Page 79 - Special Ops Survival
P. 79
SPECIAL OPS SPRZĘT
Islandia czy iść na nartach (i je niszczyć) i ciągnąc sanie (i też niszczyć
o kamienie plastikowy spód), czy też brnąć w butach i zapadać się
w śniegu. Przez dwa dni trochę przeklinały-
śmy pod nosem, a to na kamienie, a to
na buty, a to na pulki. Ale udało się
NA nartach z całym sprzętem dobrnąć do
końca.
NAMIOT
Nie ma idealnego na-
miotu, który sprawdziłby
sprzęt i przygotowania błocie, mrozie i na głę-
się zarówno przy ulewie,
bokim śniegu. Najdłuższy
odcinek miałyśmy spędzić
Manierki, jak ta będąca częścią amerykańskiego systemu LC 2 (lub po prostu „Alice”), przez długi czas zolna. Taki ciężar ciągnięty po śniegu nie sprawia jednak na islandzkich wy-
stanowiły podstawowe nosidło indywidualnej racji wody żołnierza czy podróżnika
natomiast większego problemu. Co jednak zrobić żynach, na śniegu, więc nie-
gdy wiadomo, że na nizinnej części trasy nie będzie zbędny był namiot z fartuchami
śniegu lub będzie go bardzo mało? Zastanawiałyśmy śnieżnymi, odporny na wiatr. Zabra-
się nad tym dłuższy czas i w końcu wpadłyśmy! Przecież to łyśmy solidny namiot norweskiej marki
Helsport. Świetnie sprawdził się na silnym
wietrze. A wiało jednego dnia ponad 70 km/h.
Największym utrapieniem okazało się samo mo-
cowanie namiotu. Często warstwa śniegu była bar-
dzo płytka i nie dało się w nią wbić śledzia, a pod
spodem była zamarznięta ziemia, w którą tym bar-
dziej nie dało się nic wbić. Zwykle trzeba było głów-
kować – ustawiać się w zgłębieniu terenu, gdzie
było trochę nawianego śniegu, lub szukać głazów,
do których można było po prostu przywiązać namiot.
Raz, w akcie desperacji i w obawie przed odfrunię-
ciem, przywiązałyśmy namiot do znaku drogowego,
który wystawał ponad śnieg. Po zejściu na niziny, gdy
niemal cały czas padało, namiot stał się mokrą, cięż-
ką szmatą. Mimo to wszystkie noce przetrwałyśmy
Tekst: Joanna Mostowska względnie komfortowo.
Zdjęcia: Joanna Mostowska
W kwietniu 2017 roku udało nam się (Paulinie Pilch i mnie) przejść Islandię z północy ŚPIWÓR
na południe. 14 niełatwych dni, w czasie których przebyłyśmy około 360 kilometrów, Podczas poprzednich wypraw (np.
poprzedzone były niemal półrocznymi przygotowaniami. Chociaż miałam już na koncie na Spitsbergenie) używałam śpiworów
dwie zimowe wyprawy na Spitsbergen oraz kilka wędrówek na nartach po Norwegii, puchowych (naturalny puch kaczek i gęsi).
Zwykle śpiwory te są bardzo ciepłe. Mają jednak
wyjazd na Islandię okazał się trudniejszym wyzwaniem logistycznym. tę wadę, że łatwo mokną. A gdy zmokną – przestają odpowiednio
grzać. Dlatego zdecydowałyśmy się wziąć śpiwory z syntetycznym wy-
Islandia leży na południe od koła podbiegunowego. Samotna wyspa niami. Niepokoiłyśmy się również silnymi, wręcz huraganowymi wiatrami, pełnieniem. Dodatkowo zabrałyśmy wierzchnie worki z goreteksu, które
na Atlantyku szargana jest wiatrami ze wszystkich stron. Pogoda jest tu a także aktywnymi na Islandii wulkanami. chroniły śpiwory przed wilgocią z zewnątrz. Miałyśmy również cieniut-
w związku z tym bardzo zmienna, ale zwykle – wietrzna, mglista i deszczowa. Przygotowania zakładały więc dokładne rozpoznanie trasy i analizę, co jeden z najstarszych wynalazków ludzkości. Koło! kie śpiwory puchowe – na mroźne noce. Spało się w takim zestawie
Centralna część wyspy jest położona wyżej i tam znajduje się kilka lodowców może nas spotkać po drodze, a następnie – dobranie do tych warunków Nad skonstruowaniem wózka pod sanie myślał mój mąż, Kuba. Kuba w miarę ciepło.
(największy to Vatnajokull). W tej środkowej części Islandii panują warunki sprzętu. Dodatkowym utrudnieniem była oczywiście waga sprzętu. Nie da już się przyzwyczaił, że jego żona ma szalone pomysły, a on często
iście polarne – temperatury spadają zimą nawet poniżej 30 stopni, a wyży- się wziąć wszystkiego! załatwia czarną robotę. Już 10 lat temu, gdy jechałam przez Tybet na
ny pokryte są śniegiem. Zima w tych rejonach utrzymuje się do początków rowerze, Kuba wysyłał mi SMS-y z instrukcją naprawy roweru… NARTY, BUTY I UBRANIA
czerwca, czasami nawet dłużej, a ruch turystyczny praktycznie zanika. Wózek powstał tak, aby dało się go szybko zmontować i rozmon- Na obszarach, które nie były pokryte śniegiem, miałyśmy na sobie zwykłe
Ale to nie mróz czy śnieg najbardziej nas przerażał, a zmienność warun- PULKI, CZYLI SANIE tować. Podczas wyprawy przeszłyśmy około 110 km z saniami na buty do chodzenia po górach (trekkingowe). W wyżej położonych partiach
ków. Wiedziałyśmy (a w szczególności Paulina, która była na Islandii już trzy Zwykle na polarne wyprawy zabiera się pulki. Czyli sanie, które kołach, a pozostałą część – ciągnąc pulki po śniegu. Najgorsze były zakładałyśmy rzecz jasna narty. Obydwie miałyśmy narty typu backcountry
razy), że przyjdzie nam się zmierzyć zarówno z mrozem, jak i odwilżą. Ze można załadować po brzegi. Wagi pulek nie odczuwa się tak bardzo, fragmenty przejściowe. Czyli takie, gdzie było kilka metrów śniegu z podklejonymi pod spodem fokami. Do tego solidne buty oraz stuptuty, które
śniegiem, ale też i z obszarami bez śniegu, z błotem, wulkanicznymi kamie- jak wagi plecaka. Przy 20 kg na plecach, wędrówka staje się już mo- przeplatanych kilkoma metrami kamieni i błota. Nie wiadomo było, miały chronić przed zmoknięciem (ale zwykle i tak buty były przemoczone).
78 Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA SURVIVAL SURVIVAL Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA 79

