W pierwszej kolejności należy odpowiedzieć na pytanie, czym właściwie są siły specjalne i ich operacje? Co czyni je specjalnymi? Zgodnie z definicją używaną przez NATO, działania specjalne są „działaniami wojskowymi, prowadzonymi przez specjalnie wyznaczone, zorganizowane, wyszkolone i wyposażone siły używające technik operacyjnych i sposobów działania nietypowych dla sił konwencjonalnych. Działania te są prowadzone w całym zakresie działań wojskowych samodzielnie lub we współpracy z działaniami konwencjonalnymi dla osiągnięcia celów politycznych, wojskowych, psychologicznych i gospodarczych. Uwarunkowania polityczno-wojskowe mogą wymagać tajnych, utajnionych lub dyskretnych technik działania oraz akceptacji materialnego i politycznego ryzyka niezwiązanego z działaniami konwencjonalnymi”. Szersze rozważania definicyjne wykraczają poza ramy tego artykułu, natomiast dla porządku należy podsumować najważniejsze fakty.
Tradycyjnie siły specjalne wykonują kilka rodzajów zadań. W toku ewolucji doktryn wojskowych za zasadnicze uznano przede wszystkim rozpoznanie specjalne, akcje bezpośrednie, zwalczanie terroryzmu, działania niekonwencjonalne, psychologiczne i wsparcie militarne, jak również kilka pobocznych działań, zwłaszcza poszukiwanie i ratownictwo w warunkach bojowych. Wykonują one zadania w małych grupach, czasem w zespołach grup specjalnych, w których jakość dominuje nad ilością. Skromna liczebność tych jednostek jest rekompensowana poprzez dążenie do perfekcyjnego wyszkolenia, działania w sposób nieszablonowy i zaskakujący, jak najpełniejsze wykorzystanie dostępnych informacji rozpoznawczych i wyposażenia technicznego oraz unikania rozstrzygania sytuacji w sposób typowy dla działań konwencjonalnych.
Wojska specjalne są stosunkowo tanie. Wyszkolenie żołnierzy i wyposażenie jednostki w porównaniu z innymi rodzajami wojsk jest dużo tańsze. Za cenę samolotu wielozadaniowego kosztującego pięćdziesiąt milionów dolarów można zakupić podstawowe wyposażenie i uzbrojenie oraz zorganizować bazę szkoleniową dla kilkusetosobowej jednostki specjalnej. Jednocześnie efekt ich działań jest z reguły nieproporcjonalnie wyższy, niż zaangażowane środki - nie tylko w wymiarze taktycznym, ale także operacyjnym i strategicznym, nie tylko w wymiarze fizycznie zadanych strat, ale także efektów psychologicznych i politycznych. Niestety, działa to w obie strony - konsekwencje porażki mogą być bardzo bolesne, a jej ryzyko jest większe.
Jednocześnie ewolucji ulega międzynarodowe otoczenie. W coraz większym stopniu, zagrożeniem są nie inne państwa i bezpośrednia agresja, co działalność ugrupowań terrorystycznych i partyzanckich, grup przestępczych, nierzadko penetrujących i korumpujących słabe struktury państwowe. Tego rodzaju przeciwnik jest często wręcz niemożliwy do zwalczania przez konwencjonalne siły zbrojne, zorientowane na konfrontację z podobnym do siebie (symetrycznym) przeciwnikiem, jak również przez tradycyjne siły policyjne, które nastawione są przede wszystkim na konwencjonalną pracę prewencyjną i wykrywczą na własnym terytorium. Można zaryzykować stwierdzenie, że obecna powszechna, choć długotrwała ewolucja wojskowych jednostek specjalnych - od działań typowo rozpoznawczych i dywersyjnych do działań przeciw terrorystycznych i ekspedycyjnych przypomina podobny proces, jaki zaszedł w latach siedemdziesiątych, kiedy zaczęto formować w siłach policyjnych i wojskowych dedykowane jednostki ratowania zakładników.
Wiąże się to także z tym, że działania wojskowe i policyjne wzajemnie się do siebie upodabniają. Z jednej strony, do zwalczania zorganizowanej przestępczości kryminalnej używa się coraz częściej wojska (np. operacje amerykańskiej marynarki na Morzu Karaibskim o Kolumbii i Meksyku nie wspominając) lub formacji zmililtaryzowanych, wykorzystując typowe dla wojska metody działania i wyposażenie. Z drugiej strony, wojsko używane jest do działań wręcz policyjnych z natury, podczas misji stabilizacyjnych, gdzie użycie siły jest ograniczane do niezbędnego minimum, a celem działań jest wymuszenie określonego zachowania na stronach konfliktu, rozbicie ugrupowań partyzanckich lub terrorystycznych, a także ujęcie sprawców przestępstw - czy to zamachów terrorystycznych, czy zbrodni wojennych. Coraz trudniej określić jednoznacznie poszczególne konflikty jako „wewnętrzne” czy zewnętrzne, gdyż elementy „policyjny” i „wojskowy” w nich współistnieją i wzajemnie się przenikają. Jednocześnie działania ugrupowań terrorystycznych czy przestępczych wykazują często wiele wspólnego z operacjami sił specjalnych, a w niektórych przypadkach ich sprawcami są osoby wcześniej w tych formacjach służące (Meksyk) lub przez nie szkolone.
Oczy i uszy państwa
Dla podejmowania decyzji politycznych i strategicznych, kluczową sprawą jest posiadanie jak najpełniejszego obrazu sytuacji. Ośrodkom decyzyjnym informacje dostarcza szereg podmiotów zewnętrznych i wewnętrznych - od mediów, poprzez dyplomację po ośrodki analityczne i służby wywiadowcze. Spośród wielu metod i form zdobywania informacji, za dający największe możliwości działania należy uznać wywiad osobowy (HUMINT). Dostarcza on bowiem nie tylko suchej informacji o faktach (jak rozpoznanie radioelektroniczne lub obrazowe), ale także o postawach, poglądach i mentalności ludzi, a także umożliwia spojrzenie na sytuację przez pryzmat osoby znajdującej się w kluczowych miejscach. Jednak prowadzenie działań rozpoznawczych w niebezpiecznych obszarach - strefach działania organizacji przestępczych i terrorystycznych - może wymagać zapewnienia bezpieczeństwa osobom prowadzącym tego rodzaju operacje. Może zajść konieczność penetracji tych obszarów w różny sposób, niekoniecznie pod przykrywką dyplomatyczną. W naturalny sposób wojska specjalne są tym rodzajem sił, który może we współpracy ze służbami wywiadu wspomagać działania mające na celu pozyskanie wszechstronnej wiedzy o przeciwniku i środowisku, w jakim działa. Możliwość wprowadzenia grup specjalnych w sposób skryty - drogą lądową, morską lub powietrzną - oraz ich odzyskania, pozwala działać zwłaszcza w miejscach zapalnych (np. w „państwach upadłych”) także w sytuacji zerwania tradycyjnej wymiany dyplomatycznej czy handlowej. Możliwe jest także połączenie wysiłku grup rozpoznawczych z pracą struktur wywiadu w tych sytuacjach, gdzie wykonalne jest zalegendowanie przynajmniej uczestników operacji jako np. turystów czy handlowców.

