Special-Ops.pl

Legionistą jest się na całe życie

Wywiad z Sebastianem Cybulskim, autorem książki „Spowiedź Legionisty".

archiwum Sebastiana Cybulskiego
 

archiwum Sebastiana Cybulskiego


 

Sebastian Cybulski. Jego nazwisko jest dobrze znane Czytelnikom magazynu i portalu SPECIAL OPS. Autor książki „Spowiedź Legionisty” oraz poczytnego bloga o tym samym tytule w ostatnim okresie odsłaniał kolejne kulisy służby w elitarnej formacji w kilku wywiadach. Można jednak odnieść wrażenie, iż kolejne rozmowy w ogólnopolskich mediach wcale nie wyczerpują zasobów informacji o Légion étrangère, którymi postanowił się podzielić były legionista o filmowym nazwisku. „Pitbull”, jak wielu o nim mówi, „chłopak z Grochowa”, człowiek o licznych talentach, także i naszej redakcji udzielił wywiadu, ukazując kolejne aspekty służby i szkolenia w Legii, o których niekoniecznie możecie przeczytać czy usłyszeć we wspomnianych źródłach.

Zobacz także

Krzysztof Mątecki ,,Piątkarze” ABW

,,Piątkarze” ABW ,,Piątkarze” ABW

Wydział V Antyterrorystyczny ABW, nazywany „Piątkarzami”, świętuje w tym roku 29. rocznicę powstania. Naczelnik Wydziału V przedstawia rozwój „Piątkarzy” na przestrzeni ostatnich 29 lat, a także opowiada...

Wydział V Antyterrorystyczny ABW, nazywany „Piątkarzami”, świętuje w tym roku 29. rocznicę powstania. Naczelnik Wydziału V przedstawia rozwój „Piątkarzy” na przestrzeni ostatnich 29 lat, a także opowiada o zadaniach, które wykonują na co dzień.

Tomasz Łukaszewski Dwie twarze, dwa światy Sebastiana Cybulskiego

Dwie twarze, dwa światy Sebastiana Cybulskiego Dwie twarze, dwa światy Sebastiana Cybulskiego

Wywiad z Sebastianem Cybulskim, weteranem francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a także autorem książek „Spowiedź Legionisty" oraz „Dwie twarze, dwa światy".

Wywiad z Sebastianem Cybulskim, weteranem francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a także autorem książek „Spowiedź Legionisty" oraz „Dwie twarze, dwa światy".

Krzysztof Mątecki Coś we mnie pękło i kazało mi działać

Coś we mnie pękło i kazało mi działać Coś we mnie pękło i kazało mi działać

Jan Plewka jest instruktorem strzelectwa i właścicielem firmy ochroniarskiej z Opola. Po ataku Rosji na Ukrainę zebrał grupę kilkudziesięciu doświadczonych weteranów z całego świata, tworząc Ukraine Support...

Jan Plewka jest instruktorem strzelectwa i właścicielem firmy ochroniarskiej z Opola. Po ataku Rosji na Ukrainę zebrał grupę kilkudziesięciu doświadczonych weteranów z całego świata, tworząc Ukraine Support Group.

W szeregach Legii spotyka się pełen przekrój narodowości, grup etnicznych, kultur, religii, nie wspominając o przeszłości, którą zwykle kandydat chce zostawić za bramą jednostki (czyli na zawsze za sobą) - w jaki sposób Legia dba o dyscyplinę, a jednocześnie stara się zespolić taką nierzadko wybuchową mieszankę w jedną całość - w sprawnie funkcjonujący mechanizm wojenny? Co stanowi tu największy problem?

Wszystko obraca się wokół dyscypliny i „wyzerowania" (fr. regime egalitare), przy czym nie mam tu na myśli upadlania ludzi, ale o sprowadzenie do jednego wspólnego poziomu. Jeśli spojrzymy na przekrój kandydatów, otrzymujemy mieszankę bandytów, byłych żołnierzy, ludzi prostych, jak i tych o szlacheckich korzeniach czy inteligentów. To wszystko w momencie zgłoszenia przestaje mieć znaczenie. To, co było kiedyś, nie ma prawa się liczyć. Jakiegokolwiek człowiek by nie miał stopnia wojskowego w poprzedniej formacji, jakich by nie miał przyzwyczajeń, o tym trzeba zapomnieć. Tu warto wspomnieć również o tym, że w Legii dezercja jest bardzo surowo karana, co stanowi dodatkowy element motywacyjny i dyscyplinarny.

Natomiast bez wspomnianej dyscypliny nie byłoby porządku, a co za tym idzie - nie byłoby Legii. Niestety, o ile się orientuję, brak dyscypliny to obecnie poważny problem w wojsku francuskim, gdzie wiele przepisów zostało zniesionych, a system uległ rozluźnieniu. Na to zaś prawdziwe wojsko nie może sobie pozwolić, bo ustępstwa prowadzą do braku posłuszeństwa w wykonywaniu rozkazów. Dla mnie, wojsko jest najprostszą praca, jaką można wykonywać – każdy ma jasno powiedziane, co i jak ma robić.

Obawiam się jednak, że kiedyś i Legię spotka takie rozluźnienie. Dlaczego? Zmienił się profil Legionisty. Kiedyś to byli głównie przestępcy, wyrzutki społeczne, ludzie ścigani przez przeszłość, którzy nie mieli innego wyjścia, jak wejść w szeregi Legii i wykonywać zadania jak najlepiej, by z niej nie wylecieć. Nie mieli dokąd pójść. Teraz do Legii trafiają mężczyźni, którzy chcą traktować ją jak zwykłą pracę i karierę - faceci, który w każdej chwili mogą odejść, gdy coś im się nie spodoba, bo będą mieli do czego wrócić.

Ja mogę z dumą powiedzieć, że należałem do tej kończącej się epoki, gdzie ludzie się hartowali, stawali się honorowi, przez to co robili, bo nie mieli wyjścia. Warunki ich kształtowały, czyniły lepszymi, bo oni czuli, że nie ma innej drogi, nie ma powrotu.

Zamów książkę "Spowiedź Leginisty" w Księgarni Militarnej >>

W Legii Cudzoziemskiej służy stosunkowo wielu Polaków, przynajmniej takie wrażenie odnieść można czytając książkę, gdyż regularnie wspomina Pan o spotkanych rodakach. Czy było/jest coś, co wyróżnia lub wyróżniało nas spośród innych narodowości?

W kontekście etnicznym, ochotnicy przychodzą falami. Raz byli to Ukraińcy, innym razem Azjaci, co, oczywiście, zależy od sytuacji w kraju, na świecie, otwarcia granic. Polacy byli w Legii od zawsze i niestety, mam wrażenie, że to, co nas od pewnego momentu zaczęło negatywnie wyróżniać, to fakt, że nie potrafiliśmy się ze sobą dogadać. Patrząc z perspektywy moich doświadczeń, z czasów Legii i obecnych, widzę, że nie jesteśmy w stanie się razem normalnie bawić, nie potrafimy sprzedać się dobrze jako nacja, wstydzimy się języka i pochodzenia, gdy robimy karierę.

Z przykrością mógłbym tu wymienić bardzo dużo przykładów zachowań kolegów znad Wisły, ale jednym z nich jest sytuacja, kiedy spotkaliśmy rodaka – wówczas już sierżanta, z którym znaliśmy się z pułku, gdzie razem służyliśmy. Przywitaliśmy się z nim w ojczystym języku, a on – ku naszemu zaskoczeniu - odpowiedział nam po francusku, wyraźnie patrząc na nas z góry, że nie mamy tych samych „valeurs", czyli ogólnie rzecz biorąc jesteśmy niżej choćby przez nasze stopnie, więc nie będzie z nami rozmawiał.

Widziałem, jak legioniści innych narodowości potrafią się zgrywać, my nie. To bardzo przykre, zwłaszcza w sytuacji, kiedy mamy surową dyscyplinę, trudne warunki, w których – wydawałoby się, krajanie powinni trzymać się razem, wspierać nawzajem.

Posłuchaj wywiadu Daniela Kondraciuka z Sebastianem Cybulskim >>

Skoro o warunkach mowa, jaki jest idealny kandydat do Legii? Wspominał Pan kilka razy o „zbyt sztywnym" czy też „zbyt twardym karku", który był przeszkodą w karierze - także dla Pana.

Trudno mówić o idealnym kandydacie, wszystko zależy od potrzeby ludzi, potrzeby pułku. Są pewne kryteria, rzecz jasna, które trzeba spełnić, wymogi psychofizyczne, natomiast nie trzeba być świetnie i wszechstronnie wysportowanym, by się dostać. Czasami po prostu trzeba mieć to coś, wyróżnić się czymś szczególnym, by człowieka i jego potencjał dostrzeżono. Albo trzeba mieć szczęście. Ja sam nigdy dobrze ani nie biegałem, ani nie pływałem, ale miałem inne umiejętności, które były dla Legii ważne.

A co jest tym najtrudniejszym, najcięższym elementem w procesie selekcji? Kiedy można uznać, że dobiegła ona ostatecznie końca?

Selekcja trwa cztery miesiące, wiadomo: człowiek jest testowany fizycznie i psychicznie, podlega różnym karom, nieraz sadystycznym. Dla mnie osobiście najgorsze jednak było czekanie, czy mnie przyjmą czy nie. To była ta granica. Wiedziałem, że jeśli zostanę przyjęty, to szansa na odpadnięcie będzie niewielka. Trzeba się naprawdę postarać, zrobić coś naumyślnie albo wyjątkowo podpaść komuś „u góry", by wylecieć. Ale nim oficjalnie potwierdzono, że jestem legionistą, wymiotowałem z nerwów, o czym zresztą bez ogródek piszę w książce. Gdy już byłem po drugiej stronie, odetchnąłem z ulgą. Nadal jechałem do „niepewnego", bo, oczywiście, nasłuchałem się różnych rzeczy, które powinny człowieka zniechęcić lub mocno zastanowić, czy Legia Cudzoziemska to właściwe miejsce dla niego, ale ja byłem pewny swojego wyboru.

W książce wspominał Pan kilkukrotnie także o tym, że jednym z problemów Legii Cudzoziemskiej był alkoholizm - czy ten problem nadal istnieje? Z czego, Pana zdaniem, on wynikał?

Problem z alkoholem istnieje w każdym wojsku. W przypadku Legii miało to swój pozytywny element – w pewien sposób wiązało mocniej żołnierzy. Im więcej się piło, tym szybciej wydawało się żołd. A im szybciej pieniądze się kończyły, tym prędzej Legionista wracał do koszar. I tam było właśnie i czekało na niego jego prawdziwe życie. Muszę jednocześnie zaznaczyć, że imprezy z alkoholem jednoczyły bardzo żołnierzy i stanowiły istotny element integracji tak odmiennych kulturowo ludzi. Co więcej, nawet będąc pod wpływem alkoholu, Legioniści potrafili utrzymać dyscyplinę, co jest ewenementem w porównaniu z innymi wojskami.

Zgodnie z tym, co Pan napisał w książce, w Legii Cudzoziemskiej istnieje bardzo silny podział pod względem hierarchii, ale jednocześnie dochodziło do sytuacji, kiedy legionista rzucał się np. z pięściami na podoficera (sam był Pan kilka razy uczestnikiem takich sytuacji). Czy równie podzielone względem hierarchii jest braterstwo broni?

W Kosowie miała miejsce sytuacja, kiedy jeden z sierżantów skopał polskiego kaprala. Pozostali kaprale zbuntowali się przeciwko temu. Ostatecznie „góra" wykorzystała ten incydent do przeniesienia innego kaprala – Rosjanina, który wcześniej był w Specnazie, aczkolwiek nasza postawa była ewenementem i w późniejszym okresie sierżanci – widząc, jak potrafimy się postawić - starali się unikać podobnych sytuacji z nadmierną przemocą wobec podwładnych. Nie wiem, czy taka solidarność byłaby możliwa teraz, bo – wracając do tego, co mówiłem, teraz przychodzą tam ludzie, którzy mają do czego wracać, więc nie muszą się jednoczyć.

Przykładem braterstwa i poczucia wspólnoty była także sytuacja, kiedy podczas kursu na kaprala, jeden z nas dostał rozkaz pisania raportów na 50 stron A4. Po całodniowych działaniach, kiedy padaliśmy ze zmęczenia, takie właśnie otrzymał zadanie. I napisał, bo wszyscy do tego przysiedliśmy w nocy, ku zaskoczeniu przełożonych, którzy byli pewni, że facet nie podoła. Niekoniecznie jednak taka chęć współdziałania była regułą. Sąsiedni pluton, na przykład, miał wówczas spory problem ze zgraniem żołnierzy i podstawową solidarnością.

Przy okazji, muszę tu zaznaczyć pewien paradoks, do którego dochodziło w Legii. Ludzie z różnych środowisk, niejednokrotnie skłóconych etnicznie i religijnie, kulturowo czy społecznie, i nienawidzący siebie nawzajem, potrafili się zjednoczyć dla wspólnego celu i działać razem. Być ponad podziałami, jak to się mówi – tak, jak w przypadku konfliktu ze wspomnianym sierżantem. Prywatne niesnaski zeszły na bok, bo byliśmy jednym zespołem. Bywało nawet tak, że zacięci wrogowie, patrzący na siebie spode łba w koszarach, otwarcie po urlopie mówili, że im siebie brakowało. To jest to braterstwo!

A jakie są największe mity związane z Legią? - powielane przez media, filmy i literaturę, cywili, samych Legionistów? Gdzie kończy się legenda a zaczyna rzeczywistość? Które Pana wyobrażenia o Legii zostały rozwiane, a które się potwierdziły?

Ujmę to tak: do Legii chciałem wstąpić od bardzo dawna, nie udało mi się to w 1989 roku. Przez różne wydarzenia w życiu powiodło mi się dopiero siedem lat później. Pchała mnie tam chęć rywalizacji, spełnienia i sprawdzenie siebie w warunkach, których inni unikali. Ja zawsze lubiłem być tym innym, być w mniejszości, wyróżniać się czymś, czego nie ma lub nie potrafi większość, iść pod prąd, nie na łatwiznę, nie być w masie, ale przede wszystkim rywalizować.

Gdy dotarłem do Legii, nie wiedziałem np. ile zarabia legionista. Myślałem, że przez pierwsze parę lat nie dostanę pieniędzy, że nie będzie mowy o jakichkolwiek urlopach. Byłem więc mile zaskoczony. Za to nie zaskoczyła mnie dyscyplina przybierająca też niekiedy formę przemocy fizycznej. Na to byłem przygotowany, a wymagania – zamiast zniechęcać, hartowały mnie i umacniały w przekonaniu, że jestem we właściwym miejscu.

Legia Cudzoziemska jest owiana legendami, także wizerunkowymi. Jeden z tych wizerunków przedstawia Legię jako armię przegranych wojen, bo Legioniści honorowo i do końca bronią przegranych spraw, zadając często ogromne straty przeważającemu liczebnie wrogowi. Przez głowę nie przechodziła im myśl o poddaniu się. Taki przykładem jest tu Dien Bien Phu.

Elementem mitologii, który mnie osobiście dziwi i irytuje jest gloryfikowanie oficerów, którzy do danych jednostek byli przydzielani na okres dwóch lat. I niestety, o ile przez pierwszy rok taki oficer starał się być dobrym dowódcą, tak przez kolejny traktował podwładnych jako narzędzie czy szczebel w karierze, w której legioniści są „szkółką doświadczalną".

I faktycznie wyróżnił się Pan, bo doceniono Pana umiejętności z obsłudze broni i zakwalifikowano jako strzelca wyborowego. Jak wyglądało Pana szkolenie pod kątem doskonalenia w tej specjalizacji?

Z tym „awansem" na strzelca wyborowego to akurat zabawna historia i przyznam szczerze, że po prostu miałem szczęście. Po długim marszu wypiłem w ramach odpoczynku trochę wina, co bardzo mnie rozluźniło, że zupełnie „zrelaksowany”, podszedłem do strzelenia długodystansowego. W praktyce dodatkowo okazało się, że nawet będąc leworęcznym, co większości mogłoby utrudniać przeładowanie karabinu wyborowego z dźwignią po prawej stronie, sprawnie radzę sobie z bronią. 

Jeśli chodzi o szkolenie, strzelaliśmy z broni kalibru 7.62 mm, skutecznej na odległościach do 800 metrów, przy czym jako strzelcy wyborowi trenowaliśmy głównie na dystansach 300-400 metrów, czyli najczęściej spotykanych. Zajęcia dla strzelców wyborowych obejmowały część teoretyczną, ćwiczenia dotyczące wykorzystania wiatru, korekt wobec wysokości. Z zasłoniętymi oczami musieliśmy również rozłożyć i złożyć broń, przy czym odbywało się to w ramach tzw. sałatki, czyli najpierw musieliśmy wybrać odpowiednie elementy ze stosu części od różnych karabinów.

Pamiętam też sytuację, kiedy w Czadzie odbywaliśmy trening strzelecki. Każdorazowo przez oddaniem serii strzałów zdejmowałem okulary przeciwsłoneczne. I za żadne skarby nie mogłem uzyskać odpowiedniego skupienia strzałów. Pewien kapral, który podczas swojej kariery był juz nawet starszym chorążym zwrócił mi uwagę, bym następnym razem przez dłuższy czas w ogóle nie zakładał okularów albo strzelał w nich. Okazało się, że ludzkie oko potrzebuje około 10 minut na przyzwyczajenie się do nowego poziomu oświetlenia. Posłuchałem rady i podchodząc do strzelania ponownie, uzyskałem skupienie strzałów, jakie chciałem.

W czasie służby miał Pan kontakt z różnymi rodzajami uzbrojenia i wyposażenia? Co wspomina Pan najlepiej? Czy obecność jakiegoś wyposażenia/uzbrojenia dziwiła Pana? Którą z broni wspomina pan najlepiej?

Strzelaliśmy z Famasów, broni przeciwpancernej APILAS 112 mm jednorazowego użytku, karabinów Browning 12,7 mm. Był też bardzo dobry FN Minimi, którego my, jako pluton posiadający na wyposażeniu rakiety przeciwpancerne Milan, akurat nie używaliśmy. Jeśli miałbym zaś wskazać jedną broń, z którą najlepiej się „czułem", to byłby to właśnie Famas, choćby dlatego, że z oczywistych względów kojarzy on mi się z Legią. Ponadto, jest to broń bardzo wygodna, nie za długa dzięki układowi bull-pup (co miało znaczenie przy moim wzroście) i efektywna na krótkim dystansie, tzn. przeznaczonym dla tego typu karabinków.

W kwestii tego, co mnie zaskoczyło, to fakt, że sierżanci nie przykładali specjalnej uwagi, by modernizować czy wymieniać nasze wyposażenie na nowsze. Musieliśmy pracować z tym, co było dostępne: w przestarzałych mundurach, z ciężkim i niewygodnym oporządzeniem. Kiedy wszyscy zaczynali stawiać na Goretex, my ciągle chodziliśmy w starych rzeczach, które były na wyposażeniu 20 lat wcześniej. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: by nauczyć nas działania w najtrudniejszych warunkach, a nie tylko wtedy, gdy będziemy mieli sucho, ciepło i wygodnie, komfortowo. Dzięki temu udało się stworzyć naprawdę wytrzymałych żołnierzy, radzących sobie z tym, co mają.

A nie wszyscy byli do tego przygotowani. Podczas jednego kursu w Gujanie, Amerykanie zaczęli zrzucać z siebie rzeczy i oporządzenie, które im ciążyło. Nie potrafili ukończyć indywidualnego toru przeszkód, twierdząc, że to jest dla jakiś nadludzi. Kapral zawołał najdrobniejszego żołnierza z sekcji, który na oczach Marines ten tor przeszkód ukończył. Podobnie było w Ekwadorze, gdy po trzech nocach byliśmy wykończeni, ale zamiast narzekać, zaczęliśmy śpiewać pieśni legionowe – instruktorzy przyszli do nas, mile zaskoczeni, twierdząc, że pierwszy raz widzą coś takiego i że byli przed nami potężniejsi żołnierze, który się łamali. Czyli nie wyposażenie, a charakter człowieka, plus warunki, w jakich ten charakter się wykształciło, są ważne!

Kilkukrotnie wspomina Pan szkolenie – które jego elementy uważał Pan za najbardziej wartościowe pod kątem współczesnych (czy ówczesnych - kiedy Pan służył) konfliktów zbrojnych? Czy Legia dostosowywała lub dostosowuje obecnie program do charakteru toczonych obecnie wojen i zagrożeń?

Cykl szkoleń realizowanych w Gujanie praktycznie przygotowywał nas do wszystkich trudów, z jakimi moglibyśmy się zetknąć podczas działań, utwardzał ciało i psychikę. Kto przetrwał Gujanę, ten był w stanie walczyć w każdych warunkach. Jeżeli chodzi o dostosowanie się do warunków, to przykładem zasady „improvise – adapt – overcome" było działanie w Kosowie. Przejęliśmy tam lekkie wozy rozpoznania, choć bardziej niż lekkie były one ciasne. We wnętrzu znajdowały się trzy siedzenia – kierowcy, dowódcy i obserwatora lub strzelca. Wszystkie zwrócone w stronę przedniej szyby, co utrudniało szybkie wyjście z wozu przez tylny właz w razie konieczności, a tu muszę dodać, że nasze ciężkie i obszerne gabarytowo kamizelki nam tego nie ułatwiały. To, co zrobiliśmy od razu, to dostosowanie do naszych potrzeb – odwróciliśmy fotel strzelca tyłem do kierowcy, a przodem do włazu, by można go było otworzyć jednym, mocnym kopniakiem i szybko go opuścić. Kamizelki zawisły na włazie, a wszystkie niepotrzebne w środku rzeczy znalazły się w workach i skrzynkach na zewnątrz wozu.

Kluczem okazała się więc improwizacja, która była, jest i będzie podstawą dostosowania się do warunków prowadzenia działań – terenowych, atmosferycznych, sprzętowych czy wreszcie przeciwnika, jeśli góra wojska za tym nie nadąża.

Obecnie Legia, oczywiście, modernizuje się, widać postęp technologiczny w wyposażeniu. Dba się też nadal o specjalizacje kompanii, np. walki w mieście, górskich, płetwonurków, snajperów, co jest przeciwieństwem tego, co dzieje się w armii francuskiej.

W którym momencie służby realizował się Pan w największym stopniu? Kiedy miał Pan największe wątpliwości? Która z realizowanych misji bojowych/szkoleniowych była dla Pana najtrudniejsza?

Wątpliwości co do Legii Cudzoziemskiej jako systemu nigdy nie miałem. Miałem je jedynie wobec ludzi przez to, jak mnie i wielu podobnych do mnie legionistów potraktowano. Legia była i jest moją miłością. Po tym, czego doświadczyłem w Polsce, w Legii odżyłem. Były, oczywiście, też trudne momenty, jak w Kosowie, gdy musieliśmy patrzeć jak ludziom zabiera się domy, gdy czuliśmy, że bierzemy udział w wojnie po niewłaściwej stronie. Gdy szliśmy ludziom na pomoc, witano nas kwiatami, ale potem okazywało się, że jednak jest na odwrót i zamiast kwiatów pojawiły się kamienie.

Legia Cudzoziemska uważana jest za jednostkę elitarną, ale czy w ramach jej struktur możemy mówić o najlepszych z najlepszych – takim oddziale, gdzie każdy legionista chciałby służyć, ale i przed którym jednocześnie czuje największy respekt? Z jakimi jednostkami specjalnymi miał Pan okazję współpracować podczas swojej służby?

Zdecydowanie spadochroniarze. Z drugiej strony jednak, w 4. Eskadronie też byli twardziele, bo ta funkcjonująca w szeregach 1-go pułku kawalerii formacja była uważana za typowo karną, gdzie naprawdę trzeba było mieć wytrzymałość ze stali i nieziemską odporność psychofizyczną. To, co oni musieli znosić, przechodziło ludzkiej pojęcie.

Dowiedz się więcej o historii Legii Cudzoziemskiej >> 

Jeżeli chodzi o współpracę, to np. mieliśmy kontakt z brazylijskimi siłami specjalnymi, których terenem działań była Amazonia . W Ekwadorze szkolili nas instruktorzy, którzy mieli za sobą doświadczenia w konflikcie peruwiańsko-ekwadorskim z 1995 r. Działaliśmy też z naszymi francuskimi jednostkami takimi, jak spadochroniarze z 1er Régiment de Parachutistes d'Infanterie de Marine czy z komandosami z Commandos Marine, na których zielonych beretach znajdziemy charakterystyczną odznakę z żaglowcem.

Z którego okresu swojego działania, Pana zdaniem, Legia wyniosła najwięcej wartościowych lekcji?

Bitwa pod Dien Bien Phu, generalnie całe Indochiny – to był okres, kiedy Legia Cudzoziemska zdobyła największe doświadczenie – na gorąco, w boju. Z drugiej strony, za tamtych czasów Legia była straszna – rygorystyczna i brutalna, ale jednocześnie – jej żołnierze byli nie do zdarcia. To właśnie byli ci, którzy nie mieli już nic do stracenia. Polacy, którzy uciekli przed reżimem komunistycznym i nie potrafili odnaleźć się w świecie bez walki. Niemcy z Waffen-SS, których nie chciano w ojczyźnie lub których ścigano za popełnione zbrodnie. Bili się ramię w ramię. Ich doświadczenie wyniesione z pól bitew II wojny światowej, z partyzantki, z potyczek w miastach czy na otwartym ternie było bezcenne, bardzo przydatne w szeregach Legii, ale nadal mogli się oni wiele nauczyć.

Legioniści, jak wszyscy inni żołnierze, zmagają się z PTSD - jak Legia radzi sobie z tym problemem lub jak radziła sobie, gdy Pan w niej służył?

Osobiście, nie uważam, bym na coś takiego cierpiał i nie sądzę również, by chłopcy, z którymi służyłem, tego doświadczyli. Być może moja opinie wzbudzi kontrowersje, ale momentami mam wrażenie, że PTSD zostało wynaturzone, a problem wyolbrzymiony. Weźmy na przykład II wojnę światową, podczas której ludzie przez lata doznali niewyobrażanych cierpień. Ale po tym wszystkim, wróciwszy do ojczyzny, do domów, musieli się wziąć za ich odbudowanie, za wychowanie dzieci, naukę, pracę, codzienność. Nie było czasu na terapie. Jedynym PTSD po Legii jest, według mnie, to, że jesteśmy bezpośredni, szczerzy, do bólu i bardzo wymagający, tak wobec siebie, jak i innych wokół, co niekoniecznie jest mile widziane w dzisiejszym społeczeństwie i przez co wielu Legionistów ma problem z adaptacją po wyjściu do cywila.

Jak wygląda życie po Legii? Czy zna Pan losy swoich kolegów? Co oferuje Legia, co może się przydać w życiu poza jednostką? Czy jest możliwy powrót do normalnego życia? Panu się to udało...

Jest ciężko, bo brakuje tego, co Legia nam dawała: adrenaliny i jednocześnie porządku codziennego dnia. Dlatego wielu legionistów popada w konflikty z prawem. Pragną szacunku za to kim są, gdzie byli, co robili i co osiągnęli, ale współczesnych ludzi to nie obchodzi. Tu znów wracamy do tematu różnic pokoleniowych w Legii. Starsze pokolenia lepiej traktowały Legionistów, z wyraźnym szacunkiem, któremu towarzyszyła świadomość, czym jest Legia Cudzoziemska. Teraz to się zmieniło. Chciałem wrócić do Legii – nie przez to, że brakowało mi pieniędzy, ale dlatego, że tęskniłem za atmosferą. Niestety podpisałem papier przekreślający powrót, czego geneza jest wyjaśniona w książce. Przez chwilę pojawiła się szansa powrotu, ale znów – zawiódł człowiek, nie system.

Legia jest częścią mojego życia, do dziś w moim mieszkaniu znajdują się pamiątki, które przypominają mi o tych pięknych latach. Jest białe kepi i nie raz wnętrze domu wypełniają pieśni legionowe, często oglądam też filmy poświęcone historii jednostki, jej żołnierzom. Nawet po wyjściu, Legionistą jest się na całe życie.

Dziękujemy za rozmowę.

Galeria zdjęć

Tytuł
przejdź do galerii

Komentarze

  • Kamil Kamil, 08.07.2020r., 21:19:50 Tak się składa że poznałem pana Cybulskiego Niestety nie mogę powiedzieć ani jednego dobrego słowa na jego temat Szczerze mówiąc ten człowiek nie nama ani jednej cechy z legionisty Ale za to ma takie ego ze nie widzi tego i rozum 5 cio letniego dziecka problemy cz psychiką ale nie legi na 100% on jest wstydem dla legionistów znalazł sobie metodę na życie i żyje przeszłością wychwalając się za żałosne tak naprawdę jest kłamcą oszustem złodziejem krętaczem zaufanym w sobie nie wierzcie w ani jedno słowo
  • Sebastian Sebastian, 08.07.2020r., 23:28:30 No cóż, widać że masz mu wiele do zarzucenia, więc napisz prosto do niego, myslę że chętnie by się z tobą spotkał i wtedy mógłbyś ocenić jego ego no i wyjaśnić sobie z nim twarzą w twarz to co ciebie męczy. Jeżeli go naprawdę znasz i jeżeli masz jajka to nie wylewaj swoich wypocin i ukrytych kompleksów tylko się z nim skontaktuj. Myślę że nie odmówi a wręcz przeciwnie, chętnie i szybko się z tobą spotka. Tym czasem on chociaż napisał coś co wielu ludziom przypadło do gustu a o tobie , po za tym wpisem nikt na razie nie słyszał.

Powiązane

Sebastian Cybulski 187 lat Legii Cudzoziemskiej

187 lat Legii Cudzoziemskiej 187 lat Legii Cudzoziemskiej

Bandyci, dezerterzy z innych armii, zakochani, czy życiowi nieudacznicy. Legia Cudzoziemska na przestrzeni lat zdobyła straszną reputację, którą zawdzięczała właśnie takim, wyżej wymienionym, ochotnikom....

Bandyci, dezerterzy z innych armii, zakochani, czy życiowi nieudacznicy. Legia Cudzoziemska na przestrzeni lat zdobyła straszną reputację, którą zawdzięczała właśnie takim, wyżej wymienionym, ochotnikom. Na przeciwko tak zróżnicowanym charakterom, została opracowana i wprowadzona w życie straszna, brutalna dyscyplina, która miała na celu nauczyć wielu niepokornych mężczyzn razem żyć, działać i często umierać w obronie interesów Francji, o której wielokrotnie nie wiedzieli nic poza tym, że dostaną...

Sebastian Cybulski Gorący tydzień

Gorący tydzień Gorący tydzień

Na początku dzisiejszego wpisu chciałbym Was wszystkich przeprosić za przerwę w pisaniu, która spowodowana była pewnymi wydarzeniami - ważnymi dla mnie i mojej przyszłej twórczości. Miałem mianowicie szansę...

Na początku dzisiejszego wpisu chciałbym Was wszystkich przeprosić za przerwę w pisaniu, która spowodowana była pewnymi wydarzeniami - ważnymi dla mnie i mojej przyszłej twórczości. Miałem mianowicie szansę i okazję poznać Pana Daniela Kondraciuka, zajmującego się wywiadami z osobami, która są "troszkę inne". Będąc wśród znajomych mojego przyjaciela - Krzysztofa Bieniaka, który też do tych spokojniejszych raczej nie należy, zwrócił uwagę na moją książkę, po czym kupił, przeczytał i zaproponował mi...

Sebastian Cybulski W poszukiwaniach samego siebie

W poszukiwaniach samego siebie W poszukiwaniach samego siebie

- Kapralu, proszę odczytać modlitwę - z tymi słowami zwrócił się do mnie polski kapelan, który od niedawna był przydzielony do 3. Pułku Piechoty Cudzoziemskiej, stacjonującego w Gujanie Francuskiej. Rozejrzałem...

- Kapralu, proszę odczytać modlitwę - z tymi słowami zwrócił się do mnie polski kapelan, który od niedawna był przydzielony do 3. Pułku Piechoty Cudzoziemskiej, stacjonującego w Gujanie Francuskiej. Rozejrzałem się po twarzach obecnych i licznie zebranych w kościele legionistów. Nigdy wcześniej nie spodziewałem się, że podczas pogrzebu będę czytał żołnierską modlitwę i przyznam się, że wzruszenie i smutek wypełniało mój umysł, a słowa wydobywały się ciężko z mojego gardła. Jeszcze parę dni wcześniej...

Sebastian Cybulski Bunt w imię honoru i utrata godności

Bunt w imię honoru i utrata godności Bunt w imię honoru i utrata godności

Od zarania dziejów na świecie istnieją ludzie, którzy w imię honoru poświęcą wszystko, a w sytuacjach ekstremalnych nawet życie. Jednak w naszych zepsutych materializmem i konsumpcjonizmem, przepełnionych...

Od zarania dziejów na świecie istnieją ludzie, którzy w imię honoru poświęcą wszystko, a w sytuacjach ekstremalnych nawet życie. Jednak w naszych zepsutych materializmem i konsumpcjonizmem, przepełnionych egoizmem czasach takich postaci jest coraz mniej. Poświęcenie się dla dobra sprawy i obrona honoru są obecnie reakcjami obcymi całym społeczeństwom, opierającym swoje istnienie na bezgranicznym pędzie za pieniądzem i wygodą. W zależności od miejsca i otoczenia, w którym akurat przyszło nam funkcjonować,...

Sebastian Cybulski Nienawiść i przyjaźń

Nienawiść i przyjaźń Nienawiść i przyjaźń

Wielu chętnych chcących wstąpić w szeregi Legii Cudzoziemskiej, słyszało o legendarnej wręcz przyjaźni między legionistami. Przyjaźń w Legii jest czymś wyjątkowym, a przeważnie rodzi się z nienawiści,...

Wielu chętnych chcących wstąpić w szeregi Legii Cudzoziemskiej, słyszało o legendarnej wręcz przyjaźni między legionistami. Przyjaźń w Legii jest czymś wyjątkowym, a przeważnie rodzi się z nienawiści, prowokacji, upokarzania.

Sebastian Cybulski Bezsensowne pytania

Bezsensowne pytania Bezsensowne pytania

- Czy zabijałeś? - niestety wielu cywili zadaje żołnierzom takie pytania. Jaka odpowiedź by nie padła, osoba zadająca owe pytanie i tak nie uwierzy w odpowiedź normalnych, oczywiście, żołnierzy. Istnieją...

- Czy zabijałeś? - niestety wielu cywili zadaje żołnierzom takie pytania. Jaka odpowiedź by nie padła, osoba zadająca owe pytanie i tak nie uwierzy w odpowiedź normalnych, oczywiście, żołnierzy. Istnieją wszak też i mitomani, bajkopisarze, ludzie opowiadający totalne bzdury tylko po to, aby być w centrum rozmów, popisać się przed innymi, lecząc własne kompleksy.

Sebastian Cybulski Kariera jak karuzela

Kariera jak karuzela Kariera jak karuzela

Wielokrotnie słyszę zadawane mi pytania o to, jaka jest różnica między armią francuską, w tym i Legią Cudzoziemską, a Wojskiem Polskim. Tych różnic jest wiele, ale przede wszystkim jest jedna dosyć istotna,...

Wielokrotnie słyszę zadawane mi pytania o to, jaka jest różnica między armią francuską, w tym i Legią Cudzoziemską, a Wojskiem Polskim. Tych różnic jest wiele, ale przede wszystkim jest jedna dosyć istotna, która często ma negatywny wpływ na przyszłość wielu żołnierzy lub legionistów. W tym przypadku skupie się na przykładzie Legii Cudzoziemskiej, która jest odbiciem tego, co dzieje się w armii francuskiej.

Sebastian Cybulski W "pułapce" wspomnień

W "pułapce" wspomnień W "pułapce" wspomnień

Dziś znów śniła mi się Legia Cudzoziemska. Nie liczę już nawet nocy, które „spędziłem” ponownie z moimi dawnymi kolegami – jest ich zbyt wiele. Moja żona stwierdziła natomiast, że zachowuję się tak, jakbym...

Dziś znów śniła mi się Legia Cudzoziemska. Nie liczę już nawet nocy, które „spędziłem” ponownie z moimi dawnymi kolegami – jest ich zbyt wiele. Moja żona stwierdziła natomiast, że zachowuję się tak, jakbym żył w dwóch światach jednocześnie.

Sebastian Cybulski Samo życie

Samo życie Samo życie

Pierwsze zdanie, jakie chciałbym przekazać Czytelnikom magazynu i portalu "SPECIAL OPS" brzmi: "Jest mi niezmiernie przykro, że po ukazaniu się mojej książki, rozpocząłem pisanie bloga, ale - jak to często...

Pierwsze zdanie, jakie chciałbym przekazać Czytelnikom magazynu i portalu "SPECIAL OPS" brzmi: "Jest mi niezmiernie przykro, że po ukazaniu się mojej książki, rozpocząłem pisanie bloga, ale - jak to często w życiu bywa, dogoniły mnie codzienność i banalność". Wraz z tymi uczuciami, musiałem się skupić na innych aspektach życia codziennego. Nie chcę jednak nad tym rozwodzić, gdyż każdy z nas ma swoje problemy, z którymi musi sobie od rana do wieczora radzić. Przyznam się, że nawet nie wiedziałem,...

Redakcja SURVIVAL i LEGIA CUDZOZIEMSKA - wydania specjalne dostępne bez kosztów wysyłki i w promocji dla prenumeratorów

SURVIVAL i LEGIA CUDZOZIEMSKA - wydania specjalne dostępne bez kosztów wysyłki i w promocji dla prenumeratorów SURVIVAL i LEGIA CUDZOZIEMSKA - wydania specjalne dostępne bez kosztów wysyłki i w promocji dla prenumeratorów

"Wojska Specjalne", Ratownictwo Taktyczne", "25 lat Jednostki Wojskowej GROM", "Snajperzy" - to dotychczasowe Wydania Specjalne SPECIAL OPS, opublikowane w minionych latach. SPECIAL OPS EXTRA A.D. 2017...

"Wojska Specjalne", Ratownictwo Taktyczne", "25 lat Jednostki Wojskowej GROM", "Snajperzy" - to dotychczasowe Wydania Specjalne SPECIAL OPS, opublikowane w minionych latach. SPECIAL OPS EXTRA A.D. 2017 to dwa kolejne tytuły - "Legia Cudzoziemska" oraz najnowszy - "Survival". Tradycyjnie, są one dostępne w promocyjnych cenach dla Prenumeratorów SPECIAL OPS, a dla wszystkich Czytelników - bez kosztów przesyłki przy zamówieniu mailowym bezpośrednio w redakcji. Zniżkę przewidziano również dla osób nie...

Redakcja news Maszeruj albo giń, czytaj albo... - czyli nowy numer specjalny SPECIAL OPS: Legia Cudzoziemska

Maszeruj albo giń, czytaj albo... - czyli nowy numer specjalny SPECIAL OPS: Legia Cudzoziemska Maszeruj albo giń, czytaj albo... - czyli nowy numer specjalny SPECIAL OPS: Legia Cudzoziemska

Od zawsze przyciągała poszukiwaczy przygód, „romantyków-awanturników” oraz tych, którzy poprzez służbę wojskową w jej szeregach chcieli sprawdzić się i udowodnić swoją wartość jako mężczyźni. Legia Cudzoziemska,...

Od zawsze przyciągała poszukiwaczy przygód, „romantyków-awanturników” oraz tych, którzy poprzez służbę wojskową w jej szeregach chcieli sprawdzić się i udowodnić swoją wartość jako mężczyźni. Legia Cudzoziemska, bo o niej mowa, przez blisko dwa wieki zyskała sławę jako elitarna formacja, której nazwa budziła często i skrajne emocje, ale niemal zawsze szacunek i podziw dla jej żołnierzy - niebywale karnych i wytrzymałych dzięki surowej dyscyplinie i wycieńczającemu treningowi, walecznych i honorowych...

Redakcja Wysłuchaj „Spowiedzi Legionisty”

Wysłuchaj „Spowiedzi Legionisty” Wysłuchaj „Spowiedzi Legionisty”

Legia Cudzoziemska – elitarna, tajemnicza, owiana legendą formacja „otworzyła się” przed nami wraz z pierwszymi stronami książki Sebastiana Cybulskiego „Spowiedź Legionisty”. Stała się ona jeszcze bardziej...

Legia Cudzoziemska – elitarna, tajemnicza, owiana legendą formacja „otworzyła się” przed nami wraz z pierwszymi stronami książki Sebastiana Cybulskiego „Spowiedź Legionisty”. Stała się ona jeszcze bardziej fascynująca z kolejnymi wersami opisującymi rzeczywistość legionistów, której doświadczył wszystkimi zmysłami nasz rodak. Książka, wydana w ramach serii „Szerokie Horyzonty” Grupy MEDIUM, pojawiła się właśnie w formie audiobooka, co nadaje tej wyjątkowej „spowiedzi” jeszcze bardziej intymny i emocjonalny...

Tomasz Łukaszewski Dwie twarze, dwa światy Sebastiana Cybulskiego

Dwie twarze, dwa światy Sebastiana Cybulskiego Dwie twarze, dwa światy Sebastiana Cybulskiego

Wywiad z Sebastianem Cybulskim, weteranem francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a także autorem książek „Spowiedź Legionisty" oraz „Dwie twarze, dwa światy".

Wywiad z Sebastianem Cybulskim, weteranem francuskiej Legii Cudzoziemskiej, a także autorem książek „Spowiedź Legionisty" oraz „Dwie twarze, dwa światy".

Redakcja Dwie Twarze. Dwa Światy

Dwie Twarze. Dwa Światy Dwie Twarze. Dwa Światy

,,Dwie Twarze. Dwa Światy” to druga książka napisana przez Sebastiana Cybulskiego, byłego żołnierza francuskiej Legii Cudzoziemskiej. W odróżnieniu jednak od ,,Spowiedzi Legionisty”, która była autobiografią...

,,Dwie Twarze. Dwa Światy” to druga książka napisana przez Sebastiana Cybulskiego, byłego żołnierza francuskiej Legii Cudzoziemskiej. W odróżnieniu jednak od ,,Spowiedzi Legionisty”, która była autobiografią autora, ,,Dwie twarze. Dwa Światy”, to napisana prosto i lekko powieść.

Sebastian Cybulski Miłość - kosztowne uczucie

Miłość - kosztowne uczucie Miłość - kosztowne uczucie

Niejeden z nas w życiu zakochał się w kobiecie, niejeden z nas w życiu z tego powodu cierpiał. Podczas mojej służby w Legii Cudzoziemskiej poznałem wielu zakochanych legionistów. Musze się przyznać, że...

Niejeden z nas w życiu zakochał się w kobiecie, niejeden z nas w życiu z tego powodu cierpiał. Podczas mojej służby w Legii Cudzoziemskiej poznałem wielu zakochanych legionistów. Musze się przyznać, że i ja sam do nich należałem. Żołnierze ci dzielili się na różne grupy.

Sebastian Cybulski Legioniści - współcześni janczarzy

Legioniści - współcześni janczarzy Legioniści - współcześni janczarzy

Każdy z nas przed wstąpieniem do Legii Cudzoziemskiej marzył o tym, aby zostać spadochroniarzem bądź płetwonurkiem. Byli też i tacy, którzy nie przejmowali się tym, do jakiego pułku trafią – ważne dla...

Każdy z nas przed wstąpieniem do Legii Cudzoziemskiej marzył o tym, aby zostać spadochroniarzem bądź płetwonurkiem. Byli też i tacy, którzy nie przejmowali się tym, do jakiego pułku trafią – ważne dla nich było, aby w ogóle dostali się w szeregi Legii. Istniała także opcja „fut-futa", czyli młodego legionisty, który był wybierany, aby pozostać w pułku szkoleniowym jako przyszły kapral. Taki żołnierz po niespełna roku służby mógł oficjalnie nosić pagony kaprala. Ta funkcja pozwala rządzić i krzyczeć...

Sebastian Cybulski Legioniści i kobiety

Legioniści i kobiety Legioniści i kobiety

Tym razem chciałbym poruszyć temat wrażliwy dla każdego mężczyzny, a w szczególności dla legionistów! Kobiety !

Tym razem chciałbym poruszyć temat wrażliwy dla każdego mężczyzny, a w szczególności dla legionistów! Kobiety !

Sebastian Cybulski NIECHCIANI I NIEZROZUMIENI

NIECHCIANI I NIEZROZUMIENI NIECHCIANI I NIEZROZUMIENI

Dzisiaj chciałbym poruszyć temat bulwersujący wielu legionistów, który nie jest może częścią chwały wspanialej Legii Cudzoziemskiej, ukazuje jednak mroczna stronę, a mianowicie czas po służbie w Legii,...

Dzisiaj chciałbym poruszyć temat bulwersujący wielu legionistów, który nie jest może częścią chwały wspanialej Legii Cudzoziemskiej, ukazuje jednak mroczna stronę, a mianowicie czas po służbie w Legii, gdzie wielu mężczyzn z różnych powodów staje się żebrakami i alkoholikami.

Sebastian Cybulski Początek

Początek Początek

Legia Cudzoziemska od wielu lat jest tematem na tyle tajemniczym, ze pobudza jeszcze bardziej wyobraźnie i tak marzących o służbie w jej szeregach ludzi. Nie wielu jednak jest w stanie przedstawić tą tajemniczą...

Legia Cudzoziemska od wielu lat jest tematem na tyle tajemniczym, ze pobudza jeszcze bardziej wyobraźnie i tak marzących o służbie w jej szeregach ludzi. Nie wielu jednak jest w stanie przedstawić tą tajemniczą formacje w sposób uczciwy. Legioniści są to żołnierze żyjący w oderwaniu od realnej codzienności, wykorzystywani do zadań często wręcz nie wykonalnych. Blog ten chciałbym dlatego poświecić tym właśnie, anonimowym wojownikom czasów nowoczesnych i przeżytymi przez nich często bardzo niebezpiecznymi...

Redakcja Spowiedź Legionisty

Spowiedź Legionisty Spowiedź Legionisty

Książka wspomnieniowa, przedstawiająca służbę Polaka w Legii Cudzoziemskiej. Codzienny trud służby na całym świecie w rożnych szerokościach geograficznych. Przyjaźnie i problemy pokazane z perspektywy...

Książka wspomnieniowa, przedstawiająca służbę Polaka w Legii Cudzoziemskiej. Codzienny trud służby na całym świecie w rożnych szerokościach geograficznych. Przyjaźnie i problemy pokazane z perspektywy rekruta jak również doświadczonego legionisty. Książka wzbogacona o zdjęcia z archiwum autora.

Ireneusz Chloupek Pożegnanie Generała

Pożegnanie Generała Pożegnanie Generała

10 kwietnia 2010 roku w katastrofie lotniczej nieopodal Smoleńska w Rosji wraz z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej - Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, Szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, dowódcami...

10 kwietnia 2010 roku w katastrofie lotniczej nieopodal Smoleńska w Rosji wraz z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej - Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, Szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, dowódcami Rodzajów Wojsk oraz innymi najważniejszymi osobami w państwie, zginął Dowódca Wojsk Specjalnych - gen. dyw. Włodzimierz Potasiński. Generał urodził się 31 lipca 1956 roku w Czeladzi. Był absolwentem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych (1980 r.) i Akademii Sztabu Generalnego WP (1988...

Michał Piekarski Gen. bryg. Sławomir Petelicki

Gen. bryg. Sławomir Petelicki

Urodzony 13.09.1946. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

Urodzony 13.09.1946. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

Michał Piekarski Gen. bryg. Marian Sowiński

Gen. bryg. Marian Sowiński

Urodzony 26.08.1951. Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej w Szczytnie, Akademii Spraw Wewnętrznych i Uniwersytetu Warszawskiego.

Urodzony 26.08.1951. Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej w Szczytnie, Akademii Spraw Wewnętrznych i Uniwersytetu Warszawskiego.

Michał Piekarski Gen. dyw. Roman Polko

Gen. dyw. Roman Polko

Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu.

Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu.

Copyright © 2004-2019 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
Special-Ops