Policyjna pierwsza linia w siedmiu odsłonach

Katarzyna Puzyńska - "Policjanci. Ulica"
Błażej  Bierczyński  /  09-07-2018
Fot. BB

„Kojak, jak sobie przeczyta scenariusz, to może sprawę rozwiązywać w 45 minut. Nam to zajmuje trochę dłużej.”
(Sławek „Despero” Desperski / Marcin Dorociński – „Pitbull”, sezon 1, odcinek 2 - 2005, reż. Patryk Vega)


Ile wiemy o pracy polskiej Policji? Jeśli mamy szczęście mieć policjanta w rodzinie lub wśród bliskich znajomych i należymy do kręgu zaufanych osób z „otwartą głową”, które nie ulegają stereotypom, generalizowaniu i uproszczeniom oraz podziałom na białe i czarne, wówczas mamy szansę poznać realia codziennej służby. Można jednak odnieść wrażenie, iż większość społeczeństwa bazuje jednak na przekazach medialnych, działających jak przynęta krzykliwych tytułach, zwykle mało rzetelnych materiałach wynikających z braku dziennikarskiej znajomości tematu, jednostronnych, mających budzić emocje (podbijać statystyki portali), a nie zdać obiektywną relację z wydarzeń. Telewizyjne czy filmowe produkcje mówiące o realiach służby w sposób adekwatny policzyć zaś możemy na palcach jednej ręki. Jak więc mówić i pisać o polskiej Policji, by zachować jak największą dozę obiektywizmu? Zadania podjęła się Katarzyna Puzyńska – autorka policyjnych kryminałów, która fikcję i mundurowych ze stron swoich powieści postanowiła zastąpić żywymi postaciami w niebieskich i czarnych mundurach prewencji, „patrolówki” i „drogówki.”

Policja, jak każda instytucja, to społeczeństwo „w miniaturze”. Podobnie, jak w służbie zdrowia czy w urzędach, pojawić mogą się tam ludzie, którzy zdecydowanie danego zawodu nie powinni wykonywać. Analogicznie, w każdej społeczności bloku mieszkalnego mogą pojawić się lokatorzy, do których najlepiej pasuje określenie „patologia”, zaburzający swoimi ekscesami życie pozostałych mieszkańców, a więc tworzących zły wizerunek danego adresu. Czy z tego powodu przekreślamy innych ludzi tam mieszkających? Czy z powodu jednej fuszerki z zębem nigdy nie pójdziemy już do dentysty i stomatologów będzie zawsze przeklinali? Nie.

Polecamy również: Miasto – Masa – Masakra, czyli o współczesnych i przyszłych konfliktach

A jednak w przypadku służb mundurowych przychodzi nam to niezwykle łatwo. Do tego dochodzi filtr historyczny, czyli „czarny pijar” instytucji dawnej milicji, a więc – zgodnie ze skojarzeniami - i ZOMO, a więc i służb bezpieczeństwa ustroju PRL. Dochodzi więc do wrzucania wszystkich do „jednego worka”, stawianie znaku równości między współczesnymi funkcjonariuszami a tymi, którzy „pałowali” opozycję i generalnie byli brutalnymi i bezmyślnymi wykonawcami woli aparatu represji.

Niezmiernie łatwo stawiamy ludzi pod jedną ścianą, upychamy w jednej szufladce. Zwalnia nas to z myślenia, z poznania sprawy, danej grupy bliżej. Myślenie i uwaga wymaga bowiem czasu i wysiłku, a wiadomo, że w dzisiejszych czasach są to towary deficytowe. Tu albo dajesz „lajka”, albo wylewasz „żółć” (piękne słowo - złożone z całości tylko i wyłącznie z polskich liter), nie przebierając w „hejterskich” epitetach. A samozwańczych specjalistów, z mentalnością „moje jest najmojsze”, nie uznających dialogu (bo wiedzą wszystko lepiej) i wydających szybkie osądy też nie brakuje. Plus, mamy w sobie – trudno powiedzieć, czy jako polskie społeczeństwo (doświadczone latami zaborów, okupacji i nadzoru obcego mocarstwa) czy ogólnie jako ludzie, pewien pierwiastek kombinowania i ogólnej niechęci do władz i organów ją reprezentujących, a więc i do kontroli czy podporządkowywania się autorytetom. Choćby i mandat nam się należał, nie będzie to nasza wina, tylko wynik „czepialstwa” Policji!

Upolitycznianie formacji, będące smutną tradycją od kadencji do kadencji, a wynikające z nieodpowiedzialnych decyzji rządzących różnych szczebli, też sytuacji nie poprawia (a najłatwiej wyładować się na tych, którzy stoją najbliżej, w pierwszym rzędzie, czyli na policjantach, którzy „obstawiają” różnego rodzaju wydarzenia, nie mając specjalnego wyboru, choćby ich orientacja polityczna była zupełnie inna), a newsy o niskich zarobkach czy brakach kadrowych nie tylko nie sprzyjają budowaniu pozytywnego wizerunku, ale przekładają się niestety na brak szacunku dla mundurowych, mimo iż od ich pracy zależy nasze bezpieczeństwo.  

Przeczytaj także: Kolumbijskie jądro ciemności

Nie chodzi, oczywiście, o to, by z marszu wychwalać pod niebiosa naszych niebiesko-czarnych funkcjonariuszy, ale o obiektywne spojrzenie. Bo, jak zaznaczyłem na początku, każda instytucja, organizacja czy formacja ponosi ryzyko posiadania w swoich strukturach ludzi nieodpowiednich. Niestety, problem polega na tym, że newsy o negatywnych wydarzeniach lepiej sprzedają (klikają) się w mediach, a więc trudniej dotrzeć (przy jednoczesnym przeciążeniu informacyjnym) do pozytywnych wiadomości o działaniach pokazujących mniej medialną (mniej klikalną) treść.. Jednocześnie, nawet jeśli coś dobrego zostanie napisane o pracy policjantów, to traktowane jest jako coś oczywistego, „nic wielkiego”, bo przecież „za to się im płaci”.

Sama Policja poczyniła na szczęście pewne postępy w kwestii budowania swojego pozytywnego wizerunku – ktoś „na górze” zorientował się, że trzeba głośno mówić o tym, jak wygląda codzienna praca mundurowych, jakie są ich dokonania, ile robią dobrego poza służbą, po godzinach, by pomagać innym – często zupełnie bezinteresownie, a także o tym, jak niebezpieczna jest to służba (tu właściwie należałoby odróżnić słowo „praca” od słowa „służba”, bo reprezentują one zupełnie dwa inne podejścia).  

Wiadomo jednak, że takie informacje, jak np. na portalu policja.pl czy w serwisach Komend Wojewódzkich, są oficjalne akceptowane i że rzecznicy prasowi mają swoje ograniczenia. Tym bardziej cieszy, że „policyjna brać” (brać, ale nie brakuje w niej kobiet!) zrzesza się mniej lub bardziej formalnie. Przykładem jest PMF – społeczność Polskich policjantów, którzy działają na wielu polach, by zjednoczyć mundurowych swojej formacji, przekazywać wiedzę i umiejętności (TCCC, strzelectwo taktyczne, bezpieczeństwo swoje i kolegi/koleżanki z patrolu, znajomość przepisów, prawa i obowiązki), ale i zachęcać do wspólnych projektów (do których zapraszają też przedstawicieli innych służb – vide: „Mundur na rowerze”), umacniać wiarę w to, co się codziennie robi, demaskując jednocześnie nierzetelne nagonki medialne, ale i przedstawiać ciemne strony zawodu i krytykować tych, którzy na tę krytykę czy naganę zasługują.

Warto przeczytać: Powstanie Warszawskie 2.0, czyli „kotwica” z hashtagiem

PMF jest głosem Policji, który wydaje się mieć największe dotarcie, bo są to bardzo często ludzie z pierwszej linii – tej słynnej „cienkiej niebieskiej linii” między praworządnym społeczeństwem a przestępcami. Jednocześnie, PMF pragnie docierać do cywili, bo mimo częstego „hejtu”, społeczne spojrzenie na Policję na szczęście się zmienia. A do tej zmiany, a przede wszystkim do większej świadomości, jak wygląda służba i kto kryje się za mundurem, za ochraniaczami i przyłbicami kasków, może przyczynić się bardzo pozytywnie książka Katarzyny Puzynskiej – „Policjanci. Ulica”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

Autorka, która miała styczność z policjantami pracując nad wcześniejszymi książkami, tj. policyjnymi kryminałami o Lipowie, fikcyjne postacie postanowiła zastąpić prawdziwymi – ludźmi z krwi i kości, a stworzoną w głowie fabułę – ich doświadczeniami, obserwacjami, emocjami prosto z ulicy. Otwierając „Policjantów”, zasiadamy razem z autorką do szczerej rozmowy o tym, jak wygląda służba w ogniwach patrolowo-interwencyjnych, wydziale ruchu drogowego czy oddziałach prewencji.

Kup książkę "Policjanci. Ulica" Katarzyny Puzyńskiej w Księgarni Technicznej >>

Każdy w rozmówców to inny typ osobowości, podejście, doświadczenie i obserwacje, zakres obowiązków, ale dzięki temu – mimo iż pytania się w dużej części powtarzają, otrzymujemy pełniejszy, ale i szerszy obraz służby (nie „pracy”!) funkcjonariusza polskiej Policji z „pierwszej linii”. Nie należy traktować jednak jako książki ostatecznej – myślę też, że nie taka była idea autorki. To siedem punktów widzenia, ale nie z rodzaju „cała prawda o polskiej Policji”, jak „po taniości” zapewne można by ją zareklamować (na szczęście się tak nie stało). To pojedyncze, subiektywne opinie, doświadczenia, wspomnienia, obserwacje, przemyślenia i wrażenia, które jednak razem tworzą bliski obiektywizmowi obraz. Jest on też pełniejszy dzięki temu, że bohaterowie wywiadu (wypowiadający się, oczywiście, pod zmienionymi imionami i nazwiskami), nie szczędzą słów krytyki w odniesieniu do tego, jak wygląda ich szkolenie, zarządzanie zasobami ludzkimi, gdzie biurokracja daje się we znaki, gdzie brakuje funduszy na rozwój, a gdzie stykają się z patologią we własnych szeregach i co razi i obraża ich osobiście, jak i szkodzi całej formacji. Ich opowieści z „pierwszej linii” poruszają i bawią, potrafią też wzruszyć. Tytułowi „Policjanci” Puzynskiej to nie superherosi, to zwykli ludzie, którzy wybrali służbę społeczeństwu z różnych powodów i robią wiele, by ją wypełniać jak najlepiej. Bohaterowie wywiadu znają swoją wartość. Wiedzą też, dlaczego robią to, co robią, czują powołania i sens, ale nie próbują się wywyższać – mają do samych siebie dystans. Tym bardziej wiarygodny jest ich obraz i jego przełożenie na pozostałych funkcjonariuszy, których niejako w pewnym stopniu reprezentują.  

O co pyta autorka? O powody wstąpienia w szeregi Policji; o pierwszego trupa; o najtrudniejszy moment służby; o frustracje, bezsilność, ale i o radość czy namacany sens służby, relacje z przełożonymi, z rodziną, która musi zaakceptować nieregularny tryb pracy (grafik to jedno, potrzeby podczas służby to inna sprawa), z różnymi grupami społecznymi i z innymi służbami, a nawet z psami, dla których są przewodnikami; o alkoholizm czy korupcję; przemoc; o wypalenie zawodowe i stres związany z agresją i ludzkimi tragediami; o zadania, których nikt inny nie chce się podejmować, a bez których postępowania i śledztwa utknęłyby w miejscu; o rolę kobiet w Policji – to tylko część z tematów, które autorka kryminałów porusza z rozmowie z mundurowymi. A skoro kobietach mowa, to na temat ten wypowiadają się nie tylko mężczyźni. Jeden z rozdziałów książki został poświęcony rozmowie z policjantką. Niestety tylko jeden, choć odbieram tę relację liczbową jako odniesienie do liczby funkcjonariuszek (około 15% zatrudnionych), ale i nie ukrywam, że chętnie przeczytałbym jeszcze jedną lub dwie relacje policjantek (Pani Katarzyno, jest potencjał dla wersji rozszerzonej lub drugiej części!) dla dopełnienia obrazu kobiet w Policji.

Sprawdź szczegóły: Biuro Operacji Antyterrorystycznych Komendy Głównej Policji 1976–2014

Wywiady charakteryzuje bardzo ludzkie, otwarte, wręcz humanistyczne podejście. Autorka nie ma swojej tezy, którą na siłę próbuje forsować, po prostu oddaje głos rozmówcom. Dokonuje tego, do czego nie dojrzała jeszcze najwyraźniej niemała część społeczeństwa – Puzyńska słucha, nie zakłada niczego z góry, nie filtruje przez pryzmat stereotypów, a ma otwartą głowę. W dzisiejszych czasach, kiedy rozmaici „kołcze” trąbią o tzw. „uważności” – także w relacjach z drugim człowiekiem, wystarczy najzwyklejszy szacunek i chęć poznania, empatia i odrobina pokory. Choćby po to, by skontrastować swoje wyobrażenia, wyciągnąć nowe wniosku, poznać inny punkt widzenia.

Książkę Katarzyny Puzynskiej przeczytałem z ogromnym zainteresowaniem i wręcz błyskawicznie. Być może nie jestem do końca obiektywny z oczywistych względów (tj. pisząc dla branżowego portalu), ale recenzja z założenia prezentuje subiektywny punkt widzenia. W sytuacji kiedy obraz Policji – formacji tak istotnej dla naszego funkcjonowania, jest zaburzony nierzetelnością i naleciałościami historycznymi, niechęcią społeczno-kulturową, a przez to niekompletny, zbiór wywiadów „Policjanci. Ulica” powinien dotrzeć do jak największej liczby czytelników, a także tych, którzy na co dzień po książki nie sięgają (może do tych nawet w pierwszej kolejności). Temat sam w sobie jest bardzo ciekawy, przyciągający uwagę, atrakcyjny, a zatem – jest szansa, iż większa liczba osób pozna kulisy służby funkcjonariuszy Policji z "patrolówki", prewencji czy "drogówki".

Gorąco polecamy:
Richard A. Grzybowski, Piotr Litka „Ślady Zbrodni”

Dodatkową wartością jest fakt, iż kupując książkę Katarzyny Puzynskiej, wspieramy Fundację Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach – na jej cele statutowe autorka przekaże połowę swojego honorarium. Także i dlatego warto książkę "Policjanci. Ulica" wciągnąć na listę lektur obowiązkowych dla bycia bardziej świadomym człowiekiem. Polecam ją też każdemu, kto chce mówić o polskiej Policji - także językiem filmu. Kojak przeczytałby ją przed lekturą scenariusza.

READ THE BOOK & HOLD THE LINE!

Komentarze

0

Wybrane dla Ciebie


 

Wybierasz się na studia? Wybierz specjalność z zakresu Bezpieczeństwa narodowego »

 bezpieczeństwo narodowe

 

 

 

 

 

(...) wiem więcej »


 

Broń, amunicja oraz niezbędne akcesoria - tutaj kupisz je online »

sklep militarny online

 

 

 

 

 

(...) wiem więcej »


 

Wybierz szkolenie, które przygotuje Cię na najgorsze » Poznaj właściwości taktycznej latarki kompaktowej »
szkolenia bojowe latarka kompaktowa do broni

 

Co jest niezbędne do prawidłowej konserwacji broni »

akcesoria do broni

 

 

 

 

 

(...) wiem więcej »


 

Chcesz być przygotowany na każdy atak, również ten wirtualny? Dołącz do grona studentów » Bądź przygotowany do służby nie tylko mundurowej! Weź udział w rekrutacji »
studia cyberbezpieczeństwo bezpieczeństwo narodowe

 

Poznaj innowacyjne systemy łączności dla wojska »

 


 Bądź przygotowany! Zapisz się na kurs strzelań » Proste i uniwersalne - czy widziałeś już te plecaki?
plecaki taktyczne

 


Celownik termowizyjny - jak sprawdza się w trudnych warunkach »

celownik termowizyjny

Urządzenie wyświetla w polu widzenia pozycję GPS operatora. Ponadto posiada wbudowany cyfrowy kompas (...) czytam więcej »


 

Z tą latarką czołową - nie martwisz się o baterie » Dobry kamuflaż to podstawa! Gdzie kupisz farby maskujące »
latarka czołowa farby kamuflujące
Dodaj komentarz
Nie jesteś zalogowany - zaloguj się lub załóż konto. Dzięki temu uzysksz możliwość obserwowania swoich komentarzy oraz dostęp do treści i możliwości dostępnych tylko dla zarejestrowanych użytkowników portalu Special-ops.pl... dowiedz się więcej »

Aktualności

US Army zamawia kolejne AT4

Saab dostarczy amerykańskim wojskom lądowym kolejną partię granatników przeciwpancernych AT4CS RS, przeznaczonych do strzelania z wnętrz budynków. Wartość nowego zamówienia zaksięgowanego w drugim...

Aktualny numer

3/2018
SPECIAL OPS 3/2018
W miesięczniku m.in.:
  • - SOF Delta Cup 2018
  • - GR KMP w Poznaniu - SWAT po poznansku
Paweł Piotrowski
Wiosłowanie jednorącz sztangielką z podparciem na ławce skośnej to odmiana klasycznego...
Paweł Piotrowski
Wyciskanie sztangi w wąskim uchwycie na ławce poziomej to klasyczne, skuteczne...
Michał Piekarski
Wzrost napięcia pomiędzy Zachodem i Rosją, który można już bezpiecznie nazywać nową...
Dariusz Materniak
5 marca 2018 roku jednostka specjalna ukraińskiej Policji "KORD" zatrzymała dwie osoby...
Sebastian Cybulski
Bandyci, dezerterzy z innych armii, zakochani, czy życiowi nieudacznicy. Legia...

Kalendarium

PNWTŚRCZWPTSOBND
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     
KSIĘGARNIA MILITARNA POLECA:
Sortmund
Sortmund
Sortmund jest firmą specjalizującą się w dostawie umundurowania dla większości służb mundurowych w Polsce. Współpracujemy z wieloma uznanymi...

Powstanie Warszawskie 2.0, czyli „kotwica” z hashtagiem

Czy było warto? – to pytanie w ostatnich latach rozliczania naszej historii pada bardzo często w kontekście Powstania Warszawskiego. Jednocześnie...wiecej »
Rzetelna Firma
Copyright @ 2010-2012 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
realizacja i CMS: omnia.pl