Page 35 - Special Ops Survival
P. 35

SPECIAL OPS  PRZY GO D A





 Tekst: Łukasz Piątek
 Zdjęcia: Łukasz Piątek


 Fatbikiem w Beskidy









 Serwisy pogodowe z wyjątkową powagą obwieściły,
 że nadciągają mrozy. Miało być zimno, bardzo zimno.
 Był to dostateczny powód, by późnym wieczorem
 na obsypanych śniegiem ulicach Bielska-Białej
 spotkało się czterech ludzi i cztery rowery
 Manierki, jak ta będąca częścią amerykańskiego systemu LC 2 (lub po prostu „Alice”), przez długi czas
 stanowiły podstawowe nosidło indywidualnej racji wody żołnierza czy podróżnika
 z przytroczonym, w bikpackingowym duchu, bagażem.
 Połączeni wspólnym celem zmierzali bez słowa
 w kierunku dolnej stacji kolejki linowej, wysyłającej
 wagoniki na Szyndzielnię. Jadąc w milczeniu przez
 zasypiające miasto, wygniatali w skrzypiącym
 śniegu grube koleiny czterocalowymi oponami
 swoich fatbików. Zatrzymali się na chwilę przy
 nieczynnej o tej porze stacji kolejki, za ich plecami
 zostały, wesoło rozświetlone żółtym światłem
 ulice miasta. Przed nimi były fałdy Beskidu
 Śląskiego, mrok, mróz, śnieg i jak nieśmiało
 zakładali, doskonała zabawa.


















 Powoli  napierałem  na  korbę,  czekał  nas  naprawdę  długi  podjazd,   idealnie nadawało się na biwak. Jednak daleko nam było do entuzjastycz-  chetną techniką, jednak naszą ambicją było dopieszczanie sztuki ku-
 wiedziałem, że pośpiech to będzie fatalna strategia, która z pewnością   nego okrzyknięcia tego spotu najlepszym miejscem pod rozgwieżdżonym   linarnej, nabitej na zaostrzony patyk, a nie akcja poszukiwawcza kory
 nie zaprowadzi mnie na szczyt. Zimowe warunki złagodził nieco fakt,   niebem na nocleg. Przyczyną tej chłodnej oceny był porywisty zimny wiatr,   brzozy i suchych patyczków. Ognisko to zawsze gwarancja dobrej zaba-
 iż  nasza  trasa  biegła  dobrze  przygotowaną  drogą,  która  prowadziła   przed którym ani topografia, ani roślinność nas nie chroniła. Jednak ko-  wy, bez względu na to, jak zimno jest albo wręcz im zimniej, tym ogni-
 do  schroniska  na  Szyndzielni.  Dociążony  bagażami  rower  mozolnie   lektywnie wszyscy uznali, że wiatr dodaje pikanterii i wspierani swym leni-  sko bardziej cieszy. Głód zdopingował nas do szybkiego opalenia z ze-
 wspinał  się  pod  górę.  Postępującemu  zmęczeniu  towarzyszyła  myśl,   stwem tak usankcjonowaliśmy biwak w tym miejscu.  wnątrz kiełbasy i wepchnięcia jej w zamarzniętą bułkę. Całość podana
 że  znowu  będę  miał  okazję  zasnąć  pod  namiotem,  poza  cywilizacją,   z ciepłą herbatą z sokiem na długo wyznaczyła standard dla doskonałej
 przy temperaturach oscylujących – zgodnie z prognozą – w okolicach   biwakowej  kolacji.  Niepostrzeżenie  wydeptane  w  śniegu  pod  ognisko
 minus 20°C. Cieszył mnie taki scenariusz wypadu za miasto – w tych    WALKA O OGIEŃ  okręg o średnicy jednego buta wytopił się do sporych rozmiarów, zbli-
 warunkach wymiar sportowy, dystans, tempo, pułapy tlenowe schodzą   Rozpoczęliśmy od walki o ogień. Wydeptaliśmy dziurę w śniegu, gdyż   żonych średnicą do dużego koła od traktora. Zmienił się również stan
 na trzeci plan, a liczą się klimat, przygoda i dobra zabawa – dla mnie   bez względu na technikę rozpalania ogniska zawsze chroni to proces   osobowy naszej wyprawy, gdyż równe 50% ekipy nie planowało biwaku
 zawsze była to esencja bikepackingowego hedonizmu.  rozpalania przed wiatrem. A nasza technika zasadzała się na pójściu   i wraz z zakończeniem części kulinarno-rozrywkowej puściło się w dół
 W  świetle  czołówek  minęliśmy  monumentalną  bryłę  schroniska  na   na skróty, zapalniczka i niewielka kostka rozpałki w krótkim czasie po-  i wróciło do swych mieszkań.
 Szyndzielni i brnąc w coraz głębszym śniegu ruszyliśmy dalej w stronę   zwoliły nam cieszyć się ogniem. Suche i mroźne powietrze było naszym   Nam  nie  pozostało  nic  innego,  jak  zacząć  przygotowywać  się  do
 Klimczoka. Biegnąca tuż poniżej grani, całkowicie zasypana śniegiem dro-  sprzymierzeńcem – patyki w tych warunkach szybko się łamie i jeszcze   noclegu. Niewielka waga naszego namiotu wymuszała montaż odcią-
 ga, zaprowadziła nas na miejsce, które dzięki niewielkiemu wypłaszczeniu   szybciej  spala.  Oczywiście  mogliśmy  rozpalać  ognisko  bardziej  szla-  gów dla jego prawidłowego rozbicia. Sprawdzony patent pozwolił nam


 34  Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA  SURVIVAL  SURVIVAL                         Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA  35
   30   31   32   33   34   35   36   37   38   39   40