Reporter gazety „Sacramento Bee” ustalił, że około trzydziestu żołnierzy założyło posterunek w miejscowości Obo w Republice Środkowej Afryki. Jest to część stuosobowego kontyngentu, który ma wesprzeć armie Ugandy, Republiki Środkowej Afryki Południowego Sudanu oraz Demokratycznej Republiki Konga. Celem operacji jest udzielenie siłom lokalnym wsparcia szkoleniowego oraz informacyjnego, tak aby wojska tych państw były w stanie poradzić sobie z zagrożeniem.
Obecna sytuacja tych państw jest trudna, złu stan sił zbrojnych oraz administracji uniemożliwia im sprawowanie elementarnej kontroli nad własnymi terytoriami oraz granicami. Wykorzystuje to rebeliancka armia Josepha Kony, która kierując się osobliwą mieszanką ideologiczną, atakuje ludność cywilną, w tym także uprowadza dzieci w celu wykorzystania ich jako niewolników lub zmuszonych do posłuszeństwa żołnierzy.
| Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera! |
Obecność wojsk amerykańskich w regionie ma istotne znaczenie psychologiczne, i być może przyczyni się do ograniczenia lub zniszczenia tej grupy zbrojnej, choć nie należy spodziewać się drastycznego polepszenia sytuacji w regionie, w którym słabe państwa są sprzyjającym terenem działalności przestępczej.

