Special-Ops.pl

Wojna atomowa, Polska i agenci

Michał Piekarski | 2014-02-06
Fot. USAF

Fot. USAF

Jednym z najgłośniejszych i najżywszych sporów dotyczących historii Polski po roku 1945, a związanych ze sferą obronności jest spór o ocenę działalności Ryszarda Kuklińskiego. Nie można jednak pominąć istotnych faktów, które muszą rzutować na ocenę działalności tej osoby w kontekście całości zimnowojennej gdy mocarstw.

Zobacz także

Michał Piekarski Kilka kolejnych słów o tradycji i „Czerwonych Beretach”

Kilka kolejnych słów o tradycji i „Czerwonych Beretach” Kilka kolejnych słów o tradycji i „Czerwonych Beretach”

Mimo że głównym tematem wiadomości dotyczących elitarnych jednostek Wojska Polskiego pozostają informacje dotyczące programów modernizacji technicznej lub bieżących działań szkoleniowych lub działań poza...

Mimo że głównym tematem wiadomości dotyczących elitarnych jednostek Wojska Polskiego pozostają informacje dotyczące programów modernizacji technicznej lub bieżących działań szkoleniowych lub działań poza granicami państwa, co jakiś czas niestety powracają kwestie dotyczące historii i tradycji.

Michał Piekarski Anatomia Zamachu

Anatomia Zamachu Anatomia Zamachu

Na polskim rynku od kilkunastu lat wydano już wiele książek traktujących o tematyce terroryzmu. W tym morzu pozycji czasem trudno zauważyć te które niosą ze sobą najbardziej merytoryczny przekaz.

Na polskim rynku od kilkunastu lat wydano już wiele książek traktujących o tematyce terroryzmu. W tym morzu pozycji czasem trudno zauważyć te które niosą ze sobą najbardziej merytoryczny przekaz.

Michał Piekarski Scenariusz Chaosu

Scenariusz Chaosu Scenariusz Chaosu

Siły specjalne i gry wywiadów są jednymi z ulubionych tematów po jakie sięgają autorzy książek z gatunku military fiction. Tak jest także w przypadku najnowszej powieści Piotra Langenfelda, wydanej przez...

Siły specjalne i gry wywiadów są jednymi z ulubionych tematów po jakie sięgają autorzy książek z gatunku military fiction. Tak jest także w przypadku najnowszej powieści Piotra Langenfelda, wydanej przez wydawnictwo WarBook.

Spór o którym mowa, to przede wszystkim polemika ideologiczna, a w jej tle jest stosunek osób biorących udział w tym sporze do Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej jako państwa. Było to państwo będące wówczas, w dużej mierze wskutek decyzji mocarstw z czasów Drugiej Wojny Światowej, w tak zwanym bloku wschodnim, od roku 1955 mającego formę Układu Warszawskiego a więc formalnego sojuszu wojskowego.

Podział Europy, a z czasem świata na dwa przeciwstawne obozy nie był tylko zjawiskiem politycznym. Zimna Wojna była bowiem szczególnym preludium do potencjalnej wojny pomiędzy NATO i Układem Warszawskim, a w wielu państwach Trzeciego Świata przybierała postać otwartych konfliktów zbrojnych.

Całość tych zmagań toczyła się w cieniu broni nuklearnej, będącej środkiem rażenia wielokrotnie przewyższającym jakikolwiek potencjał konwencjonalny. Stąd też, obserwowany był od lat pięćdziesiątych burzliwy rozwój zarówno samej broni jądrowej, jak i środków jej przenoszenia, zwłaszcza rakietowych.

Taką naturę miała podjęta za czasów Chruszczowa „rakietyzacja” radzieckich sił zbrojnych, czas prezydentury Eisenhowera w Stanach Zjednoczonych to okres redukcji sił konwencjonalnych (zwłaszcza wojsk lądowych) i rozbudowa sil rakietowo – jądrowych. Do produkcji trafiły nawet działa bezodrzutowe miotające głowice nuklearne ( M28 i M29 Davy Crockett ) oraz rakiety dla wojsk powietrznodesantowych MGR-3 Little John – oczywiście zdolne do przenoszenia głowic jądrowych.

Także jednostki specjalne mogły użyć broni atomowej, w formie urządzeń znanych jako SADM (Special Atomic Demolition Munition) których grupy specjalne mogły użyć do niszczenia szczególnie ważnych obiektów (w tym węzłów komunikacyjnych) a także narzędzia dywersji podwodnej.

W głowice atomowe wyposażono pociski klasy powietrze – powietrze a w końcu lat pięćdziesiątych niektóre prognozy sugerowały że okres pilotowanych samolotów bojowych dobiega końca. Miały one ustąpić miejsca pociskom rakietowym i symptomy tego, zwłaszcza w obszarze obrony przeciwlotniczej i zbrojeń strategicznych były wówczas wyraźne.

Potencjalna wojna nuklearna w Europie oznaczałaby – w myśl przyjętej przez administrację Eisenhowera doktryny „zmasowanego odwetu” masowe uderzenie nuklearne, wymierzone w państwa Układu Warszawskiego. Ze względów geograficznych, oczywistym jest że znaczna ilość głowic NATO zostałaby wymierzona w cele w Polsce, aby uniemożliwić transport zaopatrzenia i uzupełnień dla sił Układu Warszawskiego walczących w Niemczech.

W latach sześćdziesiątych doktryna nuklearna Stanów Zjednoczonych i NATO ulegała przeformułowaniu. Zauważalny stał się powrót do bardziej konwencjonalnych środków walki, na co wpływ miały zwłaszcza doświadczenia kryzysu kubańskiego. Nowa doktryna, określona mianem „elastycznego reagowania” zakładała że broń atomowa będzie używana w drugiej kolejności, co w przypadku ewentualnego konfliktu w Europie, oznaczało że NATO sięgnie po nią w razie gdyby sił Układu Warszawskiego nie zdołają zatrzymać konwencjonalne siły NATO. Biorąc pod uwagę dysproporcje w potencjałach konwencjonalnych w tym okresie, oznaczać to mogło że mogło to nastąpić w pierwszych dniach wojny, w zależności od sytuacji jaka się wytworzyła, ale także od tego, czy przeciwnik użyłby tej broni jako pierwszy.

Faktem jest że NATO na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych rozbudowało swoje konwencjonalne siły. Do linii trafiły śmigłowce uzbrojone w przeciwpancerne pociski kierowane, nowe samoloty uderzeniowe, jak PANAVIA Tornado, czy SEPECAT Jaguar, pracowano na wyspecjalizowanym samolotem szturmowym (który przybrał ostatecznie formę samolotu A-10A), stale modernizowano uzbrojenie przeciwpancerne i przeciwlotnicze wojsk lądowych, pracowano nad nowymi czołgami.

Doświadczenia kolejnych wojen, zwłaszcza toczonych na Bliskim Wschodzie i postęp w nauce i technice sprawił, że w kolejnych latach znaczenie konwencjonalnych środków rażenia a zwłaszcza broni precyzyjnego rażenia , a także systemów rozpoznania, łączności i dowodzenia. Koncepcja „bitwy powietrzno – lądowej” wdrażana w latach osiemdziesiątych zawdzięczała swój kształt właśnie pracom badawczo – rozwojowym podejmowanym w latach siedemdziesiątych.

Mimo że szanse na uniknięcie wojny atomowej malały, to jednak było jasne, że możliwość użycia tej stale doskonalonej broni (a także innych rodzajów broni masowego rażenia, zwłaszcza chemicznych) wciąż istniała.

Przez cały okres Zimnej Wojny Polska była potencjalnym celem ataków NATO, zarówno konwencjonalnych jak i atomowych (bądź chemicznych). Łatwo jest, patrząc na mapę określić jakie miejsce byłby celami ataków. W pierwszym rzędzie byłyby to węzły komunikacyjne, kolejowe i drogowe, lotniska, porty. Oznaczało to także że bezpośrednio zagrożone byłyby miasta – zarówno duże takie jak Warszawa, Poznań, Wrocław, Gdynia czy Szczecin, ale także mniejsze, których „wina” polegałaby na tym że znajdował się tam most przez rzekę czy węzeł kolejowy.

W tym momencie pojawia się pytanie o faktyczną rolę jaką w tym okresie mógł odegrać Ryszard Kukliński. Niezwykle wątpliwe są padające w niektórych mediach stwierdzenia o jego nadzwyczajnej roli w zmianie amerykańskich planów, jakimś „ocaleniu Polski przed atomową zagładą”. Nie da się bowiem zmienić geografii a amerykańscy planiści byli zapewne doskonale zorientowani jakie straty i ludziom jakiej narodowości mogą wyrządzić uderzenia atomowe.

Trudno ocenić jaki wpływ na amerykańskie plany wojenne miały informacje pozyskane od Kuklińskiego. Niewątpliwie miał one dostęp do wielu informacji, jednak przede wszystkim były to informacje dotyczące Wojska Polskiego, nie zaś Armii Radzieckiej. Biorąc pod uwagę generalne zasady postępowania z informacjami tego rodzaju, jak i specyfikę relacji pomiędzy ZSRR i innymi państwami Układu Warszawskiego – Kukliński mógł mieć dostęp jedynie do tych informacji które wiązały się z bezpośrednim współdziałaniem wojsk polskich i radzieckich.

Trzeba także mieć na uwadze inne fakty. Mimo, że najwyraźniej „Mewa” jak CIA nazywała swojego agenta był ważnym i cennym źródłem, nie był źródłem jedynym. Samych przypadków dezercji lub zdrady tajemnic wojskowych w okresie PRL było około kilkudziesięciu, tuż przed ucieczką Kuklińskiego na Zachód przedostał się również współpracujący z CIA pułkownik wywiadu wojskowego Włodzimierz Ostaszewicz. Nie można także pominąć znaczenia rozpoznania środkami technicznymi, w tym satelitarnymi oraz radiotechnicznymi, które było prowadzone przez całe dekady i niewątpliwie pozwalało amerykańskim służbom zbudować obszerną bazę danych na temat Wojska Polskiego.

Pomijając wszelkie inne niejasności dotyczące sprawy Kuklińskiego, jak również wykraczające poza ramy tego tekstu spory natury politycznej, sprawa ta ukazuje kilka niezmiennych zasad. Każde zdarzenie zachodzące w sferze bezpieczeństwa musi być konfrontowane z faktami i osadzone w kontekście szerszych procesów. Ryszard Kukliński to osoba paradoksalnie , niezwykle silnie eksponowana medialnie, ten los stał się także udziałem innych osób zaangażowanych w działalność wywiadowczą na rzecz różnych państw. Takie zjawiska zachodzą także w innych sferach bezpieczeństwa, gdzie zdarza się że medialny blask jednej osoby lub zdarzenia, utrudnia ujrzenie pełnego obrazu.

Komentarze

Copyright © 2004-2019 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
Special-Ops