Page 26 - Wywiady SPECIAL OPS
P. 26
SPECIAL OPS WYWIAD Y firmę prywatną, która mnie zatrudniła i pracuję obecnie w Kandaharze na że jesteśmy w bunkrze, bardziej bezpieczni i że ryzyko jest mniejsze. Roz-
Zdjęcia: arch. Michała Matraja i Wojciecha Bąblińskiego
rozmawiał: Tomasz Łukaszewski
południu Afganistanu w bazie wojsk NATO.
ładowanie tego stresu przychodzi później. W bazie nie ma za dużo atrakcji,
RATOWNIK
RATOWNIK townikiem medycznym na misji? możliwość zobaczenia jakiegoś filmu na komputerze. Siadamy, rozmawia-
nie ma kina, teatru itp. Jest tylko siłownia i kubek kawy z kolegami oraz
Jakie trzeba mieć przygotowanie zawodowe, żeby zostać ra-
my ze sobą i w ten sposób rozładowujemy te negatywne emocje.
Jeżeli chodzi o polski kontyngent, to nie było specjalnych wymagań.
Jak wygląda życie na misji?
Trzeba było mieć dyplom ukończenia dwuletniej szkoły bądź studiów wyż-
Strasznie monotonnie. Człowiek żyje jak w zamknięciu. Tak jak wspo-
szych w kierunku ratownictwa medycznego oraz posiadać dwuletnie do-
świadczenie w zawodzie na stanowisku ratownika medycznego. Nie było
bardzo monotonne. Jest nas tutaj sześciu paramedyków i pracujemy
żadnych innych wymagań taktycznych. Przyznam szczerze, że jako Pola- mniałem, nie ma tutaj wielu atrakcji ani rozrywek. Nawet jedzenie jest
cy to na początku musieliśmy się uczyć od podstaw procedur w zakresie w systemie dobowym. Trzech dyżuruje, a pozostali odpoczywają. Mamy
tzw. offa, co znaczy, że nie mamy przypisanego ambulansu, ale pozosta-
jemy do dyspozycji, gdyby w danej chwili pojawiło się więcej rannych. Jak
wygląda mój dzień wolny? Dzień zaczynam około godziny 6 i przygotowuję
się do zdania dyżuru, szykuję ambulans, sprawdzam, czy wszystko działa
oraz sprzątam. Ze względu na warunki pogodowe w ambulansie zawsze
jest dużo pyłu i piasku, co wymaga regularnego czyszczenia. Około 7:30
spotykamy się w grupie, przekazujemy sobie leki i medykamenty, o 8 od-
prawa z całą załogą, a później jest już dzień wolny. Mieszkam w kontene-
rze 4×2 metry i to jest całe moje królestwo. Po lunchu jest standardowo
siłownia, bo jesteśmy zobowiązani do tego, aby utrzymać kulturę fizycz-
ną na właściwym poziomie. Wieczorem jemy kolację, a po niej oglądamy
jakiś film przy kubku kawy lub rozmawiamy z kolegami. Pracuję w sys-
temie dwumiesięcznym: dwa miesiące na misji i dwa miesiące w kraju.
Wcześniej, kiedy pracowałem dla polskiego wojska, nie miałem takiego
schematu dnia, pracowałem, kiedy była taka potrzeba. Byliśmy w małej
bazie i praca polegała głównie na zabezpieczeniu wszystkich żołnierzy na
w bazie NATO na południu Afganistanu. NA MISJI polu walki zaczęliśmy zdobywać w Iraku, później w Afganistanie. Dla mnie wyjeżdżać z ratownikiem. Czasami robiliśmy po trzy patrole dziennie.
NA MISJI
czerwonej taktyki, jak i TC3, a pierwsze doświadczenia jako medycy na
miejscu i udziale w konwojach i patrolach, które obowiązkowo musiały
O służbie paramedyka w warunkach bojowych
było to całkowicie coś obcego. Zgłosiłem się na misję i wiedziałem, że jest
Zdarzało się, że wyjeżdżaliśmy z bazy na trzy dni. Ten dzień wyglądał
i życiu na misji poza granicami kraju
tam wojna i dużo się dzieje, ale nie miałem tak do końca świadomości,
trochę inaczej, bo był uzależniony od tego, kiedy i ile patroli miało być
rozmawiamy z Michałem Matrajem
– ratownikiem cywilnym pełniącym służbę
danego dnia. Kiedy pogoda nie pozwalała na wyjazd, to czasami przez
jak to będzie wyglądało. Doszedłem jednak do wniosku, że skoro radzę
sobie w ambulansie w Polsce, to poradzę też sobie na misji. Wiedziałem,
było internetu. Wówczas siedziało się z kolegami. Tak wyglądał cały dzień.
że praca ratownika może się wiązać z wyjazdami w konwojach i na pa-
trole. Przed wylotem wszystko mi dokładnie wyjaśniono i omówiono, ale tydzień zostawaliśmy w bazie, gdzie nie działały telefony komórkowe, nie
przygotowania scricte taktycznego nie miałem i nie było takiego wymogu. Czy przed misją byłeś szkolony, jak się zachować „taktycznie”
Jak zostałeś ratownikiem na misji? Która to obecnie Twoja misja? Czy zmieniło się coś istotnego W Kielcach jest tzw. Centrum Misyjne, które przygotowywało nas do tego w sytuacji ostrzału itp.?
Pracę jako ratownik w pogotowiu ratunkowym zacząłem po skończeniu w stosunku do pierwszej? wyjazdu. Sprawdzano głównie stan zdrowia, kondycję, uzębienie. Trze- Tutaj w Kandaharze nie wyjeżdżam poza bazę, bo pracuję w ambu-
studiów na Akademii Medycznej we Wrocławiu w 2005 r. Później pracowa- Obecnie jestem już siódmy rok na misji w Afganistanie, ale nie pracuję ba było być w 100% zdrowym, aby wylecieć na taką misję. Później, od lansie na miejscu. To do nas trafiają ranni z pola walki. Jeżeli chodzi
łem na oddziale ratunkowym w Szpitalu Wojskowym we Wrocławiu i tam już dla polskiego wojska. Poprzez firmę australijską pracuję jako kontrak- czwartej zmiany, pracowników cywilnych udających się na misję zaczęto o kontyngent, gdzie wcześniej pracowałem, to
w 2006 roku do naszego kierownika oddziału przyszedł faks z Dowództwa tor dla amerykańskiego wojska. Wcześniej byłem pracownikiem cywilnym bardziej przygotowywać także pod względem taktycznym. mieliśmy w bazie instruktarze i sami się na
Operacyjnego Sił Zbrojnych z informacją, że są poszukiwani ratownicy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych RP. Z polskim kontyn- miejscu szkoliliśmy, jak w danej sytuacji
medyczni na misje zagraniczne. Wtedy jeszcze misje odbywały się w Ira- gentem spędziłem prawie osiem zmian w Afganistanie. Później miałem Taka praca to ogromny stres – nie tylko z powodu wojny, ale powinniśmy się zachować. W przypadku
ku, wówczas w Syrii i Libanie. Misji w Afganistanie jeszcze nie było. Do- pięcioletnią przerwę, bo misja się zakończyła. Rozpoczęła się nowa, Re- także z obawy o życie osoby, którą ratujesz. Jak sobie z tym ra- wojska, to każda jednostka wyjeżdżająca
szedłem do wniosku, że ponieważ jestem młody, żony i dzieci jeszcze nie solution Support, ale w tych nowych warunkach wojsko nie zatrudniało dzisz? na misję przez pół roku przechodziła
mam, w Polsce pracuję za śmieszne pieniądze, to może spróbuję swoich już ratowników cywilnych, jedynie wojskowych. Chcąc wrócić do kraju, do Jeżeli chodzi o stres, to towarzyszy mi on tutaj na każdym kroku, ale takie szkolenia. Jako cywil nie brałem
sił za granicą w jakimś kontyngencie wojskowym. Skontaktowałem się którego teoretycznie nie można tak po prostu pojechać, znalazłem sobie towarzyszył też w tej pracy wcześniej. Nam jako ratownikom medycznym w nich udziału, bo w Polsce nie było
z Dowództwem Operacyjnym, gdzie wyjaśniono mi, jak taka praca wy- jest trochę łatwiej, bo na co dzień zderzamy się z przypadkami ludzkiego takiej możliwości.
gląda, jakie są możliwości i jaka jest ścieżka rozwoju. Wysłałem swoje cierpienia. Nie jest nam obca ani rana, ani krew, która się z niej leje. Jeżeli
dokumenty na rekrutację. Od wiosny 2006 roku do lata 2007 r. w temacie chodzi o ostrzał bazy czy konwojów, to w dalszym ciągu występują. Może
nie zadziało się nic. W sierpniu 2007 r. jadąc w karetce, dostałem z Do- jest ich trochę mniej niż było kiedyś. Co jakiś czas mamy tutaj ostrzał
wództwa Operacyjnego telefon z pytaniem, czy chcę lecieć na misję do rakietowy, włącza się syrena i człowiek niezależnie w jakiej jest pozycji
Afganistanu. Byłem zdziwiony, bo dokumenty wysłałem kilkanaście mie- i co robi, zaczyna działa schematycznie i automatycznie: paść na ziemię,
sięcy wcześniej i myślałem, że to już nieaktualny temat. Zapytałem, do schować głowę, odczekać dwie minuty, założyć kamizelkę kuloodporną
kiedy mam się zdecydować. W odpowiedzi usłyszałem, że do końca ty- i udać się do schronu. W pierwszej chwili towarzyszy temu bardzo silny
godnia, bo akurat jest kompletowany kontyngent na drugą zmianę misji stres. Jako paramedycy pracujący w Emergency Medical Services, mamy
w Afganistanie i brakuje ratowników medycznych. Wróciłem do domu po obecnie pod opieką całą bazę w Kandaharze, tak więc mamy od razu infor-
dyżurze, zaparzyłem sobie kubek kawy, chwilę pomyślałem i tak trafiłem mację, czy i w takim ostrzale są ranni, gdzie i w co rakieta uderzyła, czy
pierwszy raz do Afganistanu. jest już bezpiecznie i czy możemy już wyjść. Mamy też świadomość tego,
26 27
SPECIAL OPS magazyn ludzi akcji