Dwa grzyby w barszcz- czyli przygoda z survivalem

Sprawozdanie z warsztatów survivalowych
Jerzy Bielecki  /  SPECIAL OPS 2/2016  /  20-06-2016
Przygotowanie pożywienia w warunkach survivalowych
Przygotowanie pożywienia w warunkach survivalowych Fot. Jerzy Bielecki

Znając teorię żywienia, nie problem zaplanować jadłospis dla wędrowca lub turysty. Stosując odpowiednie przeliczniki z łatwością wyliczymy dzienne zapotrzebowanie na kalorie. Do tego dopasujemy składniki i potrawy. Wyzwaniem jednak staje się żywienie w warunkach survivalowych i armijnych. Większość wędrowców i turystów jest przyzwyczajona do regularnych posiłków i uzupełniania zapasów. Co jednak, gdy stanie się nieprzewidywalne?

Jak zdobywać pożywienie w warunkach survivalowych

- Gdy przyjdzie nam wędrować przez kilka dni, a zapasy uległy wyczerpaniu?
- Kiedy zaczniemy być głodni?
- Na ile wystarczy nam energii?
- Czy faktycznie potrzebujemy wspomagać się cukrem, kawą  i innymi używkami?

Przed podobnym wyzwaniem stają też operatorzy i żołnierze, którzy podczas działań bojowych nie mają możliwości uzupełnienia zapasów lub którzy znaleźli się w warunkach długotrwałej izolacji, dodatkowo nie mając możliwości rozpalenia ognia. W takich warunkach szanse na wypełnienie zadań i przeżycie zależeć będą od umiejętności pozyskania pożywienia w terenie i właściwego jego przygotowania oraz wykorzystania.

Otaczająca przyroda może być źródłem pożywienia, choć spożywanie niektórych produktów może sprawić trudność wynikającą z braku przyzwyczajeń i upodobań żywieniowych, ograniczeń religijnych i kulturowych.

W obecnych czasach wiele produktów, pochodzących ze świata roślinnego i zwierzęcego, uważanych jest za niejadalne. Niektóre przestały być spożywane, na przykład ze względu na modę na inne produkty albo łatwy dostęp do innych, smaczniejszych, szybszych w przygotowaniu. Jednakże w sytuacji kryzysowej może wystąpić potrzeba spożycia pewnych gatunków roślin lub części zwierząt, co do których ma się uprzedzenia lub budzących obrzydzenie.

W takiej sytuacji sprawdza się powiedzenie „głód jest najlepszą przyprawą”. Znajdując się w sytuacji, że brak żywności może spowodować niewykonanie zadania lub będzie zagrażać życiu, może być konieczne spożywanie produktów, które normalnie są uznawane za odrażające. Decydujące więc będzie przezwyciężenie wstrętu zakorzenionego w naszej świadomości.

zupa z pędów, liści i z mięsa

Sposoby wykorzystania i spożywania zasobów naturalnych w warunach survivalu

Skąd czerpać informacje dotyczące wykorzystania zasobów przyrody w żywieniu survivalowym?
Najprościej z książek. Jednak wiedza książkowa w nagłym zderzeniu z rzeczywistością może nie wystarczyć.
Najlepszym rozwiązaniem jest uczestnictwo w warsztatach kuchni survivalowej. Najczęściej szkolenia z kuchni survivalowej dotyczą pozyskiwania roślin.
Wiele roślin, owoców i jagód można spożywać na surowo. Niezaprzeczalną zaletą spożywania na surowo jest brak strat witamin i minerałów podczas obróbki cieplnej.

Jak spożywać naturalne zasoby roślinne:

  • Surowe liście, młode kłącza i pędy mogą być mieszane razem i spożywane w postaci sałatki.
  • Jagody i owoce można wykorzystywać jako dodatek do podpłomyków albo gotowane w wodzie, jako napar.
  • Niedojrzałe owoce można upiec na żarze w ognisku.
  • Młode pędy i liście można przyrządzić podobnie jak szpinak. Należy je sparzyć wrzątkiem (blanszowanie), a następnie usmażyć, można też dodać ptasie jajo.
  •  Młode pędy i liście można także przyrządzać jako zupy w wywarze z mięsa lub ryb.

Faktycznie, świat roślin jest bardzo bogaty i przy dobrej znajomości roślin jadalnych i trujących nietrudno jest pozyskać pożywienie. Jednakże, aby pozyskać z roślin pożywienie, które dostarczy niezbędnych składników odżywczych i energetycznych, trzeba przede wszystkim być w regionie, gdzie roślinność występuje, a pora roku sprzyja zbiorom (przy grubej pokrywie śnieżnej zbiór roślin może być niemożliwy). Ponadto, trzeba poświęcić dużo czasu i energii na ich zebranie.

Zebrany pokarm roślinny nie będzie zbyt kaloryczny i raczej należy traktować go jako uzupełniający do pożywienia pochodzenia zwierzęcego, a przede wszystkim jako niezbędne źródło witamin, minerałów i pewnych ilości węglowodanów. Podstawą zatem powinno być pożywienie pochodzenia zwierzęcego, które ma wyższą wartość odżywczą niż rośliny.

Jak pozyskiwać naturalne zasoby zwierzęce:

SPECIAL OPS SURVIVAL »
wydanie specjalne survival 2

Z niego dowiesz się m.in :

jak rozpalić, utrzymać oraz zamaskować ogień w warunkach zimowych,

jak dobrać i zabezpieczyć elektronikę pod kątem wypraw w niskich temperaturach,

jak bezpiecznie poruszać się nie tylko po śniegu i lodzie ...

  • Pozyskiwać można zwierzęta czworonożne, ptactwo, ryby, skorupiaki, mięczaki, gady, płazy, larwy owadów.
  • Mięso i inne części zwierząt, ptaków i ryb można przygotowywać poprzez gotowanie, smażenie, pieczenie, duszenie lub wędzenie.
  • Mięso i podroby z młodych zwierząt mogą być również spożywane na surowo. Skorupiaki i ślimaki na ogół jada się gotowane lub pieczone.
  • Mięczaki można spożywać na surowo lub w razie wątpliwości gotowane lub pieczone.

Chociaż pożywienie pochodzenia zwierzęcego jest najbardziej bogate w kalorie, to jego pozyskanie nie jest łatwe. Wymaga znajomości zwyczajów zwierząt, metod polowania i łowienia ryb.

Sposoby pozyskiwania zwierzyny w warunkach survivalowych sprowadzają się głównie do prymitywnych kłusowniczych technik, tj. pułapek, wnyków, sideł itp. Wykonanie ich jest stosunkowo proste i łatwe do opanowania, jednak nasza skuteczność zależy nieco od szczęścia i wspomnianej już dobrej znajomości zachowania zwierząt. W tym miejscu należy wspomnieć, że każda forma kłusownictwa jest w Polsce prawnie zabroniona.

W okresie żywienia z wykorzystaniem zasobów przyrody naturalnym stanem będzie poczucie głodu. Odczuwany on będzie nie zawsze w wyniku dostarczenia zbyt małej ilości niezbędnych kalorii, a z mniejszej ilości jedzenia zwyczajowo spożywanego.

Najprawdopodobniej stres, zimno, trudność i wydłużenie trasy zwiększą też zapotrzebowanie na energię. W miarę możliwości można kierować się zasadą, aby w ciągu dnia jeść węglowodany, a wieczorem zapewnić dawkę tłuszczu i białka, żeby zregenerować mięśnie i czuć ciepło w czasie snu.

Czytaj też: A nuż ten będzie ostrzejszy… - czyli słów kilka o nożach »

Gdzie zatem szukać warsztatów, które poruszają powyższe zagadnienia

Prawdopodobnie jedyną w Polsce firmą, która oferuje szkolenia z realnej kuchni survivalowej, których program koncentruje się na pożywieniu pochodzenia zwierzęcego, jest na pewno znana wielu czytelnikom firma z Częstochowy – Survivaltech. Szkolenie to różni się od innych szkoleń tym, że skoncentrowane jest w głównej mierze na pozyskaniu pokarmu pochodzenia zwierzęcego.

Plan dwudniowych warsztatów zakłada praktyczne zaznajomienie się z następującymi zagadnieniami:

Teoria survivalu:

  • historia żywienia człowieka, krótki rys fizjonomii i anatomii trawienia i przyswajania składników odżywczych przez człowieka,
  • przegląd strategii żywieniowych ludów pierwotnych ze szczególnym zwróceniem uwagi na wojowników i myśliwych,
  • przegląd współczesnych strategii żywieniowych,
  • dostarczenie sobie w najbardziej optymalny sposób wszystkich substancji niezbędnych do przeżycia,
  • zachowania dobrej kondycji psychofizycznej pozwalającej skutecznie się bronić i walczyć oraz regenerować:
    – ze składników dostępnych na miejscu,
    – ze składników przygotowanych wcześniej,
  • możliwości przygotowania swojego zdrowia w sposób możliwie optymalny dla zapewnienia sobie jak najlepszej odporności w czasie bytowania o charakterze zbieracko-łowieckim,
  • rola snu w zakresie dobrego odżywienia i kondycji psychofizycznej,
  • zagadnienia żywienia w przypadku braku możliwości obróbki termicznej (brak możliwości rozpalenia ogniska),
  • składniki odżywcze pochodzenia zwierzęcego,
  • składniki odżywcze pochodzenia roślinnego.


Praktyka survivalu:

  • zagadnienia związane z ubojem zwierzyny,
  • skórowanie, patroszenie, rozbiór tuszy,
  • podział spożywczy tuszy pod kątem zakonserwowania, użyteczności dla konkretnych osób, np. rannych.
  • podział najbardziej optymalny dla grupy osób grubego zwierza pod kątem zachowania pełnego zdrowia,
  • możliwa użyteczność roślin: kalorie, substancje lecznicze, przyprawy, trucizny, substancje antyodżywcze,
  • zbieractwo roślin: las, łąka, pole,
  • polowanie: tropienie i pozyskiwanie zwierzyny,
  • jedzenie bezkręgowców (owadów, mięczaków, pierścienic),
  • możliwości zakonserwowania kalorii pochodzenia naturalnego w sposób najbardziej optymalny:
    – możliwie wysoka trwałość,
    – możliwie wysoka kaloryczność,
    – możliwie niska masa,
    – możliwie wysoka odżywczość,
    – możliwie wysoka odżywczość przy zachowaniu pełni zdrowia pozwalającego wykonywać trudne manewry psychofizyczne,
  • wpływ poszczególnych składników pokarmowych pochodzenia naturalnego na funkcje mięśniowo-szkieletowe (duża siła, sprawność) oraz funkcje mózgowe (duże możliwości koncentracji i podejmowania skomplikowanych decyzji),
  • omówienie i wykonanie podstawowych metod konserwacji żywności pochodzenia roślinnego i zwierzęcego,
  • wykonanie podstawowych posiłków survivalowych i trwałych, lekkich batonów wysokoenergetycznych,
  • leczenie i opatrywanie ran za pomocą składników pochodzenia roślinnego i zwierzęcego.

Plan warsztatów jest bardzo bogaty i modyfikowany w zależności od pory roku oraz dostępnych produktów. Istotą tych warsztatów jest spożywanie przed dwa dni wyłącznie posiłków przygotowanych przez uczestników, które opierają się na darach lasu i „upolowanej” zwierzynie. Żadnych batonów, cukierków, coli i innych wspomagaczy. Klimatu dodaje fakt, iż ogień rozpalany jest wyłącznie bez użycia zapałek, a schronienie na noc trzeba przygotować samemu. Dla niektórych takie warsztaty mogą być nie lada wyzwaniem, mimo że to tylko dwa dni.

krzesiwa z pilnika, krzemienie

Czytaj też: Przeżyli survivalową przygodę - I Ogólnopolski Zlot Black Fox Adventure za nami »

Druga edycja warsztaów survivalowych

W sierpniu 2015 roku miałem okazję uczestniczyć w drugiej edycji warsztatów. Myślę, że udało się osiągnąć przyjęte założenia, a warsztaty były interesujące.
Jak było dokładnie? Szczegóły poniżej. 

Dzień pierwszy

Szkolenie rozpoczęło się od przeglądu ekwipunku uczestników i oddania do depozytu jedzenia, które mieli ze sobą. Jak realizm, to realizm, a nie podjadanie ukradkiem. Na stole wylądowały więc batony, napoje energetyczne, czekolada, ciastka itp.

Wykład

Następnie z krótkim, acz treściwym wykładem dotyczącym optymalnego żywienia w survivalu wystąpił główny prowadzący – Jakub Jaroński*. Opowiedział m.in. o historii żywienia człowieka na tle innych ssaków, przedstawił krótki rys fizjonomii i anatomii trawienia i przyswajania składników odżywczych przez człowieka.

Ponadto, przedstawił strategie żywieniowych ludów pierwotnych i współczesne strategie żywieniowe.

Jakub Jaroński – z zawodu i zamiłowania fototechnik.
Jego obszar zainteresowań to szeroko pojęte zielarstwo, zdrowe odżywianie, pierwotna kuchnia survivalowa, antropologia, permakultura, pszczelarstwo i ekologia oraz chodzenie i bieganie na boso.
Od 5 lat stosuje własnoręcznie sporządzone naturalne leki (choć coraz rzadziej), kosmetyki oraz środki czystości.
Studiował archeologię i antropologię.
Promuje włączanie elementów dzikiej kuchni i apteki na powrót do codziennego menu i stylu życia w harmonii z naturą.
Zwykle odżywia się według wytycznych pierwotnej prostej kuchni w nurcie paleolitycznym w połączeniu z surową dietą witariańską i instynktowną, tzw. raw-paleo.

Omówił także możliwości dbania o swoje zdrowie w sposób możliwie optymalny, tak aby zapewnić jak najlepszą odporność w czasie bytowania o charakterze zbieracko-łowieckim. Omówienia doczekały się również składniki odżywcze pochodzenia zwierzęcego i roślinnego.

Po wykładzie rozpoczęła się część praktyczna

W pierwszym etapie, prowadzonym przez Pawła „Supera” Supernata, uczestnicy nauczyli się techniki rozpalania ognia za pomocą krzesiwa i naturalnych rozpałek (suszona trawa i paproć, kora jałowca itp.). Kiedy umiejętność ta została opanowana, uczestnicy pod okiem Jakuba musieli sami ubić zwierzynę (koźlę), oskórować, wypatroszyć i rozebrać tuszę.

Podczas rozbioru uczestnicy mieli też sposobność spróbowania poszczególnych części na surowo, wszak nie zawsze jest możliwość rozpalenia ognia. Tu zaczęły się pierwsze schody – no jak, surowe jądra mam jeść? Mózg? Wyssać oko? Padło kilka niecenzuralnych słów, niewybrednych i czarnych dowcipów, ale jednak wszyscy się przełamali. Uczestnicy spróbowali jąder, wątroby, nerek, serca, mózgu, rdzenia kręgowego, szpiku, no i oczywiście mięsa i ciepłej krwi. Następnie mięso zostało podzielone na część przeznaczoną do wędzenia, upieczenia w żarze i piecu maoryskim oraz na „salceson”, czyli wywar z podrobów, tłuszczu, szpiku i ziół.

W kolejnym etapie uczestnicy zajęli się budowaniem wędzarni, przygotowaniem ogniska i kuchni polowej, wykonaniem pieca maoryskiego, no i oczywiście przyrządzaniem mięsa. To czynności dość pracochłonne i tak czas zleciał właściwie do wieczora. Widoczne było już osłabienie grupy, w końcu od rana nic nie jedli poza surowymi podrobami i krwią.

Pojawiła się też u niektórych silna potrzeba wypicia kawy. Ratunkiem okazał się napar z czagi, czyli z błyskosporka podkorowego. Jest to grzyb (huba) rosnąca na brzozach, z którego można otrzymać zdrowotny napar albo używać go jako hubki do łapania iskier. W smaku napar z czagi w niczym kawy oczywiście nie przypomina, ale jest mocny i wyrazisty. Można nim trochę oszukać mózg.

napar z czagi

Zmęczenie się pogłębiało, szczególnie że na jedzenie jeszcze trzeba było długo czekać – jako pierwsze miało być gotowe mięso z żaru i „salceson”. Dla zabicia czasu opowiadano dowcipy i rozwiązywano zagadki intelektualne. Wyraźnie było widać, jak grupa była osłabiona intelektualnie i dla eksperymentu pozwolono uczestnikom zjeść po dwa daktyle. Od razu się ożywiła i moc powróciła. Niby tylko dwa daktyle, a silnie zadziałały na psychikę. W międzyczasie doszło mięso w żarze i wszyscy z radością powitali parujące i aromatyczne porcje mięsa.

Jakież było jednak zdziwienie wszystkich, gdy okazało się, że do najedzenia się wystarczyło im tylko kilka kęsów mięsa oraz trochę „salcesonu”. Tu wyszło, jak cywilizacyjnie jesteśmy silnie przyzwyczajeni do jedzenia często i dużo, czy podjadania. W rzeczywistości, gdy minie pierwszy głód, jemy zdecydowanie mniej.

W tym momencie kończy się pierwszy dzień, a uczestnicy udali się na spoczynek do swych schronień – szałasów, pod płachtę namiotową, do hamaków itp.

Czytaj też: Survival. Jak przeżyć w każdych warunkach »

Dzień drugi

Kolejny dzień rozpoczął się od odkopania mięsa z pieca maoryskiego. Wydobyte zostały udźce, które okazały się być idealnie wypieczone. To nic, że piasek chrzęścił w zębach. Wszyscy zajadli się z rozkoszą. Nic dziwnego, mięso, które spędziło jakieś 10 godzin w żarze, pod warstwą liści i ziemi, musiało być dobre.

Po „śniadaniu” uczestnicy wybrali się na poszukiwanie roślin. Las w połowie sierpnia nie obfituje wieloma darami, ale udało się znaleźć trochę dzikich jabłek, śliwek (mirabelki), ziół, owoców jałowca i trochę kwiatów nawłoci. Ze śliwek i jabłek został przygotowany dżem, który okazał się być bardzo kwaśny. No cóż, tak to jest, gdy nie dodaje się cukru do przetworów.Z nawłoci został przygotowany napar. Cóż mogę o nim napisać, chyba tylko, że nie jestem jego smakoszem. Paskudztwo straszliwe, no ale niektórym smakuje, a o gustach przez grzeczność nie dyskutuję.

nawłoć, jabłka, jałowiec, mirabelki

W trakcie przygotowywania dżemu konsumowane było wędzone mięso. Określenie „wędzone” było dość umowne, aby dobrze uwędzić mięso, trzeba mieć trochę wprawy. Mięso przygotowane przez uczestników było bardziej upieczone niż wędzone. Nie ma co się jednak zżymać, w końcu było to pierwsze wędzenie w życiu, a mięso nadawało się do spożycia.

W kolejnym etapie uczestnicy uczyli się przygotowywania i wykonywania sideł. Na sam koniec przygotowali jeszcze mityczny indiański pemmikan, czyli pokruszone, suszone mięso z łojem (w tym przypadku baranim) zmieszane w proporcji 1:1.

Tak warsztaty dobiegły końca. Zakończyły się podsumowaniem tego, co się wydarzyło, i przypomnieniem najważniejszych kwestii. Każdy mógł też opowiedzieć o swoich wrażeniach i doświadczeniach.

Czytaj też: Taktyczne kołczany »

Podsumowanie przygody z survivalem

Umiejętność przetrwania w izolacji od cywilizacji w dużym stopniu zależy od indywidualnych predyspozycji, woli przetrwania, wiedzy oraz, a nawet przede wszystkim, treningu. Myślę, że dzięki tym warsztatom uczestnicy mieli sposobność wstępnego przygotowania się do działania w warunkach survivalowych i będą potrafili znaleźć w otaczającym ich środowisku produkty, które zapewnią im przetrwanie.

Wydaje mi się, że wartością dodaną tych warsztatów było uzmysłowienie niektórym uczestnikom, że mięso nie występuje tylko w postaci zafoliowanej na tacce w markecie. Że jeśli zabijamy zwierzę, to wykorzystajmy wszystko, co możliwe. Nasi rodzice i dziadkowie jedli mięso nie tylko z czterech ćwiartek, ale jedli wszystko to, co jest określane mianem piątej ćwiartki – krew, flaki, podroby, mózg, gruczoły, nóżki, podgardle, ogony, ozory itp.

Kiedyś była to norma na polskich stołach, dziś można skosztować tych elementów wyłącznie w ekskluzywnych restauracjach. Taki duch czasu, warto jednak o tym czasem przypomnieć. Szczególnie warto jednak obcować z przyrodą i poznawać ją. Wiedza, nawet bardzo ogólna, w zakresie zdobywania pożywienia w warunkach survivalowych, może być bardzo przydatna i ułatwi przetrwanie.

***

W czasie łowienia ryb należy zachowywać najwyższą ostrożność - zwłaszcza gdy się jest rybą.
- Dwight D. Eisenhower


Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera!
Galeria artykułu  Ilość zdjęć:  11
Artykuł pochodzi z: magazynu SPECIAL OPS nr 2/2016

Komentarze

0

Wybrane dla Ciebie

 


Tundra w czym jest lepsza od innych czołówek » Jakie cechy muszą mieć buty taktyczne »
latarka czołowa ubrania taktyczne

 


Wybierz obuwie na prawdziwą przygodę »

buty

 


Nie możesz zabrać plecaka? Gdzie zmieścisz najpotrzebniejszy sprzęt  » Wybierz najlepszy pakiet ratunkowy dla czworonożnego towarzysza broni »
mobilny monitoring bezpieczna komunikacja

 


Jakie buty na zimowe wyprawy »

Olej w piance? Do czego to służy »


olej do czyszczenia

 


Poznaj arkana radiokomunikacji wojskowej w XXI wieku » Wybierz produkty sprawdzone w ekstramalnych warunakch »
latarka czołowa ubrania taktyczne

 


05/07/2020

Księgarnia Militarna Poleca Służby specjalne.Słownik


Chiny - zrozumieć imperium. Pulsujący matecznik cywilizacji Zielona droga 1990-2020. 30 lat doświadczenia byłego operatora JW GROM Sztuka wojny. Filozofia i praktyka oddziaływania na bieg zdarzeń
Książka Chiny – zrozumieć imperium Piotra Plebaniak, współautora i redaktora najnowszego przekładu Sztuki wojny wzbogaconego komentarzami ekspertów, to nieszablonowe połączenie poezji oraz historycznej, kulturowej i geopolitycznej wiedzy o Chinach. (...)
zobacz więcej »
Obchodzone 13 czerwca 2020 roku 30-lecie Specjalnej Jednostki Wojskowej GROM to doskonały moment, aby Andrzej Kruczyński pseudonim „Wódz” zabrał swoich czytelników w fascynującą drogę, którą najlepiej oddaje treść jego najnowszej książki (...)
zobacz więcej »
Traktat "Sztuka wojny" to w powszechnej percepcji najważniejszy traktat militarny kiedykolwiek napisany. O jego ponadczasowości decyduje wiele czynników, przede wszystkim okres historii Chin, w którym powstał. (...)
zobacz więcej »

Dodaj komentarz
Nie jesteś zalogowany - zaloguj się lub załóż konto. Dzięki temu uzysksz możliwość obserwowania swoich komentarzy oraz dostęp do treści i możliwości dostępnych tylko dla zarejestrowanych użytkowników portalu Special-ops.pl... dowiedz się więcej »

Aktualności

Ćwiczenia sił specjalnych pk. Black Swan 2022

W czwartek 12 maja w bazie lotniczej Szolnok, położonej w środkowych Węgrzech zakończyły się międzynarodowe ćwiczenia sił specjalnych Black Swan 2022. W ćwiczeniach organizowanych przez NATO...

Aktualny numer

1/2022
SPECIAL OPS 1/2022
W miesięczniku m.in.:
  • - Commando Garud
  • - Marine Mammals in SPECIAL OPS
Paweł Piotrowski
Wiosłowanie jednorącz sztangielką z podparciem na ławce skośnej to odmiana klasycznego...
Paweł Piotrowski
Wyciskanie sztangi w wąskim uchwycie na ławce poziomej to klasyczne, skuteczne...
Michał Piekarski
W ostatnią niedzielę czerwca w Gdyni odbyły się uroczystości z okazji Święta Marynarki...
Michał Piekarski
Wzrost napięcia pomiędzy Zachodem i Rosją, który można już bezpiecznie nazywać nową...
Dariusz Materniak
5 marca 2018 roku jednostka specjalna ukraińskiej Policji "KORD" zatrzymała dwie osoby...
Special-OPS TV


Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte
Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte
Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte w Gdynia - państwowa Uczelnia wojskowa. Lider w kształceniu na potrzeby sił...
Rzetelna Firma
Copyright @ 2010-2012 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
realizacja i CMS: omnia.pl