„Nikt tego nie zrozumie, kto tam nie był”

Recenzja książki pt. „Ból – mocna opowieść o rannych i medykach na wojnie” Jarosława Rybaka
Radosław  Tyślewicz  /  15-03-2021
Źródło: CreatioPR

Książkę otrzymałem od Redakcji, z prośbą o recenzję. W przesyłce od kuriera znalazłem jeszcze imienną dedykację od autora, a raczej braterski uścisk dłoni wyrażony za pośrednictwem rudawego atramentu jego pióra. Okładkę kojarzyłem już dobrze z półek w księgarniach z dość krzykliwej okładki z białym tytułem „Ból” na czerwonym tle.

Jarosław Rybak – autor i sprawca całego zamieszania, podobnie jak ja ma na koncie niejeden pobyt na misji zagranicznej z polskimi żołnierzami. Tym razem jednak pochylił się nad tematem oczywistym, ale i jednocześnie chyba najczęściej przez ludzi wypieranym ze świadomości, czyli bólem, a raczej śmiercią i obrażeniami, jakie są przecież nieodzownym elementem działań zbrojnych we współczesnym świecie i to bez względu na to, czy mówimy o misji pokojowej, stabilizacyjnej czy szkoleniowej realizowanej w ogarniętym chaosem regionie świata. W każdym przypadku toczy się ona w regionie zdestabilizowanym i zawsze są jakieś siły, którym nasz pobyt nie jest na rękę, i jest rzeczą nieuniknioną użycie siły między ludźmi. Zawsze jadąc na misję zakłada się powrót w jednym kawałku, automatycznie bagatelizując zagrożenie lub w podświadomy sposób przyjmując postawę, że to innych może spotkać coś złego, nie akurat mnie. W najgorszym razie zakładamy szybką śmierć. Boimy się kalectwa i opcji pozostania „warzywem” pod respiratorem. Chyba tylko samobójca jechałby na ochotnika do Iraku czy Afganistanu z założeniem, że tam zginie, ale taki „zawodnik” zostanie zawczasu wychwycony na badaniach psychologicznych. 

Książka pt. „Ból” to zbiór relacji weteranów działań w Afganistanie i Iraku, choć nie brakuje i wzmianek o misyjnym doświadczeniu z Czadu i Bośni. Głównie są to opisy poszkodowanych z chwil, jakie przeżyli podczas wybuchu miny-pułapki lub wymiany ognia podczas zasadzki i tzw. „kontaktu bojowego” z przeciwnikiem, oraz tych, którzy ratowali im życie lub operowali w szpitalu w Ghazni, Bagram, Rammstein czy w Warszawie na ul. Szaserów. Dość ciekawe zestawienie, świadectwo jednej i drugiej strony, ginącego i „łapiducha”. Całość przeplatana jest zdjęciami z poszczególnych miejsc zdarzeń, których te relacje dotyczą. Dziury i leje w ziemi po wybuchach, porozrywane strzępy pojazdów HMMWV (Humvee) albo KTO Rosomak z urwanymi kołami, zdjęcia z sali operacyjnej - to robi wrażenie i nie pozostawia wątpliwości. Stanowi jednocześnie zobrazowanie przytaczanych relacji świadków danego zdarzenia. Choć od mojej ostatniej misji w Hindukuszu minęło 10 lat, to nie mogłem czytać tej książki bez emocji. Pewne obrazy powracały ze zdwojoną mocą, z jaką do tej pory się mi to nie zdarzało. Nie miałem traumatycznych przeżyć podczas mojej zmiany, a jednak sam pobyt w miejscach, gdzie bohaterowie z kolejnych stron tracą życie lub zdrowie, nie pozwalał skończyć rozdziału tego samego dnia. Ghazni, Giro, Karabach, Warrior, Sharana – kto był w tych bazach i „zwiedzał” okolice na kołach, ten czytając relacje zawarte w książce przypomni sobie każdy szczegół, ciśnienie krwi z pewnością wzrośnie i noc raczej nie będzie przespana. 

Przeczytaj także: Survival. ABC przetrwania w mieście >>

Pod tym względem sam nie wiem, czy po tę publikację powinni sięgać weterani ISAF, czy nie. Taki paradoks, z którego nie zdawałem sobie sprawy do momentu przeczytania pierwszego rozdziału. Dlatego chyba raczej polecam lekturę kolejnym pokoleniom „wojowników”, którzy dopiero wkraczają w ten świat lub marzą o tym, aby dołączyć do armii i przeżyć „prawdziwą” wojnę. Jestem pewien, że tak zebrane świadectwa są tym, czego poszukują fani wojskowości i niestrudzeni odkrywcy meandrów ludzkiej siły woli, niemający okazji być na wojnie oko w oko ze swoją psychiką, albo ci, co chcą być ratownikami medycznymi na pierwszej linii, bo poczucie humanizmu im tak nakazuje.

Jeżeli spojrzymy na treść książki z przymrużeniem oka, to dowiemy się również, jak zmotywować medyka do większego zaangażowania w ratowanie naszych kończyn oderwanych od ciała siłą eksplozji pocisku wystrzelonego z RPG (przywiązanie do efektownego i kosztownego tatuażu na ramieniu jest nie bez znaczenia). 

Wbrew wrażeniu, po pierwszych kilku stronach książka nie idealizuje organizacji ewakuacji medycznej i leczenia poszkodowanych w ramach rozwiązań przyjętych w MON. Oberwało się, zasłużenie moim zdaniem, „systemowi” oraz „czynnikowi ludzkiemu” za okres misji w Iraku i połowę operacji w Afganistanie, za podejście do powracających do kraju i odłączanie poszkodowanych żołnierzy od leków znieczulających na bazie narkotyków. Znajdziemy też informacje o superwyposażeniu indywidualnym wiszącym w sztabach i jednym rozmiarze kamizelek taktycznych dla „indian” z desantu w oddalonej bazie ogniowej. Oczywiście będzie też o Rosomakach, MRAP-ach, o ludziach, którzy w kwestii ratowania życia, rehabilitacji i okazanego wsparcia stanęli na wysokości zadania – ratownikach medycznych, lekarzach i pielęgniarkach oraz… ich rodzinach.Środowisko medyczne może zastanawiać się, skąd taki, a nie inny dobór prezentowanych sylwetek czy opisywanych relacji. Książka nie ma charakteru publikacji naukowej czy pamiętników i nie służy też czyjejś personalnej gloryfikacji. To dziennikarski dokument, zebrane świadectwo dramatów poszkodowanych, ale i sukcesów tych, co mieli wkład w ratowanie ich życia i zdrowia. Kawałek z większego obrazu działań wojennych i cenny dokument kilku epizodów, które zmieniły życie ich uczestników.

Mnie wprawiło w zdumienie to, co w treści możemy odnaleźć niejako na drugim planie. Te małe wtrącenia odbiegające od głównych, barwnych opowieści. Są one jednak jeszcze bardziej wymowne, a w swoim przekazie pozbawiające złudzeń i ukazujące cały ten „Ból”, jaki towarzyszy wszystkim uczestnikom konfliktu zbrojnego. Na przykład taka wypowiedź jednego z lekarzy: „W Ghazni pierwszą moją pacjentką była kilkuletnia dziewczynka. Przypadkowo postrzelono ją w wymianie ognia pomiędzy miejscową policją a talibami. Dostała w brzuch rykoszetem z kałasznikowa. Pocisk rozerwał jelita (...) nie spodziewałem się tak małego pacjenta (…). Najgorzej kiedy te dzieci umierały – wspomina”.

Polecam tę książkę głównie przyszłym paramedykom, oczywiście zanim zdecydują się wejść na tę ścieżkę i zanim zdobędą pierwsze szlify. Polecam ją również wszystkim chcącym dowiedzieć się, jak wygląda życie żołnierzy na misji i z jakim ryzykiem była związana misja w Afganistanie, kiedy dochodziło do kontaktu z przeciwnikiem lub wybuchu miny-pułapki pod pojazdem w trakcie patrolu. Wreszcie polecam ją wszystkim weteranom, tym poszkodowanym również, choć w tym przypadku ostrzegam, że trauma, ból i wspomnienia mogą powrócić i przywołać dawno już wyparte i zapomniane wspomnienia. To swego rodzaju test dla pozostałych, czy aby na pewno nie kryje się w nas głęboko skrywany PTSD.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera!

[Ból, Jarosław Rybak, recenzja książki, misje zagraniczne, paramedycy, Irak, Afganistan, Ból – mocna opowieść o rannych i medykach na wojnie, Radosław Tyślewicz]

Komentarze

0

Wybrane dla Ciebie

 


Co jest niezbędne w uzbrojeniu komandosa »
uzbrojenie

 


Na czym polega: monitoring ze sztuczną inteligencją  » Podpowiadamy, jakie urządzenia chronią Twoje informacje »
mobilny monitoring bezpieczna komunikacja

 


Co zabrać ze sobą na zimową wyprawę »
sprzet na zime

 


Dobierz pojazd elektryczny na niedostępne tereny »

Olej w piance? Do czego to służy »

pojazd elektryczny
olej do czyszczenia

 


Dostępny już dla Ciebie! Nie tylko dla mundurowych »

 


Zostań najbardziej pożądanym absolwentem na świecie »

Niezastąpiony sprzęt bushcraft - co wybrać »

uczelnia wojskowa

 

 

 


 Co sprawia, że ten filtr do wody jest wyjątkowy »

filtry do wody

 


Poznaj arkana radiokomunikacji wojskowej w XXI wieku » Schludnie, wygodnie, taktycznie na każdą akcję »
latarka czołowa ubrania taktyczne

 


Wybierz produkty sprawdzone w ekstramalnych warunakch »
ubranie taktyczne

 


Dla tych którzy ratują życie » Niezbędnik podróżnika - co warto mieć »
ubrania taktyczne

 


Jakie buty na zimowe wyprawy »
kursy strzeleń
05/07/2020

 


Dodaj komentarz
Nie jesteś zalogowany - zaloguj się lub załóż konto. Dzięki temu uzysksz możliwość obserwowania swoich komentarzy oraz dostęp do treści i możliwości dostępnych tylko dla zarejestrowanych użytkowników portalu Special-ops.pl... dowiedz się więcej »

Aktualności

Aktualny numer

6/2021
SPECIAL OPS 6/2021
W miesięczniku m.in.:
  • - Master of protection
  • - Bicykle dla specjalsa?
Paweł Piotrowski
Wiosłowanie jednorącz sztangielką z podparciem na ławce skośnej to odmiana klasycznego...
Paweł Piotrowski
Wyciskanie sztangi w wąskim uchwycie na ławce poziomej to klasyczne, skuteczne...
Michał Piekarski
W ostatnią niedzielę czerwca w Gdyni odbyły się uroczystości z okazji Święta Marynarki...
Michał Piekarski
Wzrost napięcia pomiędzy Zachodem i Rosją, który można już bezpiecznie nazywać nową...
Dariusz Materniak
5 marca 2018 roku jednostka specjalna ukraińskiej Policji "KORD" zatrzymała dwie osoby...
Special-OPS TV


Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte
Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte
Akademia Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte w Gdynia - państwowa Uczelnia wojskowa. Lider w kształceniu na potrzeby sił...
Rzetelna Firma
Copyright @ 2010-2012 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
realizacja i CMS: omnia.pl