                                                                                                śmy pod nosem, a to na kamienie, a to
                                                                                                                                                                                                                   na buty, a to na pulki. Ale udało się
                                                 NA nartach                                                                                                                                                          z  całym  sprzętem  dobrnąć  do
                                                                                                                                                                                                                       końca.


                                                                                                                                                                                                                            NAMIOT
                                                                                                                                                                                                                            Nie  ma  idealnego  na-
                                                                                                                                                                                                                           miotu,  który  sprawdziłby
                                                 sprzęt i przygotowania                                                                                                                                                   błocie,  mrozie  i  na  głę-
                                                                                                                                                                                                                           się  zarówno  przy  ulewie,
                                                                                                                                                                                                                          bokim śniegu. Najdłuższy
                                                                                                                                                                                                                         odcinek  miałyśmy  spędzić
 Manierki, jak ta będąca częścią amerykańskiego systemu LC 2 (lub po prostu „Alice”), przez długi czas                                  zolna. Taki ciężar ciągnięty po śniegu nie sprawia                               jednak  na  islandzkich  wy-
 stanowiły podstawowe nosidło indywidualnej racji wody żołnierza czy podróżnika
                                                                                                                                        natomiast większego problemu. Co jednak zrobić                                 żynach,  na  śniegu,  więc  nie-
                                                                                                                                        gdy wiadomo, że na nizinnej części trasy nie będzie                           zbędny był namiot z fartuchami
                                                                                                                                        śniegu  lub  będzie  go  bardzo  mało?  Zastanawiałyśmy                     śnieżnymi, odporny na wiatr. Zabra-
                                                                                                                                        się nad tym dłuższy czas i w końcu wpadłyśmy! Przecież to                łyśmy solidny namiot norweskiej marki
                                                                                                                                                                                                             Helsport.  Świetnie  sprawdził  się  na  silnym
                                                                                                                                                                                                          wietrze. A wiało jednego dnia ponad 70 km/h.
                                                                                                                                                                                                            Największym utrapieniem okazało się samo mo-
                                                                                                                                                                                                          cowanie namiotu. Często warstwa śniegu była bar-
                                                                                                                                                                                                          dzo płytka i nie dało się w nią wbić śledzia, a pod
                                                                                                                                                                                                          spodem była zamarznięta ziemia, w którą tym bar-
                                                                                                                                                                                                          dziej nie dało się nic wbić. Zwykle trzeba było głów-
                                                                                                                                                                                                          kować  –  ustawiać  się  w  zgłębieniu  terenu,  gdzie
                                                                                                                                                                                                         było trochę nawianego śniegu, lub szukać głazów,
                                                                                                                                                                                                         do których można było po prostu przywiązać namiot.
                                                                                                                                                                                                        Raz, w akcie desperacji i w obawie przed odfrunię-
                                                                                                                                                                                                        ciem,  przywiązałyśmy  namiot  do  znaku  drogowego,
                                                                                                                                                                                                        który wystawał ponad śnieg. Po zejściu na niziny, gdy
                                                                                                                                                                                                       niemal cały czas padało, namiot stał się mokrą, cięż-
                                                                                                                                                                                                        ką  szmatą.  Mimo  to  wszystkie  noce  przetrwałyśmy
                     Tekst: Joanna Mostowska                                                                                                                                                              względnie komfortowo.
                     Zdjęcia: Joanna Mostowska


                     W kwietniu 2017 roku udało nam się (Paulinie Pilch i mnie) przejść Islandię z północy                                                                                                        ŚPIWÓR
                     na południe. 14 niełatwych dni, w czasie których przebyłyśmy około 360 kilometrów,                                                                                                            Podczas  poprzednich  wypraw  (np.
                     poprzedzone były niemal półrocznymi przygotowaniami. Chociaż miałam już na koncie                                                                                                           na  Spitsbergenie)  używałam  śpiworów
                     dwie zimowe wyprawy na Spitsbergen oraz kilka wędrówek na nartach po Norwegii,                                                                                                           puchowych (naturalny puch kaczek i gęsi).
                                                                                                                                                                                                          Zwykle śpiwory te są bardzo ciepłe. Mają jednak
                     wyjazd na Islandię okazał się trudniejszym wyzwaniem logistycznym.                                                                                                        tę wadę, że łatwo mokną. A gdy zmokną – przestają odpowiednio

                                                                                                                                                                                            grzać. Dlatego zdecydowałyśmy się wziąć śpiwory z syntetycznym wy-
                      Islandia  leży  na  południe  od  koła  podbiegunowego.  Samotna  wyspa   niami. Niepokoiłyśmy się również silnymi, wręcz huraganowymi wiatrami,                      pełnieniem. Dodatkowo zabrałyśmy wierzchnie worki z goreteksu, które
                    na Atlantyku szargana jest wiatrami ze wszystkich stron. Pogoda jest tu   a także aktywnymi na Islandii wulkanami.                                                      chroniły śpiwory przed wilgocią z zewnątrz. Miałyśmy również cieniut-
                    w związku z tym bardzo zmienna, ale zwykle – wietrzna, mglista i deszczowa.   Przygotowania zakładały więc dokładne rozpoznanie trasy i analizę, co   jeden z najstarszych wynalazków ludzkości. Koło!  kie śpiwory puchowe – na mroźne noce. Spało się w takim zestawie
                    Centralna część wyspy jest położona wyżej i tam znajduje się kilka lodowców   może nas spotkać po drodze, a następnie – dobranie do tych warunków   Nad skonstruowaniem wózka pod sanie myślał mój mąż, Kuba. Kuba   w miarę ciepło.
                    (największy to Vatnajokull). W tej środkowej części Islandii panują warunki   sprzętu. Dodatkowym utrudnieniem była oczywiście waga sprzętu. Nie da   już się przyzwyczaił, że jego żona ma szalone pomysły, a on często
                    iście polarne – temperatury spadają zimą nawet poniżej 30 stopni, a wyży-  się wziąć wszystkiego!                   załatwia czarną robotę. Już 10 lat temu, gdy jechałam przez Tybet na
                    ny pokryte są śniegiem. Zima w tych rejonach utrzymuje się do początków                                             rowerze, Kuba wysyłał mi SMS-y z instrukcją naprawy roweru…   NARTY, BUTY I UBRANIA
                    czerwca, czasami nawet dłużej, a ruch turystyczny praktycznie zanika.                                                 Wózek powstał tak, aby dało się go szybko zmontować i rozmon-  Na obszarach, które nie były pokryte śniegiem, miałyśmy na sobie zwykłe
                      Ale to nie mróz czy śnieg najbardziej nas przerażał, a zmienność warun-   PULKI, CZYLI SANIE                      tować.  Podczas  wyprawy  przeszłyśmy  około  110  km  z  saniami  na   buty do chodzenia po górach (trekkingowe). W wyżej położonych partiach
                    ków. Wiedziałyśmy (a w szczególności Paulina, która była na Islandii już trzy   Zwykle  na  polarne  wyprawy  zabiera  się  pulki.  Czyli  sanie,  które   kołach, a pozostałą część – ciągnąc pulki po śniegu. Najgorsze były   zakładałyśmy rzecz jasna narty. Obydwie miałyśmy narty typu backcountry
                    razy), że przyjdzie nam się zmierzyć zarówno z mrozem, jak i odwilżą. Ze   można załadować po brzegi. Wagi pulek nie odczuwa się tak bardzo,   fragmenty  przejściowe.  Czyli  takie,  gdzie  było  kilka  metrów  śniegu   z podklejonymi pod spodem fokami. Do tego solidne buty oraz stuptuty, które
                    śniegiem, ale też i z obszarami bez śniegu, z błotem, wulkanicznymi kamie-  jak wagi plecaka. Przy 20 kg na plecach, wędrówka staje się już mo-  przeplatanych kilkoma metrami kamieni i błota. Nie wiadomo było,   miały chronić przed zmoknięciem (ale zwykle i tak buty były przemoczone).


               78   Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA                                                          SURVIVAL               SURVIVAL                                                                    Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA  79
   73   74   75   76   77   78   79   80   81   82   83