Page 11 - Special Ops Survival
P. 11

SPECIAL OPS  TEO RIA





                                                             Alistera Humpfreya zatytułowany „Microadventures”. Humpfrey jest bry-
 Tekst: vick
 Zdjęcia: vick                                               tyjskim podróżnikiem, który ma na koncie między innymi czteroletnią po-
                                                             dróż na rowerze dookoła świata, spływ canoe Yukonem czy przebiegnię-
 Mikrowyprawy                                                i długich wyprawach, zauważył, że przygodę można przeżyć nie tylko na
                                                             cie Maratonu Piasków. Jednak mimo tak dużego dorobku w poważnych
                                                             drugim końcu świata.
                                                               Jak  rozumiem,  Humpfrey  obraca  się  głównie  wśród  osób  pracujących
                                                             w  systemie  jednozmianowym,  w  godzinach  od  dziewiątej  do  siedemna-
                                                             stej. Zauważył on jeszcze jedną rzecz związaną z czasem pracy – w takim
                                                             systemie pracuje się tylko jedną trzecią doby. Osiem godzin, więc zostaje
                                                             szesnaście  do  wykorzystania.  Przy  dobrej  organizacji,  zabraniu  plecaka
                                                             i ciuchów na zmianę do pracy, można zaraz po odbiciu karty wyruszyć za
                                                             miasto, przejść się po okolicy, rozpalić ognisko, przespać pod gołym niebem
                                                             i następnego dnia rano wrócić prosto do pracy. Taka mikroprzygoda pozwa-
                                                             lająca wybić się z rutyny. Jeśli dodatkowo namówicie przyjaciół na taki wy-
                                                             jazd może okazać się to zdrowsze dla waszych relacji niż kolejny wpis na
 Manierki, jak ta będąca częścią amerykańskiego systemu LC 2 (lub po prostu „Alice”), przez długi czas  wirtualnej ścianie. Do tego taki wyjazd, oprócz chęci, nie
 stanowiły podstawowe nosidło indywidualnej racji wody żołnierza czy podróżnika
                                                                               wymaga wiele. Ani specjalnego sprzętu – na-
                                                                                  wet ten, który ma się na dnie szafy z cza-
                                                   Każda droga prowadzi do miejsca biwakowania.  sów liceum, będzie wystarczający. Ani
                                                                                       nakładów finansowych – zakłada-
                                                                                        jąc  wyskok  w  promieniu  dwóch
                                                                                         godzin na dojazd, koszty potra-
                                                                                          fią zamknąć się w dwudziestu
                                                                                          czy trzydziestu złotych.
                                                                                            Mogę  się  założyć,  że
                                                                                           wielu z was, o ile nie więk-
 Biwak na szczycie Wołka.                                                                  szość,  cierpi  na  ten  sam
                                                                                          Syndrom Niedoczasu. Może
                                                                                          tak  jak  ja  zaczęliście  coś
 Jest rok 2011. Wracam do rodzinnego miasta,                                             z  tym  robić,  wyskakiwać  na
 które co prawda nie jest położone nad morzem,                                          weekend  czy  parę  godzin,  bez
 ale dojazd w góry nie zajmuje już 20 minut, tylko                                    nazywania tego jedną, chwytliwą
 2 godziny, co przy okazji zmiany pracy                                              nazwą. Może dopiero macie taki za-
                                                                                  miar albo dotychczas ograniczaliście się
 i obowiązków związanych z niedawno                                            do  pełnoprawnych  wypraw,  albo  nawet  Wy-
 powiększoną rodziną, skutkuje mocnym                                     praw. Niezależnie od wszystkiego, zachęcam was do
 ograniczeniem ilości czasu, który mogę                      zapoznania się z ideą Humpfreya, jako pewnym punktem wyjścia. Nie był
 tam spędzić.                                                on pierwszy, który wpadł na taki pomysł, ale odwalił kawał dobrej roboty
                                                             tworząc pewien trend i propagując go w mediach.
                                                               Osobom bardziej dociekliwym proponuję jeszcze poszukanie informa-
 Niestety, skończyły się dla mnie czasy, kiedy mogłem ot tak, wyskoczyć   Mapa zawodow na orientację z zaznaczonymi punktami.  cji na temat „turystyki idiotycznej”, która to powstała w latach osiemdzie-
 w teren na tydzień czy dwa. Nie zrozumcie mnie źle, nie narzekam, po pro-  siątych ubiegłego wieku z inicjatywy spragnionych wyjazdów przewodni-
 stu stwierdzam fakt. Zresztą nie jestem w tym położeniu odosobniony. Mój   ków sudeckich, a podczas ograniczenia ruchu przygranicznego.
 dobry kolega, z którym włóczyłem się po górach, z zupełnie innych przy-  No dobrze, ale ile razy można robić to samo? Wypad w teren, jakieś
 czyn znalazł się w podobnym położeniu – tak naprawdę z braku czasu.  ognisko, może znajomi i powrót do miasta. Na dłuższą metę to nuda. Niby
 Jako że żaden z nas nie lubi siedzieć bezczynnie, wpadliśmy na pomysł   tak, ale kto powiedział, że zawsze to ma wyglądać tak samo? Trzymając
 wykorzystania wolnych weekendów na szwendanie się po okolicy. Czasem   Biwak w wiacie turystycznej.  się formuły mikrowyprawy (jakoś bardziej mi pasuje takie spolszczenie
 tak  po  prostu,  bez  konkretnego  celu,  byleby  tylko  wyrwać  się  za  miasto,   niż dokładne mikroprzygoda) można wymyślać rozmaite sposoby zago-
 a czasem stawiamy sobie jakieś wyzwania. Pamiętam, że pierwszy nasz wy-  spodarowania tego czasu.
 pad to miało być przejście trasy z Lubinia do Wrocławia możliwie jak najbar-  Zacznijmy od idei związanej bezpośrednio z tematem numeru – survival.
 dziej unikając dróg utwardzonych.  dwóch dni przeszliśmy około pięćdziesięciu kilometrów, przeprawialiśmy   Szybki wypad w niewielkiej odległości od domu pozwala w sposób w miarę
 Rano wsiedliśmy do busa, który zawiózł nas na miejsce startu. Na tej   się przez strumienie po niedawnych roztopach, grzęźliśmy w błocie i za-  bezpieczny (na pewno bezpieczny psychicznie – ma się świadomość, że na-
 trasie wyglądaliśmy dość nietypowo wśród innych pasażerów, z plecaka-  roślach. Spaliśmy w przydrożnym lesie, gotując na ognisku. Wróciliśmy   wet jak będziemy jedną noc zmoknięci czy będzie nam zimno, to następną
 mi i w ciuchach wyjazdowych. Na tyle, że kierowca po wypytaniu się o cel   brudni, lekko zmęczeni, ale pozytywnie naładowani energią i z pomysłami   w lesie?”. Zresztą część tego tekstu piszę leżąc w śpiworze pod rozłożystą   spędzimy w wygodnym łóżku) spróbować swoich sił ćwicząc techniki z ksią-
 naszej podróży, najpierw był mocno zaskoczony, a później zaczął wspomi-  na kolejne wyjazdy.  gałęzią świerku, na szczycie Wołka, w Rudawach Janowickich.  żek czy też sprawdzając pomysły podpatrzone na kanałach wideo.
 nać obozy wędrowne i inne historie harcerskie. Wypad skończył się pełnym   I tak to trwa od około sześciu lat, raz na jakiś czas któryś z nas dzwo-  Należę do tych szczęśliwców, którzy są na bakier z tzw. social media-  Proponuję wypróbować coś, co nazwałem kiedyś „wyzwaniem jednego
 sukcesem, pomimo że nie doszliśmy do końca planowanej trasy. W ciągu   ni do drugiego z pytaniem „jedziemy gdzieś w sobotę?” albo „może nocka   mi, i dopiero jakieś dwa-trzy lata temu przez przypadek trafiłem na blog   noża”, czyli spędzenie nocy w lesie bez tej całej masy niezbędnego, tak-


 10  Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA  SURVIVAL  SURVIVAL                         Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA  11
   6   7   8   9   10   11   12   13   14   15   16