Page 14 - Wywiady SPECIAL OPS
P. 14
SPECIAL OPS WYWIAD Y który był osobną konkurencją i powiem o nim później, równoważnia, kolejny
Rozmawiał: Krzysztof Mątecki
Zdjęcia: archiwum prywatne Daniela Snopkowskiego
mur 2,5-metrowy, rów z rozwieszoną nad nim liną, rów z drabinką w formie
mostka, drabina na wysokość około 7 metrów i zejście tyłem po rurze pod
skosem z uchwytami. Biegaliśmy po tym torze bardzo często.
Szkolenia miały pomóc wybrać do GOI SOK najlepszych funkcjo-
nariuszy?
Całe szkolenie było swego rodzaju selekcją, przez którą przeszło 200
funkcjonariuszy. Każdy funkcjonariusz GOI musiał je zaliczyć. Z przeszkolo-
nych ludzi z czasem utworzona została nieformalna Specjalna Grupa Inter-
wencyjna, w której skład wszedłem i ja.
Możesz zdradzić więcej szczegółów waszych szkoleń na poligo-
nie w Wędrzynie?
Poligony te trwały jeszcze przez cały 2002 rok – udało mi się uczestniczyć
w nich cztery razy. W lipcu 2002 roku na poligonie Samodzielne Pododdziały
Antyterrorystyczne Policji (obecnie SPKP) miały obóz śmigłowcowy. Udało
się nam wtedy załapać na zjazd ze śmigłowca. Pilot chyba wiedział, że ma
nas przewieźć ekstremalnie, bo wchodził ostro w skręty, tak że do niczego
nieprzypięci mieliśmy przed sobą, a raczej pod sobą otwarte drzwi śmigłow-
ca. Zjeżdżaliśmy z wysokości blisko 50 m, bo tyle miała lina, której koniec
spoczywał na ziemi.
Pierwsze dwa dni tego zgrupowania na śniadanie, obiad i kolację do kan-
tyny chodziliśmy pieszo po 5 km w jedną stronę. Dawało to 30 km mar-
szu dziennie. Upał był niesamowity. Drugiego dnia po bieganiu na torze
przeszkód instruktor zapytał nas, kto chciałby się dziś wykąpać w jeziorze.
KULISY SŁUŻBY i biegliśmy 5 km drogą czołgową nad jezioro. Tam jak wskoczyłem do wody,
Odpowiedzieliśmy wtedy, że wszyscy, a on krzyknął: „Za mną biegiem!”
W GOI SOK tylko na wodzie unoszącą się i znikającą pod wodą jego głowę. Kondycję
to z głowy mi dosłownie parowało. Ale to było wspaniałe uczucie. Dowódca
grupy z Warszawy o pseudonimie Joda, jak zobaczył wodę, to postanowił, że
jeziorko opłynie dookoła i wypłynął. Nie było go dwie godziny. Widzieliśmy
miał niesamowitą. Na służbę każdego dnia przyjeżdżał 18 km na rowerze,
niezależnie pory roku i warunków pogodowych. Niestety, z tamtej naszej
starej gwardii nie ma już połowy chłopaków. Joda odszedł do Policji, Ka-
szubek do ABW, gdzie był instruktorem w Centrum Szkolenia. Niewiele jest
w Polsce formacji, gdzie nie trafiłby któryś z nas. Powodem odejść był głów-
nie brak emerytur mundurowych.
Rozumieliśmy każde odejście i choć z żalem żegnaliśmy każdego z braci
– wiedzieliśmy, że są tam naszymi wizytówkami.
O tym, jak wygląda szkolenie funkcjonariuszy co zwróciło na mnie uwagę ówczesnego Komendanta Regionalnego SOK Techniki interwencji w taborze kolejowym. Ale wszystko zaczęło się od dłu-
GOI SOK i o ich nieujawnianych nigdzie do tej pory w Katowicach. Miałem sporo zatrzymań sprawców, głównie przestępstw giego na około 400 metrów toru przeszkód. Tor zaczynał się od wskoczenia Jaki element szkolenia i sytuacja z nim związana szczególnie za-
zadaniach i sukcesach, „SPECIAL OPS” rozmawia
ze st. insp. Danielem Snopkowskim – koordynatorem popełnionych na obszarze kolejowym i to zarówno w służbie, jak i w czasie przez okno na parter budynku, przebiegnięcia pomieszczeniami i wyskocze- padła ci w pamięć?
Grup Operacyjno-Interwencyjnych z Komendy wolnym. nia drugim oknem, następnie po przebiegnięciu kilkunastu metrów wbiegało W lipcu poza torem przeszkód mieliśmy do pokonania labirynt. W la-
Głównej Straży Ochrony Kolei w Warszawie, się po częściowo wyburzonym murze na wysokość około 5 metrów (mur biryncie było tak ciemno, że nie było widać kompletnie nic. Bywało, że
Wydziału ds. Operacyjno-Prewencyjnych Jak wyglądało Wasze szkolenie na poligonie w Wędrzynie? był szeroki na cegłę) i przebiegało do drabinki, którą biorąc między nogi ktoś do niego wchodził i wychodził tym samym wejściem, ponieważ nie
i Bezpieczeństwa. W grudniu 2001 roku rozpoczęły się szkolenia Grup Operacyjno-In- zjeżdżało się pod skosem na mniejszy murek i po zeskoczeniu z niego biegło znalazł otworu w ścianie w pierwszym pomieszczeniu. Okopywało się de-
terwencyjnych (GOI) na poligonie w Wędrzynie. Wcześniej w Komendzie się z powrotem do muru, w którym znajdowały się trzy otwory (każdy na likatnie ściany butem i kolanem trzymając ręce w gardzie przed sobą,
Od jak dawna zajmujesz się koordynacją działań Grup Operacyj- Głównej SOK utworzono nowe samodzielne stanowisko koordynatora GOI. innej wysokości), tymi otworami trzeba było się wspiąć na mur przechodząc aby nie wybić sobie zębów. Wejściem do drugiego pomieszczenia był
no-Interwencyjnych Straży Ochrony Kolei? Każdy poligon trwał dwa intensywne tygodnie. Zaczynaliśmy rano od zapra- je tzw. wężem, tj. raz z prawej, raz z lewej strony muru. Po wejściu na otwór w ścianie na pewnej wysokości. Najważniejsze było trzymać się
Jeżeli chodzi o koordynację na terenie całego kraju, to minęło już 12 lat. wy o godz. 6:15, później śniadanie i zajęcia do kolacji z przerwą na obiad. mur biegło się po nim, schodząc po częściowo wyburzonej części w dół i do jednej ze ścian do końca labiryntu. Po drodze znajdowały się przeszkody
Wcześniej dwa lata koordynowałem działania GOI na Śląsku, a jeszcze Zajęcia toczyły się w różnych miejscach. W Ośrodku Szkolenia Poligono- drabinki, po której zbiegało się w dół. Kolejna była ścianka do nauki technik wodne, równoważnie, na łańcuchach wisiały kukły przypominające ludzi
wcześniej, przez 5 lat byłem dowódcą jednej z trzech grup katowickich. wego Nowy Mur ćwiczyliśmy czarną taktykę, czyli wejścia do pomieszczeń wysokościowych. Przez okno na wysokości około dwóch metrów wskakiwało lub duże kawały rozkładającego się mięsa, co dawało niesamowity odór.
i zatrzymywanie uzbrojonych przestępców, zatrzymywanie samochodów się na parter, z parteru drabinką na pierwsze piętro. Z pierwszego piętra W tle słychać było wybuchy, wystrzały i ujadanie psów. Labirynt rów-
Jak to się stało, że zostałeś dowódcą takiej grupy, byłeś wtedy z uzbrojonymi przestępcami. Duży nacisk instruktorzy stawiali na odpo- po balkonach na drugie piętro i drabinką ponownie, z tym że na sam dół. nież pokonywany był na czas. Pamiętam „dziadka” z grupy w Koszalinie.
chyba bardzo młody? wiednią pracę z bronią palną. Musieliśmy się pozbyć wszystkich złych na- I znowu bieg z przeskakiwaniem mniejszych przeszkód do ostatniej prostej, Wyszedł z labiryntu z wybitym barkiem. Wszyscy się wystraszyli, ponie-
Do Straży Ochrony Kolei przyjąłem się zaraz po zakończeniu zasadniczej wyków. Ćwiczyliśmy techniki wysokościowe, tj. zjazdy na linach z budynku, na której znajdował się lekko pochyły mur dwumetrowy, mur dwumetrowy waż wypadków było dużo i każdy kolejny zgłoszony mógł spowodować
służby wojskowej, którą odbyłem w 18. Batalionie Desantowo-Szturmo- wejścia przez okna czy zjazdy głową w dół, aby sprawdzić, czy nikogo nie ma prosty, pięciometrowa siatka, ogrodzenie trzymetrowe z kolcami, między przerwanie dalszych szkoleń na poligonie. „Dziadek” pojechał do szpi-
wym w Bielsku-Białej. Szybko odnalazłem się w nowych dla mnie realiach, w pomieszczeniach, kolejkę amerykańską do szybkiej ewakuacji z budynku. którymi trzeba było zrobić wymyk, mur z drutem kolczastym, labirynt – tala, a my po obiedzie graliśmy w piłkę na boisku. Ze szpitala „Dziadek”
14 15
SPECIAL OPS magazyn ludzi akcji