Page 41 - Special Ops Survival
P. 41
SPECIAL OPS PRZY GO D A
i demotywującym, a nie aspekt techniczny „jak znaleźć się na drugim Najważniejsze, co wynikało z pierwszej dużej i tak wymagającej prze-
brzegu”. Przywołany przykład przeprawy, o mały włos nie skończył się Chwila odpoczynku w marszu na nartach. prawy, był podświadomy lęk Michała przed wodą, który towarzyszył mu
tragicznie. Michał, który nie miał wcześniejszych doświadczeń z lo- do końca pobytu w Uralu. Każdy napotkany potok czy rzeczka natych-
dowatą wodą, pokonał tę przeszkodę dopiero za trzecim razem. Dwa miast rodziły w jego głowie trudne w przeżywaniu emocje. Te z kolei
pierwsze podejścia były nieudane, co wynikało z niemożności wypły- wpływały na tok myślenia i pojmowania rzeczywistości, a dalej w kon-
nięcia ze środkowego pasa najsilniejszego nurtu rzeki i dobicia do dru- sekwencji na proces decyzji i realizowane aktywności. Taki mechanizm
giego brzegu, na którym oczekiwałem. Posiadana rzutka, zaimprowizo- towarzyszy każdemu człowiekowi, dlatego tak istotna jest zdolność
wana z butelki, miała zbyt krótki zasięg, by skutecznie przeprowadzić rozpoznawania własnych emocji i reakcji. Są one fundamentem dla
holowanie osoby płynącej. każdej realizowanej aktywności oraz zaniechania. Co ciekawe, ja byłem
Krytycznym czynnikiem była oczywiście temperatura wody, która po- całkowicie wolny od stresu związanego z wodą. To co dla Michała było
wodowała skrajnie szybkie wychładzanie organizmu. W praktyce ozna- dystresem (stresem „negatywnym” – demotywującym), dla mnie w toku
cza to, że człowiek w wodzie po chwili zaczyna ruszać się jakby w zwol- wyprawy pozostawało neutralne i odwrotnie; moje obawy, które powo-
nionym tempie. Ruchy kończyn są powolne, krótkie i niepełne. Skóra dowały we mnie chwilowe huśtawki emocji lub wprawiały w negatyw-
szczypie i robi się czerwona, jakby od polewania wrzątkiem, a dodat- ny nastrój na okres nawet kilku dni, nie istniały dla Michała. Zabrzmi to
kowo szybko pojawia się kłujący ból, który przeszywa kości oraz stawy. sztucznie i patetycznie, ale wzajemne wsparcie, daleko idąca wyrozu-
Spowalnia również myślenie i zaburzona zostaje zdolność prawidłowej Śnieżne pułapki miałość i troska, pozwoliły nam uporać się ze wszystkimi obciążeniami,
oceny sytuacji. choć było to dla każdego z nas trudne na swój sposób.
W chwili gdy przeprawa Michała wydłużała się zbyt niebezpiecz-
nie, otrzymał ode mnie polecenie zawracania na stary brzeg. Obser-
wacja jego zmagań i ocena sytuacji wykonywana przez człowieka, starań Michała, nadal bliżej mu było do starego brzegu. Istotną in- Łatwiejszym czynnikiem okazał się jak zwykle aspekt techniczny ZARWANY LÓD W NORWEGII
który dotarł na drugi brzeg, zdołał się ubrać i rozgrzać, była jedy- formacją, jaką można było czytać z ukształtowania koryta rzeki, był – w tym kontekście chodziło o samodzielnie rozwiązanie przez Mi- W Uralu wielką rolę odegrał dobrze działający buddy-team, który wza-
ną formą asekuracji, jaką wówczas posiadaliśmy. Z pozoru mało również jej przekrój poprzeczny. Nowy brzeg był stromy, a ostatnie chała kwestii pogłębiania jego dalszego wychładzania. Z pozoru pro- jemnie nadrabiał braki i obciążenia rodzące się w głowie każdego z nas.
znacząca – przecież nie mogłem wspomagać kolegi ściągając go metry wody to głębia. Stary brzeg był łagodny, zatem dzięki zawró- ste czynności, takie jak ubranie warstw grzewczych, chronienie się W krytycznym momencie, gdy forsujący rzekę opadał z sił, asekurujący
w swoim kierunku... W praktyce była to asekuracja na krytycznej dla ceniu w jego kierunku, wymarznięty na kość człowiek, który stop- w worku ratunkowym wykonanym z folii NRC wraz z zapewnieniem był w stanie podawać mu komendy i podejmować dobre decyzje. W ko-
przeżycia płaszczyźnie, czyli ocenie sytuacji, wykonywanej przez niowo coraz bardziej niebezpiecznie osuwał się ze swojego worka izolacji od podłoża, a dalej gotowanie i spożywanie ciepłej wody, były lejnych latach i w toku dalszych wspólnych wypraw, wraz z Michałem
obserwatora mającego zapewniony komfort termiczny, który chwilę przeprawowego i coraz wolniej poruszał kończynami, mógł szybciej szczególnie trudne do wykonania zgrabiałymi rękoma. Dodatkowo, uczyliśmy się tego, jak można w sytuacji trudnej, zaskakującej, dyskom-
wcześniej przepłynął ten sam odcinek rzeki. Zawrócenie na stary wyczuć grunt pod stopami. po wyjściu z wody jego dłonie były wystawione na wiatr. Czynności fortowej i niosącej zagrożenie, znaleźć „punkt zaczepienia” do wdroże-
brzeg stanowiło w tamtym momencie lepsze rozwiązanie, niż dal- Po powrocie na brzeg zażegnane zostało bezpośrednie niebez- tego typu zajmowały Michałowi po każdej nieudanej próbie około 3 nia konstruktywnego, survivalowego rozwiązania sytuacji. Oczywiście
sze parcie przez wodę i skazana na niepowodzenie walka z żywio- pieczeństwo. Otwartą kwestią pozostawała jednak hipotermia oraz godzin, by mógł samodzielnie doprowadzić się do stanu, w którym zawsze była to nauka na własnych błędach... Grunt, by umieć samemu
łem. Złe ustawienie się przez płynącego względem nurtu oraz siła dalsze powodzenie wyprawy, czyli decyzje, jakie zapadną w obliczu dostatecznie rozgrzany, mógł podjąć ze mną komunikację przez przed sobą przyznać się do nich i wyciągać wnioski na przyszłość, za-
rzeki i kształt jej koryta powodowały, że pomimo relatywnie długich pierwszej dużej i jednocześnie nieudanej przeprawy. rzekę. Ze względu na dzielącą nas odległość i szum wiatru, bardziej chowując dużą dawkę pokory do Przyrody.
przypominało to wrzask niż rozmowę. Suma tych doświadczeń została poddana kolejnej próbie zimnej wody
Dużo trudniejsza rozgrywka toczyła się w umyśle mojego kumpla. – tym razem w trakcie samotnej wyprawy, którą Michał zrealizował w lu-
Po dniu ciągnięcia sań.
Osoba próbująca najpierw ratować się z lodowatej wody, a później roz- tym 2016 roku, na terenie północnej Norwegii, za kołem podbieguno-
grzewać w trybie awaryjnym, mając świadomość, że przed nami jeszcze wym. Założeniem jego wypadu było rozpoznanie nowego środowiska
wiele tego typu rzek i przepraw, może poczuć w głowie totalny chaos, (klimat subpolarny) w warunkach prawdziwej zimy oraz nauka korzy-
brak motywacji, frustrację, zniechęcenie i lęk. Cokolwiek przychodzi na stania z wyspecjalizowanego ekwipunku, takiego jak np. rakiety śnieżne
myśl, maluje się w ciemnych barwach i ciężko przestawić się na opty- czy też samodzielnie wykonane pulki – sanie transportowe. W tym celu
mistyczne tory. Taki stan nie sprzyja podejmowaniu kolejnych prób Michał wybrał się w rejon miejscowości Alta, by maszerować na nartach
mierzenia się z przeszkodą, która wywołała reakcje. Ogólna gotowość przez pobliski płaskowyż oraz dolinę jednej z rzek.
do podejmowania innych wyzwań również spada, wraz ze spadkiem W trakcie trzeciego dnia marszu nastąpiło przemieszczanie się doli-
podkopanego morale i poczuciem zawodu oraz rozczarowania. Aby ną, zamkniętą z dwóch stron oblodzonymi skałami. Z każdym kolejnym
przeciwdziałać „blokowaniu” się na taką sytuację i aby jeszcze tego kilometrem niezbędne stawało się coraz mocniejsze kluczenie i omi-
samego dnia możliwe było skuteczne sforsowanie rzeki, najważniejsza janie meandrów rzeki, w których, spod warstwy czapy śnieżnej, prze-
była świadomość tego, skąd bierze się głębokie zniechęcenie. Każdy błyskiwała płynąca wartko woda. Starając się ominąć niebezpieczny
doznaje tego uczucia, gdy na podstawie wielu nieudanych prób zaczyna punkt, nasz kolega musiał przejść przez zaśnieżony obszar, który pod
zakładać, że przeszkoda jest nie do pokonania. Kluczowe było zatem jego ciężarem zarwał się i osunął do koryta rzeki. Warstwa lodu okazała
uświadomienie sobie, wbrew rodzącemu się przekonaniu, że „to jednak się w tym miejscu na tyle cienka, że po gwałtownym osunięciu się, Mi-
jest do zrobienia”. chał wylądował wraz z całym ekwipunkiem w wodzie bez gruntu (w tym
Trudność przekroczenia tamtej rzeki została rozwiązana poprzez z przypiętymi do nóg nartami oraz saniami pełnymi wyposażenia i za-
działanie zespołowe, w tym przede wszystkim zachowanie zdolności pasów na kolejne 5 dni).
komunikacji, określenie i wdrożenie planu „B”, czyli zmianę techniki To zdarzenie miało podwójne znaczenie. Po pierwsze, stanowi ono
przeprawy. Plan ten nie powiódłby się, gdyby nie zaufanie Michała do zagrożenie dla każdego, kto znajdzie się w takiej sytuacji. Po drugie,
mojego pomysłu (nowa technika przeprawy) oraz jego zdolność przeła- w głowie Michała pozostawały bolesne doświadczenia z przepraw wod-
mania gigantycznej niechęci do zanurzenia się w „lodzie” po raz trzeci... nych w Uralu. Mogłoby to sugerować, że w razie kolejnego zdarzenia
Operacja przekraczania rzeki zajęła nam dokładnie cały dzień. Szcze- tego typu, czyli lądowania w lodowatej wodzie, natychmiast wrócą trud-
góły tego wydarzenia opisane są w e-booku pt. „Survival na Syberii. ne emocje i ponownie pojawi się mechanizm blokady i lęku. Szczęśliwie
Podsumowanie wyprawy w Ural Polarny”. nic takiego nie nastąpiło.
40 Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA SURVIVAL SURVIVAL Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA 41

