Page 10 - Special Ops Survival
P. 10
SPECIAL OPS TEO RIA
Alistera Humpfreya zatytułowany „Microadventures”. Humpfrey jest bry-
Tekst: vick
Zdjęcia: vick tyjskim podróżnikiem, który ma na koncie między innymi czteroletnią po-
dróż na rowerze dookoła świata, spływ canoe Yukonem czy przebiegnię-
Mikrowyprawy i długich wyprawach, zauważył, że przygodę można przeżyć nie tylko na
cie Maratonu Piasków. Jednak mimo tak dużego dorobku w poważnych
drugim końcu świata.
Jak rozumiem, Humpfrey obraca się głównie wśród osób pracujących
w systemie jednozmianowym, w godzinach od dziewiątej do siedemna-
stej. Zauważył on jeszcze jedną rzecz związaną z czasem pracy – w takim
systemie pracuje się tylko jedną trzecią doby. Osiem godzin, więc zostaje
szesnaście do wykorzystania. Przy dobrej organizacji, zabraniu plecaka
i ciuchów na zmianę do pracy, można zaraz po odbiciu karty wyruszyć za
miasto, przejść się po okolicy, rozpalić ognisko, przespać pod gołym niebem
i następnego dnia rano wrócić prosto do pracy. Taka mikroprzygoda pozwa-
lająca wybić się z rutyny. Jeśli dodatkowo namówicie przyjaciół na taki wy-
jazd może okazać się to zdrowsze dla waszych relacji niż kolejny wpis na
Manierki, jak ta będąca częścią amerykańskiego systemu LC 2 (lub po prostu „Alice”), przez długi czas wirtualnej ścianie. Do tego taki wyjazd, oprócz chęci, nie
stanowiły podstawowe nosidło indywidualnej racji wody żołnierza czy podróżnika
wymaga wiele. Ani specjalnego sprzętu – na-
wet ten, który ma się na dnie szafy z cza-
Każda droga prowadzi do miejsca biwakowania. sów liceum, będzie wystarczający. Ani
nakładów finansowych – zakłada-
jąc wyskok w promieniu dwóch
godzin na dojazd, koszty potra-
fią zamknąć się w dwudziestu
czy trzydziestu złotych.
Mogę się założyć, że
wielu z was, o ile nie więk-
Biwak na szczycie Wołka. szość, cierpi na ten sam
Syndrom Niedoczasu. Może
tak jak ja zaczęliście coś
Jest rok 2011. Wracam do rodzinnego miasta, z tym robić, wyskakiwać na
które co prawda nie jest położone nad morzem, weekend czy parę godzin, bez
ale dojazd w góry nie zajmuje już 20 minut, tylko nazywania tego jedną, chwytliwą
2 godziny, co przy okazji zmiany pracy nazwą. Może dopiero macie taki za-
miar albo dotychczas ograniczaliście się
i obowiązków związanych z niedawno do pełnoprawnych wypraw, albo nawet Wy-
powiększoną rodziną, skutkuje mocnym praw. Niezależnie od wszystkiego, zachęcam was do
ograniczeniem ilości czasu, który mogę zapoznania się z ideą Humpfreya, jako pewnym punktem wyjścia. Nie był
tam spędzić. on pierwszy, który wpadł na taki pomysł, ale odwalił kawał dobrej roboty
tworząc pewien trend i propagując go w mediach.
Osobom bardziej dociekliwym proponuję jeszcze poszukanie informa-
Niestety, skończyły się dla mnie czasy, kiedy mogłem ot tak, wyskoczyć Mapa zawodow na orientację z zaznaczonymi punktami. cji na temat „turystyki idiotycznej”, która to powstała w latach osiemdzie-
w teren na tydzień czy dwa. Nie zrozumcie mnie źle, nie narzekam, po pro- siątych ubiegłego wieku z inicjatywy spragnionych wyjazdów przewodni-
stu stwierdzam fakt. Zresztą nie jestem w tym położeniu odosobniony. Mój ków sudeckich, a podczas ograniczenia ruchu przygranicznego.
dobry kolega, z którym włóczyłem się po górach, z zupełnie innych przy- No dobrze, ale ile razy można robić to samo? Wypad w teren, jakieś
czyn znalazł się w podobnym położeniu – tak naprawdę z braku czasu. ognisko, może znajomi i powrót do miasta. Na dłuższą metę to nuda. Niby
Jako że żaden z nas nie lubi siedzieć bezczynnie, wpadliśmy na pomysł tak, ale kto powiedział, że zawsze to ma wyglądać tak samo? Trzymając
wykorzystania wolnych weekendów na szwendanie się po okolicy. Czasem Biwak w wiacie turystycznej. się formuły mikrowyprawy (jakoś bardziej mi pasuje takie spolszczenie
tak po prostu, bez konkretnego celu, byleby tylko wyrwać się za miasto, niż dokładne mikroprzygoda) można wymyślać rozmaite sposoby zago-
a czasem stawiamy sobie jakieś wyzwania. Pamiętam, że pierwszy nasz wy- spodarowania tego czasu.
pad to miało być przejście trasy z Lubinia do Wrocławia możliwie jak najbar- Zacznijmy od idei związanej bezpośrednio z tematem numeru – survival.
dziej unikając dróg utwardzonych. dwóch dni przeszliśmy około pięćdziesięciu kilometrów, przeprawialiśmy Szybki wypad w niewielkiej odległości od domu pozwala w sposób w miarę
Rano wsiedliśmy do busa, który zawiózł nas na miejsce startu. Na tej się przez strumienie po niedawnych roztopach, grzęźliśmy w błocie i za- bezpieczny (na pewno bezpieczny psychicznie – ma się świadomość, że na-
trasie wyglądaliśmy dość nietypowo wśród innych pasażerów, z plecaka- roślach. Spaliśmy w przydrożnym lesie, gotując na ognisku. Wróciliśmy wet jak będziemy jedną noc zmoknięci czy będzie nam zimno, to następną
mi i w ciuchach wyjazdowych. Na tyle, że kierowca po wypytaniu się o cel brudni, lekko zmęczeni, ale pozytywnie naładowani energią i z pomysłami w lesie?”. Zresztą część tego tekstu piszę leżąc w śpiworze pod rozłożystą spędzimy w wygodnym łóżku) spróbować swoich sił ćwicząc techniki z ksią-
naszej podróży, najpierw był mocno zaskoczony, a później zaczął wspomi- na kolejne wyjazdy. gałęzią świerku, na szczycie Wołka, w Rudawach Janowickich. żek czy też sprawdzając pomysły podpatrzone na kanałach wideo.
nać obozy wędrowne i inne historie harcerskie. Wypad skończył się pełnym I tak to trwa od około sześciu lat, raz na jakiś czas któryś z nas dzwo- Należę do tych szczęśliwców, którzy są na bakier z tzw. social media- Proponuję wypróbować coś, co nazwałem kiedyś „wyzwaniem jednego
sukcesem, pomimo że nie doszliśmy do końca planowanej trasy. W ciągu ni do drugiego z pytaniem „jedziemy gdzieś w sobotę?” albo „może nocka mi, i dopiero jakieś dwa-trzy lata temu przez przypadek trafiłem na blog noża”, czyli spędzenie nocy w lesie bez tej całej masy niezbędnego, tak-
10 Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA SURVIVAL SURVIVAL Wydanie Specjalne SPECIAL OPS EXTRA 11

