Koło Krzczonowa odnaleziono silnik bombowca "Liberator", zestrzelonego w 1944 roku

 Redakcja  /  27-04-2018
Fot. wikipedia.pl

Silnik i elementy bombowca "Liberator", który został zestrzelony w 1944 r., zostały odnalezione w okolicach Krzczonowa (woj. świętokrzyskie) - poinformował w środę PAP Michał Sochoń, rzecznik prasowy Stowarzyszenia "Wizna 1939", które prowadziło prace poszukiwawcze.

Poszukiwany "Liberator" brał udział w transporcie zrzutów broni i leków dla Armii Krajowej. Jego załogę stanowili brytyjscy i południowoafrykańscy piloci. 16 października 1944 r., podczas lotu z lotniska Brindisi we Włoszech, razem z innymi samolotami RAF został zaatakowany w rejonie Krakowa przez niemiecką Luftwaffe. Prace mające na celu odnalezienie szczątków maszyny były prowadzone w miniony weekend w rejonie miejsca upadku samolotu.

Dowiedz się więcej: Ci wspaniali mężczyźni w swych latających maszynach

Jak wyjaśnił Sochoń, miejsce katastrofy ustalili członkowie Społecznego Komitetu Upamiętnienia Lotników "Liberatora" B24J EW250 L, korzystając z relacji jedynego członka załogi bombowca, który przeżył katastrofę.

"Pomocne były także relacje miejscowej ludności i ich rodzin. +Liberator+ rozbił się na polu w okolicach Krzczonowa. Członkowie lokalnego komitetu znajdowali tam elementy bombowca, ale tylko te, które były na wierzchu ziemi. Nie mają jednak specjalistycznego sprzętu, który pozwoliłby im na dokładniejsze określenie miejsca uderzenia samolotu czy wydobycie jego większych części" - wyjaśnił Sochoń.

Rzecznik Stowarzyszenia "Wizna 1939" zaznaczył, że tuż po katastrofie Niemcy pozbierali większość elementów maszyny. "Niemniej, ten bombowiec uderzył z ogromną siłą w ziemię. Niektóre z jego elementów wbiły się na głębokość kilku metrów, natomiast szczątki maszyny rozrzucone były na powierzchni w promieniu kilkuset metrów. Silnik, który znaleźliśmy, był 3,5 metra pod ziemią, a trzeba pamiętać, że w każdym +Liberatorze+ było ich cztery" - wyjaśnił Sochoń.

Jak powiedział, do zestrzelenia samolotu doszło, gdy prowadził on walkę z niemieckim myśliwcem Focke-Wolf 190; wtedy został postrzelony i jeden z jego silników zaczął się palić.

Przeczytaj również: Oblicza polskich specjalsów - wystawa pamiątek i fotografii „Polskie Wojska Specjalne”

"Pilot próbował wykonać manewr pikowania w dół, by ugasić pożar, ale niestety okazało się, że nie będą już w stanie dalej lecieć. Początkowo padła komenda dowódcy, by przygotować się do awaryjnego lądowania. Chwilę później dowódca zmienił rozkaz i kazał lotnikom wyskakiwać z samolotu. Z ośmioosobowej załogi uratował się tylko strzelec pokładowy(sierżant), który miał stanowisko przy ogonie bombowca. Reszta załogi niestety poległa, kiedy +Liberator+ uderzył w ziemię" - mówił Sochoń.

Po katastrofie miejscowa ludność pochowała siedmiu brytyjskich i południowoafrykańskich pilotów w prowizorycznej mogile. Po wojnie zostali oni przeniesieni na Cmentarz Rakowicki w Krakowie.

Z katastrofy ocalał tylko strzelec pokładowy sierżant Ronald T. Pither. Rannego lotnika, który wyskoczył z samolotu nad wsią Kocina, przejął lokalny oddział Armii Krajowej pod dowództwem st. sierż. Mieczysława Jańca ps. Lot. "Na czas powrotu do zdrowia był przechowywany przez +Lota+ i jego siostrę w domu dowódcy przez pięć tygodni, mimo że we wsi stacjonowały oddziały ukraińskie z Waffen SS Galizien i frontowe oddziały Wehrmachtu. Po tym czasie, ze względów bezpieczeństwa, został przetransportowany do majątku Rachwałowice (rodzina Gawrońskich związana z oddziałem AK "Pelagia"), następnie do Krakowa, gdzie został zaewidencjonowany jako żołnierz aliancki. Następnie przez Odessę i Kair trafił do Londynu. W połowie lat sześćdziesiątych lotnik wyjechał do Australii, ale podobno po kilku latach powrócił do Anglii. Co ciekawe, w komitecie społecznym upamiętnienia lotników jest syn +Lota+ Jacek Janiec, który wspólnie z Adamem Jarkiewiczem i władzami lokalnymi oraz innymi pasjonatami historii dba o pamięć o bohaterskich lotników" - powiedział Sochoń.

Zobacz też: Odszedł ppłk Stanisław Likiernik, jeden z ostatnich żołnierzy Kedywu AK

Stowarzyszenie "Wizna 1939" wstrzymuje dalsze prace poszukiwawcze do jesieni, ponieważ miejsce katastrofy maszyny jest wciąż polem uprawnym. "Będziemy chcieli jesienią tutaj wrócić, ponieważ mogą się tu znajdować pozostałe silniki i inne elementy konstrukcji maszyny. Z zachowanych relacji wiemy, że jeden z silników miał się palić, więc prawdopodobnie się rozpadł. Być może jeden lub dwa silniki wciąż są pod ziemią. Mamy nadzieję, że uda nam się znaleźć też inne elementy +Liberatora+, takie jak zegary czy części radiostacji pokładowej. Być może odnajdziemy też jakieś rzeczy osobiste załogi, które będzie można potem wyeksponować w muzeum" - dodał Sochoń.

Prace były prowadzone na zaproszenie „Społecznego Komitetu Upamiętnienia Poległych Pilotów SAAF RAF w katastrofie Liberatora B24L EW-250 w 1944 r.". Komitet planuje wybudowanie w miejscu katastrofy pomnika. 

Źródło: PAP

Komentarze

0

Wybrane dla ciebie

 


Z tą latarką nie martwisz się o baterie » Dobry kamuflaż to podstawa! Gdzie kupisz niezbędne materiały »
latarka czołowa farby kamuflujące

 

 


Profesjonalista w każdym milimetrze stosuje ten sprzęt » Dobierz buty do terenu »
kabura buty taktyczne

 

Profesjonalny sprzęt w zasięgu Twojej ręki »

sprzęt militarny


sprawdzam »

 


Jaki sprzęt zapewni najlepszą widoczność z kilku kilometrów »
Dobra taktyka to nie wszytko! Zadbaj również o wygodę »
buty taktyczne

 


Dopasuj plecak do swoich potrzeb » Jaka odzież najlepiej do Ciebie pasuje »
plecaki taktyczne broń

 


Dodaj komentarz
Nie jesteś zalogowany - zaloguj się lub załóż konto. Dzięki temu uzysksz możliwość obserwowania swoich komentarzy oraz dostęp do treści i możliwości dostępnych tylko dla zarejestrowanych użytkowników portalu Special-ops.pl... dowiedz się więcej »

Aktualności

Konferencja naukowa: Bezpieczeństwo antyterrorystyczne budynków użyteczności publicznej

Bezpieczeństwo antyterrorystyczne budynków użyteczności publicznej – to temat przewodni zbliżającej się konferencji naukowej. Podczas wydarzenia poruszone zostaną m.in. następujące problemy:...

Aktualny numer

4/2018
SPECIAL OPS 4/2018
W miesięczniku m.in.:
  • - FUERZAS COMANDO 2018
  • - KOMANDOSI Z ANTYPODÓW
Paweł Piotrowski
Wiosłowanie jednorącz sztangielką z podparciem na ławce skośnej to odmiana klasycznego...
Paweł Piotrowski
Wyciskanie sztangi w wąskim uchwycie na ławce poziomej to klasyczne, skuteczne...
Michał Piekarski
W ostatnią niedzielę czerwca w Gdyni odbyły się uroczystości z okazji Święta Marynarki...
Michał Piekarski
Wzrost napięcia pomiędzy Zachodem i Rosją, który można już bezpiecznie nazywać nową...
Dariusz Materniak
5 marca 2018 roku jednostka specjalna ukraińskiej Policji "KORD" zatrzymała dwie osoby...

Kalendarium

PNWTŚRCZWPTSOBND
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    
KSIĘGARNIA MILITARNA POLECA:
Sortmund
Sortmund
Sortmund jest firmą specjalizującą się w dostawie umundurowania dla większości służb mundurowych w Polsce. Współpracujemy z wieloma uznanymi...

Powstanie Warszawskie 2.0, czyli „kotwica” z hashtagiem

Czy było warto? – to pytanie w ostatnich latach rozliczania naszej historii pada bardzo często w kontekście Powstania Warszawskiego. Jednocześnie...wiecej »
Rzetelna Firma
Copyright @ 2010-2012 Grupa MEDIUM Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Spółka komandytowa, nr KRS: 0000537655. Wszelkie prawa, w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Zasadach korzystania z serwisu.
realizacja i CMS: omnia.pl